Stan oznaczeń na szlakach

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 02-03-2010 09:53

wirek pisze:Miałem okazję przejść w sobotę ze Szklarskiej Poręby przez Szrenicę na Śnieżkę i z powrotem. Oznakowanie na grzbiecie - perfekcyjne


Czego nie da się powiedzieć o wielu czeskich szlakach w tym masywie :-P

skiboy
obieżyświat
Posty: 604
Rejestracja: 02-10-2008 21:24
Lokalizacja: jelenia gora

Postautor: skiboy » 02-03-2010 19:56

tomaszll pisze:
tirpiz pisze:...
Szlag (nie mylić ze szlakiem) mnie trafia, kiedy pół wędrówki zajmuje mi zaglądanie za każde drzewo w poszukiwaniu znaków. A w rejonie Wałbrzycha to niestety smutna rzeczywistość. ...

Problem ten niestety dotyczy większości mniej uczęszczanych terenów sudeckich po polskiej stronie. Jedyna rada to traktować pierwszą wycieczkę
w nowym terenie jako wycieczkę zapoznawczą z przebiegiem szlaku później
będzie łatwiej. Jeśli jednak chcesz przemierzyć czy przejechać bardzo dobrze oznakowany szlak pieszy czy rowerowy to polecam wypad w czeskie Sudety.
Nie tylko po polskiej ale i w wielu miejscach po czeskiej stronie trudno odnależć szlak.Jak również potwierdzam słowa Ariela Ciechańskiego.Dla przykładu kolego TomaszII proponuję wycieczkę z Mezimesti czerwonym szlakiem do Vernerowic do odejścia żółtego i dalej tym ZOLtym przygranicznym dp przejścia turystycznego (nie drogowego)w Mieroszowie.Polecam przejście szczególnie nie pomagając sobie mapą tylko polegać na oznakowaniu.
Ostatnio zmieniony 02-03-2010 20:16 przez skiboy, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
JP
łazik
Posty: 88
Rejestracja: 08-11-2006 20:39
Lokalizacja: Szczawno-Zdrój

Postautor: JP » 02-03-2010 20:09

Witajta.
Znów zostałem do tablicy przywołany. Kilka miesięcy temu próbowałem przybliżyć zdeczko złożony i pokręcony mechanizm znakowania w polskich górach. Leśnicy swoje (właściwie to trudno im się dziwić bo robale i wichury robią swoje), my kasy nie mamy, w zeszłym roku dostaliśmy kaski na 18 km (mamy na utrzymaniu prawie 500 km).....
Ten konkretny szlak w tym roku będzie odnawiany. Komplesowo będzie wszystko poprawione, a że akurat na ten odcinek pójdą najlepi znakarze więc jestem pewien efektu.
Co do wolantariatu. To co robimy to praktycznie jest wolontariat. Zresztą każdy ze znakarzy ma podpisaną umowe o wolontariat i jego praca jest prtaktycznie darmowa. Pieniążki jakie dostajemy z Krakowa starczają właśnie na farby, ubrania dojazd itp itd. W praktyce mogę mówić za siebie - ja dokładam do interesu.
Udaje nam się powoli uświadamiać poszczególnym gminom, jak ważne jest dobre oznakowanie i już z niektórymi mamy podpisane umowy o utrzymanie szlaków na ich terenie.
A szlaki rowerowe - sorki - nie moja działka - te powstają poza PTTKiem - konkretnie to Gminy i z reguły działają na zasadzie - zrobić i zapomnieć. Po kilku latach szlaku nie ma.
Tyle. I jeszcze raz apel - wszystkie uwagi kierować mailem na adres Oddziały - na pewno do mnie trafią i możemy coś robić :D

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 02-03-2010 20:47

ciekawe, ja kiedyś pisałem do PTTKu w sprawie słabego oznakowania szlaków turystycznych, to mi odpisali, że niestety nic nie poradzą, bo więcej pieniędzy dostają na znakowanie rowerowych i muszą na to wydawać. Zresztą co tu mówić - na większości znanych mi drogowskazków szlaków rowerowych widnieją symbole PTTK.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 02-03-2010 23:57

