GEOSTRADA SUDECKA
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Najważniejsze, że nie przepadł całkiem gdzieś na jakimś złomowisku. (Mogliby jednak zadbać o lepszą ekspozycję lwa tam przy tamie, znaczy się częściej przycinać krzaczory).
Re: GEOSTRADA SUDECKA
"Lew ze Starościńskich Skał. Rzeźba wielkiego lwa była od wieków ozdobą skał w Rudawach Janowickich. W latach 70. ubiegłego wieku ktoś ją jednak wywiózł nad zaporę na Jeziorze Złotnickim. Grupa zapaleńców z naszego regionu walczy, by lew powrócił na miejsce w Starościńskich Skałach, gdzie czuwał od 150 lat. Oby im się powiodło ! "
http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artykul/lew-ze-staroscinskich-skal-walcza-o-powrot-wielkiej-rzezby,3763154,artgal,t,id,tm.html
http://jeleniagora.naszemiasto.pl/artykul/lew-ze-staroscinskich-skal-walcza-o-powrot-wielkiej-rzezby,3763154,artgal,t,id,tm.html
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
Re: GEOSTRADA SUDECKA
11.09.2016r - Pogórze Izerskie: Nielestno - kamieniołom, Wleń - Melafirowa Skała, Białe Skały, fyllity kaczawskie, Łupki - "Porwaki".
Wracając z Jizerki mieliśmy zamiar nocować w Szklarskiej, ale na ten letni weekend zjechało się tam mnóstwo ludzi. Musieliśmy szukać kwatery gdzie indziej. Zatrzymaliśmy się w Kopańcu. Na chwilę wyskoczyliśmy do Starej Kamienicy i przy okazji obejrzeliśmy ruiny zamku. Wieża jest najwyraźniejszym śladem tego obiektu.

Zerknęliśmy również na Bramę Herkulesa.

Rano ruszyliśmy w stronę Wlenia.
Krótki przystanek przy ciekawej skałce tuż za Kopańcem.

Potem, w Maciejowcu, obejrzeliśmy zabytkowy dwór...



...kaplicę...

oraz pałac.

Przejeżdżając przez Nielestno zatrzymujemy się przy starym kamieniołomie piaskowca.



W końcu parkujemy na wleńskim rynku.

Idziemy w stronę tunelu kolejowego. Nad nim odnajdujemy Melafirową Skałę. Jak widać poszukiwacze minerałów nie próżnują.

Potem idziemy lasem do Białych Skał. Jesienią z pewnością lepiej je widać.


Na szczycie wzniesienia jest punkt widokowy na Karkonosze. Ledwo je widać w tej mgiełce.

Kawałek dalej wchodzimy na zielony szlak, który prowadzi w stronę zamku Lenno.
Po drodze ciekawostka geologiczna - porwaki.



Zaglądamy do pałacu w Łupkach.


Chcemy wejść na zamek, ale trwa remont. Schodzimy więc do Wlenia. Jeszcze krótki wypad w zakole Bobru, gdzie na wysokim brzegu, na stokach wzniesienia Dudek widoczne są odsłonięcia fyllitów kaczawskich.

Po drugiej stronie rzeki, gdzieś na tych wzgórzach kryje się skałka Lorelei. Niestety, będzie musiała poczekać na nas.

Wracając z Jizerki mieliśmy zamiar nocować w Szklarskiej, ale na ten letni weekend zjechało się tam mnóstwo ludzi. Musieliśmy szukać kwatery gdzie indziej. Zatrzymaliśmy się w Kopańcu. Na chwilę wyskoczyliśmy do Starej Kamienicy i przy okazji obejrzeliśmy ruiny zamku. Wieża jest najwyraźniejszym śladem tego obiektu.

Zerknęliśmy również na Bramę Herkulesa.

Rano ruszyliśmy w stronę Wlenia.
Krótki przystanek przy ciekawej skałce tuż za Kopańcem.

Potem, w Maciejowcu, obejrzeliśmy zabytkowy dwór...



...kaplicę...

oraz pałac.

Przejeżdżając przez Nielestno zatrzymujemy się przy starym kamieniołomie piaskowca.



W końcu parkujemy na wleńskim rynku.

Idziemy w stronę tunelu kolejowego. Nad nim odnajdujemy Melafirową Skałę. Jak widać poszukiwacze minerałów nie próżnują.

Potem idziemy lasem do Białych Skał. Jesienią z pewnością lepiej je widać.


Na szczycie wzniesienia jest punkt widokowy na Karkonosze. Ledwo je widać w tej mgiełce.

Kawałek dalej wchodzimy na zielony szlak, który prowadzi w stronę zamku Lenno.
Po drodze ciekawostka geologiczna - porwaki.



Zaglądamy do pałacu w Łupkach.


