25.05.2012 piątek, godzina 14.10 wyruszamy z Wrocławia autobusem do Szklarskiej, jestem zła, bo o tej godzinie się w góry nie jedzie, tym bardziej jeśli nie planuje się nocnych wędrówek, ale co zrobić kuzynka pracuje do 12.00 stąd jest jak jest.W Szklarskiej jesteśmy gdzieś o 16.30 i ruszamy na Szrenicę.Udaje się obejrzeć wodospad Kamieńczyka mimo, że jest już po piątej, na szczęście jest trochę żądnych zobaczenia go turystów, więc mamy fart.Do schroniska na Szrenicy docieramy przed ósmą, obiad, fotki zachodu słońca i w kimono.
26.05.2012 Trasa:Szrenica-Śnieżne Kotły-Przełęcz Karkonoska-Kocioł Wielkiego i Małego Stawu-Strzecha Akademicka-Samotnia-Strzecha Akademicka
Pogoda od rana piękna i zapowiada się ciepły dzień, cieszę się, bo w nocy przemarzłam pod tym swoim śpiworem na kość.Pierwszy raz na tej trasie mam tak idealną pogodę, no żyć nie umierać, szkoda tylko, że potem się okaże, że zdjęcia wyszły totalnie do d..., mam nowy aparat i źle go poustawiałam, wszystko wyszło za ciemne i do bani.Do Śnieżnych Kotłów mam trochę kryzys czy dam to dziś radę przejść, ale potem się rozkręcam.Na Przełęczy Karkonoskiej posilam się barszczem z krokietem i pół litra pepsi i dostaję takiej energii. że mogłabym iść i iść
27.05 Trasa:Strzecha Akademicka-Śnieżka-Kocioł Łomniczki-Karpacz Biały Jar
Przesypiam budzik i wstaję pół godziny póżniej, dzień znowu wygląda pięknie, a tu trzeba wracać, niech to szlag....Idziemy na Śnieżkę i chyba się udaje trafić na jeden z tych dni, gdy praktycznie nie wieje na Śnieżce, jest ciepło niemal jak w lipcu i spędzamy na szczycie chyba z półtorej godziny, bo aż szkoda schodzić.Niestety, w tym czeskim przybytku nie ma butelkowanej kofoli ino toczena, więc nic do domu nie przywiozę tym razem.W Łomniczce zjadam najlepsze naleśniki w Sudetach, w Karpaczu oglądamy jeszcze skocznię "Orlinek" i tłuczemy się autobusami kolejno do Jeleniej, Wrocławia, a ja na koniec jeszcze pociągiem do swojego zadupia.Było zdecydowanie za krótko, z towarzyszką tego pokroju nigdzie by dalej się nie dało iść, plan był taki i został wykonany, następnym razem jadę sama i gdzieś po czeskiej stronie połazić i już wiem gdzie.
Tak zwany lans na Śnieżce, czyli witamy Euro w Karkonoszach






