Kilka migawek z lubuskiego
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Ludzie stanowiący tło zdjęcia są rzeczą naturalną.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Fotografować teoretycznie możesz, natomiast przeczytałem sporo opinii, że publikowanie takich miejsc (jeśli można po nich zidentyfikować lokalizację) może naruszać prawa osób w nim mieszkających. Do prywatności, do wyłączności dysponowania jego mieniem, do dobrego imienia itp. Więc zdjęcie chlewu na podwórku źle świadczy o gospodarzu, może poczuć się obrażony 
Przepisy się nie zmieniły, zmieniło się podejście obywateli, którzy teraz lubią wszystko kryć (a jednocześnie wszystko wrzucać na FB), więc i polityka sądów zaczęła się zmieniać.
Co do grupy ludzi to nie możesz ich uwieczniać publicznie na Węgrzech - Orban postanowił, że aby publikować takie zdjęcie, to trzeba mieć zgodę WSZYSTKICH obecnych na zdjęciu, czyli np. 100 osób przechodzących ulicą
Przepisy się nie zmieniły, zmieniło się podejście obywateli, którzy teraz lubią wszystko kryć (a jednocześnie wszystko wrzucać na FB), więc i polityka sądów zaczęła się zmieniać.
Co do grupy ludzi to nie możesz ich uwieczniać publicznie na Węgrzech - Orban postanowił, że aby publikować takie zdjęcie, to trzeba mieć zgodę WSZYSTKICH obecnych na zdjęciu, czyli np. 100 osób przechodzących ulicą
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Pudelek pisze:
Co do grupy ludzi to nie możesz ich uwieczniać publicznie na Węgrzech - Orban postanowił, że aby publikować takie zdjęcie, to trzeba mieć zgodę WSZYSTKICH obecnych na zdjęciu, czyli np. 100 osób przechodzących ulicą
Wydawało by sie ze chłop mądry a tu odpał miał niezly! To co- trzeba uwazac robiac sobie fote samojebke z kija zeby ktos gdzies daleko w tle nie wszedł w kadr przypadkiem?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Re: Kilka migawek z lubuskiego
A w jaki sposób to do nich dotarło? Zdjęcia były zamieszczone w jakimś popularnym czasopiśmie czy też prywatnej w galerii w internecie i zajrzeli tam przez czysty przypadek?Pudelek pisze:faktem jest, że do mnie już kierowano groźby z pewnej sudeckiej miejscowości. Że przedstawiłem ich chałupę w złym świetle (a w jakim miałem przedstawić, skoro ostatni remont to robili chyba jeszcze Niemcy?), a przecież oni mieszkają w najpiękniejszej wsi na świecie.(...)
Kiedyś też w opisie której z podlaskich wiosek wywołałem furię u jakiegoś faceta, któremu nie spodobał się opis: "piękny, stary, zaniedbany domek" :D. Dom był ewidentnie od dawna nie używany do normalnego mieszkania, ale komuś ego skakało :D

- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: Kilka migawek z lubuskiego
znaleźli je w internecie. Choćby na tym forum
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Muzeum wojskowe w Drzonowie
Zwykle nie lubie zwiedzac muzeów i unikam tego jak ognia. Tu jednak mi sie bardzo podobało. Moze dlatego, ze akurat tego dnia nie bylo zadnych innych zwiedzających? Moze dlatego, ze nikt z obsługi nie chodził za nami jak cień i nie pochrząkiwał znacząco jak zblizymy sie do jakiejs magicznej linii, ktorej nie wolno przekroczyc? Moze dlatego, ze nie bylo czuć niczyjego wzroku na plecach, a kolejny przewodnik oprowadzający znudzoną grupe turystow, gimnazjalistow lub emerytow nie wznosił sie na wyzyny swojej elokwencji? Wszedzie czuć bylo zapach smaru, starego metalu, grubych, naoliwionych blach.. Czuć było patyne i jakis oddech dawnych czasów unosił sie w powietrzu. Sale i park były wypelnione spokojem, zadumą i ciszą. Gdyby nie moment kupowania biletu i sympatyczne urywki rozmow z miłymi paniami z obslugi - mozna by sie poczuc jak w miejscu zupelnie opuszczonym…
Część eksponatow jest zgromadzona w dawnym pałacyku. Bardzo fajne wykorzystanie starego pałacu - do czegos pozytecznego słuzy, ktos o niego dba, nie wali sie, a jednoczesnie jest dostepny, kazdy moze go obejrzec, rowniez wewnatrz.