Chcemy wejść na zamek, ale trwa remont. Schodzimy więc do Wlenia. Jeszcze krótki wypad w zakole Bobru, gdzie na wysokim brzegu, na stokach wzniesienia Dudek widoczne są odsłonięcia fyllitów kaczawskich.

Po drugiej stronie rzeki, gdzieś na tych wzgórzach kryje się skałka Lorelei. Niestety, będzie musiała poczekać na nas.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
22.10.2016r. - Góry Kaczawskie: Lubiechowa - wzgórze Łomy (Chmieleń 423m).
W drodze do Lubiechowej zatrzymuję się tuż przed Wojcieszowem, by uwiecznić Połom.

W Lubiechowej parkujemy w pobliżu kościoła. Chcemy do niego zajrzeć, ale jest niestety zamknięty.


Do kamieniołomu na wzgórzu Łomy jest całkiem blisko. W jesiennych barwach bardzo ładnie wygląda.




Łomy (Chmieleń 423m) od strony zachodniej.

Pobliskie Sokołowskie Wzgórza.

Z rowerowej trasy schodzimy na leśną drogę i podchodzimy na grzbiet, gdzieś między Leśniakiem a Okolem.
Po drodze otwiera się widok na Pogórze Kaczawskie.

Tu Ostrzyca a przed nią trochę w słońcu, trochę w cieniu Sądreckie Wzgórza.

Tu ponownie Sokołowskie Wzgórza. Za nimi, w oddali Złotoryja.

Idąc wyżej napotykamy niebieski szlak i nim kierujemy się na Okole. Jedna ze skałek.

Widok z Okola na Grzbiet Południowy Gór Kaczawskich, dalej Rudawy Janowickie i Karkonosze, z prawej.

Tu to samo tylko więcej Karkonoszy.

Jeszcze z Połomem po lewej.

Skałka - dawny punkt widokowy na Okolu.

Inne skałki na szczycie.

A tu z bliska.

Okole na tle Południowego Grzbietu.

Czas było w końcu zejść, więc najpierw lasem, potem asfaltem do Lubiechowej. Po drodze trafił się nam widok na Wilkołak (inaczej Wilcza Góra 367 m) koło Złotoryji i Wielisławkę z Organami.

Tu zbliżenie. Wilkołak charakterystycznie ścięty. Wielisławka pod horyzontem - z wyraźną jasną plamą Organów Wielisławskich - dawnego kamieniołomu bazaltu.

Zaglądamy jeszcze do starego dworu w Lubiechowej.


Potem znajdujemy sobie nocleg i jedziemy jeszcze do restauracji Młyn Wielisław w Sędziszowej, tuż przy Organach.

W drodze do Lubiechowej zatrzymuję się tuż przed Wojcieszowem, by uwiecznić Połom.

W Lubiechowej parkujemy w pobliżu kościoła. Chcemy do niego zajrzeć, ale jest niestety zamknięty.


Do kamieniołomu na wzgórzu Łomy jest całkiem blisko. W jesiennych barwach bardzo ładnie wygląda.




Łomy (Chmieleń 423m) od strony zachodniej.

Pobliskie Sokołowskie Wzgórza.

Z rowerowej trasy schodzimy na leśną drogę i podchodzimy na grzbiet, gdzieś między Leśniakiem a Okolem.
Po drodze otwiera się widok na Pogórze Kaczawskie.

Tu Ostrzyca a przed nią trochę w słońcu, trochę w cieniu Sądreckie Wzgórza.

Tu ponownie Sokołowskie Wzgórza. Za nimi, w oddali Złotoryja.

Idąc wyżej napotykamy niebieski szlak i nim kierujemy się na Okole. Jedna ze skałek.

Widok z Okola na Grzbiet Południowy Gór Kaczawskich, dalej Rudawy Janowickie i Karkonosze, z prawej.

Tu to samo tylko więcej Karkonoszy.

Jeszcze z Połomem po lewej.

Skałka - dawny punkt widokowy na Okolu.

Inne skałki na szczycie.

A tu z bliska.

Okole na tle Południowego Grzbietu.

Czas było w końcu zejść, więc najpierw lasem, potem asfaltem do Lubiechowej. Po drodze trafił się nam widok na Wilkołak (inaczej Wilcza Góra 367 m) koło Złotoryji i Wielisławkę z Organami.

Tu zbliżenie. Wilkołak charakterystycznie ścięty. Wielisławka pod horyzontem - z wyraźną jasną plamą Organów Wielisławskich - dawnego kamieniołomu bazaltu.

Zaglądamy jeszcze do starego dworu w Lubiechowej.


