Wstęp
We wrześniu po raz pierwszy usłyszałem termin "Korona Sudetów", a ze względu na to, że góry te mam całkiem blisko, nasunął mi się pomysł zdobycia zimą wszystkich 22 gór z listy. Założenia są takie, żeby "liznąć" każde pasmo Sudetów, i w ten sposób dowiedzieć się o nich chociażby tego ile ich jest, gdzie się znajdują i jakiej są wysokości. Nie będzie tu czasu na spacer, kontemplację, zwiedzanie zabytków czy kosztowanie miejscowych potraw. Po prostu zajechać, wejść i zejść. Samo to, w połączeniu z czytaniem informacji i studiowaniem map przed wyjazdem, daje większe pojęcie o Sudetach niż to, które dotychczas miałem.
Tak więc, skoro już we wrześniu plan był gotowy, to pozostało mi już tylko czekać. No i po kilku miesiącach nareszcie nadeszła kalendarzowa zima. Niestety, mimo że zbliżał się koniec roku to śniegu nadal w górach brakowało. Ale nie szkodzi, był to dobry czas aby ruszyć z realizacją projektu Zimowej Korony Sudetów.
Z optymistycznym nastawieniem zakładam, że plan uda się zrealizować. A o każdej, kolejno zdobywanej górze będę chciał króciutko napisać na tym forum. Może będą to tylko informacje skąd i jak długo szedłem, ale mam nadzieję, że nawet te drobne wskazówki komuś się przydadzą.
Pozdrawiam
Dziku z Wrocławia
PS. Lista szczytów i mapka znajduje się tutaj: Korona Sudetów. Na stronie tej może również znajdować się więcej zdjęć.
Zimowa Korona Sudetów
Zimowa Korona Sudetów
Ostatnio zmieniony 30-09-2010 18:18 przez Dziku, łącznie zmieniany 3 razy.
1
Czas: 27.12, niedziela, godz. 5:05. Miejsce: łóżko, Nysa. Pobudka, śniadanie, drapanie szyb, i około 5:40 ruszam w drogę, na południe. Przed 7-mą dojeżdżam na parking w miejscu nazwanym Sedlo - Videlsky Kriz. Dzisiaj w planie 3 góry w 3 różnych pasmach Sudetów. Biorąc pod uwagę, że najpóźniej o 18-tej chcę być we Wrocławiu, to czasu mam bardzo niewiele. Dodatkowo nigdy wcześniej nie byłem w tych czeskich górach. Dlatego na dzisiaj wybieram trasy wg mnie najkrótsze, ale i tak kiedy się zaczynam zastanawiać i liczyć to nijak nie wychodzi, żeby dało się to zrobić w tak krótkim czasie. Zatem zamiast się zastanawiać, po prostu łapię za kijki i o 6:57 startuję na Pradziada. Do pokonania 5,5 km pod górę. Po 1h 20' marszu, krótko po wschodzie słońca stoję na 1492 m npm, na szczycie z wieżą RTV. Okazuje się, że na każdej z gór, które wybrałem na dziś, znajdują się wieże z nadajnikami.
Godz. 9:33 - parking. Spragniony łapię za pyszny sok pomarańczowy, robię wielki łyk i... tak to jest jak się czyta tylko pierwszą sylabę. Sok się okazał sokiem POMidorowym, który dla mnie jest nie do przełknięcia. Trudno, i tak w rozkładzie dnia nie było miejsca na picie i jedzenie. Ruszam w Niski Jesionik - po górę nr 2.
Godz. 9:33 - parking. Spragniony łapię za pyszny sok pomarańczowy, robię wielki łyk i... tak to jest jak się czyta tylko pierwszą sylabę. Sok się okazał sokiem POMidorowym, który dla mnie jest nie do przełknięcia. Trudno, i tak w rozkładzie dnia nie było miejsca na picie i jedzenie. Ruszam w Niski Jesionik - po górę nr 2.
2
27.12.2009
Po zejściu z Pradziada zajeżdżam na parking w Detrichov nad Bystricy i natychmiast (godz. 11:27) ruszam po najwyższą górę w Niskim Jesioniku - Slunečná (800 m npm). Wejście na szczyt zabiera mi 28 minut. Na górze robię parę fotek (mam do wyboru: fotografować las lub wieżę), i schodzę na dół. W myślach zachwycam się nad tym, jak mi to sprawnie idzie. I tak się zachwyciłem, że zamiast w prawo to skręciłem w lewo i zrobiłem dużo dłuższą drogę. Czyli chociaż schodziłem szybciej to paradoksalnie zajęło mi to więcej czasu niż wejście. Nie szkodzi, i tak czas jest dobry. O 12:40 docieram do auta i od razu jadę w kierunku Gór Opawskich.

