Wakacje rowerowe Biebrza- Kan. Augustowski- Grodno/Białoruś

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Wakacje rowerowe Biebrza- Kan. Augustowski- Grodno/Białoruś

Postautor: Michał » 14-10-2008 01:32

Witam, spóźniona relacja z wakacji rowerowych, ale w takie jesienne dni zawsze fajnie obejrzeć.
Cel- Biebrzański Park Narodowy i dalej na wschód.
Nocowaliśmy na agroturystyce w Goniądzu, pierwszy dzień wycieczka po szlakach częściowo rowerowych, częściowo pieszych po północnym basenie parku. Szlaki dosyć mocno zarosnięte, ale daliśmy radę.

Obrazek

Drugi dzień to pobudka o 3 rano i wyjazd na basen południowy, gdzie obiecałem Pannie, że zobaczy łosie. Dojechaliśmy na wieżę widokową w Budach ok 5 rano, błota i piachy trochę dały w kość, ale w nagrodę cel wyprawy został osiągnięty.

Obrazek

Kolejne dni to dopasowywanie sie do kapryśnej pogody i na prędce improwizowane wycieczki po parku, wzdłuż Biebrzy.
Biebrza.

Obrazek

Wydmy w rezerwacie Czerwone Bagno (chyba tak to się nazywa, teraz, z wyrafinowanego lenistwa nie chcę mi się szukać mapy).

Obrazek

Rezerwat Czerwone Bagno- ścieżka przyrodnicza.

Obrazek

Drugi etap to przegrupowanie się nad Kanał Augustowski, do Płaski za Augustów (w trakcie okazało się, że niby blisko, a zrobiliśmy ponad 100 km!).
W Płasce były plany popływania po Kanale Augustowskim kajakiem, ale trochę pogoda się pochrzaniła- odłożyliśmy plan na przyszły rok.
Zabytkowa ŚŁuza na Kanale.

Obrazek

Ostatnie dni spędziliśmy na Białorusi, w Grodnie. Pomimo, że z Płaski do Grodna mieliśmy w prostej linii 70 km, to pojechaliśmy pociągiem via Augustów, Sokółka (znowu pobudka i wyjazd o 3 rano). Niestety, Białoruś, jeszcze nie jest w UE i Schengen (a szkoda) i trzeba było przypomnieć sobie stare czasy podróżowania po bratnich krajach (wizy, tylko jedno przejście graniczne itp). Ale było fajnie, w pociągu do Grodna zaprzyjaźniliśmy sie z Białorusinką, która jechała też z rowerem. Pomogliśmy jej tarabanić się z rowerem do pociągu, babka odpłaciła za życzliwość oprowadzeniem po Grodnie (w ogóle to była artystka rzeźbiarka, która po Polsce jeździła po wernisażach). Grodno- piękne miasto, wbrew stereotypom zadbane i schludne. Jedyny mankament to totalny brak udogodnień dla rowerzystów (podjazdy, ścieżki), w ogóle to byliśmy jedynymi rowerzystami, których widzieliśmy.
Dwa dni zwiedzaliśmy starą zabytkową część Grodna.

Niemen, Nowy Zamek i Cerkiew

Obrazek

Obrazek

Kościół pw św kogoś tam (są msze po polsku)

Obrazek

Zabytkowa uliczka

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pałac Stefana Batorego.

Obrazek

Jedna z wielu charakterystycznych domów w staej części Grodna (po drugiej stronie jest siedziba Związku Polaków na Białorusi).

Obrazek

Mieszkaliśmy w hotelu, na Zaniemniu, w nowej części miasta. Typowa dzielnica bloków, mogliśmy poznać codzienne życie Grodnian. Nawet przejechaliśmy się trolejbusem.

Obrazek

Tutaj popijamy mleczne koktajle, hihi

Obrazek

Ogólnie jest fajnie. Ludzie są życzliwy, mili, wszędzei dogadywaliśmy się po polsku. Pałaszowaliśmy ichnie kultowe bliny, pirożki, czeburioki a przede wszystkim zefirki- megasłodki smakołyk, który nie ma w Polsce odpowiednika, coś jakby bezy z galaretką w różnych konfiguracjach smakowych (czekoladowe, kokosowe, porzeczkowe itp). Wbrew stereotypom na Białorusi (przynajmniej w Grodnie) wcale nie jest dzika dżungla, są bankomaty (mało, ale są), internet, działają komórki, Jedynie prywatnych sklepów jest mało, spożywcze państwowe (jest dużo polskich produktów). Myślę, że aktualny stan można porównać do Polski w 1991- są towary, ale ludzie nie mają pieniędzy (i pracy).
Ostatni dzień posiedzieliśmy nad Niemnem za miastem i zwinęliśmy się do PL.
Oddzielny temat to korzystanie z usług PKP, ale to następnym razem, bo nie dam rady, hihi.
Pozdrawiam serdecznie. Michał.