Jak można zostac przewodnikiem po sudetach?

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Jak można zostac przewodnikiem po sudetach?

Postautor: Lech » 25-08-2008 08:27

Laura pisze:Czy ktoś wie jak mozna zostać przewodnikiem po sudetach? zwłaszcza jak sie mieszka w warszawie...
Jak ktoś się źle urodził albo źle zamieszkał, to raczej nie ma szans. Chyba że przeprowadzi się na ponad dwa lata na Dolny Śląsk, np. do Jeleniej Góry gdzie organizowane są takie kursy średnio raz na 3 lata. Ostatni taki kurs trwał tam około 2,5 roku. Takie kursy organizuje też niezbyt często jedyne słuszne Studenckie Koło Przewodników Sudeckich we Wrocławiu. Od momentu rozpoczęcia kursu, do uzyskania stosownego papierka, mija około 2 lat. Tak jest od zawsze. Wypracowali sobie swoisty monopol. Na organizowanie kursu kiedyś wymagano formalnej zgody Dolnośląskiej Komisji Przewodnickiej, a obecnie musi być już na wstępie wydany stosowny papierek z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego. Dlatego poza Dolnym Śląskiem, nawet w tak bliskich Sudetom ośrodkach akademickich jak m.in. Opole, Poznań, Kalisz czy Zielona Góra, nie zaistniało żadne studenckie koło skupiające przewodników sudeckich, kiedy jednocześnie Studenckie Koła Przewodników Beskidzkich istnieją w wielu odległych od Beskidów większych miastach Polski, m.in. w Warszawie. Jak wyglądała w przypadku Poznania sprawa założenia pod koniec lat 80-tych już nie koła, tylko skromnej Sekcji Przewodników Sudeckich - jak storpedowano tę inicjatywę - przeczytaj tu => http://www.ksp.lanet.wroc.net/poczatki.htm

Tu masz przykładowe nieaktuale ogłoszenie o kursie (już nie przyjmują zgłoszeń) => http://www.geoda.com.pl/index.php?go=kurs2

Tu kolejne, nieaktualne już ogłoszenie => http://www.przewodnik-sudecki.pl/aktual ... e&newsid=6

Pozdrawiam z Poznania
Obrazek

Awatar użytkownika
JP
łazik
Posty: 88
Rejestracja: 08-11-2006 20:39
Lokalizacja: Szczawno-Zdrój

Postautor: JP » 26-08-2008 11:00

zerknij tu:
http://walbrzych.pttk.pl/aktual.htm
nadal przyjmowane są zgłoszenia

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 26-08-2008 12:18

JP pisze:zerknij tu:
http://walbrzych.pttk.pl/aktual.htm
nadal przyjmowane są zgłoszenia

Uwaga!!! - Nadal można się zapisywać na kurs przewodników sudeckich. Szczegóły w siedzibie Oddziału.

Czy nie da się załatwić tej sprawy telefonicznie tylko Laura ma specjalnie jechać do Wałbrzycha, aby dowiedzieć się szczegółów i po to, by np. okazało się, że warunki przyjęcia na kurs są w jej przypadku nie do spełnienia? Kurs trzeba odbyć (nie ukończyć tylko na papierze!) - to są setki często nudnych jak flaki z olejem godzin wykładów i dziesiątki dniówek wycieczek szkoleniowych, a następnie zdać egzamin. Ja już to przerabiałem i w kontekście kursu na przewodników sudeckich mam niemiłe skojarzenia z Wałbrzychem, gdzie właśnie po raz piewszy rzucono mi kłody pod nogi...

W swoim czasie ówczesna "gwiazda" wałbrzyskich przewodników - Jerzy Burucki, od którego zależało bardzo wiele, robił mnie nieźle w bambuko. Postawił jako warunek przyjęcia na kurs ukończenie Szkoły Górskiej Przewodników. Pojechałem więc do Jeleniej Góry - O/PTTK "Sudety Zachodnie", bo tam trzeba było się osobiście zgłosić. Okazałem na miejscu pismo zawierające bardzo pozytywną rekomendację mojej osoby wystawioną przez mój macierzysty Oddz. PTTK z Poznania, a niejaki Zenon Kędziora oznajmił mi, że "prosto z ulicy nie przyjmują". Okazało się, że aby zostać przyjętym na tą Szkołę Górską Przewodników nie wystarczyła rekomendacja, posiadanie uprawnień przodownika turystyki górskiej PTTK, odznaki GOT w stopniu Duża Brązowa, doświadczenia w organizowaniu i prowadzeniu górskich wycieczek, trzeba było formalnie być przewodnikiem sudeckim. Ale żeby zostać przewodnikiem sudeckim należało ukończyć kurs, natomiast aby zostać przyjętym na kurs, trzeba było wpierw ukończyć Szkołę Górską... Po prostu błędne koło.

