Trochę przegięłam z tą poważną nutką, ale coś w tym jest - jak się kocha, to się nie krzywdzi i przyjmuje z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przypominam sobie z tutejszego forum polemikę na temat porównania Tatr i Sudetów. Tatrom oberwało się szczególnie za nadmiar turystów i zaśmiecenie. Powiem tak - rzeczywiście w sezonie letnim "na dole" - ludzi jak mrówków do wysokości dolin, ale na szczyty to trzeba mieć siły i chęć, a tam towarzystwo się rozrzedza, choć pewnie nie tak, jak w Sudetach; tak naprawdę tego nie wiem. Moje doświadczenia wyniosłam z Tatr i mimo, że nie jest tak, jak by sobie człowiek tego życzył, to z wielką miłością o nich myślę i zawsze za nimi tęsknię.
Nawet, jeśli sytuacja miałaby powtórzyć się w tym paśmie gór, to i tak będę szczęśliwa, że tu jestem, bo kocham góry, po prostu...
Urlop w Sudetach
Tak Masyw Śnieżnika jest bardzo urokliwy. Dość niezwykłym miejscem jest Dolina Kamienicy po polskiej stronie a po czeskiej Dolina Morawy. Trzeba koniecznie obejrzeć rzeźbę Słonia czy napić się wody ze źródła Morawy.
Przełęcz Puchaczówka bardziej przypomina Bieszczady niż Sudety. Warto tam pójść i zobaczyć jak las zarasta łąkę. Jednakże obrzydliwe karczmo-knajpy u podnóża w Siennej ominąłbym z daleka. Lepiej zabrać, ze sobą campinggaz i coś prostego ugotować na trasie niż iść tam na obiad.
No i koniecznie zaplanuj tak trasy aby na maksa wykorzystać Szengen, pół dnia polskim szlakiem pół dnia czeskim. Bardzo urokliwy jest czerwony czeski ze Śnieżnika do podnóża Małego Śnieżnika.
Jadąc bez samochodu i zakładając bazę na przykład w Międzygórzu raczej zapomnij o wypadach w Góry Stołowe. Owszem da się ale jedzie się długo, kursów mało- nie wszędzie docierają, autobusy częściowo pamiętają Gierka a bilety są drogie.
Myślę, że jak zaplanujesz wypad zgodnie z zasadą: pół dnia w Polsce, pół dnia na czeskim szlaku to będzie tak mnóstwo atrakcji, że nie będzie się chciało jechać pod Szczeliniec Wielki.
Absolutnie nie należy obawiać się miejscowych- to bardzo spokojni ludzie. Tłumów na szlaku też tam nie specjalnych. Masyw Śnieżnika to absolutnie nie obleśna droga nad Morskie Oko. Jednakże dość nieciekawie jest od parkingu w Kletnie do Jaskini. Tam znudzona i zblazowana stonka jedzie meleksem do jaskini. Już za jaskinią zaczyna się fantastyczne podejście Doliną Kleśnicy.
Zacznij już pakować plecak i zarezerwuj nocleg na jakieś spokojnej agroturystyce. Najważniejszy punkt programu to znalezienie dobrego noclegu. Nie polecam schroniska na Śnieżniku i dużych ośrodków wypoczynkowych. Wybierając agroturystykę na poziomie 30 PLN z dostępem do kuchni masz bardzo duże szanse trafić na jakieś malownicze i ładne miejsce.
Zabierz też mapę wydawnictwa Plan, mając tak dobrą mapę przewodnik jest zbyteczny.
A z takich dodatkowych atrakcji jest dawny poniemiecki szlak na Śnieżnik.
Przełęcz Puchaczówka bardziej przypomina Bieszczady niż Sudety. Warto tam pójść i zobaczyć jak las zarasta łąkę. Jednakże obrzydliwe karczmo-knajpy u podnóża w Siennej ominąłbym z daleka. Lepiej zabrać, ze sobą campinggaz i coś prostego ugotować na trasie niż iść tam na obiad.
No i koniecznie zaplanuj tak trasy aby na maksa wykorzystać Szengen, pół dnia polskim szlakiem pół dnia czeskim. Bardzo urokliwy jest czerwony czeski ze Śnieżnika do podnóża Małego Śnieżnika.
