Kozi Hrbety
Kozi Hrbety
Czy ktoś już wędrował sobie Kozim Grzbietem (Kozi Hrbety)??? Zachęcam do podzielenia się wrażeniami - może mnie namówicie
To jedyna prawdziwa grań w Karkonoszach. Najprościej się tam dostać, idąc z Lucni Boudy czerwonym szlakiem (Stara Buhartova cesta). Niestety oficjalnie można dotrzeć jedynie do Krakonosa, potem szlak odbija w dół.
Ja szedłem, ale miło tego nie wspominam. Przełoiłem grań od zach. na wsch. Najpierw wdrapałem sie na grań na szagę ze zbiegu doliny Laby i Bilej Laby. Uff, co za podejście. W szczytowej partii pojawia się stara ściezka, która idąc zakosami, wyprowadza na pierwszy, zachy. wierzchołek Kozich hrbetów. A potem... to już istne piekło: ścieżka raz to pojawia się, raz to ginie, a walka z 2-metrowej wysokości kosodrzewiną nie jest przyjemna. Ale za to jakie widoki.
Ostatecznie, w 2/3 grani, wycofalem się stromym zlebem na południową stronę grani, do szlaku czerwonego, i szlakiem doszedłem na wsch. kraniec grani, na punkt widokowy.
Ale chyba mało osób wie, że jest jeszcze piękniejsza grań w Sudetach: skalista Grzęda, która rozdziela Mały Śnieżny Kocioł od Wielkiego snieżnego Kotła. Do lat 60. ubiegłego wieku wiódł nią niebieski szlak, ale Park Narodowy go skasował. Ale co to za wędrówka - niczym kozica nad przepaścią.
Tylko na dole Grzędy kończy się ścieżka i... znów ta kosodrzewina. 
Ale chyba mało osób wie, że jest jeszcze piękniejsza grań w Sudetach: skalista Grzęda, która rozdziela Mały Śnieżny Kocioł od Wielkiego snieżnego Kotła. Do lat 60. ubiegłego wieku wiódł nią niebieski szlak, ale Park Narodowy go skasował. Ale co to za wędrówka - niczym kozica nad przepaścią.
Jeśli chodzi o Kozi Hrbety, to jest to dość eksponowane miejsce i dobrze widoczne dla sokolich oczu wypatrujących 'nielegalnych' turystów
. Co do rozbijania namiotu w Karkonoszach to ryzykowna sprawa, aczkolwiek są miejsca, w których można się zaszyć.
A propos wędrowania "zagubionymi ścieżkami", jest coś podniecającego w przemierzaniu starych zarośniętych szlaków oraz w chodzeniu po górach z pominięciem znakowanych tras.
A propos wędrowania "zagubionymi ścieżkami", jest coś podniecającego w przemierzaniu starych zarośniętych szlaków oraz w chodzeniu po górach z pominięciem znakowanych tras.
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
apollo pisze:W takim razie Karkonosze nie nadają się dla Twojej turystyki, Bubo. Zakaz schodzenia ze szlaków, biwakowania, rozpalania ogniska, rozbijania namiotów... Tych zakazów jest szereg. Służą one ochronie przyrody - wszak to park narodowy.
U Czechów wprawdzie nie ma aż tak dużych obostrzeń, bo np. pod niektóre schroniska można podjechać autem, a na niektóre drogi objęte strefą można wykupić pozwolenie na wjazd, ale kara czyli pokuta za złamianie obowiązujących zasad jest naprawdę bardzo dotkliwa. Tak więc szczerze odradzam ryzyko włażenia na Kozí hřbety.

A tu się z Tobą Bubo nie zgodzę - nie we wszystkich górach jest zakaz biwakowania. Zakaz bezwzględny jest w parkach narodowych, natomiast w lasach biwakowanie jest dozwolone w miejscach wyznaczonych przez właściciela lasu lub nadleśniczego.
Pomijając wszystko przemyśl sobie jedną rzecz - to nie jest tak, że ktoś ustanawia zakaz pozbawiony sensu. Zawsze jest jakaś przyczyna.
W przypadku zakazu biwakowania chodzi o ochronę przyrody.
Być może, jeśli tylko Ty rozłożysz namiot w Karkonoszach, to straty nie będą duże, jednak jeśli wszyscy pojedziemy tam z namiotami, to zadepczemy to, co najcenniejsze.
Może jednak warto przestrzegać tego zakazu - by chronić przyrodę? Chyba fajnie będzie móc za 20 lat oglądać Karkonosze przynajmniej takie, jakie są obecnie?
Pomijając wszystko przemyśl sobie jedną rzecz - to nie jest tak, że ktoś ustanawia zakaz pozbawiony sensu. Zawsze jest jakaś przyczyna.
W przypadku zakazu biwakowania chodzi o ochronę przyrody.
Być może, jeśli tylko Ty rozłożysz namiot w Karkonoszach, to straty nie będą duże, jednak jeśli wszyscy pojedziemy tam z namiotami, to zadepczemy to, co najcenniejsze.
