Niedawno wyleciał z rozkładu "Wawel", teraz...
"Od 1 marca kursy pociągów Wrocław – Drezno zostaną zlikwidowane, bo zabrakło pieniędzy w budżecie województwa, a do tego doszło niezbyt wielkie zainteresowanie pasażerów.
Połączenie Wrocław – Drezno zostanie zlikwidowane dokładnie w 6. rocznicę jego uruchomienia. Pasażerowie nie są zachwyceni, gdy słyszą, że bezpośredniego pociągu już nie będzie.
Połączenie opłacało się na terenie polski. Granicę w pociągu przekraczało jednak niewiele osób. Lepsza frekwencja dopisywała tylko w weekendy, szczególnie te dłuższe.
Teraz na terenie kraju pasażerów składów do Drezna przejąć mają pociągi Kolei Dolnośląskich. Zawieszenie połączeń to wspólna decyzja Przewozów Regionalnych i Urzędu Marszałkowskiego, który dłużej nie chce do niego dokładać. W przewozach regionalnych już rozpoczęła się procedura zwolnień pracowników, którzy połączenie obsługiwali. Kilkadziesiąt osób może stracić pracę.
Kłopoty zaczęły się w 2012. Organizację połączeń międzynarodowych przeniesiono z Ministerstwa Transportu do samorządu. Niestety za tą decyzją nie poszły żadne pieniądze.
W grudniu zlikwidowano inne połączenie z Wrocławia do Niemiec. Pociągi do Hamburga przez Berlin kursowały po tej trasie przez 170 lat.
Sprawa jest dokuczliwa nie tylko dla Polaków. W Niemczech powstał nawet specjalny protest-song przeciwko likwidacji. Protesty nie przyniosły na razie rezultatu. W sprawie połączenia do Drezna jest jeszcze iskierka nadziei. Przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego dziś wyjechali do Niemiec, by rozmawiać o ewentualnym współfinansowaniu pociągu. Jeśli rozmowy się nie powiodą, ostatni pociąg do Drezna odjedzie z Wrocławia 28 lutego o 18:38".
Źródło: http://wroclaw.tvp.pl/18936637/koniec-k ... -a-dreznem
Koniec pociągów z Wrocławia do Drezna
Polakom ciągle pod górę. A Czesi z Niemcami dogadać się mogą:
Liberec Zittau
Liberec – Zittau –Varnsdorf – Seifhennersdorf
Może się polepszy jak cały ten nasz kolejowy bajzel przejmie DB.
Liberec Zittau
Liberec – Zittau –Varnsdorf – Seifhennersdorf
Może się polepszy jak cały ten nasz kolejowy bajzel przejmie DB.
Na analogicznym połączeniu z Drezna do Liberca dodano w obecnym rozkładzie jazdy jeszcze jedną parę pociągów (od grudnia jest 5 połączeń dziennie). Choć bezpośrednie pociągi z Drezna równocześnie przestały dojeżdżać do Tanvaldu.
Podobno likwidacja bezpośrednich połączeń do Drezna ma związek z mniejszymi środkami na kolej, jakie UMWD ma do dyspozycji w tym roku. Bardzo możliwe, że to dopiero początek cięć...
Podobno likwidacja bezpośrednich połączeń do Drezna ma związek z mniejszymi środkami na kolej, jakie UMWD ma do dyspozycji w tym roku. Bardzo możliwe, że to dopiero początek cięć...