Jadąc bez samochodu i zakładając bazę na przykład w Międzygórzu raczej zapomnij o wypadach w Góry Stołowe. Owszem da się ale jedzie się długo, kursów mało- nie wszędzie docierają, autobusy częściowo pamiętają Gierka a bilety są drogie.
Myślę, że jak zaplanujesz wypad zgodnie z zasadą: pół dnia w Polsce, pół dnia na czeskim szlaku to będzie tak mnóstwo atrakcji, że nie będzie się chciało jechać pod Szczeliniec Wielki.
Absolutnie nie należy obawiać się miejscowych- to bardzo spokojni ludzie. Tłumów na szlaku też tam nie specjalnych. Masyw Śnieżnika to absolutnie nie obleśna droga nad Morskie Oko. Jednakże dość nieciekawie jest od parkingu w Kletnie do Jaskini. Tam znudzona i zblazowana stonka jedzie meleksem do jaskini. Już za jaskinią zaczyna się fantastyczne podejście Doliną Kleśnicy.
Zacznij już pakować plecak i zarezerwuj nocleg na jakieś spokojnej agroturystyce. Najważniejszy punkt programu to znalezienie dobrego noclegu. Nie polecam schroniska na Śnieżniku i dużych ośrodków wypoczynkowych. Wybierając agroturystykę na poziomie 30 PLN z dostępem do kuchni masz bardzo duże szanse trafić na jakieś malownicze i ładne miejsce.
Zabierz też mapę wydawnictwa Plan, mając tak dobrą mapę przewodnik jest zbyteczny.
A z takich dodatkowych atrakcji jest dawny poniemiecki szlak na Śnieżnik.
tomaszll pisze:Przełęcz Puchaczówka bardziej przypomina Bieszczady niż Sudety. Warto tam pójść i zobaczyć jak las zarasta łąkę. Jednakże obrzydliwe karczmo-knajpy u podnóża w Siennej ominąłbym z daleka. Lepiej zabrać, ze sobą campinggaz i coś prostego ugotować na trasie niż iść tam na obiad.
.
tylko nie wybieraj miejsca na obiad w wiacie na przeleczy puchaczowka
rafhak pisze:A z takich dodatkowych atrakcji jest dawny poniemiecki szlak na Śnieżnik.
Którą drogę masz na myśli?
Myślałem o samej końcówce, ścieżce od niebieskego szlaku wprost na Śnieżnik. Niestety jest to nielegalne wejście.
Na szczęście w okolicy jest sporo malowniczych legalnych ścieżek, które nie zawsze są oznaczone szlakiem turystycznym.
Właśnie siedzę z mapą w rękach i studiuję Wasze propozycje. Ciekawa jestem tego czerwonego szlaku po czeskiej stronie, który tak zachwalacie.
Mam pytanie, czy w rejonach Masywu bywają trudne przejścia, gdzie trzeba wykazać się większą sprawnością, czy raczej idzie się lajtowo bez utrudnień terenowych na szlakach?
Gdzie warto z Międzygórza podjechać PKS -em, by stamtąd zobaczyć coś polecanego lub też iść dalej ciekawym szlakiem i wrócić przed zmrokiem w miarę o przyzwoitej porze do bazy? Wolałabym wrócić na miejsce jak będzie w miarę przejrzyście na dworzu z racji solowej wędrówki (prawdopodobnie).
Mam pytanie, czy w rejonach Masywu bywają trudne przejścia, gdzie trzeba wykazać się większą sprawnością, czy raczej idzie się lajtowo bez utrudnień terenowych na szlakach?
Gdzie warto z Międzygórza podjechać PKS -em, by stamtąd zobaczyć coś polecanego lub też iść dalej ciekawym szlakiem i wrócić przed zmrokiem w miarę o przyzwoitej porze do bazy? Wolałabym wrócić na miejsce jak będzie w miarę przejrzyście na dworzu z racji solowej wędrówki (prawdopodobnie).
Góry...Lubię do nich wracać....
Alicja pisze:Mam pytanie, czy w rejonach Masywu bywają trudne przejścia, gdzie trzeba wykazać się większą sprawnością, czy raczej idzie się lajtowo bez utrudnień terenowych na szlakach?