Płaskorzezby chyba juz doklejone w czasach powojennych.


W srodku najwieksze wrazenie zrobily na mnie “obrazy” zapodane chyba dosc nietypową techniką. Wykonane z włóczki ale nie haftowane, nie wiązane, nie splatane - tylko jakby wyklejone rozciągnietymi kawałkami nitek. Nigdy wczesniej czegos podobnego nie widzialam.


Sa tez rozne obrazy lokalnych tworcow o tematyce okołowojennej- tu chyba Warszawa po powstaniu...

Jakby kadr z filmu o czterech pancernych- tylko pies sie gdzies zapodział

Plakaty i inne rozniste odezwy zagrzewające do boju.



Staranna gazetka ścienna, ktora mi przypomniała rozne takowe jakie robilismy w szkole.

Sa tez rozne maszynerie - moze wojskowy zakład bimbrowniczy?

Przedmioty wieksze, ktore nie zmiescily sie w komnatach - typu pojazdy pancerne, radary czy samoloty sa poustawiane w parku. Czołgów i roznistych wyrzutni rakiet tez jest tu dostatek. Mozna sobie poczytac, ktora miala jaki zasieg i o ile te cuda palą wiecej od skodusi



Radary przenośne.


Ził!! Zupelnie taki jakimi jezdzilismy przez doliny w Gorganach czy przekraczalismy wpław Biały Czeremosz! Na Ukrainie nikt nie mysli aby to cudo techniki stawiac w muzeum- bo one nadal pracują w lasach i służą lokalnym ludziom!

Taaaaa… Byly takie czasy, ze produkowalismy swoje rzeczy.. Nawet czołgi…

To mnie urzeklo! Fabryka Traktorow!
Dobrze, ze nie odkurzaczy - jak w dowcipie! 

Przewozne mosty pontonowe! Takim sobie jezdzic! I przekraczasz rzeke gdzie chcesz- fajno by bylo!



Sektor maszyn latajacych.




I najsympatyczniejsze chyba eksponaty - helikoptery! Jakies takie fajne, tłuściutkie, jak ważki. Niektore calkiem malutkie.




Nie umiem sobie odmówic zajrzenia do ich wnetrz. Wprawdzie tylko przez szybke, ale zawsze. Takim kiedys polatac, to by byl klimat!

Kamienna rzezba z dawnych lat. Malo sie juz takich zachowało… Acz szlag wie co lezy pod omszałymi kamieniami po lasach?