Podobne cyrki wyczyniała Dolnośląska Komisja Przewodnicka, w której Jerzy Burucki grał "pierwsze skrzypce", z inicjatywą założenia w Poznaniu Sekcji Przewodników Sudeckich przez grupę działaczy PTTK, wśród której znalazło się kilka osób posiadających aktualne wówczas uprawnienia przewodnika sudeckiego, a pozostali przodownickie PTTK na Sudety i przewodnickie na nasz region. W planie pracy Oddziału został umieszczony plan zorganizowania w Poznaniu kursu na uprawnienia przewodnika sudeckiego. Problem w tym, że aby zorganizować u nas kurs na przewodników sudeckich musielibyśmy uzyskać na to m.in. zgodę ówczesnej Dolnośląskiej (miedzywojewódzkiej) Komisji Przewodnickiej PTTK. A zgoda taka była wtedy wydawana w praktyce tylko istniejącym kołom przewodników sudeckich. Aby założyć koło jego założyciele by musieli najpierw ukończyć kurs i uzyskać uprawnienia. Niezły mętlik, nieprawdaż?

To wszystko było po prostu arcyśmieszne! Ci ludzie znajdujący się wówczas na przewodnickim sudeckim świeczniku robili wszystko, aby nie dopuścić do powstania w Poznaniu "konkurencji". Nie wystarczyło im, że storpedowali inicjatywę założenia w Poznaniu Sekcji Przewodników Sudeckich, ale wyczyniali inne jeszcze cyrki, kierując niewybredne ataki na działaczy późniejszego Klubu Sudeckiego, o czym wspominała nawet prasa. Poniżej notatka z "Głosu Wielkopolskiego".

Obrazek

Więcej o tej skandalicznej sprawie, w której główną rolę odegrało wrocławskie SKPS i związany z tym środowiskiem autor artykułu zamieszczonego w ich wydawnictwie => http://www.ksp.lanet.wroc.net/kto.htm
Obrazek

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 28-08-2008 09:57

Laura, nie poddawaj się ;).
Spróbuj przelogować się na forum SKPSu; uzyskasz tam bardziej konkretne informacje.
Znajoma jest przewodnikiem od roku, nie należy do SKPSu, nie ma tam żadnych pleców, chodów czy czegokolwiek innego.

Awatar użytkownika
wirek
stary wyga
Posty: 1927
Rejestracja: 12-09-2004 21:43
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: wirek » 28-08-2008 11:09


Marcin_SKPS
łazik
Posty: 84
Rejestracja: 13-06-2007 15:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Marcin_SKPS » 10-09-2008 10:22

Jeżeli masz dużo samozaparcia to wszystko jest możliwe :lol: Kurs SKPS-u (Studenckie Koło Przewodników Sudeckich) ukończyły m. in. osoby z Grudziądza, Warszawy i z wielu innych potencjalnie odległych miejscowości. Informacje na temat kursów można uzyskać poprzez stronę SKPS-u - http://www.skps.wroclaw.pl/

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 10-09-2008 11:14

Marcin_SKPS pisze:Jeżeli masz dużo samozaparcia to wszystko jest możliwe :lol: Kurs SKPS-u (Studenckie Koło Przewodników Sudeckich) ukończyły m. in. osoby z Grudziądza, Warszawy i z wielu innych potencjalnie odległych miejscowości.
Szkoda, że zapomniałeś wspomnieć o korzystnych warunkach, w jakich te osoby się znalazły. Jak ktoś mieszka w Grudziądzu czy Warszawie, ale studiuje we Wrocławiu albo przez dwa lata tam pracuje i faktycznie tam stale przebywa, jak np. Tomasz Dygała z Warszawy, który kiedy czasowo zamieszkiwał we Wrocławiu zrobił kurs w SKPS, to jakie to znowu szczególne samozapacie?
Obrazek

Marcin_SKPS
łazik
Posty: 84
Rejestracja: 13-06-2007 15:27
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Marcin_SKPS » 10-09-2008 15:04

Nie Lechu, nie zapomniałem... te osoby na codzień mieszkały i pracowały we wspomnianych przeze mnie miejsca. I naprawdę nie miałem na myśli kolegi Tomka.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 10-09-2008 19:14

Marcin_SKPS pisze:te osoby na codzień mieszkały i pracowały we wspomnianych przeze mnie miejsca. I naprawdę nie miałem na myśli kolegi Tomka.
To ciekawe na jakich zasadach odbyły ten kurs i zdały egzamin. Bo przecież nie da się na codzień mieszkać i pracować np. w Grudziądzu, a po południu być już na wykładach we Wrocławiu. W takie bajki nikt nie uwierzy i Laura niewątpliwie też nie da temu tak łatwo wiary. Prędzej przekona ją przykład sugerowanych układów z członkami lokalnych komisji przewodnickich => http://forum.pttk.pl/index.php?co=wiadomosc&id=12271

A takie układy - jak sam mogłem się przekonać - są nie do ruszenia...
Obrazek

Gość

Postautor: Gość » 11-09-2008 08:05

Dorzucę do tematu kilka swoich przemyśleń.

