Sylwester "Pod Wieżycą"

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Sylwester "Pod Wieżycą"

Postautor: Raubritter » 06-01-2015 13:18

Tegoroczny sylwester wraz z Agaciorem, jej siostrą oraz Kelisem postanawiamy spędzić w Masywie Ślęży, a dokładniej w Domie Turysty PTTK "Pod Wieżycą". Dom ten prowadzą moi znajomi, stąd też nasza obecność tam, która wynikła z wcześniejszego zaproszenia.
Do schroniska dojeżdżamy przed 21, gdyż z Poznania wyjechaliśmy dopiero koło 17stej godziny. Szybko się przebieramy i lądujemy na parkiecie. Nie wiedzieć kiedy, a wybija północ, szampan uderza do głów, ja koło drugiej przybijam gwoździa, Agacior wraz z pozostałymi członkami naszej ekspedycji bawią się jeszcze ponoć do piątej.

Obrazek

Obrazek

Na drugi dzień nie wstajemy skoro świt. Mimo lekkiego kaca, którego rzecz jasna zaraz leczymy, zjadamy śniadanio-obiad i wyruszamy na szczyt Ślęży. Najpierw idziemy czarnym szlakiem, aby następnie odbić na niebieski, który jest chyba z tych oficjalnych, znakowanych szlaków najtrudniejszym w wejściu na szczyt.

Obrazek

Mniej więcej w połowie drogi pojawił się śnieg oraz lód znacznie utrudniający wspinanie się po kamiennych schodkach.

Obrazek

Do tego na górze dość mocno wieje. Nie zraża to jednak jednego z członków naszej ekspedycji przed wejściem na nieczynną wieżę widokową. W miejsce metalowej, wyciętej drabinki na pierwszym poziomie, ktoś wstawił drewnianą drabinę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po wstępnym zaspokojeniu popędu widokowo-górskiego, idziemy do schroniska na kubek grzanego wina. Cena za 200ml - 9,80. Strasznie drogo, dość nie miła obsługa, a jednak ruch straszny. Schronisko to ma wielki potencjał, a jak tam jest, wszyscy wiemy...

Obrazek

Zapada już zmierzch, dlatego odpalamy czołówki i przy ich świetle schodzimy z powrotem do Domu Turysty, tym razem żółtym szlakiem przez Wieżycę, mijając po drodze m.in. Pannę z Rybą i Niedźwiadka i debatując nad losem Słowian, Celtów, niegdysiejszych bogów i wszystkiego co było, a czego już nie ma. To Śląski Olimp wywiera na nas swoją magię.

Obrazek

Wieczór spędzamy przy piwku (ciekawy wybór czeskich i słowackich), aby na drugi dzień powrócić do rzeczywistości...


Wszystkie zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/1157835289 ... PodWiezyca
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Sylwester "Pod Wieżycą"

Postautor: Dolnoślązak » 07-01-2015 12:35

Raubritter pisze:Najpierw idziemy czarnym szlakiem, aby następnie odbić na niebieski, który jest chyba z tych oficjalnych, znakowanych szlaków najtrudniejszym w wejściu na szczyt.

Zależy z której strony, z opisu wynika że szliście raczej tym od Sobótki Górki a to bułka z masłem - ja nim wchodziłem z rowerem :D .Trudny jak już to może być odcinek przez Skalną, chociaż mówić o trudności w przypadku Ślęży... :wink:

Raubritter pisze:Nie zraża to jednak jednego z członków naszej ekspedycji przed wejściem na nieczynną wieżę widokową. W miejsce metalowej, wyciętej drabinki na pierwszym poziomie, ktoś wstawił drewnianą drabinę.

I prawidłowo, "remont" pewnie będzie się ciągnął w nieskończoność. Jak to u nas zwykle bywa, do uwalenia/zamknięcia to szybko, potem znacznie trudniej...

Raubritter pisze:Strasznie drogo, dość nie miła obsługa, a jednak ruch straszny. Schronisko to ma wielki potencjał, a jak tam jest, wszyscy wiemy...