cdn
Zwykle nie lubie zwiedzac muzeów i unikam tego jak ognia. Tu jednak mi sie bardzo podobało. Moze dlatego, ze akurat tego dnia nie bylo zadnych innych zwiedzających? Moze dlatego, ze nikt z obsługi nie chodził za nami jak cień i nie pochrząkiwał znacząco jak zblizymy sie do jakiejs magicznej linii, ktorej nie wolno przekroczyc? Moze dlatego, ze nie bylo czuć niczyjego wzroku na plecach, a kolejny przewodnik oprowadzający znudzoną grupe turystow, gimnazjalistow lub emerytow nie wznosił sie na wyzyny swojej elokwencji? Wszedzie czuć bylo zapach smaru, starego metalu, grubych, naoliwionych blach.. Czuć było patyne i jakis oddech dawnych czasów unosił sie w powietrzu. Sale i park były wypelnione spokojem, zadumą i ciszą. Gdyby nie moment kupowania biletu i sympatyczne urywki rozmow z miłymi paniami z obslugi - mozna by sie poczuc jak w miejscu zupelnie opuszczonym…
Część eksponatow jest zgromadzona w dawnym pałacyku. Bardzo fajne wykorzystanie starego pałacu - do czegos pozytecznego słuzy, ktos o niego dba, nie wali sie, a jednoczesnie jest dostepny, kazdy moze go obejrzec, rowniez wewnatrz.
Płaskorzezby chyba juz doklejone w czasach powojennych.
W srodku najwieksze wrazenie zrobily na mnie “obrazy” zapodane chyba dosc nietypową techniką. Wykonane z włóczki ale nie haftowane, nie wiązane, nie splatane - tylko jakby wyklejone rozciągnietymi kawałkami nitek. Nigdy wczesniej czegos podobnego nie widzialam.
Sa tez rozne obrazy lokalnych tworcow o tematyce okołowojennej- tu chyba Warszawa po powstaniu...
Jakby kadr z filmu o czterech pancernych- tylko pies sie gdzies zapodział
Plakaty i inne rozniste odezwy zagrzewające do boju.
Staranna gazetka ścienna, ktora mi przypomniała rozne takowe jakie robilismy w szkole.
Sa tez rozne maszynerie - moze wojskowy zakład bimbrowniczy?
Przedmioty wieksze, ktore nie zmiescily sie w komnatach - typu pojazdy pancerne, radary czy samoloty sa poustawiane w parku. Czołgów i roznistych wyrzutni rakiet tez jest tu dostatek. Mozna sobie poczytac, ktora miala jaki zasieg i o ile te cuda palą wiecej od skodusi
Radary przenośne.
Ził!! Zupelnie taki jakimi jezdzilismy przez doliny w Gorganach czy przekraczalismy wpław Biały Czeremosz! Na Ukrainie nikt nie mysli aby to cudo techniki stawiac w muzeum- bo one nadal pracują w lasach i służą lokalnym ludziom!
Taaaaa… Byly takie czasy, ze produkowalismy swoje rzeczy.. Nawet czołgi…
To mnie urzeklo! Fabryka Traktorow!
Przewozne mosty pontonowe! Takim sobie jezdzic! I przekraczasz rzeke gdzie chcesz- fajno by bylo!
Sektor maszyn latajacych.
I najsympatyczniejsze chyba eksponaty - helikoptery! Jakies takie fajne, tłuściutkie, jak ważki. Niektore calkiem malutkie.
Nie umiem sobie odmówic zajrzenia do ich wnetrz. Wprawdzie tylko przez szybke, ale zawsze. Takim kiedys polatac, to by byl klimat!
Kamienna rzezba z dawnych lat. Malo sie juz takich zachowało… Acz szlag wie co lezy pod omszałymi kamieniami po lasach?
cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Re: Kilka migawek z lubuskiego
przecież czołgi nadal Bumar może produkować, tylko, że nikt tego nie chce kupować 
co do "swojości" - te czołgi były takie "swoje" jak np. Ople wytwarzane pod Gliwicami
co do "swojości" - te czołgi były takie "swoje" jak np. Ople wytwarzane pod Gliwicami
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Na obrzezach Żarów, calkiem przypadkiem, dostrzegamy opuszczoną dzielnice - utopione w zieleni trzypietrowe domy! Jest ich chyba z kilkanascie albo jeszcze wiecej. Nie wypada nie przyjrzec sie blizej tak zacnemu znalezisku!
Sa to dawne koszary, z ktorych wojskowi wyniesli sie juz calkiem dawno, z powodow nam niewiadomych.
Krążymy wiec plątaniną uliczek o nawierzchni brukowanej lub błotnistej, podziwiając jak szybko przyroda sie odradza gdy ludzie przestaną ją celowo niszczyc.






Osiedle posiada jak dla mnie idealny stan zarosniecia, miedzy blokami rosnie pachnący sosnowy las. Wiosną chyba wszystko trzesie sie tu od śpiewu ptaków a w upalne dni okolice wypełnia odurzajacy zapach żywicy i igliwia. Szkoda, ze obecnie wiekszosc ludzi nie gustuje w takich klimatach. Jak fajnie by bylo mieszkac na takim lesnym, cienistym osiedlu a nie na gołej betonowej patelni…
Zaglądamy do kilku budynków. Pokoje i korytarze sa juz mocno zniszczone i ogołocone z wszelakich sprzetów.












Czasem gdzies wsrod smieci czy w podlogowej rozpadlinie mozna wygrzebac jakis dawny tutejszy strzęp...


Zwracają uwage wypiętrzające sie wszedzie podłogi. Co tam tak puchnie pod spodem to nie mam pojecia!

Jest tez dawny szpital - budynek nizszy od pozostalych.

Gdzieniegdzie w trawie czy w połamanych parkietach walają sie resztki dawnych dokumentów…




Wewnetrzna baszta

Tu i ówdzie na scianach zachował sie wymalowany symbol wojsk pancernych.


Docieramy w koncu i na stołowke. Tu chyba najwiecej sie zachowało, napisów, malunków.



Wnetrza nie pachną juz jedzeniem
Choc moze troche… grzybami zapodają? 



Na ilus klatkach schodowych jest informacja o schronach.