Jak dla mnie papier przewodnika sudeckiego to strata czasu i dokument nie warty wysiłku.
Sudety to góry znacznie bogatsze niż wiedza kursowa i zdecydowanie lepiej poznawać te góry na własną rękę przy wykorzystaniu różnorodnych źródeł.

Pomysłodawcom reżimowych ograniczeń, że powyżej 1000 m w grupie tylko z licencjonowanym przewodnikiem życzę aby te wszystkie pomysły podzieliły los karty pływackiej.

Druga sprawa tzw. PTTK to po za nielicznymi wyjątkami komunistyczna ruina. Znalezienie schroniska gdzie można zjejść coś na poziomie czeskiej gastronomi to zadanie prawie niewykonalne. Nocowanie w obiektach PTTK przy dobrze rozwiniętej agroturystyce i jeszcze istniejących schroniskach PTSM to zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Rafal

P.S. Lechu, czy nadal jest poziomica 1000 i kwalifikuje wejście Twojego klubu na Wielką Sowę jako nielegalne?

Lechu byłeś kilka razy na wycieczkach klubowych w czeskich Sudetach,
czy nadal masz jeszcze ochotę po za pewnymi wyjątkami pchać się w polską stronę gór?
Rozumiem, że polskie prawo nie zabrania aby Twój klub zorganizował i prowadził jakiś fajny wyjazd zorganizowany w czeskich Karkonoszach czy Jesenikach. Nie mylę się?
Ostatnio zmieniony 11-09-2008 08:39 przez Gość, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 11-09-2008 15:24

Rafal pisze:Jak dla mnie papier przewodnika sudeckiego to strata czasu i dokument nie warty wysiłku.
Całkowicie się z tym zdaniem zgadzam. Niestety, zanim doszedłem do takiego wniosku i poznałem na co naprawdę stać to środowisko i ile jest ono warte, musiało minąć trochę czasu. Wtedy to runęły w gruzach moje dawne ideały i przekonanie, że środowiskami przewodników górskich kieruje miłość do gór i otwartość na ludzi rozmiłowanych w górach. Okazało się, że w tym wszystkim chodzi głównie o pieniądze i warsztat pracy nazywany obszarem uprawnień, a często o zwykły snobizm. O co w przewodnickim światku tak naprawdę chodzi można dowiedzieć się m.in. z lektury artykułów prasowych. To jest normalny świat biznesu, gdzie nie ma miejsca na sentymety, gdzie trwa bezpardonowa walka o klienta, i gdzie na bieżąco stosuje się różne chwyty poniżej pasa w myśl zasady "sam nie zjem ale drugiemu nie dam".

Kilka dni temu straż miejska w Krakowie zatrzymała młodego Amerykanina, który poruszał się po Kazimierzu z grupą rowerzystów. Okradł ich, pobił? Przejeżdżał na czerwonym świetle? Nic podobnego.

Amerykanin oprowadzał rowerzystów po mieście, nie mając uprawnień przewodnika. Winowajcę ukarano 500-złotowym mandatem, a straż miejska sukcesem pochwaliła się na swojej stronie internetowej.

więcej => http://wyborcza.pl/1,75478,5646588,Pozw ... cowac.html

Rafal pisze:nadal jest poziomica 1000 i kwalifikuje wejście Twojego klubu na Wielką Sowę jako nielegalne?
Tak, nadal. Także w rezerwatach przyrody, parkach narodowych i krajobrazowych. Nawet prowadząc grupę w miastach można narazić sie na szykany ze strony służb policyjnych, które są inspirowane przez lokalne środowiska przewodnickie.
Rafal pisze:byłeś kilka razy na wycieczkach klubowych w czeskich Sudetach, czy nadal masz jeszcze ochotę po za pewnymi wyjątkami pchać się w polską stronę gór?
Faktycznie wolę czeską stronę. Na polską nie bardzo mam ochotę (poza nielicznymi miejscami) i odradzam innym.
Rafal pisze:Rozumiem, że polskie prawo nie zabrania aby Twój klub zorganizował i prowadził jakiś fajny wyjazd zorganizowany w czeskich Karkonoszach czy Jesenikach. Nie mylę się?
Nie, nie mylisz się. Tam głupie polskie przepisy nie obowiązują. A po polskiej stronie w takich miejscach jak parki narodowe to lepiej porozbijać się na mniejsze grupy, bo można narazić się na jakieś kontrole, zaczepki gości z blachami itp.