To zależy z czym porównywać. Z Gorganami to Masyw Śnieżnika jest bardzo lajtowy. Z utrudnień to mogą być jakieś powalone drzewa, które trzeba będzie ominąć. Na pewno mniej utrudniej jest po czeskiej stronie.
Alicja pisze:Gdzie warto z Międzygórza podjechać PKS -em, by stamtąd zobaczyć coś polecanego lub też iść dalej ciekawym szlakiem i wrócić przed zmrokiem w miarę o przyzwoitej porze do bazy?
Wydaje mi się, że nie ma aż tak wiele możliwości wykorzystania PKS-u na podjazdy w góry. Pewnie jest autobus z Międzygórza do Bolesławowa, niestety jedzie okrężną drogą przez Kłodzko. Mam nadzieję, że kurs ten nadal istnieje. Z Bolesławowa na przykład Doliną Kamienicy na Śnieżnik i dalej do Międzygórza.
Inne możliwości to szlakiem z Międzylesia z porannym przejazdem na trasie Międzygórze Bystrzyca Kłodzko (tutaj przesiadka na następny autobus lub pociąg) Międzylesie lub też szlakiem z Bystrzycy Kłodzkiej.
Wszystkie rozkłady znajdziesz na stronie
www.rozklady.com.pl
PKS Kłodzko na szczęście w przeciwieństwie do mojego ulubionego PKS-u Dzierżoniów wprowadził rozkłady do bazy.
Z Międzygórza jest też sporo różnorodnych wycieczek jednodniowych bez konieczności korzystania z transportu publicznego. Jeśli zaplanujesz zgodnie z zasadą pół dnia w Polsce pół dnia w Czechach to będzie to super wyjazd.
Alicja pisze:Wolałabym wrócić na miejsce jak będzie w miarę przejrzyście na dworzu z racji solowej wędrówki (prawdopodobnie).
Międzygórze to bardzo spokojna miejscowość. Można łazić po zmroku to na szczęście nie jest Gdańsk, który ma sporo zakamarków gdzie można mieć obity pysk. Ja bym bardziej obawiał się nocnego pociągu. Może z racji bezpieczeństwa lepiej jest przejechać trasę mniej wygodniej autobusem nocnym dalekobieżnym? albo kuszetką?
- baniak
- wędrowiec
- Posty: 487
- Rejestracja: 05-09-2006 19:52
- Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)
tomaszll pisze:Z Międzygórza jest też sporo różnorodnych wycieczek jednodniowych bez konieczności korzystania z transportu publicznego. Jeśli zaplanujesz zgodnie z zasadą pół dnia w Polsce pół dnia w Czechach to będzie to super wyjazd.
Spokojnie z tym planowaniem na terenie dwóch państw/wystarczy przejść zielonym szlakiem granicznym i ewentualnie z mapą muskać Czechy wydaje mi się,że jak na I-wszy raz w pojedynke wystarczy/nie róbmy Alicji poplantania myśli
Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina
tomaszll pisze:Międzygórze to bardzo spokojna miejscowość. Można łazić po zmroku to na szczęście nie jest Gdańsk, który ma sporo zakamarków gdzie można mieć obity pysk. Ja bym bardziej obawiał się nocnego pociągu. Może z racji bezpieczeństwa lepiej jest przejechać trasę mniej wygodniej autobusem nocnym dalekobieżnym? albo kuszetką?
No nie mogę...
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
- baniak
- wędrowiec
- Posty: 487
- Rejestracja: 05-09-2006 19:52
- Lokalizacja: Śnieżnicka Kraina(Stronie Śląskie)
Satan pisze:tomaszll pisze:Międzygórze to bardzo spokojna miejscowość. Można łazić po zmroku to na szczęście nie jest Gdańsk, który ma sporo zakamarków gdzie można mieć obity pysk. Ja bym bardziej obawiał się nocnego pociągu. Może z racji bezpieczeństwa lepiej jest przejechać trasę mniej wygodniej autobusem nocnym dalekobieżnym? albo kuszetką?
No nie mogę...
Satan to jak to w końcu jest w tym Tym Gdańskiem
Wolne przewodnictwo-Śnieżnicka Kraina
baniak pisze:Satan to jak to w końcu jest w tym Tym Gdańskiem,bo w Masywie Śnieżnika to sami spokojni ludzie
Myśle, że TomaszII wie najlepiej, niech się wypowie
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”