Spodziewamy sie jakiegos wielgachnego betonowego bunkra o metrowych scianach… a tam jest zwykla piwnica. Albo nie znalezlismy wlasciwego schronu??







Gdzies posrodku ruin stoi jeden zamieszkały blok. Albo dwa? Ciekawe czemu akurat padło na te? Nie wiem czemu, ale nie mam ich zdjecia... A bylam pewna, ze zrobiłam...
Teren jest na tyle spory, ze wracamy po skodusie, zeby przynajmniej przejechac wszystkie brukowane uliczki wojskowego miasteczka. Zeby dokładnie wszystko pozwiedzac to by chyba trzeba miec cały dzien!







Mają tu tez basenik na jednym z dziedzincow.

Cos mi sie zdaje, ze kilka lat temu to tu mozna bylo użyc na starych skrzyniach!

Na koniec, w ostatnich promieniach słonca, trafiamy na wielkie garaże..




W kolejnym miescie na naszej trasie, Żaganiu, trafiamy na bardzo podobne koszary - tylko czynne. Moze tu sie chłopaki przeniesli?


A przed nimi wystawka czołgów!



Krążymy wiec plątaniną uliczek o nawierzchni brukowanej lub błotnistej, podziwiając jak szybko przyroda sie odradza gdy ludzie przestaną ją celowo niszczyc.
Osiedle posiada jak dla mnie idealny stan zarosniecia, miedzy blokami rosnie pachnący sosnowy las. Wiosną chyba wszystko trzesie sie tu od śpiewu ptaków a w upalne dni okolice wypełnia odurzajacy zapach żywicy i igliwia. Szkoda, ze obecnie wiekszosc ludzi nie gustuje w takich klimatach. Jak fajnie by bylo mieszkac na takim lesnym, cienistym osiedlu a nie na gołej betonowej patelni…
Zaglądamy do kilku budynków. Pokoje i korytarze sa juz mocno zniszczone i ogołocone z wszelakich sprzetów.
Czasem gdzies wsrod smieci czy w podlogowej rozpadlinie mozna wygrzebac jakis dawny tutejszy strzęp...
Zwracają uwage wypiętrzające sie wszedzie podłogi. Co tam tak puchnie pod spodem to nie mam pojecia!
Jest tez dawny szpital - budynek nizszy od pozostalych.
Gdzieniegdzie w trawie czy w połamanych parkietach walają sie resztki dawnych dokumentów…
Wewnetrzna baszta
Tu i ówdzie na scianach zachował sie wymalowany symbol wojsk pancernych.
Docieramy w koncu i na stołowke. Tu chyba najwiecej sie zachowało, napisów, malunków.
Wnetrza nie pachną juz jedzeniem
Na ilus klatkach schodowych jest informacja o schronach.
Spodziewamy sie jakiegos wielgachnego betonowego bunkra o metrowych scianach… a tam jest zwykla piwnica. Albo nie znalezlismy wlasciwego schronu??
Gdzies posrodku ruin stoi jeden zamieszkały blok. Albo dwa? Ciekawe czemu akurat padło na te? Nie wiem czemu, ale nie mam ich zdjecia... A bylam pewna, ze zrobiłam...
Teren jest na tyle spory, ze wracamy po skodusie, zeby przynajmniej przejechac wszystkie brukowane uliczki wojskowego miasteczka. Zeby dokładnie wszystko pozwiedzac to by chyba trzeba miec cały dzien!
Mają tu tez basenik na jednym z dziedzincow.
Cos mi sie zdaje, ze kilka lat temu to tu mozna bylo użyc na starych skrzyniach!
Na koniec, w ostatnich promieniach słonca, trafiamy na wielkie garaże..
W kolejnym miescie na naszej trasie, Żaganiu, trafiamy na bardzo podobne koszary - tylko czynne. Moze tu sie chłopaki przeniesli?
A przed nimi wystawka czołgów!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Wszystkie schrony w Żaganiu namierzamy przypadkiem włócząc się w przykolejowych okolicach. Bezlistny krajobraz wczesnej wiosny ułatwia wyłuskiwanie z krajobrazu dziwnych pagórków, wystających kominków czy podejrzanego żelastwa. Żagańskie schrony nie są tak spektakularne jak nasze znaleziska w Brochowie https://jabolowaballada.blogspot.com/20 ... hrony.html (te to w ogóle chyba mało co przebije), ale i tak warto im poświęcić trochę uwagi. Kilka podziemnych, betonowych pomieszczeń namierzamy w bliskiej odległości od dworca PKP, w krzaczorach po przeciwległej stronie torowisk. Jest ich kilka - nie pamiętam już 3 albo 4?
Niby zwykła trawa, a tu takie cosik wystaje!