Ludzie mają tego dość i dlatego ruszyła akcja "Wolne przewodnictwo". Jednym z celów tej akcji jest uwolnienie zawodu przewodnika turystycznego, zniesienie nonsensowych przepisów zaniżających poziom rozwoju i jakości usług turystycznych w Polsce oraz zaprzestanie nękania kontrolami i karania niewinnych ludzi organizujących i prowadzących wędrówki w celu zwiedzania kraju. Więcej na blogu => http://www.wolneprzewodnictwo.blog.pl/
Obrazek

sokolowsko
turysta niedzielny
Posty: 6
Rejestracja: 19-04-2010 11:28

Postautor: sokolowsko » 19-04-2010 19:48

"Odgrzanie" tematu ;)
Kurs w Wałbrzychu w końcu rusza - maj 2010 r.

http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=2206
Pozdr.
MF

Obrazek
XHTML/CSS/PHP5

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 20-04-2010 23:19

sokolowsko pisze:"Odgrzanie" tematu ;)
Kurs w Wałbrzychu w końcu rusza - maj 2010 r.

http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=2206

Absolutna strata czasu na kurs przewodników sudeckich.
Dużo lepiej weekendy przeznaczone na nic nie wnoszące teoretyczne
wykłady poświęcić na samodzielne poznawanie Sudetów-najlepiej po czeskiej stronie. A wyjazdy praktyczne-po co dawać się prowadzić za rękę jak samodzielna organizacja wycieczki nie jest trudna i dostarcza satysfakcji, że potrafimy zrobić coś równie dobrze a może nawet i zdecydowanie lepiej.
Również strata pieniędzy. Za 2100 PLN można zrobić super wypad w najpiękniejsze góry w Europie, czyli Góry Skandynawskie w Szwecji.

Dla mnie osobiście reklama jakiś drogich, długich płatnych kursów przewodników na tym forum to spam w najczystszej postaci. To tak jakby turyście, który szuka w górach skromnego, eleganckiego
i spokojnego pensjonaciku proponować drogi hotel z dancingiem i z możliwością usług prostytutek.

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 20-04-2010 23:34

Śmiem się nie zgodzić ;).
Po pierwsze, kurs odbywa się - jak mniemam - w znakomitej większości po polskiej stronie gór, zatem tak uwielbiana czeska strona Sudetów nie zostanie tym samym zeksplorowana ;).
Po drugie - Sudety to nie Andy, ale jednak swoją powierzchnię mają. I wiele ciekawych miejsc, nie zawsze jednak na tyle popularnych, by były znane ogółowi. Można zatem życie strawić na poszukiwaniu tych miejsc w górach, a i tak wszystkich nie znaleźć... Po co zatem wyważać otwarte drzwi? Można przecież - w trakcie kursu - skorzystać z wiedzy innych.
Po trzecie - kurs nie jest obowiązkowy ;), jeśli ktoś ma ochotę udział w nim wziąć - to jego sprawa, co zrobi z biletami NBP. Za 2.100 PLN pojechałbym w 18 innych miejsc niż Szwecja. Szwecję stawiam dopiero na 19. miejscu ;).

A ogłoszeń jako spamu chyba traktować nie można, skoro kursy są tak rzadkie - a w dodatku są forumowicze zainteresowani takimi informacjami.

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 20-04-2010 23:45

apollo pisze:Śmiem się nie zgodzić ;).
Po pierwsze, kurs odbywa się - jak mniemam - w znakomitej większości po polskiej stronie gór, zatem tak uwielbiana czeska strona Sudetów nie zostanie tym samym zeksplorowana ;).

Zatem kursanci poznają poniemieckie góry w większości zdewastowane
kulturowo.

apollo pisze:Po drugie - Sudety to nie Andy, ale jednak swoją powierzchnię mają. I wiele ciekawych miejsc, nie zawsze jednak na tyle popularnych, by były znane ogółowi. Można zatem życie strawić na poszukiwaniu tych miejsc w górach, a i tak wszystkich nie znaleźć...

Myślę, że wiele tych miejsc jest nadal nieodkrytych przez zawodowych przewodników z super uprawnieniami. Dużo łatwiej jest to zrobić samemu, wystarczy tylko zejść z utartej ścieżki.

apollo pisze:Za 2.100 PLN pojechałbym w 18 innych miejsc niż Szwecja. Szwecję stawiam dopiero na 19. miejscu ;).

Jeśli cenisz tradycyjną turystykę plecakową to popełniasz ogromny błąd
w swoim wyborze.


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”