schronisko "czartak" czarnow
schronisko "czartak" czarnow
dowiedzialam sie niedawno o takich schronisku. Czy to prawda ze ma ono klimat troche chatki studenckiej- tzn. kuchnie do dyspozycji, tanie ceny , jest nieduze, czeste imprezy z gitarka tam bywaja i nie egzekwuja ciszy nocnej??? moze ktos ma jakiegos linka do jego stronki?? moze ktos tam byl i cos moze powiedziec
Jeśli chodzi o "Czartak", to 14-tego maja szedłem z parkingu przy schronisku na Skalnik. Ze schroniska wychodziła akurat jakaś szkolna wycieczka, która tam nocowała, co dowodzi że zorganizowane grupy jeszcze wędrują po górach (przewodnika jakoś nie zauważyłem). Właścicielka, którą tam zastaliśmy wydała się być osobą sympatyczną (być może przy bliższym poznaniu nie traci). Moja siostrzenica konieczne chciała mieć pieczątkę schroniska. Pani poinformowała, że to już nie jest schronisko tylko agroturystyka. Jednak po chwili jakąś tam pieczątkę przyniosła. Ogólnie okolica wydaje się być spokojna i jakaś taka zapomniana przez ludzi. Sielankę zakłócił jednak pewien incydent. Otóż drogą tuż przy schronisku z wielkim rykiem przejechała spora grupa motocrossowców. Nawet mam ich zdjęcie ale nie dorobiłem się jeszcze skanera.
Co do samego wnętrza, to nie wiem jak tam jest.
Gdzieś tam w pobliżu ma swoją siedzibę Ośrodek Świadomości Kriszny, ale nie zaglądałem. Lepiej unikać takich miejsc, bo a nuż człowieka wciągnie.
Muszę jeszcze parę słów a propos łazienki, bo temat nieźle mnie rozbawił. Osobiście kiedy zasuwam 30km po górach i wszystko się na mnie klei, na koszulce plamy ze soli, to jednak po dotarciu do miejsca noclegu jakiś prysznić jest niezbędny, regeneruje siły, no i dzieli dzień w górach na część wędrówkową i część towarzyską,
Czy był ktoś może na polu namiotowym w Bielicach? Tamtejszy prysznic jest swoistym kompromisem między łazienką a kąpielą w strumyku.
Co do samego wnętrza, to nie wiem jak tam jest.
Gdzieś tam w pobliżu ma swoją siedzibę Ośrodek Świadomości Kriszny, ale nie zaglądałem. Lepiej unikać takich miejsc, bo a nuż człowieka wciągnie.
Muszę jeszcze parę słów a propos łazienki, bo temat nieźle mnie rozbawił. Osobiście kiedy zasuwam 30km po górach i wszystko się na mnie klei, na koszulce plamy ze soli, to jednak po dotarciu do miejsca noclegu jakiś prysznić jest niezbędny, regeneruje siły, no i dzieli dzień w górach na część wędrówkową i część towarzyską,
Czy był ktoś może na polu namiotowym w Bielicach? Tamtejszy prysznic jest swoistym kompromisem między łazienką a kąpielą w strumyku.
co do ośrodka Kriszny, to ja akurat mam dobre wspomnienia (znajduje się dosłownie obok Czartaka, trzeba jedynie ostro zejsć na dół).
Otóż kiedyś dawno dawno temu, kiedy to zimy były śnieżne i siarczyste dotarliśmy po zmroku z koleżanką na bieżkach do Czartaka. Jakież było nasze zdumienie, kiedy z chałupy wyszedł facio i powiedział, że noclegi się najpierw rezerwuje, a później przyjeżdża (na 100% było to jeszcze schronisko PTTK) i że jesteśmy sobie sami winni, bo nas nie przenocuje bo, akurat mają remont (temperatura spadała do -20, noc była piękna wygwieżdżona, a my mieliśmy w nogach szmat drogi) nawet nie chce nam udostępnić miejsca na ławach w jadalni, poradził, żebyśmy spróbowali u krisznowców, jeżeli oni nas nie zechcą, to, żebyśmy wrócili. Pokazał mniej więcej kierunek i zamknął drzwi.
Zsunęliśmy się do krisznowców, gdzie bez problemu dostaliśmy nocleg, posiłek (jarski oczywiście) i to wszystko za "co łaska".