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Sądzę, że najpierw poświęcą dosyć długi czas na to, aby się przygotować. Następnie precyzyjnie skalkulują opłacalność tras - tak aby połączenie Dresden - Görlitz przynosło im taki zysk, by dalszą trasę do Breslau mogli poprowadzić ze stratami i w rezultacie wyjść choćby na zero. Dobiorą odpowiednie czasy jazdy pociągu, by pasażerowie chcieli z niego korzystać, a nie po to by "było połączenie". DB miało w Polsce własne linie? Czy Reichsbahn? Wiem, że likwidują swoje trasy, przekonałem się o tym na własnej skórze, gdy zszedłem z Valtenbergu na stację w Neukirch/Lausitz i musiałem "dymać" po torowisku do Neustadt in Sachsen, skąd już mogłem przemieścić się na camping w Sebnitz. Oj, dało to w d... . Ale niestety, wolę jeździć kolejami w np. Czeskiej Republice czy w Niemczech, niż w Polsce. Niestety, kiedyś nasze narody dzieliły granice, zza krzaków wyskakiwali żołnierze, "dokumenty do kontroli". Nie można było się przedostać za granicę. A co mamy teraz? Mamy Schengen, granicę poza parkami narodowymi możemy przekraczać gdzie dusza zapragnie. I co z tego, kiedy przy granicy autobusy, pociągi "zawracają". A bo potrzebna licencja na przewozy międzynarodowe, a to a sramto. I w rezultacie trzeba "dymać" graniczny odcinek "z buta", mimo że się ma za sobą już ładnych parę kilometrów. A w d.... mam taką organizację. A najbardziej wkurzyło mnie takie coś. Wróciłem sobie do Ojczyzny z innej Ojczyzny. Wylądowałem we Wrocławiu, dojechałem do dworca PKP. Na tablicy odjazdów ujrzałem, że do mojej miejscowości odjeżdża pociąg Tanich Linii Kolejowych. Podszedłem do kas. Jedne opisane Przewozy Regionalne, drugie Koleje Dolnośląskie. No, k.... w której kolejce mam stanąć, gdzie sprzedają bilety na TLK. Stanąłem nie tam, gdzie trzeba, biletu nie otrzymałem. Taką mamy zorganizowaną Polskę. A teraz zaproponuj mi, Ariel, osobowe połączenie kolejowe Kłodzko - Nysa.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Ariel Ciechański pisze:Skoro są tacy hojni to czemu wycieli w cholerę własne linie kolejowe w GOP??
a które to linie kolejowe w GOPie Deutsche Bahn wycięło?
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Pudelek pisze:Ariel Ciechański pisze:Skoro są tacy hojni to czemu wycieli w cholerę własne linie kolejowe w GOP??
a które to linie kolejowe w GOPie Deutsche Bahn wycięło?
Tzw. Magistralę Północną dawnej kopalni piasku Szczakowa. Z dwutorowej, zelektryfikowanej magistrali z Sosnowca-Jęzora do Piekar Śląskich został smętny końcowy ogryzek w okolicach Chorzowa...
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Fadel pisze:Sądzę, że najpierw poświęcą dosyć długi czas na to, aby się przygotować. Następnie precyzyjnie skalkulują opłacalność tras - tak aby połączenie Dresden - Görlitz przynosło im taki zysk, by dalszą trasę do Breslau mogli poprowadzić ze stratami i w rezultacie wyjść choćby na zero. Dobiorą odpowiednie czasy jazdy pociągu, by pasażerowie chcieli z niego korzystać, a nie po to by "było połączenie".
Połączenie Dresden-Gorlitz to akurat sowicie dotują saksońscy podatnicy, więc śmiem wątpić do marzą o tym by jeszcze ładować kasę po polskiej stronie...
A co linii kolejowych DB Schenker Rail Polska poprzez swoją spółkę Infrasilesia zarządza sieciami kolejowymi w okolicach Rybnika i Jaworzna.
Fadel pisze:Sądzę, że najpierw poświęcą dosyć długi czas na to, aby się przygotować. Następnie precyzyjnie skalkulują opłacalność tras - tak aby połączenie Dresden - Görlitz przynosło im taki zysk, by dalszą trasę do Breslau mogli poprowadzić ze stratami i w rezultacie wyjść choćby na zero. Dobiorą odpowiednie czasy jazdy pociągu, by pasażerowie chcieli z niego korzystać, a nie po to by "było połączenie".
Pytanie, kim są ci "oni"? Bo na pewno nie jest to owo zmitologizowane "Dojcze Ban", które - rzekomo - tylko czyha, żeby wejść ze swoimi luksusowymi, czerwonymi pociągami na linie, które u nas zarastają krzakami, i wozić uszczęśliwioną gawiedź za pół darmo. Od grudnia połączenie Drezno - Görlitz obsługuje prywatna firma, wyłoniona w wyniku przetargu. Za pociągi płacą związki komunikacyjne Saksonii (ZVON i VVO), przewoźnik jest tylko realizatorem usługi zażądanej przez zamawiającego, przy możliwie najmniejszych dotacjach. Saksonia w zasadzie nie ma żadnego interesu, żeby opłacać transport po polskiej stronie, z kolei przewoźnik pieniędzy na działalność filantropijną.
