Bieszczady - 1-7 maja 2009 r.

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
gar
stary wyga
Posty: 1515
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 14-07-2009 18:10

995 - ???

tomaszll pisze:Nawet na początku lat 90-tych w Bieszczadach (przynajmniej w części centralnej) nie było już tego klimatu co w Beskidzie Niskim.

A co kryje się pod hasłem część centralna ?
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 14-07-2009 19:37

gar pisze:995 - ???

tomaszll pisze:Nawet na początku lat 90-tych w Bieszczadach (przynajmniej w części centralnej) nie było już tego klimatu co w Beskidzie Niskim.

A co kryje się pod hasłem część centralna ?

BNP, a Bieszczady porównywałem do Beskidu Niskiego w sezonie letnim.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4994
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 14-07-2009 19:39

tomaszll pisze:
gar pisze:995 - ???

tomaszll pisze:Nawet na początku lat 90-tych w Bieszczadach (przynajmniej w części centralnej) nie było już tego klimatu co w Beskidzie Niskim.

A co kryje się pod hasłem część centralna ?

BNP, a Bieszczady porównywałem do Beskidu Niskiego w sezonie letnim.


noooo, w niskim sympatyczniej latem :) wogole to moj ulubiony beskid

gar
stary wyga
Posty: 1515
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 14-07-2009 20:52

997 - ???

tomaszll pisze:
BNP, a Bieszczady porównywałem do Beskidu Niskiego w sezonie letnim.

A cóż to jest BNP ?
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

tomaszll
obieżyświat
Posty: 665
Rejestracja: 20-09-2006 11:43

Postautor: tomaszll » 14-07-2009 21:08

gar pisze:997 - ???

tomaszll pisze:
BNP, a Bieszczady porównywałem do Beskidu Niskiego w sezonie letnim.

A cóż to jest BNP ?

Miało być BPN czyli Bieszczadzki Park Narodowy

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 14-07-2009 21:34

gar pisze:997 - ???


Chyba policja :D

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 15-07-2009 08:03

buba1 pisze:piekne to byly czasy.. ja pierwszy raz bylam w bieszczadach 12 lat temu.. i jezdzilam nieprzerwanie przez 6 lat, w kazde wakacje , przynajmniej na 2 miesiace (czasem nawet i 3) a teraz to tam juz prawie drugie zakopane..:( teraz jak juz chciec odnalezc klimat tamtych lat to najlepiej w listopadzie, w tygodniu (nie w dlugi weekend), w deszczowy, mglisty , chmurny dzien.. gdy mgla zasloni wypasne pensjonaty a ich potencjalni goscie siedza na tylkach w wielkich miastach...



W sumie masz rację. Ale też można zaznać ciszy i spokoju w niektórych miejscach.Ostatni raz w Biesach byłem 2 lata temu w sierpniu. Pogoda była rewelacyjna ale multum ludzi tylko w najbardziej znanym klapkowiczom miejscach, np.:
1. Jednego dnia robiliśmy jedną z moich najbardziej ulubionych trasek tj. Wołosate - Czerwonym Przełęcz Bukowska - Rozsypaniec - Halicz - Tarnica - Wołosate. Dopiero na Haliczu spotkaliśmy 2 Słowaków, a meksyk zaczął się dopiero pod Tarnicą.
2. Bacówka pod Rawką i sama Rawka - multum ludzi, ale jak dalej poszliśmy na Kremenaros i na Rabią Skałą - dosłownie może 5 osób
3. Połoniny - no tu zawsze jest pełno :(
4. Byliśmy też zobaczyć tzw "Grób Hrabiny" miejsce najdalej przy granicy dostępne turystom - tam to dosłownie nikogo nie było i naprawdę czuć było tą dzikość :)
5. Szlaki w okolicach Cisnej - mało oblegane.

Ale to co napisałem i tak nie zmienia faktu że to już nie to samo co parenaście lat temu (mój pierwszy pobyt) a co dopiero jeszcze wcześniej - napewno są na naszym forum ludzie którzy poznali wtedy Bieszczady.

gar
stary wyga
Posty: 1515
Rejestracja: 29-01-2006 16:14
Lokalizacja: Ruda Śląska

Postautor: gar » 15-07-2009 08:18

998 - ???

Tak naprawdę w BPN-ie obleganych jest tylko kilka szlaków. Na pozostałych jest pustawo. Beskid Niski jeszcze przez długi czas zostanie oazą spokoju nawet w sezonie letnim z wiadomych przyczyn.
Wszystko co piękne jest przemija, wszystko co piękne jest zostaje ...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4994
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 15-07-2009 09:23

gar pisze:998 - ???