Jakby kto pytało skansen zwany komuną, poleciłbym bez wahania :mrgreen: Nawet wystrój pasuje jak ulał. Jednak najbardziej boli, że nie można nic konkretnego zjeść na ciepło, zdaje się że same fastfudy odgrzewane w mikrofali a o takim schabowym to można pomarzyć. Jedyne od wielkiego dzwonu jak w porze letniej wystawią ruszt z kiełbasami przed wejściem to można się pokusić jak ktoś nie ma ze sobą.

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Sylwester "Pod Wieżycą"

Postautor: Raubritter » 07-01-2015 17:01

Dolnoślązak pisze: bułka z masłem


Cóż, wchodząc nawet na Ślężę, ale po nocnym imprezowaniu, wspinaczka staje się dość mozolna, wręcz wyzywająca :wink:

Do tej pory wchodziłem tylko żółtym od strony Wieżycy i czerwonym od wschodu, a przyglądając się poziomicą wydawało mi się, że to jest jedno z najbardziej, jak już wspomniałem wcześniej, trudnych z tych oficjalnych dróg na szczyt. W sumie to dopóki nie zaczęły się kamienne schodki to szło się dość spokojnie, dopiero jak pojawił się lód na tychże, było troszkę zabawy.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 09-01-2015 14:22

Drabinka na byłej wieży cieszy! Sporo osób wchodziło tam tylko z powodu wschodów słońca...
Myślałem, że Dom Turysty jest od jakiegoś czasu zamknięty.
A czeskie i słowackie piwo jest dostępne na co dzień czy tylko z okazji zabawy sylwestrowej? Od mojego ostatniego pobytu w tym miejscu minęło 4 - 5 lat i takiej mnogości napoi nie pamiętam :D

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 09-01-2015 16:32

ecowarrior pisze:A czeskie i słowackie piwo jest dostępne na co dzień


Owszem, jednakowoż mogą co jakiś czas zmieniać się w zależności na co się trafi w hurtowni.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 10-01-2015 23:39

W hurtowni trafia się wszystko, zawsze i w dowolnej ilości. Chyba, że kupują w jakiejś hurtowni w ZópiÓ Małym.

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Postautor: Zły Marcin » 11-01-2015 01:59

Human pisze:W hurtowni trafia się wszystko, zawsze i w dowolnej ilości.
Polemizowałbym :wink:

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 11-01-2015 12:59

A ja nie, bo parę ładnych lat pracowałem w sklepach z piwem i nigdy nie miałem problemu z zamówieniem czegokolwiek. Chyba, że nie zna się żadnej z trzech wiodących w temacie hurtownii. Ale to akurat nie moja wina :wink:

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 11-01-2015 13:23

Tak Human, w ZópiÓ Małym.

Zły Marcinie, "nie pogadasz" :wink:

A ja pracowałem ładnych parę lat za barem (w dużym mieście), i wiem, że czasami nawet piwa beczkowego brakowało. Ale pewnie żaden z właścicieli knajp w których pracowałem, nie znał trzech wiodących hurtowni na rynku.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 11-01-2015 19:11

Ale o czym Ty do mnie? We Wro czeskie piwo załatwiasz bezpośrednio od gościa, który raz w tygodniu wozi je z Czech. Nawet nie trzeba do Lubina dzwonić żeby Ci przywieźli. Dowolny asortyment w dowolnej ilości. O knajpach nie wspomnę, bo we Wro jesteś w stanie załatwić dowolne piwo beczkowe o 2 w nocy w dowolny dzień tygodnia.

P.S. Namiary potrzebne? Co prawda zmieniłem pracę na dochodową, ale ciągle mam :D

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 11-01-2015 20:42

Human pisze:Ale o czym Ty do mnie?


Ano z tym, że znam przypadki z własnego doświadczenia, kiedy to w hurtowni piwa brakowało.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.


Wróć do „Relacje z wypraw”