Potem znajdujemy sobie nocleg i jedziemy jeszcze do restauracji Młyn Wielisław w Sędziszowej, tuż przy Organach.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
23.10.2016r. - Góry Kaczawskie: Podgórki - Jaskinia Walońska, Wojcieszów - kamieniołom Silesia, kamieniołom Miłek, Biały Kamień.
W niedzielę podjeżdżamy do Podgórek. Idziemy w stronę stoków Maślaka (720m). Za nami fajny punkt widokowy - Krzyżowa (567m).

Wchodzimy w las. Rozjeżdżoną przez motocyklistów ścieżką podchodzimy dość ostro do leśnej drogi. Przy niej znajdujemy tabliczkę kierującą do Jaskini Walońskiej. Schodzimy delikatnie i widzimy niezbyt wysoką ścianę skalną. Rambo był tu przed nami.

Po lewej stronie ściany znajduje się wejście do jaskini.

Otwór wejściowy jest wysoki i można swobodnie wejść.

Potem przekrój chodnika się mocno zmniejsza. Zejście bez ubłocenia się raczej mało prawdopodobne.

Od jaskini idziemy w górę. Przechodzimy obok Białych Skał kierując się do rozległej wycinki. Jest z niej widok na Łysą Górę (707m). W dole widać wieś Podgórki. Biały budynek z zielonym dachem to kościół św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Trochę wyżej otwiera się widok na Okole.

Leśnymi drogami, wśród wielu różnych skałek, idziemy w kierunku kulminacji Maślaka.
Skałki.

Szczyt Maślaka (720m). Na świerku po lewej stronie kartka z nazwą szczytu.

Schodzimy do Przełęczy Komarnickiej. Przed nami Baraniec i Skopiec.

A to Maślak z przełęczy.

Żółtym szlakiem schodzimy w kierunku Wojcieszowa. Przy drodze złote drzewko.

Odbijamy ze szlaku w nieoznakowaną drogę. Docieramy nią do kamieniołomu Silesia, ale jesteśmy wysoko nad wyrobiskiem. Krawędzie kamieniołomu są tak gęsto zarośnięte, że prawie go nie widać. W dwóch miejscach udało się zrobić jako takie zdjęcie.


Droga nad krawędzią wyrobiska doprowadza nas do hałdy za kamieniołomem. Widać, że jest czasem eksploatowana.


Szlakiem rowerowym wracamy do Podgórek. Choć aleja, którą idziemy ozdobiona jest typowo jesiennie udało mi się zrobić takie zdjęcie. Zieleń trzyma się mocno.

Żeby obejrzeć wyrobisko Silesia jedziemy do Wojcieszowa. Kamieniołom od dołu wygląda bardzo ciekawie.




Potem podjeżdżamy jeszcze do kamieniołomu Miłek.

Wchodzimy do wyrobiska, które już mocno zarosło samosiejkami. Mimo to ściany kamieniołomu robią wrażenie.

Ten kamieniołom będziemy chcieli obejrzeć kiedyś od góry. Wyższe wyrobisko pewnie oferuje jakieś widoki.
Ludziki w niebieskiej i różowej kurtce na pewno już to wiedzą.


W drodze do domu zatrzymujemy się za Wojcieszowem by zobaczyć skałkę Biały Kamień.

W niedzielę podjeżdżamy do Podgórek. Idziemy w stronę stoków Maślaka (720m). Za nami fajny punkt widokowy - Krzyżowa (567m).

Wchodzimy w las. Rozjeżdżoną przez motocyklistów ścieżką podchodzimy dość ostro do leśnej drogi. Przy niej znajdujemy tabliczkę kierującą do Jaskini Walońskiej. Schodzimy delikatnie i widzimy niezbyt wysoką ścianę skalną. Rambo był tu przed nami.

Po lewej stronie ściany znajduje się wejście do jaskini.

Otwór wejściowy jest wysoki i można swobodnie wejść.

Potem przekrój chodnika się mocno zmniejsza. Zejście bez ubłocenia się raczej mało prawdopodobne.

Od jaskini idziemy w górę. Przechodzimy obok Białych Skał kierując się do rozległej wycinki. Jest z niej widok na Łysą Górę (707m). W dole widać wieś Podgórki. Biały budynek z zielonym dachem to kościół św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

Trochę wyżej otwiera się widok na Okole.

Leśnymi drogami, wśród wielu różnych skałek, idziemy w kierunku kulminacji Maślaka.
Skałki.

Szczyt Maślaka (720m). Na świerku po lewej stronie kartka z nazwą szczytu.

Schodzimy do Przełęczy Komarnickiej. Przed nami Baraniec i Skopiec.

A to Maślak z przełęczy.

Żółtym szlakiem schodzimy w kierunku Wojcieszowa. Przy drodze złote drzewko.

