Myślę, że przyczyna tych żalów jest zupełnie inna. Mam wrażenie, że ta wycieczka Pudelka z ekipą była w stylu wycieczek imprezowych. Przejść trochę w górach, cała noc grać na gitarach i zalać mordę piwem. I obsługa o 22:00 zgodnie z planem zamknęła bufet i Was wszystkich kulturalnie pogoniła do łóżek
chyba nie do końca przeczytałeś co napisałem. po pierwsze, w jakim stylu była nasza wycieczka to akurat nasza sprawa - niektórzy chodzą z różańcami w ręku, inni z piwami. niekogo nie pobiliśmy, nikogo nie zgwałciliśmy, nie okradliśmy itp. a gospodarze bynajmniej nas o 22 nie wyrzucili, bo siedzieliśmy do północy, a później na piętrze. moje uwagi dotyczyły faktu, że po 18 kuchnia była zamknięta, pod prysznicem syf, a obsługa miała cię głęboko w d... i pisać 10 raz tego nie będę.
Nie zgadzam się: kiedyś spałem tam dwie noce, zamówiłem tylko raz
na kolację zupę i chleb ze smalcem, kupiłem dwie wody gazowane a gospodarze byli super mili. Wielokrotnie przybywałem do schroniska i nie zamawiałem nic. Wchodziłem do środka aby posłuchać kulturalnej muzyki, posiedzieć w pieknej sali kominkowej i zawsze gospodarze mieli czas na interesującą rozmowę.
skoro nie zgadzasz się, to znaczy że ja kłamię? bo no przecież skoro ty miałeś super, to ja też musiałem mieć!
Nie przekręcaj moich słów. Powiedziałem, że gospodarze powinni Wam telefonicznie odmówić noclegu.
o telefonie nic nie wspomniałeś. faktem jest, że gdyby nam powiedzieli, że mają nie przychodzić to na pewno tam byśmy nie poszli.
Dzwonisz i rezerwujesz lub nie bo z jakiegoś powodu gospodarze uznali, że robią sobie przerwę i mówią biznesowo jest nam przykro ale mamy wszystko zajęte. To jest ich prawo. Jeśli prowadzisz firmę i robisz to w sposób dojrzały to masz prawo do odmowy przyjęcia jakiegoś zlecenia. Nie rozumiem też czemu tak uparłeś się, że rezerwacja jest zła i boisz się zamkniętego obiektu. Przecież rezerwacja jest banalna i naprawdę ułatwia życie gospodarzom.
rezerwacja jest banalna? kilka razy (m.in. w schroniskach, zarówno czeskich i polskich) okazało się że moja rezerwacja gdzieś zaginęła. po prostu... co do prowadzenia firmy - jeśli Sowa zmieni nazwę na "Pensjonat" to w porządku. jeśli będzie nazywać się schroniskiem, to będę miał pretensję.
Ok masz prawo do tego, tylko że jeśli głodna grupa osób siedzi
do 22 bez jedzenia i sączy piwo to grupa ta nie jest głodna i podstawy do narzekania są bezpodstawne.
a co niby głodna grupa ma zrobić?? zejść do Walimia po zakupy? pobić gospodarza? zbierać maliny w lesie? a może położyć się spać, bo wtedy już nie jesteśmy głodni? wzięliśmy wrzątek i zrobiliśmy sobie zupkę. chciałem jednak przypomnieć, że Sowa to schronisko prywatne, gdzie formalnie nie można przyrządzać sobie nic do zjedzenia, tylko kupować u nich. bo oni reklamują się "pysznościami", które czekają na turystów. dobrze, że byliśmy zaopatrzeni, ale to nie znaczy, że poczułem się najedzony po zupce, licząc na co innego. doprawdy, głupszego zdania dawno nie czytałem.