Myślę, że duży problem z odnalezieniem szlaku w mniej uczęszczanych pasmach Sudetów po polskiej stronie wynika z tego, że w wielu miejscach ruch turystyczny praktycznie nie istnieje. Jeśli przez las czy przez jakąś polanę prowadzi wyraźna ścieżka czy droga to idzie się łatwo a pojawiający się co jakiś czas znak szlaku tylko utwierdza nas, że idziemy dobrze.
Jeśli jednak ta ścieżka znika to dla dobrego oznakowania szlaku trzeba zrobić coś więcej na przykład umieścić jakieś drogowskazy, co wymaga większego nakłady finansowego niż namalowanie farbą znaczka na drzewie. I teoretycznie można przygotować szlak dla potencjalnej średniej -jedna grupa turystów przemierzająca dany szlak raz w tygodniu.Gmin to specjalnie nie interesuje bo tak naprawdę znikomy procent odwiedzających wybierze się tymi zarośniętymi szlakami, większość potencjalnych turystów odwiedzających gminy oczekuje zupełnie innych atrakcji niż całodzienna wycieczka po górach.
Jeśli przeciętna rodzina czy grupa osób spędza urlop w atrakcyjnych Górach Sowich to owszem skieruje swoje kroki na Wielką Sowę. I górę tą zdobędą przy minimum wysiłku, a więc samochodem na przykład na Przełęcz Walimską i dalej na górę i tylko nieliczni przejdą szlak żółty z Walimia. Wydaje mi się, że dla dużej ilości osób odwiedzających Góry Sowie znacznie ciekawsze są podziemne fabryki czy też jezioro Bystrzyckie z Zamkiem Grodno.
Gdyby jednak było bardzo duże zainteresowanie bardzo aktywną turystyką wędrowną czy też rowerową to w do gmin dotarłoby, że w wielu miejscach jest fatalnie:
a) bardzo trudne jest odnalezienie żółtego szlaku z Bystrzycy Górnej do Jeziora Bystrzyckiego;
b) kiepsko idzie się polami z Lutomi Górnej w stronę Wielkiej Sowy.
To są dwa przykłady sprawdzone w 2005 roku. Pół roku temu czytałem w Wyborczej artykuł bardzo mocno krytykujący stan żółtego szlaku wokół Jeziora Bystrzyckiego więc myślę, że dane mogą być aktualne. Podejrzewam, że takich miejsc jest znacznie więcej.

U nas aktywna turystyka praktycznie nie istnieje. Tłum wali w letnie weekendy szlakiem z Przełęczy Tąpadła na Ślężę czy też czerownym z Sobótki a już pozarastane szlaki w pobliskich Wzgórzach Kiełczyńskich odwiedzają głównie ryjące dziki. Zdobywcy Ślęży niebieskim szlakiem z Jordanowa Śląskiego czy też żółtym z Gogołowa albo jeszcze inaczej ze Strzelc Świdnickich to osoby baardzo nieliczne w stosunku do tego tłumu z Przełęczy Tąpadła. I owszem na Przełęczy Tąpadła odnowiono miejsce odpoczynku-wymieniono część ławek,
zbudowano grill. Jest duże zainteresowanie na wygrzewanie czterech liter na trawie i słońcu oraz grillowanie kiełbas więc są ku temu doskonałe
warunki-nawet bezpłatny parking.
W gminach Ślężańskich pojawiły się też eleganckie tablice informacyjne. Dość ciekawa strona jest tutaj
http://www.sleza.pl/
W gospodarce rynkowej nikt normalny w tych gminach nie będzie finansował budowy wypasionych wiat odpoczynkowych, pięknych drogowskazów z przebiegiem szlaku dla nielicznych i rzadkich turystów przemierzających wspomniane Wzgórza Kiełczyńskie czy tez Oleszeńskie.
Owszem w Kiełczynie jest projekt budowy wieży widokowej, chyba na etapie poszukiwania źródła finansowania. Tylko, że wieże widokowe są modne, istnienie takiej wieży zwiększy zainteresowanie Kiełczynem o czym doskonale wiedzą w gminie.

Ostatnio sporo wędruję szlakami czy drogami lub ścieżkami nizinnymi w bardzo bliskich okolicach Wrocławia. Przepiękne tereny-kompletnie zapuszczone turystycznie i prawie nieznane.
Ostatnio zmieniony 03-03-2010 00:56 przez tomaszll, łącznie zmieniany 3 razy.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 03-03-2010 00:09

A Czeska Republika-tam turystyka aktywna ma się dobrze. Sporo ludzi potrafi w weekend przejechać jakiś szaleńczy odcinek na nartach biegowych czy rowerach górskich lub też przejść pieszo.
Czeskie gminy muszą być przygotowane na bardzo aktywnych turystów odwiedzających ich. Muszą też utrzymywać wysoki poziom, bo potencjalny klient może pojechać do Austrii.
Zatem i szlaki jak i cała infrastruktura ma się nieźle,
co nie oznacza, że nie ma miejsc problematycznie oznakowanych.
I co ciekawe w tych czeskich Sudetach jest sporo bardzo atrakcyjnych miejsc gdzie nie odczuwa się tłumów na szlakach, a w wielu miejscach można poczuć się jak samotny wędrowiec nie tracąc przy tym nerwów na szukanie szlaku.