Poszczególne schrony różnią się między sobą formą wejścia i kształtem wewnętrznego pomieszczenia. Pierwszy z napotkanych - o obłym wnętrzu i zachowanych drzwiach.







To chyba było jego drugie wyjście.

A to wejście do kolejnego.

Wnętrza zwróciły uwagę zupełnie innym kształtem przekroju pomieszczenia.



Drugi wylot też jest inny - po drabince do góry.

Kolejny schron ma charakterystyczne wejście - z kolistym obramowaniem i schodkami o tym samym kształcie.


Wnętrza nieco podobne do poprzedniego obiektu.




Nieopodal w lesie stoi jeszcze coś takiego, ale to bardziej garaż przypomina (acz rodzaj betonu podobny)

Również kilka pomieszczeń na samym końcu przejścia podziemnego pod torami przywodzi na myśl coś schronowatego. Takich solidnych drzwi to chyba nie robią sobie od tak? Zapach też pojawia się tu specyficzny i nieco inny niż w pozostałej części tunelu - bardziej taki piwniczny. I echo staje się dudniące!




Ścienne ciekawostki.

Mają tu też kolekcję cudnych kafelek o tematyce zwierzęcej - każda inna! Chciałabym dorwać takie na jakiejś giełdzie staroci do mojej łazienkowej kolekcji! Że też się komuś kiedyś chciało tak ozdabiać przydworcowe podziemia!






Stary napis w przejściu podziemnym.

Niedaleko wiaduktów kolejowych nad ulicą Przyjaciół Żołnierza namierzamy dwie ceglane wieżyczki. Gdzieś wyczytałam, że zwali je "stanowiska wartowniczo - bojowe", a na jednej z map były też podpisane jako "Brandwachenturm".
Ta bardziej wysunięta na północ jest odsłonieta i dobrze widoczna. Prowadzą do niej nowe schody.






Druga, położona przy wiadukcie dalej na południe, jest mocniej zarośnięta i przez to zapewne dużo milsza i bardziej przytulna. Aż się chce usiaść na schodkach i powygrzewać w wiosennym słoneczku, obserwując jak śmigają pociagi.




Może też dlatego ktoś postanowił ją zasiedlić? Zaglądam tam podczas nieobecności mieszkańca. Zwraca uwagę porządek i brak charaterytycznego zapachu (duszącego i powodującego mdłości), który zazwyczaj towarzyszy miejscom bytowania bezdomnych.


Jedna z takich wieżyczek znajduje się też centralnie naprzeciwko żagańskich peronów. Miejsce jest bardzo odkryte, widoczne jak na patelni, więc nie czuję się zbyt komfortowo w czasie jego zwiedzania.


W przykolejowych terenach, między plątanina torowisk, gdzieś mniej więcej w tych rejonach, gdzie była dawna lokomotywownia, namierzamy jeszcze takowy schron - jak betonowe jajo wkomponowane w trawiasty pagórek.



Przy jednym z opuszczonych budynków jest też "przyklejona" budka - z okienkami sugerującymi funkcje "bunkrowe". Niestety jest zamurowana, a od środka budynku też jakoś nie udało sie nam wejść do środka.



cdn
Niby zwykła trawa, a tu takie cosik wystaje!

Poszczególne schrony różnią się między sobą formą wejścia i kształtem wewnętrznego pomieszczenia. Pierwszy z napotkanych - o obłym wnętrzu i zachowanych drzwiach.







To chyba było jego drugie wyjście.

A to wejście do kolejnego.

Wnętrza zwróciły uwagę zupełnie innym kształtem przekroju pomieszczenia.



Drugi wylot też jest inny - po drabince do góry.

Kolejny schron ma charakterystyczne wejście - z kolistym obramowaniem i schodkami o tym samym kształcie.


Wnętrza nieco podobne do poprzedniego obiektu.




Nieopodal w lesie stoi jeszcze coś takiego, ale to bardziej garaż przypomina (acz rodzaj betonu podobny)

Również kilka pomieszczeń na samym końcu przejścia podziemnego pod torami przywodzi na myśl coś schronowatego. Takich solidnych drzwi to chyba nie robią sobie od tak? Zapach też pojawia się tu specyficzny i nieco inny niż w pozostałej części tunelu - bardziej taki piwniczny. I echo staje się dudniące!