Odbijamy ze szlaku w nieoznakowaną drogę. Docieramy nią do kamieniołomu Silesia, ale jesteśmy wysoko nad wyrobiskiem. Krawędzie kamieniołomu są tak gęsto zarośnięte, że prawie go nie widać. W dwóch miejscach udało się zrobić jako takie zdjęcie.


Droga nad krawędzią wyrobiska doprowadza nas do hałdy za kamieniołomem. Widać, że jest czasem eksploatowana.


Szlakiem rowerowym wracamy do Podgórek. Choć aleja, którą idziemy ozdobiona jest typowo jesiennie udało mi się zrobić takie zdjęcie. Zieleń trzyma się mocno.

Żeby obejrzeć wyrobisko Silesia jedziemy do Wojcieszowa. Kamieniołom od dołu wygląda bardzo ciekawie.




Potem podjeżdżamy jeszcze do kamieniołomu Miłek.

Wchodzimy do wyrobiska, które już mocno zarosło samosiejkami. Mimo to ściany kamieniołomu robią wrażenie.

Ten kamieniołom będziemy chcieli obejrzeć kiedyś od góry. Wyższe wyrobisko pewnie oferuje jakieś widoki.
Ludziki w niebieskiej i różowej kurtce na pewno już to wiedzą.


W drodze do domu zatrzymujemy się za Wojcieszowem by zobaczyć skałkę Biały Kamień.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
30.07.16r - Karkonosze (Maloúpská rozsocha): Horní Maršov - Vodovodní údolí, Dolní Lysečiny - Lysečinská jehla.
Trasa na mapie:
https://mapy.cz/s/Vpb0
Rozpoczynamy w Horním Maršovie mając widok na kościół Wniebowzięcia NMP.

Zielony szlak prowadzi nas na drugi brzeg Upy. Idąc doliną potoku Maxův oglądamy szereg ujęć wody.



U wylotu doliny stoi fajna chatka z widokiem na Svetlou (1244m).

Gdy szlak wychodzi z lasu nad łąki otwiera się doskonały widok na Svetlou. W dole Horní Maršov.

A to Dlouhý hřeben, nad którym wystaje czubek Śnieżki.

Szlak znów wiedzie lasem. Od krzyżówki Mankova cesta idziemy nieoznakowaną leśną drogą do wsi Dolní Albeřice.

Kawałek dalej zaczyna się kolejna wieś - Dolní Lysečiny. Niektórzy odbierają tu "diabelską" tv.



W pobliżu skrzyżowania lokalnych dróg stoi skalna igła. Niestety bujna roślinność prawie całkowicie ją zasłania.


Kolejna fajna chatka przyciąga naszą uwagę. Praktycznie cała wieś robi wrażenie.

Droga wznosi się coraz wyżej. Otwiera się nam widok na Dlouhý hřeben.

Wyżej znajdują się Horni Lysečiny. Wśród nielicznych zabudowań stoi kapliczka Narodzenia Pańskiego.


Wyżej jest jeszcze kilka zabudowań m.in. Lysečinska bouda. Można sobie ją kupić.

Czerwony szlak prowadzi nas do rozległej polany i krzyżówki dróg - Cestnik.

Widać stąd Śnieżkę.

My wchodzimy na szlak rowerowy. Wolałbym iść drogą biegnącą grzbietem, ale niestety od 15 lipca Czesi zakazali poruszania się w parku poza szlakiem. Kulminacja (1085m) Długiego Grzebienia pozostała niezdobyta. Trzeba będzie tu wrócić. Szlak rowerowy jest to wygodna szeroka droga w szpalerze drzew. Jedynie z przecinki przy linii WN jest widok na Grzbiet Lasocki, dalej Góry Krucze i Suche.

Przy rowerówce stoi Czerwony Krzyż. Rzeźbiarz przy nim nie pracował a figura Chrystusa jest.

Na rozcesti Pod Starou Horou wchodzimy na niebieski szlak. Docieramy nim do źródełka.

Przy szlaku stoją stacje drogi krzyżowej. Jakoś mi nie pasują nowoczesne malunki do starych kamiennych kapliczek.

Trochę niżej znajduje się kaplica św. Anny.



Schodzimy do Marszowa. Chwilę odpoczywamy przed pałacem, który postawił císařský komoří Jan Berthold Schaffgotsch společně se svým zetěm Alfonsem Aichelburgem v roce 1792.

Jeszcze rzut oka na Upę i czas kończyć wycieczkę.

Trasa na mapie:
https://mapy.cz/s/Vpb0
Rozpoczynamy w Horním Maršovie mając widok na kościół Wniebowzięcia NMP.

Zielony szlak prowadzi nas na drugi brzeg Upy. Idąc doliną potoku Maxův oglądamy szereg ujęć wody.



U wylotu doliny stoi fajna chatka z widokiem na Svetlou (1244m).

Gdy szlak wychodzi z lasu nad łąki otwiera się doskonały widok na Svetlou. W dole Horní Maršov.