Trudno przewidzieć jak zmieni się stan szlaków po polskiej stronie Sudetów w najbliższych latach, czy będzie to dalsza degradacja czy też jakiś boom na aktywną turystykę. W jakiś boom to specjalnie nie wierzę tak samo jak w jakąś jeszcze większą degradację. Myślę, że stan, który jest utrzyma się.
U nas wiele obiektów noclegowych w ramach zachęcania do odwiedzenia odwołuje się do malowniczych terenów, pięknych oznakowanych szlaków dla turystyki pieszej i rowerowej aby za chwilę przejść do właściwych konkretów: organizujemy wesela, chrzciny, osiemnastki, imprezy integracyjne, przejazdy samochodami terenowymi.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 03-03-2010 01:38

wirek pisze:Miałem okazję przejść w sobotę ze Szklarskiej Poręby przez Szrenicę na Śnieżkę i z powrotem. Oznakowanie na grzbiecie - perfekcyjne

No pewnie, że rewelacyjne, chyba stoją jeszcze słupki graniczne z malutką literą C, sprawne oko może dostrzeże czasami CS, i takim dużym P a właściwie małym D z dorysowanym ogonem. :lol:
Ścieżki graniczne wszędzie są fajne, nawet jak nie ma szlaku to stoją te ciekawe słupki, które świetnie znakują. I najważniejsze, że nie ma już Smutnych Panów co potrafili ewidencjonować przejście pół metra po czeskiej stronie obok słupka jako nielegalne przekroczenie granicy.Takie cyrki miały miejsce w latach 90-tych ale nie na drodze przyjaźni polsko-czechosłowackiej (nie mylić z przyjaźnią polsko-radziecką i braterstwem broni :) ) ale w bardziej lesistych ścieżkach granicznych.
Szengen to potęga. :D

Awatar użytkownika
JP
łazik
Posty: 88
Rejestracja: 08-11-2006 20:39
Lokalizacja: Szczawno-Zdrój

Postautor: JP » 03-03-2010 06:45

tomaszll pisze:Ścieżki graniczne wszędzie są fajne, nawet jak nie ma szlaku to stoją te ciekawe słupki, które świetnie znakują.

Kurcze, cieszyłbym się gdyby faktycznie tak było. Nasz szlak graniczny (Golińsk-Tłumaczów) to ogromne zmartwienie. Od czasów wejścia do Schengen niewiele osób się nim porusza. W ogóle już pogranicznicy się nie poruszaja. W związku z tym szlak zarasta na potęgę a wichury też robia swoje i w rezultacie szlak praktycznie co dwa lata musi być w całości remontowany.
Faktycznie opisując znakowanie nie podkreśliłem, że to nie tylko malowanie farbą, to przede wszystkim udrożnienie szlaku, przecinanie z leśnikami powalonych drzew, oczyszczanie z gałęzi, chwastów, ustawianie zniszczonych drogowskazów i wiele innych upierdliwych rzeczy
A na terenie Oddziału Wałbrzyskiego wszystkie rowerówki są gminne :D

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 03-03-2010 11:58

JP pisze:Nasz szlak graniczny (Golińsk-Tłumaczów) to ogromne zmartwienie. Od czasów wejścia do Schengen niewiele osób się nim porusza.


to dziwne. czyżby po zniknięciu granic poruszanie się takimi szlakami przestało być ciekawe? moim zdaniem wręcz przeciwnie
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 03-03-2010 17:19

Odcinkiem Mieroszów - Golińsk przebiegała kiedyś trasa Sudeckiej Setki. Kiedyś, jeszcze w zeszłym tysiącleciu, wybrałem się tam wiosną żeby się zapoznać z trasą. Zatrzymał mnie strażnik. Trochę pogadaliśmy. Powiedział mi, że tym szlakiem chodzą turyści praktycznie tylko w ramach Sudeckiej Setki. Miałem okazję to sprawdzić: krótko przed Golińskiem, gdy szlak schodził z granicy, trafiało się w gęstą zakrzaczoną łąkę bez śladu szlaku. Na czas imprezy ścieżka była w miarę wykarczowana, ale po roku sprawdzałem i wyglądała jak nie ruszona :P Dalej, do Tłumaczowa to w zasadzie trasa "donikąd". Do Andrzejówki to trudny, ale do przejścia teren. A dalej to już nie ma się jak wydostać ani co z sobą zrobić :?