Po zejściu z Pradziada zajeżdżam na parking w Detrichov nad Bystricy i natychmiast (godz. 11:27) ruszam po najwyższą górę w Niskim Jesioniku - Slunečná (800 m npm). Wejście na szczyt zabiera mi 28 minut. Na górze robię parę fotek (mam do wyboru: fotografować las lub wieżę), i schodzę na dół. W myślach zachwycam się nad tym, jak mi to sprawnie idzie. I tak się zachwyciłem, że zamiast w prawo to skręciłem w lewo i zrobiłem dużo dłuższą drogę. Czyli chociaż schodziłem szybciej to paradoksalnie zajęło mi to więcej czasu niż wejście. Nie szkodzi, i tak czas jest dobry. O 12:40 docieram do auta i od razu jadę w kierunku Gór Opawskich.

3
Góry Opawskie (Zlatohorská vrchovina) - Přičný vrch - 27.12.2009
Po godzinie wysiadam w Horní Údolí. O 13:45 ruszam na górę o mrocznie brzmiącej nazwie Přičný vrch. Jeśli ktoś się nie zląkł nazwy, to na pewno zlęknie się wysokości. Přičný vrch ma całe 975 m npm. i położony jest w mrocznym czeskim lesie. A tak na poważnie, to w górach tych jest ładnie i są bardzo dobrze oznaczone szlaki. Na pewno byłoby bardzo przyjemnie po nich kiedyś spokojnie pospacerować.
Wejście od parkingu zajmuje mi 35 minut. O godz. 14:20 stoję na zalesionym, płaskim "szczycie", a pół godziny później jestem z powrotem w aucie. Teraz jeszcze tylko zakupić czeskie piwo, pistacje, i wracam do domu. Czuję ból w kolanach. Na dziś wystarczy.
Pod sklepem przez pomyłkę wrzuciłem wydruki map do kosza. Wróciłem po nie i wygrzebałem z dna śmietnika. Poza moimi wydrukami nic ciekawego nie znalazłem

Po godzinie wysiadam w Horní Údolí. O 13:45 ruszam na górę o mrocznie brzmiącej nazwie Přičný vrch. Jeśli ktoś się nie zląkł nazwy, to na pewno zlęknie się wysokości. Přičný vrch ma całe 975 m npm. i położony jest w mrocznym czeskim lesie. A tak na poważnie, to w górach tych jest ładnie i są bardzo dobrze oznaczone szlaki. Na pewno byłoby bardzo przyjemnie po nich kiedyś spokojnie pospacerować.
Wejście od parkingu zajmuje mi 35 minut. O godz. 14:20 stoję na zalesionym, płaskim "szczycie", a pół godziny później jestem z powrotem w aucie. Teraz jeszcze tylko zakupić czeskie piwo, pistacje, i wracam do domu. Czuję ból w kolanach. Na dziś wystarczy.
Pod sklepem przez pomyłkę wrzuciłem wydruki map do kosza. Wróciłem po nie i wygrzebałem z dna śmietnika. Poza moimi wydrukami nic ciekawego nie znalazłem