A to Dlouhý hřeben, nad którym wystaje czubek Śnieżki.

Szlak znów wiedzie lasem. Od krzyżówki Mankova cesta idziemy nieoznakowaną leśną drogą do wsi Dolní Albeřice.

Kawałek dalej zaczyna się kolejna wieś - Dolní Lysečiny. Niektórzy odbierają tu "diabelską" tv.



W pobliżu skrzyżowania lokalnych dróg stoi skalna igła. Niestety bujna roślinność prawie całkowicie ją zasłania.


Kolejna fajna chatka przyciąga naszą uwagę. Praktycznie cała wieś robi wrażenie.

Droga wznosi się coraz wyżej. Otwiera się nam widok na Dlouhý hřeben.

Wyżej znajdują się Horni Lysečiny. Wśród nielicznych zabudowań stoi kapliczka Narodzenia Pańskiego.


Wyżej jest jeszcze kilka zabudowań m.in. Lysečinska bouda. Można sobie ją kupić.

Czerwony szlak prowadzi nas do rozległej polany i krzyżówki dróg - Cestnik.

Widać stąd Śnieżkę.

My wchodzimy na szlak rowerowy. Wolałbym iść drogą biegnącą grzbietem, ale niestety od 15 lipca Czesi zakazali poruszania się w parku poza szlakiem. Kulminacja (1085m) Długiego Grzebienia pozostała niezdobyta. Trzeba będzie tu wrócić. Szlak rowerowy jest to wygodna szeroka droga w szpalerze drzew. Jedynie z przecinki przy linii WN jest widok na Grzbiet Lasocki, dalej Góry Krucze i Suche.

Przy rowerówce stoi Czerwony Krzyż. Rzeźbiarz przy nim nie pracował a figura Chrystusa jest.

Na rozcesti Pod Starou Horou wchodzimy na niebieski szlak. Docieramy nim do źródełka.

Przy szlaku stoją stacje drogi krzyżowej. Jakoś mi nie pasują nowoczesne malunki do starych kamiennych kapliczek.

Trochę niżej znajduje się kaplica św. Anny.



Schodzimy do Marszowa. Chwilę odpoczywamy przed pałacem, który postawił císařský komoří Jan Berthold Schaffgotsch společně se svým zetěm Alfonsem Aichelburgem v roce 1792.

Jeszcze rzut oka na Upę i czas kończyć wycieczkę.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
12.01.14r. - Teplickie Skalne Miasto
Nasza wycieczka po Teplickich Skałach rozpoczęła się przy zachmurzonym niebie i prószącym śniegu. Z parkingu w Teplicach mamy widok na Lysy vrch, który mamy zamiar wejść ... w przyszłości.

Rozpoczęliśmy zwiedzanie labiryntu kierując się niebieskimi znakami. Początek szlaku niezbyt imponujący, ale skały były.

Po krótkiej wędrówce przy ścieżce pojawiają się schody.

Po trzystu stopniach można wejść do miejsca, w którym stał kiedyś zamek Střmen. Był drewniany i spłonął dawno temu. Na piaskowcowych ścianach pozostały otwory, w których zamocowana była konstrukcja budowli.

Po wejściu na "zamek" trzeba jeszcze wspiąć się po drabinie na punkt widokowy w miejscu dawnej wieży zamkowej, z którego można podziwiać panoramę.

Widać Góry Sowie.

W "zasięgu ręki" są Góry Suche.
Od lewej długi i płaski Bukowiec, trzy blisko siebie - Włostowa, Suchawa i Waligóra. Po prawej Ruprechticky Spicak.

Po zejściu wędrujemy sobie dalej.Przy Skalnej Bramie.

Prognoza pogody zaczyna się sprawdzać i wychodzi słońce. Skały zmieniają wygląd.

Docieramy do Bramy Spełnionych Marzeń.

Słusznych rozmiarów Piłka Liczyrzepy.

W szczelinie skalnej schronienie znalazła Teplicka Wenus.

Ten skalny twór pewnie jakoś się nazywa, ale dla mnie to Miś Yogi.

W słońcu pięknie prezentuje się Skalna Korona.

Prawie wiosna.

Skały Martina w słońcu.

A potem jeszcze szereg skałek.






