II Zlot Forum Sudety.it
- Raubritter
- bardzo stary wyga
- Posty: 2089
- Rejestracja: 26-01-2008 22:49
- Lokalizacja: Poznań
Skoro Pudelek domaga się słowa pisanego, to postaram się coś napisać. Co prawda musiałem się do tego zmusić bo w ciągu ostatniego miesiąca miałem trzeci weekend z dwoma nieprzespanymi nockami. Tak przy okazji to kręciliśmy się w Twojej okolicy i mogłeś się przyłączyć.
A więc od początku. Przyjechałem do Poznania i tu miał podobno czekać na mnie IvanGn i wkrótce miała dołączyć Taja. IvanGn w ostatniej chwili się wyłamał i co więcej przestał odbierać telefony, zaś Taja... no cóż Taja jest jakby nie było prawdziwą kobietą i potrzebuje jednak korekt czasowych przychodząc na spotkanie z poślizgiem. Poszedłem na PKP kupić bilet i w dworcowym kantorze trochę czeskiej waluty. Niestety jedyny banknot jaki posiadali miał nominał 5000 a mój budżet na ten wyjazd nie przewidywał takich wydatków. Po drodze też nie udało się nigdzie kupić i pozostał skup wśród uczestników zlotu. Na szczęście skuteczny, chociaż nie oferowałem zbyt dobrego kursu, dzięki temu nie chodziłem głodny. Dzięki wszystkim, którzy udostępnili mi swoje nadwyżki walutowe. Tuż przed przyjazdem Satana pojawiła się Taja i zafundowaliśmy sobie mały spacer pokazując Satanowi centrum Poznania, mam nadzieję że mu się podobało.
Gdy wsiedliśmy do pociągu jadącego do Opola miał miejsce mały incydent, który spowodował nawet pojawienie sie kierownika pociągu. Otóż wsiadając do przedziału i pakując plecak zrobiłem to tak niezręcznie, że upadł na głowę starszej pani pielgrzymującej na Jasną Górę. Zostałem wyklęty językiem, którego nawet Seb_135 nie używa podczas swoich relacji. Pewnie uderzenie było silne, chociaż używałem małego plecaka rajdowego. Jeśli Opatrzność ześle na mnie wszystkie plagi, to przyjmę je z pokorą, posypuję głowę popiołem, tak to była moją wina, jednak niech Opatrzność zechce uwzględnić okoliczność łagodzącą, iż nie uczyniłem tego celowo.
W Opolu spotkaliśmy Tomucha i Piotrka (o ile dobrze zapamiętałem). Okazało się, że kultywowali oni starą tradycję z początków forum, której prekursorami byli Apollo i Walter02 podczas legendarnej wyprawy PKP. Od tamtych czasów w przepisach nic się nie zmieniło i spożywanie piwa na peronie czy w pociągu w przypadku spotkania służb mundurowych może znacznie podnieść koszty podróży, aczkolwiek istnieje możliwość negocjacji ceny. Przed odjazdem pociągu dołączył Michał a w Nysie Wirek i w siódemkę udaliśmy się na czeską stronę.
Wysiedliśmy w miejscowości Lipova Lazne i zrobiliśmy sobie pierwszą tego dnia wycieczkę, maszerując do Horni Lipovej, zwiedzając po drodze Jaskinię Na Pomezi. Przy okazji trzeba oddać rację TomaszowiII. Stan czeskich stacyjek różni się zdecydowanie od naszych. Są czyste, odmalowane, bezpłatna toaleta. Z Horni Lipowej pojechaliśmy do Hanisovic. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy wreszcie knajpkę, gdzie można było się nasycić smożonym serem z frytkami i popić piwem. Przedtem miałem swój pierwszy kontakt z kofolą, niestety nie jest to miłość od pierwszego kontaktu, jednak w drodze na Śnieżnik wypiłem całą litrową butelkę, ale tylko dlatego, że już ją kupiłem no i czymś musiałem uzupełniać płyny.
Dalej przejazd do Stareho Mesta i o 18:30 wymarsz na Śnieżnik. 22:30 dotarliśmy do schroniska, gdzie czekał na nas Mzak. Parę słów o schronisku. Mimo późnej pory dostaliśmy jeszcze wrzątek. Co prawda pan prowadzący schronisko jest dosyć humorzasty i ma momenty kiedy jest miły przeplatane jakimiś takimi jakby traktował gości jak intruzów, ale nie oceniajmy za aparycję. Wszystko jakoś tam funkcjonuje, chociaż pewien niesmak wzbudzają zamki na monety do toalet i pryszniców.
Ok. północy Buba przyprowadziła pięcioosobową grupę, w składzie której byli Mrówka, Marzena, Baniak i Janek, co zwiększyło liczbę uczestników zlotu do 13. Biorąc pod uwagę, że wcześniej w pobliżu kręcili się Seba123 i Walter02 oraz Gryf i być może nocująca nawet w schronisku Spirit, to całkiem pokaźna liczba uczestników naszego kameralnego forum znalazła się w okolicy.
Do czwartej nad ranem trwała tzw. impreza integracyjna.
Po śniadaniu poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja z Tają i Satanem poszliśmy w towarzystwie Mzaka do Międzygórza, który podwiózł nas swoim samochodem do Wrocławia. Chciałbym tutaj serdecznie podziękować Mzakowi za wyświadczoną przysługę.
