Weszliśmy do tajemniczej sztolni! „Największe od 60 lat odkrycie”
Sztolnia ma 90 m długości i jest częścią ogromnego systemu podziemnych korytarzy
Eksploratorzy z Sowiogórskiej Grupy Poszukiwawczej w niedzielę weszli do pohitlerowskiej sztolni wewnątrz góry Soboń. Ich pracę śledziliśmy na każdym etapie – od momentu pierwszego odwiertu, który potwierdził istnienie tajemniczego korytarza. W końcu udało się przebić przez skały.
Eksploratorzy dwa miesiące temu odkryli istnienie sztolni dzięki odwiertowi. Natychmiast zabrali się pracy. Udało im się wydrążyć 20-metrowy szyb. Od ostatniego czwartku pracowali już bez przerwy. Szło bardzo ciężko, aż w pewnym momencie zawalił się dół i skały spadły do środka – relacjonuje eksplorator Paweł Lubas. W sobotę było bardzo zimno o 23:00, to tak w kość dawało… – dodaje Marcin Szewczak.
Najpierw do tajemniczej sztolni wszedł… saper. Pod względem saperskim sztolnia jest bezpieczna, nie ma żadnych ładunków – zapewnia saper Marek Treś.
Wewnątrz są lampy z żarówkami w środku, instalacja elektryczna ze znakiem Siemensa, torowisko, rura do napowietrzania wyrobiska czy belki stropowe. Znaleźliśmy też kilof, którym pracowali więźniowie – zdradza Piotr Pol. Mamy też zmienne torowisko. Kiedy odstrzeliwali tory, to je zdejmowali, a później zakładali z powrotem – opowiada Tomasz Kowalak.
Sztolnia ma 90 m długości i jest częścią ogromnego systemu podziemnych korytarzy, które pod koniec wojny w Górach Sowich drążyli hitlerowcy. Dotąd turyści mogli obejrzeć tylko 5-kilometrową trasę, która nigdy nie została zasypana. To jest największe odkrycie, jakiego dokonaliśmy od 60 lat – mówi Dariusz Tomalkiewicz z Sowiogórskiej Grupy Poszukiwawczej.
Nasza kamera towarzyszyła eksploratorom na każdym etapie prac poszukiwawczych. Najpierw były badania georadarem, później żmudna, ciężka praca przy rozbijaniu skały. W niedzielę udało się nam wejść do odkrytej sztolni.
To miejsce wymaga jeszcze szczegółowej penetracji, dokumentacji i opisu. Ale jedno jest pewne – jesteśmy coraz bliżej rozwiązania zagadki kompleksu Riese. Po co hitlerowcy go zbudowali? Czemu miał służyć? Co kryje? Pytań wciąż jest wiele. Po wejściu do sztolni okazało się, że jest kolejny zawał. Wszystko jest wysadzone, czyli coś tam może być – dodaje Tomalkiewicz. Do sztolni z pewnością wrócimy, żeby opowiedzieć Państwu o tym, co w niej znaleziono.
http://www.tvp.pl/wroclaw/aktualnosci/r ... ie/9811753
Nie mogę się powstrzymać od kilku słów komentarza, mianowicie:
1) O tej sztolni, do której się przebili eksploratorzy z SGP, było wiadomo co najmniej od lat 70. XX wieku (ale oni "odkryli ją dwa miesiące temu")
2) Będący w euforii Dariusz Tomalkiewicz z SGP mówi, że dotarcie do tej sztolni to "największe odkrycie, jakiego dokonaliśmy od 60 lat". Rodzi się zatem pytanie - dlaczego? Bo znaleźli kilof, tory kolejki, rury (lutnie) i kawałek sztolni, w której nikt dawno nie był? Dokonaliśmy. Kto? SGP! Ale ona nie istnieje 60 lat! A co ważnego odkryto w Sowich w 1953 r. (60 lat)?
3) Sztolnia jest oczywiście "tajemnicza". Czemu nie np. "mroczna"?
4) Ostatnia kwestia. W X 2012 r. spytałem podczas zwiedzania kompleksu "Rzeczka" przewodnika, który oprowadzał mnie i znajomą, czy należy do SGP. Potwierdził. Mówiłem o "Soboniu" i sztolni nr 3. Powiedział wtedy, że oni sprawdzili, że nic tam nie ma i nie ma po co wchodzić. Pytanie: po co więc to robili? Posunęło to wiedzę o "Riese"? Może o centymetr. Ale cóż, to są eksploratorzy. Oni lubią kopać, a nie odpowiadać na pytanie, po co to robią. A dlaczego my chodzimy w góry?