Ścienne ciekawostki.

Mają tu też kolekcję cudnych kafelek o tematyce zwierzęcej - każda inna! Chciałabym dorwać takie na jakiejś giełdzie staroci do mojej łazienkowej kolekcji! Że też się komuś kiedyś chciało tak ozdabiać przydworcowe podziemia!






Stary napis w przejściu podziemnym.

Niedaleko wiaduktów kolejowych nad ulicą Przyjaciół Żołnierza namierzamy dwie ceglane wieżyczki. Gdzieś wyczytałam, że zwali je "stanowiska wartowniczo - bojowe", a na jednej z map były też podpisane jako "Brandwachenturm".
Ta bardziej wysunięta na północ jest odsłonieta i dobrze widoczna. Prowadzą do niej nowe schody.






Druga, położona przy wiadukcie dalej na południe, jest mocniej zarośnięta i przez to zapewne dużo milsza i bardziej przytulna. Aż się chce usiaść na schodkach i powygrzewać w wiosennym słoneczku, obserwując jak śmigają pociagi.




Może też dlatego ktoś postanowił ją zasiedlić? Zaglądam tam podczas nieobecności mieszkańca. Zwraca uwagę porządek i brak charaterytycznego zapachu (duszącego i powodującego mdłości), który zazwyczaj towarzyszy miejscom bytowania bezdomnych.


Jedna z takich wieżyczek znajduje się też centralnie naprzeciwko żagańskich peronów. Miejsce jest bardzo odkryte, widoczne jak na patelni, więc nie czuję się zbyt komfortowo w czasie jego zwiedzania.


W przykolejowych terenach, między plątanina torowisk, gdzieś mniej więcej w tych rejonach, gdzie była dawna lokomotywownia, namierzamy jeszcze takowy schron - jak betonowe jajo wkomponowane w trawiasty pagórek.



Przy jednym z opuszczonych budynków jest też "przyklejona" budka - z okienkami sugerującymi funkcje "bunkrowe". Niestety jest zamurowana, a od środka budynku też jakoś nie udało sie nam wejść do środka.



cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: Kilka migawek z lubuskiego
Ciekawe klimaty związane z koleją atakują nas na tym wyjeździe bardzo szybko, bo już na żagańskim dworcu. Napotykamy tu nietypowe budki, baraczki, małe domeczki stojące na peronach, pod zadaszeniami peronowych wiat. Nie mam pojęcia do czego one mogły służyć w czasach swojej świetności? Może siedział tam ktoś z obsługi? Może pasażerowie tam się ukrywali przed wiatrem? Może czymś handlowali? Może coś magazynowano? Jedno co widać - to obecnie nie są już używane i powoli się rozpadają. Gdzieś raz widziałam podobne, może w Kędzierzynie? Ale głowy nie dam...
Jedno jest pewne - bardzo mi przypadły do gustu perony z taką aranżacją przestrzenną, więc jeśli ktoś kojarzy podobne zabudowania na innych stacjach - będę wdzięczna za polecenie! Bo chętnie odwiedzę





Wnętrza jednego z baraczków. Niestety dach się już zapada. Acz nie powinien cieknąć - skoro jest nad nim wiata?

I jeszcze w nieco innym rzucie i za dnia.

W towarzystwie przewoźnej wieży/rusztowania.

Przy dworcu mają też fajną lokomotywę!

I mini muzeum. Czego tu nie ma! Stare tabliczki, telefony, prawa jazdy parowozowych maszynistów.



Nawet drezynka się załapała! Malutka, w sam raz dla nas! Już oczyma wyobraźni widzę jak śmigamy takową po jakiś opuszczonych torowiskach wśród wysokich, szumiących traw!

A takie rozkłady to jeszcze niedawno wszędzie wisiały... Choć może dwadzieścia kilka lat to wcale nie jest "niedawno"? Dla mnie trochę jak wczoraj...

Ale największą uwagę przykuwają zdjęcia. Fotografie dokumentujące chyba jakieś protesty w związku z planami zamknięcia linii kolejowej, pochodzące zapewne z podobnych czasów jak powyższa tablica. Uwielbiam zdjęcia z tamtych lat - właże prawie do nic cała z głową. Czuję zapach podkładów i prawdziwej benzyny. Bielone drzewa, bujna zieleń, fajne słupy, fajne auta, czarne blachy jednego z 49 województw - i ja mam znowu kilkanaście lat!