Impreza była bardzo udana. Miło było spotkać osoby, które już znam, a także poznać nowe.
No to zobaczenia na następnym zlocie
A więc od początku. Przyjechałem do Poznania i tu miał podobno czekać na mnie IvanGn i wkrótce miała dołączyć Taja. IvanGn w ostatniej chwili się wyłamał i co więcej przestał odbierać telefony, zaś Taja... no cóż Taja jest jakby nie było prawdziwą kobietą i potrzebuje jednak korekt czasowych przychodząc na spotkanie z poślizgiem. Poszedłem na PKP kupić bilet i w dworcowym kantorze trochę czeskiej waluty. Niestety jedyny banknot jaki posiadali miał nominał 5000 a mój budżet na ten wyjazd nie przewidywał takich wydatków. Po drodze też nie udało się nigdzie kupić i pozostał skup wśród uczestników zlotu. Na szczęście skuteczny, chociaż nie oferowałem zbyt dobrego kursu, dzięki temu nie chodziłem głodny. Dzięki wszystkim, którzy udostępnili mi swoje nadwyżki walutowe. Tuż przed przyjazdem Satana pojawiła się Taja i zafundowaliśmy sobie mały spacer pokazując Satanowi centrum Poznania, mam nadzieję że mu się podobało.
Gdy wsiedliśmy do pociągu jadącego do Opola miał miejsce mały incydent, który spowodował nawet pojawienie sie kierownika pociągu. Otóż wsiadając do przedziału i pakując plecak zrobiłem to tak niezręcznie, że upadł na głowę starszej pani pielgrzymującej na Jasną Górę. Zostałem wyklęty językiem, którego nawet Seb_135 nie używa podczas swoich relacji. Pewnie uderzenie było silne, chociaż używałem małego plecaka rajdowego. Jeśli Opatrzność ześle na mnie wszystkie plagi, to przyjmę je z pokorą, posypuję głowę popiołem, tak to była moją wina, jednak niech Opatrzność zechce uwzględnić okoliczność łagodzącą, iż nie uczyniłem tego celowo.
W Opolu spotkaliśmy Tomucha i Piotrka (o ile dobrze zapamiętałem). Okazało się, że kultywowali oni starą tradycję z początków forum, której prekursorami byli Apollo i Walter02 podczas legendarnej wyprawy PKP. Od tamtych czasów w przepisach nic się nie zmieniło i spożywanie piwa na peronie czy w pociągu w przypadku spotkania służb mundurowych może znacznie podnieść koszty podróży, aczkolwiek istnieje możliwość negocjacji ceny. Przed odjazdem pociągu dołączył Michał a w Nysie Wirek i w siódemkę udaliśmy się na czeską stronę.
Wysiedliśmy w miejscowości Lipova Lazne i zrobiliśmy sobie pierwszą tego dnia wycieczkę, maszerując do Horni Lipovej, zwiedzając po drodze Jaskinię Na Pomezi. Przy okazji trzeba oddać rację TomaszowiII. Stan czeskich stacyjek różni się zdecydowanie od naszych. Są czyste, odmalowane, bezpłatna toaleta. Z Horni Lipowej pojechaliśmy do Hanisovic. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy wreszcie knajpkę, gdzie można było się nasycić smożonym serem z frytkami i popić piwem. Przedtem miałem swój pierwszy kontakt z kofolą, niestety nie jest to miłość od pierwszego kontaktu, jednak w drodze na Śnieżnik wypiłem całą litrową butelkę, ale tylko dlatego, że już ją kupiłem no i czymś musiałem uzupełniać płyny.
Dalej przejazd do Stareho Mesta i o 18:30 wymarsz na Śnieżnik. 22:30 dotarliśmy do schroniska, gdzie czekał na nas Mzak. Parę słów o schronisku. Mimo późnej pory dostaliśmy jeszcze wrzątek. Co prawda pan prowadzący schronisko jest dosyć humorzasty i ma momenty kiedy jest miły przeplatane jakimiś takimi jakby traktował gości jak intruzów, ale nie oceniajmy za aparycję. Wszystko jakoś tam funkcjonuje, chociaż pewien niesmak wzbudzają zamki na monety do toalet i pryszniców.
Ok. północy Buba przyprowadziła pięcioosobową grupę, w składzie której byli Mrówka, Marzena, Baniak i Janek, co zwiększyło liczbę uczestników zlotu do 13. Biorąc pod uwagę, że wcześniej w pobliżu kręcili się Seba123 i Walter02 oraz Gryf i być może nocująca nawet w schronisku Spirit, to całkiem pokaźna liczba uczestników naszego kameralnego forum znalazła się w okolicy.
Do czwartej nad ranem trwała tzw. impreza integracyjna.
Po śniadaniu poszliśmy każdy w swoją stronę. Ja z Tają i Satanem poszliśmy w towarzystwie Mzaka do Międzygórza, który podwiózł nas swoim samochodem do Wrocławia. Chciałbym tutaj serdecznie podziękować Mzakowi za wyświadczoną przysługę.
Impreza była bardzo udana. Miło było spotkać osoby, które już znam, a także poznać nowe.
No to zobaczenia na następnym zlocie