Tak wędrując dotarliśmy do zielonego szlaku prowadzącego do Janovic - wioski położonej po przeciwnej niż Teplice stronie Skalnego Miasta. Zanim pójdziemy zielonym musimy jeszcze obejrzeć Sybir czyli głęboki i wąski kanion, w którym w lecie jest zaledwie kilka stopni ciepła. Tak zamykamy widokową pętelkę. Pozostaje teraz wrócić do parkingu.
Wybieramy szlak zielony, więc najpierw z powrotem do Sybiru. Zielony szlak wkrótce opuszcza skalny labirynt i leśną drogą prowadzi nas do pozostałości osady Zabor,

a potem do kolejnego niebieskiego szlaku biegnącego wierzchem skał, ponad skalnym labiryntem. I tu znajduje się wiele ciekawych form skalnych, oczywiście nie tak wysokich jak w kanionie, ale równie ciekawych. Zdjęć zrobiłem mało, bo zaczęło się zmierzchać. Tu dwie skałki. Drugą nazwałem Lampa Aladyna.


W jednym miejscu można zobaczyć skalny labirynt z góry.

Niebieskie znaczki prowadzą nas do szlaku żółtego biegnącego przez Wilczy Jar. Nim docieramy do punktu, w którym zaczęliśmy naszą wycieczkę.
Nasza wycieczka po Teplickich Skałach rozpoczęła się przy zachmurzonym niebie i prószącym śniegu. Z parkingu w Teplicach mamy widok na Lysy vrch, który mamy zamiar wejść ... w przyszłości.

Rozpoczęliśmy zwiedzanie labiryntu kierując się niebieskimi znakami. Początek szlaku niezbyt imponujący, ale skały były.

Po krótkiej wędrówce przy ścieżce pojawiają się schody.

Po trzystu stopniach można wejść do miejsca, w którym stał kiedyś zamek Střmen. Był drewniany i spłonął dawno temu. Na piaskowcowych ścianach pozostały otwory, w których zamocowana była konstrukcja budowli.

Po wejściu na "zamek" trzeba jeszcze wspiąć się po drabinie na punkt widokowy w miejscu dawnej wieży zamkowej, z którego można podziwiać panoramę.

Widać Góry Sowie.

W "zasięgu ręki" są Góry Suche.
Od lewej długi i płaski Bukowiec, trzy blisko siebie - Włostowa, Suchawa i Waligóra. Po prawej Ruprechticky Spicak.

Po zejściu wędrujemy sobie dalej.Przy Skalnej Bramie.

Prognoza pogody zaczyna się sprawdzać i wychodzi słońce. Skały zmieniają wygląd.

Docieramy do Bramy Spełnionych Marzeń.

Słusznych rozmiarów Piłka Liczyrzepy.

W szczelinie skalnej schronienie znalazła Teplicka Wenus.

Ten skalny twór pewnie jakoś się nazywa, ale dla mnie to Miś Yogi.

W słońcu pięknie prezentuje się Skalna Korona.

Prawie wiosna.

Skały Martina w słońcu.

A potem jeszcze szereg skałek.






Tak wędrując dotarliśmy do zielonego szlaku prowadzącego do Janovic - wioski położonej po przeciwnej niż Teplice stronie Skalnego Miasta. Zanim pójdziemy zielonym musimy jeszcze obejrzeć Sybir czyli głęboki i wąski kanion, w którym w lecie jest zaledwie kilka stopni ciepła. Tak zamykamy widokową pętelkę. Pozostaje teraz wrócić do parkingu.
Wybieramy szlak zielony, więc najpierw z powrotem do Sybiru. Zielony szlak wkrótce opuszcza skalny labirynt i leśną drogą prowadzi nas do pozostałości osady Zabor,

a potem do kolejnego niebieskiego szlaku biegnącego wierzchem skał, ponad skalnym labiryntem. I tu znajduje się wiele ciekawych form skalnych, oczywiście nie tak wysokich jak w kanionie, ale równie ciekawych. Zdjęć zrobiłem mało, bo zaczęło się zmierzchać. Tu dwie skałki. Drugą nazwałem Lampa Aladyna.


W jednym miejscu można zobaczyć skalny labirynt z góry.

Niebieskie znaczki prowadzą nas do szlaku żółtego biegnącego przez Wilczy Jar. Nim docieramy do punktu, w którym zaczęliśmy naszą wycieczkę.
Re: GEOSTRADA SUDECKA
31.05.2014r - Broumovská vrchovina - Lysý vrch (611m).
Ruszamy z Teplic nad Metují z parkingu w centrum miasteczka. Przed nami Horní zámek - siedziba władz miasta.

Czerwonym szlakiem wychodzimy na łąki ponad miastem. Po lewej stronie wzniesienie Val (590m).

Wyżej, z rozcesti Nový Dvůr, mamy widok na wzniesienie Na Kostele (690m). Z prawej widać płaski szczyt Ostaša (700m). Przed nim Hejda (626m).

Idąc dalej docieramy do rozcesti Vernéřovická studánka. Stoi tam kostel Panny Marie Pomocné.

Teraz żółtym szlakiem idziemy w stronę Bukovej hory. Gdy wychodzimy na łąki mamy widok na Góry Suche. Horyzont zamykają szczyty Włostowa, Suchawa, Waligóra, Svetlina i Ruprechtický Špičák.