Może jednak warto przestrzegać tego zakazu - by chronić przyrodę? Chyba fajnie będzie móc za 20 lat oglądać Karkonosze przynajmniej takie, jakie są obecnie?
nie martw sie!
karkonosze sa bezpieczne! jak na razie sie tam nie wybieram z namiotem
to czysto teoretyczne rozwazania- mam jeszcze szereg pomyslow na fajne miejsca biwakowe poza parkami, rezerwatami i takimi tam (co nie znaczy ze sa one zgodne z prawem, bo nie raz wypadlo mi targowac sie o mandaty w miejscach gdzie parku nie ma...wiekszosc naszych gor podpada pod pas nadgraniczny lub po prostu pod to glupie prawo z biwakowaniem w miejscach wyznaczonych (znaczy ogrodzonych, podpisanych i ogolnie choc ciut ucywilizowanych)
a skadinad mam wrazenie ze jesli za 20 lat nie bedziemy mogli ogladac karkonoszy takich jak teraz to nie przez turystow ktorzy przemierzaja szlaki z namiotami i gotuja w kociolku, tylko raczej takich co wjezdzaja prawie na sniezke autem wyrzucajac z okna smieci i dopominaja sie o coraz nowe hotele i dalsze kilometry asfaltu.
a skadinad mam wrazenie ze jesli za 20 lat nie bedziemy mogli ogladac karkonoszy takich jak teraz to nie przez turystow ktorzy przemierzaja szlaki z namiotami i gotuja w kociolku, tylko raczej takich co wjezdzaja prawie na sniezke autem wyrzucajac z okna smieci i dopominaja sie o coraz nowe hotele i dalsze kilometry asfaltu.
Rzeczywiście, coś w tym jest, co mówi Buba. Większym zagrożeniem dla przyrody gór są ludzie, którzy odwiedzają je raz na jakiś czas, niż rasowi góromaniacy. Turysta "od święta" posługuje się następującym schematem:
1. Jedzie w góry, by odpocząć (dosłownie - nie za bardzo chce się zmęczyć fizycznie). Tym różni się od prawdziwego górołaza, który odpoczynku od cywilizacji szuka także w wysiłku fizycznym - brzmi paradoksalnie, ale chyba mnie rozumiecie;
2. Tego typu turysta chwali się wśród znajomych, że jadąc w góry ucieka w "dzicz", w głębi duszy liczy jednak na to, że góry będą choć trochę ucywilizowane (schronisko co pół kilometra; możliwość wjazdu na każdy fajniejszy szczyt kolejką etc. etc.);
3. I to chyba jest najważniejsze - turysta "od święta" nie specjalnie przejmuje się ochroną górskiej przyrody (np. nie zaśmiecaniem), bo i tak w górach bywa raz na ruski rok;
Wzorcowym przykładem tego typu turystów są "zdobywcy" Gubałówki, którzy są dumni z pokonania jednego ze szczytów Tatr
Gubałówka jest chyba przykładem pięknie ucywilizowanej góry - pytanie, czy przyrodę tej góry zniszczyli ludzie kochający góry, czy ludzie przeze mnie opisywani?
Szczerze mówiąc, skoro tak wszystkim zależy na ochronie przyrody Karkonoszy, to czemu nie zlikwiduje się narciarskich tras zjazdowych? Czemu pozwolono na barbarzyńskie niszczenie przyrody w miejscach przygotowanych pod nartostrady na stokach Szrenicy??? Oczywiście, odpowiedź jest jedna - mamona!
P.S. W sumie wątek, który poruszyłem bardziej by się nadawał na nowy temat, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie
.
P.S.2 Osobiście, nie widzę nic złego w wędrowaniu po Kozim Grzbiecie, a przynajmniej nie widzę zagrożenia dla tej cześci Karkonoszy ze strony takich ludzi jak np. Buba.
1. Jedzie w góry, by odpocząć (dosłownie - nie za bardzo chce się zmęczyć fizycznie). Tym różni się od prawdziwego górołaza, który odpoczynku od cywilizacji szuka także w wysiłku fizycznym - brzmi paradoksalnie, ale chyba mnie rozumiecie;
2. Tego typu turysta chwali się wśród znajomych, że jadąc w góry ucieka w "dzicz", w głębi duszy liczy jednak na to, że góry będą choć trochę ucywilizowane (schronisko co pół kilometra; możliwość wjazdu na każdy fajniejszy szczyt kolejką etc. etc.);
3. I to chyba jest najważniejsze - turysta "od święta" nie specjalnie przejmuje się ochroną górskiej przyrody (np. nie zaśmiecaniem), bo i tak w górach bywa raz na ruski rok;
Wzorcowym przykładem tego typu turystów są "zdobywcy" Gubałówki, którzy są dumni z pokonania jednego ze szczytów Tatr
Szczerze mówiąc, skoro tak wszystkim zależy na ochronie przyrody Karkonoszy, to czemu nie zlikwiduje się narciarskich tras zjazdowych? Czemu pozwolono na barbarzyńskie niszczenie przyrody w miejscach przygotowanych pod nartostrady na stokach Szrenicy??? Oczywiście, odpowiedź jest jedna - mamona!
P.S. W sumie wątek, który poruszyłem bardziej by się nadawał na nowy temat, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie
P.S.2 Osobiście, nie widzę nic złego w wędrowaniu po Kozim Grzbiecie, a przynajmniej nie widzę zagrożenia dla tej cześci Karkonoszy ze strony takich ludzi jak np. Buba.
Radus pisze:Czemu pozwolono na barbarzyńskie niszczenie przyrody w miejscach przygotowanych pod nartostrady na stokach Szrenicy??? Oczywiście, odpowiedź jest jedna - mamona!
To jest kwestia swego rodzaju kompromisu, który zawsze należy potrafić znaleźć.
Ze względu na narciarzy, Śnieżnicki Park jest tylko Parkiem Krajobrazowym, a nie narodowym. Bodajże w l. 70. ub. wieku próbowano lansować pomysł drugiego Zakopanego na stokach Masywu Śnieżnika.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”