Czesi lepiej się dogadują z Niemcami, bo po prostu ogólnie więcej wydają na transport publiczny i przez to mają zarówno lepszą komunikację transgraniczną, jak i na własnym terytorium.
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Hazmburk pisze:Czesi lepiej się dogadują z Niemcami, bo po prostu ogólnie więcej wydają na transport publiczny i przez to mają zarówno lepszą komunikację transgraniczną, jak i na własnym terytorium.
I to jest kwintesencja problemu - podejście do transportu zbiorowego, który w Polsce przez 25 lat kolejne ekipy uważają za 5 koło u wozu, bo przecież każdego stać na samochód. A potem zdziwko skąd mamy tyle ofiar na drogach...
A może po prostu są lepiej zorganizowani, podejmują działania po wcześniejszym przemyśleniu. A także potrafią działać w sytuacjach awaryjnych. Znów przytoczę zdarzenie w którym uczestniczyłem. Wracaliśmy z Břeclavi do Meziměstí m. in. IC Slovenská střela. Mieliśmy wysiąść ze "Strzały" w Chocni. Patrzę przez okno, przejeżdżamy tą stację. Co jest grane? Zaglądam do ulotki z rozkładem jazdy leżącej na stoliku przy oknie, no na bank miał się zatrzymać, a on mknie dalej. Następny przystanek to Hradec Králové. No kurczę, połączenie sz... trafi. Za chwilę pociąg zatrzymuje się na jakiejś stacyjce. Z megafonów komunikat: Czeskie Koleje przepraszają za pomyłkę. Pasażerowie proszeni są o przejście na drugi peron, za chwilę zostanie zatrzymany tutaj pociąg pospieszny, którym wrócicie do Chocni. Przed lokomotywą stanęli maszyniści i przepraszali każdego pasażera za swoją pomyłkę. Tak jak mówiono, za jakieś 5 minut wsiedliśmy do innego pociągu, którym wróciliśmy do Chocni. Wracając, widzieliśmy przejeżdżający motorak którym wieziono pasażerów którzy mieli wsiąść do "Strzały" w Chocni. Gdy dojechaliśmy, poinformowano nas, że wstrzymano pociąg, który był skomunikowany w Chocni ze "Strzałą". Dzięki temu zdążyliśmy na połączenie Týniště nad Orlicí - Meziměstí. Co więcej. Konduktor tego pociągu powiedział nam, żebyśmy wysiedli przed Nachodem, zdaje się w Vaclavicich, bo tam nadjedzie rychlik, którym szybciej dojedziemy do Meziměstí niż z nimi. Tak bym chciał podróżować po polskich kolejach. Inna rzecz: komunikacja zintegrowana: oni mogą się dogadać z prywatnymi przewoźnikami autobusowymi, i mogą sobie na bilet kolejowy przejechać np. z Meziměstí przez Broumov do Božanova, czy wrócić koleją na bilet zakupiony wcześniej w autobusie. Czy my potrafimy się dogadać w tej sprawie? Nie, bo nawet przewoźnicy którzy obsługują trasę Wałbrzych -Golińsk po południu nie dojeżdżają do Golińska, bo po co? Przecież tam nikogo nie będzie. A może jednak czekałbym ja? Kto daje takim nierzetelnym przewoźnikom licencje, kto ich kontroluje? Dlaczego inni mogą coś robić, a my nie? Czy to skutek tego, że Czesi należeli do Rzeszy i przywykli do porządku, a my mamy "stepowe obyczaje"?
U nas reformy na kolei odbywają się na zasadzie: zlikwidujemy połączenia np. Lubawka - Sędzisław, czy Lubawka - Marciszów-Jelenia Góra, no bo się nie opłaca. A potem zdziwienie, że zmalała liczba pasażerów z Jeleniej Góry do Wrocławia. No bo ci z Lubawki wysiadają z busów w Kamiennej Górze i tam wsiadają do autobusów do Wrocławia. Ależ to trudno przewidzieć. Nie ma kasy na przewozy kolejowe? A na "Powolino" się znalazła. Nawet jak w Polsce nie ma torów, po których mogło by jeździć "ile fabryka dała".