Samotne drzewo. W tle chyba Honský Špičák (652 m).

Pod szczytem Bukovej hory znajduje się stylizowany krzyż upamiętniający tragiczne wydarzenie, które miało tu miejsce po zakończeniu ostatniej wojny.

Ze szczytu ponownie widok na Góry Suche, ale również Sowie.

Przy szlaku rowerowym znajduje się pomnik również związany z tym samym wydarzeniem (zastrzelono 22 Niemców i jedną Czeszkę).

Szlak rowerowy prowadzi łąkami. Mamy widok na Křížový vrch (667 m). W oddali Karkonosze.

Schodzimy przez Horni Teplice, bardzo ładne miejsce.



W pobliżu Urzędu miejskiego skręcamy w prawo i żółtym szlakiem docieramy do źródła u sv. Antoníčka.

Następnie wchodzimy na Lysy vrch skąd widok na Ostaš, Góry Stołowe i Orlickie.

A to skałka Lokomotiva.

Widać też górną część ruin hradu Střmen.

Parking przy wejściu do Teplickich Skał.

A tak wygląda Lysy vrch z okolic kempingu Bučnice.

Ruszamy z Teplic nad Metují z parkingu w centrum miasteczka. Przed nami Horní zámek - siedziba władz miasta.

Czerwonym szlakiem wychodzimy na łąki ponad miastem. Po lewej stronie wzniesienie Val (590m).

Wyżej, z rozcesti Nový Dvůr, mamy widok na wzniesienie Na Kostele (690m). Z prawej widać płaski szczyt Ostaša (700m). Przed nim Hejda (626m).

Idąc dalej docieramy do rozcesti Vernéřovická studánka. Stoi tam kostel Panny Marie Pomocné.

Teraz żółtym szlakiem idziemy w stronę Bukovej hory. Gdy wychodzimy na łąki mamy widok na Góry Suche. Horyzont zamykają szczyty Włostowa, Suchawa, Waligóra, Svetlina i Ruprechtický Špičák.

Samotne drzewo. W tle chyba Honský Špičák (652 m).

Pod szczytem Bukovej hory znajduje się stylizowany krzyż upamiętniający tragiczne wydarzenie, które miało tu miejsce po zakończeniu ostatniej wojny.

Ze szczytu ponownie widok na Góry Suche, ale również Sowie.

Przy szlaku rowerowym znajduje się pomnik również związany z tym samym wydarzeniem (zastrzelono 22 Niemców i jedną Czeszkę).

Szlak rowerowy prowadzi łąkami. Mamy widok na Křížový vrch (667 m). W oddali Karkonosze.

Schodzimy przez Horni Teplice, bardzo ładne miejsce.



W pobliżu Urzędu miejskiego skręcamy w prawo i żółtym szlakiem docieramy do źródła u sv. Antoníčka.

Następnie wchodzimy na Lysy vrch skąd widok na Ostaš, Góry Stołowe i Orlickie.

A to skałka Lokomotiva.

Widać też górną część ruin hradu Střmen.

Parking przy wejściu do Teplickich Skał.

A tak wygląda Lysy vrch z okolic kempingu Bučnice.

-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: GEOSTRADA SUDECKA
włodarz pisze:
Pod szczytem Bukovej hory znajduje się stylizowany krzyż upamiętniający tragiczne wydarzenie, które miało tu miejsce po zakończeniu ostatniej wojny.
Tylko dlaczego ów krzyż przypomina bardziej waginę?
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Zarąbisty jest ten pomnik, chyba najlepszy jaki widziałem w Czechach.

Okolica też super, krążyliśmy tam rowerowo i trafiliśmy na kościół w Šonovie od Czechów których spotkaliśmy dowiedzieliśmy się że jest autorstwa Dientzenhofera, sławnego architekta (on stworzył kościół w Legnickim Polu).
Kościołów które wyszły spod jego ręki jest w okolicy więcej.
http://www.klasterbroumov.cz/pl/broumov ... na-kostelu

Ciekawostką są też tamtejsze cmentarze, wyjątkowo dużo na nich grobów z dawnymi zdjęciami.

