Przewodnictwo turystyczne w Sudetach

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3615
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Postautor: Lech » 12-05-2006 15:06

seba123 pisze:Lechu >> nie musisz być organizatorem


A dlaczego ja czy inni członkowie stowarzyszeń zajmujących się programowo turystyką nie mają być organizatorami? Oczywiście, że ja na przykład nie muszę pełnić formalnie roli organizatora jeżeli wybiorę się w góry z moją żoną, ale w przypadku wycieczki klubowej sprawa wygląda już inaczej.

Jeśli wybieramy się grupą przyjaciół w ramach PTTK, PTT czy Klubu Sudeckiego w góry, to ktoś musi być organizatorem - ktoś musi zamówić noclegi na trasie, ktoś musi tą trasę opracować, przygotować informacje krajoznawcze na temat zwiedzanych obszarów i obiektów. Potrafimy to wszystko sami zorganizować, bo jesteśmy ludźmi dorosłymi, a nie grupą przedszkolaków, i sami porafimy realizować program wycieczki.

Do naszych imprez nie potrzebujemy ani biura turystycznego, ani też przewodnika. Po co więc państwo nas na siłę "uszczęśliwia" wymogiem wynajęcia eskorty, i w dodatku haraczem? Czy pomysłodawcom tych durnych przepisów chodzi o to, aby zniszczyć działalność stowarzyszeń turystycznych w Polsce?

seba123 pisze:Przewodnicy z uprawnieniami są po to (tak myślę) aby grupa „kosmitów” (w tym np. nauczyciel, który nie ma pojęcia o bezpieczeństwie w górach)


Skoro argumentujesz to względami bezpieczeństwa, to wyjaśnij mi dlaczego np. w Wąwozie Myśliborskim, położonym na wysokości niewiele powyżej 300 m n.p.m. jest aż tak niebezpiecznie, że musi prowadzić przewodnik, a nad stromym urwiskiem skalnym Małych Organów Myśliborskich, które leżą poza obszarem rezerwatu, już nie musi?

Wyjaśnij też, skąd wiadomo, że dany nauczyciel nie ma pojęcia o górach? Skąd wiadomo, że ten nauczyciel nie jest przodownikiem turystyki kwalifikowanej czy instruktorem krajoznawstwa i jednocześnie autorem przewodnika po okolicy, który przewodnikowi z uprawnieniami państwowymi (czytaj: z pozwoleniem od cenzora) nie tylko nie ustępuje, ale często go przewyższa?

seba123 pisze:była zabezpieczona przed własną głupotą i odpowiednio przygotowana do wyjścia (jak on to zrobi to inna sprawa i tego powinna pilnować „policja turystyczna”).


Skąd takie nieodparte przekonanie o owej głupocie, że wszystkich nauczycieli wrzucasz do jednego wora? I jeszcze domagasz się przeganiania ich z gór przez specjanie to tego powołaną policję? Czyżbyś nie wiedział, że przewodnicy nie przygotowują grupy uczniów do wędrówki górskiej, np. letniego obozu wędrownego, tylko robi to właśnie nauczyciel? Przewodnik bierze wielkie grupy ludzi z marszu, tak jak stoją - jak są w sandałkach i bez ciepłego okrycia w razie niepogody - to tak po prostu wychodzą na szlak. Dosyć się takich grup z przewodnikami naoglądałem.
Obrazek

Awatar użytkownika
seba123
stary wyga
Posty: 1030
Rejestracja: 05-03-2006 12:34
Lokalizacja: z nienacka

Postautor: seba123 » 12-05-2006 21:13

1. Jeżeli tak Ci zależy na „Panie Organizatorze” i chcesz komercyjnie (odpłatnie, czy nie) świadczyć usługi to pozostaje tylko zdobyć uprawnienia tzn. zweryfikować Twoje kwalifikacje (w czym problem?) lub wynająć kogoś z takowymi. Dlaczego w przypadku wycieczki klubowej sprawa wygląda już inaczej? Nie każdy kto idzie po piwo do sklepu każe się tytułować organizatorem grilla! Czy Ty jako nieformalny przwodnik weźmiesz odpowiedzialność za ewentualne trudności wynikłe w czasie wycieczki (Ty może tak, ale ilu innych się wypnie i powie, „ja tu tylko sprzątam”) w końcu czy jeżeli ktoś będzie niezadowolony z Twoich usług, to czy będzie mógł dochodzić swoich praw do np. zwrotu pieniędzy za usługę - na jakiej podstawie?
Od przwodnika z uprawnieniami można (i należy to egzekwować) wymagać fachowej obsługi i skutecznej interwencji w sytuacjach kryzysowych pod sankcją utraty uprawnień i odpowiedzialności cywilnej.
2. Nawet na ścieże w Himalajach można łatwy odcinek - jakieś kryteria podziału trzeba określić i tu się nie da szczegółowo określić gdzie z, a gdzie bez przewodnika to jest tzw. kompromis.
2a. Oczywiście nie wiadomo, że dany nauczyciel nie ma pojęcia o górach. I to wystarczy, aby zabronić mu samodzielnego wyjścia z podopiecznymi w góry!!!
3. Daleki jestem od przekonania o głupocie wszystkich nauczycieli (mnie nauczyła gór nauczycielka, jeszcze w podstawówce), ale ilu nauczycieli z Mazór ma pojęcia jak szybko potrafi się zmieniać pogoda na 1000 m.n.p.m.? Chyba niemożliwe by było aby przewodnik pojechał nad morze sprawdzać sprzęt uczestników np. letniego obozu wędrownego. Dlatego organizator powinien zadbać o to np. konsultując to z przewodnikiem.
3a. „Policja turystyczna” ma zadbać o to by ktoś kto się każe nazywać przewodnikem nie brał „wielkich grup z marszu”, miał odpowiednie kompetencje (można to sprawdzić przez wydanie uprawnień osobie zdającej egzamin). To, że przewodnik bierze wielkie grupy ludzi z marszu, tak jak stoją - jak są w sandałkach i bez ciepłego okrycia w razie niepogody, wina braku poszanowania prawa i zdrowego rozsądku. Swoją drogą, jak to jest, że przewodnikom nie zdażają się poważne wypadki...

Nie jestem za tym aby państwo ( :lol: :lol: :lol: ) uszczęśliwiało mnie na siłę, ale jest wielu wariatów (np. nauczycieli), którzy nie mają pojęcia (sandałki...) co robią, a potem jest płacz bo nie wiedzieli że lawina zejdzie w dół. Pomijam aspekt edukacyjny...