U nas reformy na kolei odbywają się na zasadzie: zlikwidujemy połączenia np. Lubawka - Sędzisław, czy Lubawka - Marciszów-Jelenia Góra, no bo się nie opłaca. A potem zdziwienie, że zmalała liczba pasażerów z Jeleniej Góry do Wrocławia. No bo ci z Lubawki wysiadają z busów w Kamiennej Górze i tam wsiadają do autobusów do Wrocławia. Ależ to trudno przewidzieć. Nie ma kasy na przewozy kolejowe? A na "Powolino" się znalazła. Nawet jak w Polsce nie ma torów, po których mogło by jeździć "ile fabryka dała".
Fadel pisze:Znów przytoczę zdarzenie w którym uczestniczyłem. Wracaliśmy z Břeclavi do Meziměstí m. in. IC Slovenská střela. Mieliśmy wysiąść ze "Strzały" w Chocni. Patrzę przez okno, przejeżdżamy tą stację. Co jest grane? Zaglądam do ulotki z rozkładem jazdy leżącej na stoliku przy oknie, no na bank miał się zatrzymać, a on mknie dalej. Następny przystanek to Hradec Králové. No kurczę, połączenie sz... trafi. Za chwilę pociąg zatrzymuje się na jakiejś stacyjce. Z megafonów komunikat: Czeskie Koleje przepraszają za pomyłkę. Pasażerowie proszeni są o przejście na drugi peron, za chwilę zostanie zatrzymany tutaj pociąg pospieszny, którym wrócicie do Chocni. Przed lokomotywą stanęli maszyniści i przepraszali każdego pasażera za swoją pomyłkę. Tak jak mówiono, za jakieś 5 minut wsiedliśmy do innego pociągu, którym wróciliśmy do Chocni. Wracając, widzieliśmy przejeżdżający motorak którym wieziono pasażerów którzy mieli wsiąść do "Strzały" w Chocni. Gdy dojechaliśmy, poinformowano nas, że wstrzymano pociąg, który był skomunikowany w Chocni ze "Strzałą". Dzięki temu zdążyliśmy na połączenie Týniště nad Orlicí - Meziměstí. Co więcej. Konduktor tego pociągu powiedział nam, żebyśmy wysiedli przed Nachodem, zdaje się w Vaclavicich, bo tam nadjedzie rychlik, którym szybciej dojedziemy do Meziměstí niż z nimi. Tak bym chciał podróżować po polskich kolejach.
A ja nie
Ten przykład raczej jest zaprzeczeniem tego, co ma ilustrować. Organizacyjnie klapa i duże koszty naprawienia błędów (dodatkowe pociągi, konieczność utrzymywania taboru w pogotowiu, opóźnienia wtórne itd.). A przecież ludzie nie przesiadają się tylko na pociągi, ale też autobusy, spóźniają do pracy, szkół...
Albo inaczej: nie ma dobrej organizacji bez odpowiednich pieniędzy.
Inna rzecz: komunikacja zintegrowana: oni mogą się dogadać z prywatnymi przewoźnikami autobusowymi, i mogą sobie na bilet kolejowy przejechać np. z Meziměstí przez Broumov do Božanova, czy wrócić koleją na bilet zakupiony wcześniej w autobusie. Czy my potrafimy się dogadać w tej sprawie?
Ci "oni" to znowu samorząd, który jest organizatorem transportu zbiorowego na swoim terenie. Samorząd wymaga, ale nie ma nic za darmo - musi sam za to zapłacić, pokrywając przewoźnikowi straty wynikające z faktu, że nie jeździ on komercyjnie, tylko realizuje misję społeczną. U nas przewoźnicy drogowi jeżdżą w zasadzie komercyjnie, więc panuje wolna amerykanka. Masz więc taniego busa z Wałbrzycha do Świdnicy co kilkanaście minut (duże potoki pasażerskie, więc i silna konkurencja), ale za to nie masz czym dojechać do Golińska poza szczytem (bo dla każdego przewoźnika są to kursy deficytowe).