I ruiny, dość nietypowo jak na Czechy występowały tu obficie ale to na pewno, jak pisze szpec od tych spraw, efekt oddziaływania kulturowego dolnośląskich sąsiadów


Okolica też super, krążyliśmy tam rowerowo i trafiliśmy na kościół w Šonovie od Czechów których spotkaliśmy dowiedzieliśmy się że jest autorstwa Dientzenhofera, sławnego architekta (on stworzył kościół w Legnickim Polu).
Kościołów które wyszły spod jego ręki jest w okolicy więcej.
http://www.klasterbroumov.cz/pl/broumov ... na-kostelu
Ciekawostką są też tamtejsze cmentarze, wyjątkowo dużo na nich grobów z dawnymi zdjęciami.
I ruiny, dość nietypowo jak na Czechy występowały tu obficie ale to na pewno, jak pisze szpec od tych spraw, efekt oddziaływania kulturowego dolnośląskich sąsiadów
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Okolica, rzeczywiście bardzo ciekawa. Byłem tam w wielu miejscach.
Co do oddziaływania Dolnoślązaków na Czechów to chyba niezbyt trafna diagnoza. Przez wiele lat regiony przygraniczne były od siebie odcięte. W ostatnich latach ten stan uległ zmianie ale czy Czesi tak łatwo ulegliby wpływom sąsiadów zza miedzy? Nie sądzę.
Co do oddziaływania Dolnoślązaków na Czechów to chyba niezbyt trafna diagnoza. Przez wiele lat regiony przygraniczne były od siebie odcięte. W ostatnich latach ten stan uległ zmianie ale czy Czesi tak łatwo ulegliby wpływom sąsiadów zza miedzy? Nie sądzę.
Re: GEOSTRADA SUDECKA
10.05.2015r. - Krkonošské podhůří: Lom Krákorka
U Devíti Křížů niedaleko miasta Červený Kostelec to miejsce, z którego ruszamy na niedzielny spacer do kamieniołomu Krákorka, w którym wydobywa się piaskowiec, i w którym znaleziono skamieniałe ślady dinozaurów. Najpierw żółtym szlakiem, potem ścieżką rowerową docieramy na miejsce w kilka minut. Nic dziwnego, bo z miejsca startu do lomu jest tylko kawałek - po czesku "kousek".
Kamieniołom z daleka.

I z bliska.



Leśną drogą idziemy dalej napotykając wycinkę z widokiem na Karkonosze.

I Jestřebí hory (pol. Góry Jastrzębie).

Potem czerwonym szlakiem docieramy do ruin zamku Vízmburk. Pierwsza o nim wzmianka pochodzi z 1279r. W XV w. został zburzony. Przez wieki zmienił się w zalesiony pagórek. W 1972r. czescy archeolodzy mieli przeprowadzić jednorazowe badania stanowiska, ale z powodu ciekawych znalezisk pracowali aż do 1984r. Prasa czeska nazwała nawet Vízmburk podkarkonoskimi Pompejami.
Tak wygląda hrad Vízmburk.



Po zwiedzeniu zamku czerwonym szlakiem schodzimy do Havlovic (Podhradi - rozc.). A dalej przez Podhradi do krzyżówki szlaków Končiny.
Sielanka.




Żółty szlak prowadzi nas do miejsca skąd rozpoczęliśmy spacer. I mamy taki widok na Góry Stołowe.

Zajeżdżamy jeszcze na stację benzynową by wejść na niedużą wieżę widokową. Z niej podziwiamy Karkonosze i Jestřebí hory.

W drodze powrotnej króciutki przystanek w Hronovie.

________________
U Devíti Křížů niedaleko miasta Červený Kostelec to miejsce, z którego ruszamy na niedzielny spacer do kamieniołomu Krákorka, w którym wydobywa się piaskowiec, i w którym znaleziono skamieniałe ślady dinozaurów. Najpierw żółtym szlakiem, potem ścieżką rowerową docieramy na miejsce w kilka minut. Nic dziwnego, bo z miejsca startu do lomu jest tylko kawałek - po czesku "kousek".
Kamieniołom z daleka.

I z bliska.



Leśną drogą idziemy dalej napotykając wycinkę z widokiem na Karkonosze.

I Jestřebí hory (pol. Góry Jastrzębie).

Potem czerwonym szlakiem docieramy do ruin zamku Vízmburk. Pierwsza o nim wzmianka pochodzi z 1279r. W XV w. został zburzony. Przez wieki zmienił się w zalesiony pagórek. W 1972r. czescy archeolodzy mieli przeprowadzić jednorazowe badania stanowiska, ale z powodu ciekawych znalezisk pracowali aż do 1984r. Prasa czeska nazwała nawet Vízmburk podkarkonoskimi Pompejami.
Tak wygląda hrad Vízmburk.



Po zwiedzeniu zamku czerwonym szlakiem schodzimy do Havlovic (Podhradi - rozc.). A dalej przez Podhradi do krzyżówki szlaków Končiny.
Sielanka.




Żółty szlak prowadzi nas do miejsca skąd rozpoczęliśmy spacer. I mamy taki widok na Góry Stołowe.

Zajeżdżamy jeszcze na stację benzynową by wejść na niedużą wieżę widokową. Z niej podziwiamy Karkonosze i Jestřebí hory.

W drodze powrotnej króciutki przystanek w Hronovie.

________________