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 03-03-2010 18:20

Zastanawia mnie po co właściwie w latach 90-tych wyznakowano te nowe szlaki graniczne jak nie można ich utrzymać.
Może jakieś drastyczne rozwiązanie-likwidacja tych szlaków?
Mamy Shengen w rejonie samej granicy jest sporo uczęszczanych czeskich szlaków.
Tak na marginesie to dawno nie szedłem z Mieroszowa do Głuszycy-muszę za jakiś miesiąc wybrać się na jednodniówkę i zbadać teren.

Inny temat likwidacji powalonych drzew- jest duży problem z tym. W 2007 roku powalone drzewa pod Wielką Sową likwidowano stanowczo za długo.
W sumie jak patrzę na dewastacje i bałagan w lesie pozostawiony przez niektórych robotników leśnych to jeszcze bardziej wydaje mi się absurdalny zakaz rozbijania namiotu na dziko.
I jeszcze sprawa pojemników na śmieci na szlakach-regularnie nie są opróżniane-to bardzo psuje wrażenia estetyczne w pewnych ciekawych miejscach. Problem dotyczy w dużym stopniu Masywu Ślęży.
Czy obowiązek ten spoczywa na lasach?
Ostatnio zmieniony 03-03-2010 18:42 przez tomaszll, łącznie zmieniany 1 raz.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 03-03-2010 18:32

Pudelek pisze:
JP pisze:Nasz szlak graniczny (Golińsk-Tłumaczów) to ogromne zmartwienie. Od czasów wejścia do Schengen niewiele osób się nim porusza.


to dziwne. czyżby po zniknięciu granic poruszanie się takimi szlakami przestało być ciekawe? moim zdaniem wręcz przeciwnie

Dla mnie też szlaki graniczne są bardziej ciekawe. Jednak jak na granicy mam wybór krzal po polskiej stronie i używany szlak po czeskiej to wybieram to drugie. Chociaż wolałbym ścieżkę po polskiej stronie niż drogę po czeskiej.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4261
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 03-03-2010 18:53

w Beskidach jest z reguły dokładnie odwrotnie... po czeskiej i słowackiej stronie chaszcze, po polskiej autostrada. Jednak wcale nie jest to takie złe - za granicą spotka się mniej ludzi i więcej spokoju (oczywiście pod warunkiem, że znajdzie się szlak :))
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 03-03-2010 19:28

tomaszll pisze:Inny temat likwidacji powalonych drzew- jest duży problem z tym. W 2007 roku powalone drzewa pod Wielką Sową likwidowano stanowczo za długo.

Ten przykład nie jest drastyczny. Wtedy tych drzew nie było zbyt dużo i naprawdę nie stanowiły problemu. Ale było to przyczyną, wg. mnie, przedobrzenia oznakowania szlaków. Były miejsca oznakowane wielkimi tablicami z informacją o obejściu danego odcinka szlaku, mimo, że to obejście było krótkie a w dodoatku oddalone o kilka-kilkanaście metrów od szlaku.
tomaszll pisze:I jeszcze sprawa pojemników na śmieci na szlakach-regularnie nie są opróżniane-to bardzo psuje wrażenia estetyczne w pewnych ciekawych miejscach. Problem dotyczy w dużym stopniu Masywu Ślęży.
Czy obowiązek ten spoczywa na lasach?

W tym miejscu wydaje się niemożliwe wypromowanie czegoś w stylu "Swoje smieci zabierz ze sobą".

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2087
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 03-03-2010 20:03

tomaszll pisze:
I jeszcze sprawa pojemników na śmieci na szlakach-regularnie nie są opróżniane-to bardzo psuje wrażenia estetyczne w pewnych ciekawych miejscach. Problem dotyczy w dużym stopniu Masywu Ślęży.
Czy obowiązek ten spoczywa na lasach?


Ja ze stosami śmieci spotkałem się przy wiatach w Górach Kamiennych. Na Stożku to aż była syf kiła i mogiła - że tak powiem rymem. Ja już ktoś wybudował coś takiego, to mógłby czasami zajrzeć i posprzątać po PSEUDO turystach, (gdyż nie wierzę, że ktoś z Nas, obecnych na tym forum miłośników gór i przyrody, śmieci w górach) lub przybić te kilka oderwanych przez debili desek bądź też naprawić dach.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”