Nie trzeba wiele wyobraźni, żeby rozumieć, że kapitalizm w takim wydaniu doprowadza do destrukcji systemu komunikacji publicznej. Niedawno mieliśmy na forum informację o upadku kolejnego, tym razem dzierżoniowskiego PKS-u (po wałbrzyskim, zgorzeleckim i innych). Jeśli przewoźnik, który przynajmniej w pewnym stopniu stara się realizować misję społeczną poprzez dokładanie z dochodowych połączeń do deficytowych, nagle musi konkurować cenowo na najbardziej atrakcyjnych trasach z "busiarzami" (którzy są konkurencyjni właśnie dlatego, że jeżdżą tylko tam, gdzie są duże potoki albo w szczycie), to nie zostaje mu już kasy na społecznikostwo. Rozwiązania są wtedy dwa: albo rezygnuje z deficytowych połączeń, albo bankrutuje. W transporcie zbiorowym albo mamy wolny rynek, albo dobrą komunikację. Politycy nie zrozumieją tego wcześniej, zanim nie zrozumie społeczeństwo.
Nie twierdzę, że organizacja nie ma nic do rzeczy (wręcz przeciwnie, też uważam, że organizacyjnie moglibyśmy dużo jeszcze zrobić nawet przy obecnych środkach), ale sądzę, że mimo wszystko czynnik finansowy jest kluczowy. Na przykład nie rozumiem, dlaczego nie dorobiliśmy się jeszcze jednej dla całego województwa wyszukiwarki połączeń wszystkich przewoźników, takiej jaką mają Czesi dla całego kraju czy Niemcy dla związków komunikacyjnych. Wolałbym, żeby na to poszło osławione 66 milionów, zamiast na powielanie treści już dostępnych w internecie. Może taka wyszukiwarka byłaby bardzo niewygodna dla władz, bo pokazywałaby czarno na białym, jak fatalną mamy komunikację?
Hazmburk pisze:A ja nie
Ten przykład raczej jest zaprzeczeniem tego, co ma ilustrować. Organizacyjnie klapa i duże koszty naprawienia błędów (dodatkowe pociągi, konieczność utrzymywania taboru w pogotowiu, opóźnienia wtórne itd.). A przecież ludzie nie przesiadają się tylko na pociągi, ale też autobusy, spóźniają do pracy, szkół...
Albo inaczej: nie ma dobrej organizacji bez odpowiednich pieniędzy.
Co w podobnej sytuacji spotkało by mnie w Polsce? Zapewne usłyszałbym: "róbcie co chcecie". Zapewne nawet nie otrzymałbym zwrotu pieniędzy za bilet, ewentualną konieczność noclegu czy tym podobne.
Opóźnienia wtórne? Prędkość komunikacyjna zwykle jest niższa, niż dopuszczalna, można to na trasie nadrobić.
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Fadel pisze:Co w podobnej sytuacji spotkało by mnie w Polsce? Zapewne usłyszałbym: "róbcie co chcecie". Zapewne nawet nie otrzymałbym zwrotu pieniędzy za bilet, ewentualną konieczność noclegu czy tym podobne.
Po części jest to wynikiem braku pieniędzy (nie ma kasy, żeby pomóc, to się pasażera arogancko zbywa - najlepiej tak, żeby to on poczuł się winny
Opóźnienia wtórne? Prędkość komunikacyjna zwykle jest niższa, niż dopuszczalna, można to na trasie nadrobić.
No właśnie nie zawsze. Jeśli pociąg spóźni się 5 czy 10 minut, to ten drugi może i to nadrobi, ale jeśli np. przesiadam się na autobus, muszę jeszcze dojść na dworzec autobusowy i mam czas wyliczony prawie że na styk, to już może być problem. Na linii Tanvald - Harrachov w wakacje rozkład jest tak napięty, że nie raz obserwowałem, jak opóźnienie jednego pociągu o kwadrans generowało identyczne opóźnienia pozostałych składów aż do wieczora.
Też wolę czeską kolej niż naszą, ale pod tym względem chyba jeszcze bardziej niemiecką, która nie spóźnia się prawie w ogóle (piszę to na podstawie osobistych doświadczeń - bo zaraz mi ktoś napisze, że to nieprawda, bo jak on jechał...
Wróć do „Sekcja Industrialno-Kolejowa”