Oczywiście musieliśmy podporządkować się tam panującej regule, że mężczyźni śpią osobno i kobiety osobno, ba, kobiecie nie można przekroczyć progu "męskiego" pokoju. Ja byłem bardzo zadowolony, ponieważ trafiłem do pokoju z wygodnym tapczanem, piecem, od którego promieniowało ciepło, jedyne, co mnie nieco nużyło to festiwal indyjskich filmów na wideo o tematyce wiadomej. Koleżanka prawdopodobnie ma gorsze wspomnienia, bo kobiety miały miejsce na stryszku, spały na piętrowych pryczach i podobno pizgało tam niesamowicie, że nawet pod dwoma śpiworami (można było podać śpiwór przez próg męskiego pokoju
) było jej zimno.
Otóż kiedyś dawno dawno temu, kiedy to zimy były śnieżne i siarczyste dotarliśmy po zmroku z koleżanką na bieżkach do Czartaka. Jakież było nasze zdumienie, kiedy z chałupy wyszedł facio i powiedział, że noclegi się najpierw rezerwuje, a później przyjeżdża (na 100% było to jeszcze schronisko PTTK) i że jesteśmy sobie sami winni, bo nas nie przenocuje bo, akurat mają remont (temperatura spadała do -20, noc była piękna wygwieżdżona, a my mieliśmy w nogach szmat drogi) nawet nie chce nam udostępnić miejsca na ławach w jadalni, poradził, żebyśmy spróbowali u krisznowców, jeżeli oni nas nie zechcą, to, żebyśmy wrócili. Pokazał mniej więcej kierunek i zamknął drzwi.
Zsunęliśmy się do krisznowców, gdzie bez problemu dostaliśmy nocleg, posiłek (jarski oczywiście) i to wszystko za "co łaska".
Oczywiście musieliśmy podporządkować się tam panującej regule, że mężczyźni śpią osobno i kobiety osobno, ba, kobiecie nie można przekroczyć progu "męskiego" pokoju. Ja byłem bardzo zadowolony, ponieważ trafiłem do pokoju z wygodnym tapczanem, piecem, od którego promieniowało ciepło, jedyne, co mnie nieco nużyło to festiwal indyjskich filmów na wideo o tematyce wiadomej. Koleżanka prawdopodobnie ma gorsze wspomnienia, bo kobiety miały miejsce na stryszku, spały na piętrowych pryczach i podobno pizgało tam niesamowicie, że nawet pod dwoma śpiworami (można było podać śpiwór przez próg męskiego pokoju
Witam serdecznie. Kilka tygodni temu bylem ze znajomymi na jednodniowym wypadzie w Rudawy, szlismy z Przeleczy Kowarskiej do Trzcinska. Jednym z punktow posrednich byl wlasnie Czartak... 5 minut pukalismy aby ktos nam laskawie otworzyl poniewaz potrzebowalismy pieczatke do GOT i Korony Sudetow... udalo sie, wyszedl pan, wypscil nas za drzwi, dal pieczatke i pozegnal... z tego co mi sie wydaje to schronisko dziala na pelnych obrotach tylko w lecie i zimie (jak jest snieg). Coz, dobrze ze mielismy wlasne sniadanko bo bysmy na Skalnik z pustymi zoladkami cisneli, bo w Czartaku zjesc nie moglismy
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Ja byłem tam tylko w grupie zorganizowanej (drużyna harcerska, do której należę), więc mieliśmy wszystko zarezerwowane itp. więc obyło się bez nieprzyjemnych incydentów. Co do krisznowców, to gdy mieliśmy problemy z zaopatrzeniem, gdyż auto się zakopało, to oni pomogli przechowali to czego "na raz " nie zanieśliśmy, a także ugościli skromnym poczęstunkiem. Naprawdę ich miło wspominam, chociażi schronisko nie jest złe dla niezbyt wymagających ( a droga do krisznowców to doskonaly tor dla sanek różnego typu)
Witam wszystkich!
Pozwolę sobie odświeżyć temat.
Czy orientuje się ktoś czy jest problem z noclegiem? Od jakiegoś czasu próbuje się dodzwonić do Czartaka ale bezskutecznie. Nie chciałabym dotrzeć tam wieczorem i pocałować klamkę.
Wybieram sie na kilka dni w Karkonosze i bede chciała zahaczyć o Rudawy- nocleg wypada mi mniej więcej w okolicach Czartaka. Jest tam jakaś alternatywa noclegu oprócz Kriszny?
Pozwolę sobie odświeżyć temat.
Czy orientuje się ktoś czy jest problem z noclegiem? Od jakiegoś czasu próbuje się dodzwonić do Czartaka ale bezskutecznie. Nie chciałabym dotrzeć tam wieczorem i pocałować klamkę.
Wybieram sie na kilka dni w Karkonosze i bede chciała zahaczyć o Rudawy- nocleg wypada mi mniej więcej w okolicach Czartaka. Jest tam jakaś alternatywa noclegu oprócz Kriszny?
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”