Tak naprawdę w BPN-ie obleganych jest tylko kilka szlaków. .


ale co z tego.. jak dla mnie na szlakach i gorach swiat sie nie konczy.. nie ma tam juz zbyt duzo klimatycznym dolin, sklepikow, knajpek.. wlazla komercha bo zrobily sie modne.. wioski napchane wypasnymi agroturystykami i co chwila tabliczka "teren prywatny".. smutne ze to kwestia paru ostatnich lat, takie dzialania np. wykonczenie kilku sympatycznych miejsc noclegowych jak: chatka na obnodze, schr.w suchych rzekach, w negrylowie, koliba carynska, chatka w komanczy, baza namiotowa w jaworniku.. i to celowa dzialalnosc niszczaca a nie ze sie same z siebie zawalily

ja w bieszczady staram sie juz nie jezdzic by nie zabijac wspomnien,, jedynie lubie odwiedzac chatke w lupkowie (choc to moze juz niski) oraz ustrzyki dolne i kroscienko w drodze na chyrow

gar pisze:998 - ???
Beskid Niski jeszcze przez długi czas zostanie oazą spokoju nawet w sezonie letnim z wiadomych przyczyn.


oby tak bylo!!!!!

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 15-07-2009 12:34

A czytaliście może tę książkę:"Majster Bieda czyli Zakapiorskie Bieszczady" Andrzeja Potockiego ???
Mi przypadła bardzo do gustu -polecam.
Poniżej recenzja:
To jest już książka kultowa ukazująca Bieszczady od środka. Ich kowbojsko-zakapiorska legenda zilustrowana została poprzez opowieść o 27 najbardziej znaczących postaciach w pejzażu kulturowym z ostatniej ćwierci XX w. Bohaterami książki są m.in.: Władek Nadopta - "Majster Bieda", Wojtek Belon, Jędrek Wasielewski "Połonina", Lutek Pińczuk, Juras Świtalski "dwatysięce", Zdzicho Rados, Janusz Zubow, Rysiek Szociński, Rysiek Denisiuk, Piotr Adamski "Francuz", Zdzicho Pękalski, Krzysztof Bross, Julek Wasik "spod dębu", Boguś "sikorka", Józek Polański, Krzysiek Szymala, Tomek Zyto-Żmijewski i inni. Pierwszy nakład sprzedał się w ciągu roku.

(...) każdy poważny bieszczadzki zakapior powinien się jakoś wabić, bo tutejsze zakapiorstwo to znak towarowy chroniony patentem i produkt najwyższej jakości. Już sam fakt, że w żadnym słowniku języka polskiego wydanym w peerelu takie określenie nie istnieje, świadczy, iż socjalizm skazał ich na odstrzał i dopiero nie tak dawno sezon polowań na zakapiorów, podobnie jak na wilki, skończył się, bo w minionym czasie bohaterami reportaży na ogół by-wali sekretarze zjednoczonej, ale nie koniecznie z narodem, partii - pisze Andrzej Potocki w swojej książce "Majster Bieda czyli zakapiorskie Bieszczady". Publikacja doskonała tak w formie, jak i treści, nie bojąca się nazywać rzeczy po imieniu i co najważniejsze - wychodząca na przeciw potrzebie ocalenia od zapomnienia.

Bieszczady z roku na rok zmieniają się, odchodząc od mitu Dzikiego Zachodu, kreowanego poprzez ludzi, którzy tutaj znaleźli swoją Ziemię Obiecaną. Odchodzą także ludzie, ci najbardziej wytrwali, najbardziej niepokorni, najbardziej zatwardziali w nadawaniu temu zakątkowi ludzkiego wymiaru. Ostatni to zatem czas - jak stwierdza autor - by utrwalić w pamięci ten odchodzący w przeszłość świat bieszczadzkich zakapiorów, tym bardziej, że kilku bohaterów książki już rozgościło się na dobre na niebieskich połoninach.

"Majstra Biedę..." czyta się jednym nieprzerwanym tchem, choć to przecież opowieść w niezależnych od siebie odcinkach. Poprzez karty tej książki wychodzi wiedza i doświadczenie autora - dziennikarza, historyka, etnografa i znawcy ludzkiej psychiki, który siedemnaście lat spędził w Bieszczadach i wchłonął ich niepowtarzalny klimat. Przez pryzmat własnej głębokiej penetracji tej krainy rozmaitości A. Potocki niejako oprowadza nas po zagmatwanych biografiach wydawać by się mogło rozbitków, ale może przede wszystkich ludzi nad wyraz wrażliwych, nad podziw odważnych, niezwykle barwnych w obranej filozofii życia. Lecz z wszystkich tych opowieści przebija biblijne: a wszystko jest marność i pogoń za wiatrem, i może jeszcze tragizm nieprzystosowania do wymykającej się coraz bardziej percepcji rzeczywistości.

Każdy, komu bliskie są Bieszczady, z pewnością sięgnie po książkę A. Potockiego, bo dzięki niej bez wątpienia przeniesie się w lata nie tak odległe, ale zapewne niepowtarzalne i wraz z autorem przemierzy meandry ludzkiej wędrówki po bieszczadzkim bezkresie, pozna jego bohaterów i przyjrzy się ich niejednokrotnie tragicznej wędrówce w poszukiwaniu siebie. Czytelnik znajdzie tutaj wszystko, co skłania do zadumy, ale także mnóstwo zabawnych i częstokroć na swój sposób sensacyjnych opowiastek. To wyśmienita lektura, nowatorsko traktująca tematykę bieszczadzką, pisana lekkim i dobrym językiem. Zachęcam więc do przeczytania, a może również przebycia Bieszczadów szlakiem zakapiorstwa... K.F.


Wróć do „Relacje z wypraw”