Postanawiamy się też powłóczyć po nieczynnych kolejowych rozjazdach położonych w rejonie gdzie ul. Przyjaciół Żołnierza krzyżuje się ze Spółdzielczą i Węglową. Skądinąd same nazwy ulic już sugerują, że będzie tam coś ciekawego. Wiem, że czasem można się pomylić, ale zazwyczaj ulica Towarowa, Magazynowa czy inna Składowa - nie powinna rozczarować!
Torowisk było tu zdecydowanie sporo, krzyżowały się i rozłaziły na wszystkie strony gwiaździście, a obecnie to wszystko jest w procesie likwidacji.





Na horyzoncie majaczą budynki i coś nam podpowiada, że nie są one już używane. Więc wzywa zew eksploracji i przygody!

Bliższe oględziny potwierdzają przypuszczenia. Jest tu od zarąbania opuszczonych budynków! Wygląda to jak całe przykolejowe miasteczko - zapomniane i popadnięte w ruinę.



Oczywiście jest też moja ulubiona trylinka!

Wnętrza pachną wilgocią i są już praktycznie całkowicie odarte ze śladów historii. Ciężko wręcz domniemywać, który budynek do czego służył i jakie były przeznaczenia kolejnych pomieszczeń.





No chyba że to!

Jedno jest pewne - bardzo mi przypadły do gustu perony z taką aranżacją przestrzenną, więc jeśli ktoś kojarzy podobne zabudowania na innych stacjach - będę wdzięczna za polecenie! Bo chętnie odwiedzę





Wnętrza jednego z baraczków. Niestety dach się już zapada. Acz nie powinien cieknąć - skoro jest nad nim wiata?

I jeszcze w nieco innym rzucie i za dnia.

W towarzystwie przewoźnej wieży/rusztowania.

Przy dworcu mają też fajną lokomotywę!

I mini muzeum. Czego tu nie ma! Stare tabliczki, telefony, prawa jazdy parowozowych maszynistów.



Nawet drezynka się załapała! Malutka, w sam raz dla nas! Już oczyma wyobraźni widzę jak śmigamy takową po jakiś opuszczonych torowiskach wśród wysokich, szumiących traw!

A takie rozkłady to jeszcze niedawno wszędzie wisiały... Choć może dwadzieścia kilka lat to wcale nie jest "niedawno"? Dla mnie trochę jak wczoraj...

Ale największą uwagę przykuwają zdjęcia. Fotografie dokumentujące chyba jakieś protesty w związku z planami zamknięcia linii kolejowej, pochodzące zapewne z podobnych czasów jak powyższa tablica. Uwielbiam zdjęcia z tamtych lat - właże prawie do nic cała z głową. Czuję zapach podkładów i prawdziwej benzyny. Bielone drzewa, bujna zieleń, fajne słupy, fajne auta, czarne blachy jednego z 49 województw - i ja mam znowu kilkanaście lat!




Postanawiamy się też powłóczyć po nieczynnych kolejowych rozjazdach położonych w rejonie gdzie ul. Przyjaciół Żołnierza krzyżuje się ze Spółdzielczą i Węglową. Skądinąd same nazwy ulic już sugerują, że będzie tam coś ciekawego. Wiem, że czasem można się pomylić, ale zazwyczaj ulica Towarowa, Magazynowa czy inna Składowa - nie powinna rozczarować!
Torowisk było tu zdecydowanie sporo, krzyżowały się i rozłaziły na wszystkie strony gwiaździście, a obecnie to wszystko jest w procesie likwidacji.





Na horyzoncie majaczą budynki i coś nam podpowiada, że nie są one już używane. Więc wzywa zew eksploracji i przygody!

Bliższe oględziny potwierdzają przypuszczenia. Jest tu od zarąbania opuszczonych budynków! Wygląda to jak całe przykolejowe miasteczko - zapomniane i popadnięte w ruinę.



Oczywiście jest też moja ulubiona trylinka!

Wnętrza pachną wilgocią i są już praktycznie całkowicie odarte ze śladów historii. Ciężko wręcz domniemywać, który budynek do czego służył i jakie były przeznaczenia kolejnych pomieszczeń.





No chyba że to!