4
baniak pisze::D Dziku Świetna incjatywa i fajna stronka
Dzięki baniak, stronka dopiero rusza ale będę się starał żeby znalazło się tam trochę materiału
A nawet już dziś jest ciąg dalszy:
Góry Bardzkie - Kłodzka Góra - 765 m. n.p.m. - 03.01.10
O 7:30 wychodzę z Przełęczy Kłodzkiej (483 npm). Wejście na górę zajmuje mi godzinę z paroma minutami. Nie wytrzymam, muszę napisać dlaczego tak długo tam wchodziłem. Otóż moją pierwszą górę w roku 2010-tym zdobyłem w fatalnym stylu. Wyruszyłem naładowany energią i już po 100 metrach od samochodu poczułem, że jej nadmiar szuka ze mnie gwałtownego ujścia. Musiałem po raz pierwszy zboczyć ze szlaku aby wyrzucić z siebie to, co mimo wysiłku nie chciało ze mnie wyjść wczesnym rankiem w domu. Paręnaście minut później lecąc już jak na skrzydłach zboczyłem ze szlaku po raz drugi. Tym razem po prostu się zgubiłem. Na szczęście się nie zniechęciłem i wszedłem na Kłodzką Górę. Zszedłem w pół godziny - już bez komplikacji.
Po dojściu do samochodu postanowiłem naprawić tylną wycieraczkę wskutek czego całkowicie ją wyłamałem. Przednie wycieraczki też nie są w najlepszym stanie (jedna ledwo zbiera a druga jest jakaś malutka, chyba od zabawkowego auta) a lusterko boczne przyklejone jest taśmą klejącą do szyby. Zastanawiam się, czy przypadkiem auto nie jest najsłabszym punktem mojego planu z Koroną. Ale póki co ruszam po Szczeliniec Wielki.
Ostatnio zmieniony 03-01-2010 20:32 przez Dziku, łącznie zmieniany 1 raz.
5
buba1 pisze:gdzie te wspaniale ruiny znalazles??
buba1 to jakieś stare sanktuarium jakiś 1km od Horní Údolí, po drodze na Pricny Vrch.
Tymczasem jeszcze krótko skrobnę o:
Góry Stołowe - Szczeliniec Wielki - 919 m. npm. - 03.01.10
Trasa z G. Bardzkich w G. Stołowe była jak z bajki. Jechałem sobie czymś co latem jest pewnie podziurawionym asfaltem, ale teraz, przykryte warstewką nierozjeżdżonego śniegu wyglądało wspaniale. Do tego P. Mann puścił fajną muzyczkę i poczułem się tego dnia spełniony. Nie interesowało już mnie tak bardzo gdzie tego dnia uda się albo się nie uda wejść.
W tak pięknych okolicznościach przyrody dojechałem do Karłowa. 7 zł za parking i ruszyłem na górę. Z tabliczkowego czasu - 40 minut - chciałem urwać z 10, ale poszło o wiele szybciej. Od parkingu na platformę na szczycie wszedłem w 17 minut!
Podczas schodzenia zobaczyłem skecz:
Po oblodzonych schodach schodzi tato, mama i małe dziecko. Mama traci równowagę ale łapie się barierki i mówi: - O kurwa, prawie się wypierdoliłam.
Koniec skeczu.

Kilka pytań
Czy na pierwszym zdjęciu jest droga z Dusznik do Karłowa?
Czy schronisko na szczycie Szczelińca było czynne? Bo miało iść ponownie do remontu. Tak mnie poinformowała telefonicznie jakaś kobieta ze schroniska.
Ile jest śniegu w Stołowych?
No i gdzie następna wycieczka
?
Świetny pomysł z Zimową Koroną
Pozdrawiam
Czy na pierwszym zdjęciu jest droga z Dusznik do Karłowa?
Czy schronisko na szczycie Szczelińca było czynne? Bo miało iść ponownie do remontu. Tak mnie poinformowała telefonicznie jakaś kobieta ze schroniska.
Ile jest śniegu w Stołowych?
No i gdzie następna wycieczka
Świetny pomysł z Zimową Koroną
Pozdrawiam
Świetny pomysł. Będę z zainteresowaniem śledził postępy.
Kiedyś przyszedł mi do głowy pomysł aby w ciągu tygodnia, posiłkując się samochodem, zaliczyć wszystkie 28 szczytów korony gór polski. Może jak znajdę kogoś do towarzystwa to uda się zrealizować ten pomysł. Zaś póki co trzymam kciuki za powodzenie... do końca zimy jeszcze sporo czasu.
Sam temat bardziej będzie pasował w relacjach.
Kiedyś przyszedł mi do głowy pomysł aby w ciągu tygodnia, posiłkując się samochodem, zaliczyć wszystkie 28 szczytów korony gór polski. Może jak znajdę kogoś do towarzystwa to uda się zrealizować ten pomysł. Zaś póki co trzymam kciuki za powodzenie... do końca zimy jeszcze sporo czasu.
Sam temat bardziej będzie pasował w relacjach.
Słuchałem się pilnie nawigacji i podziwiałem widoki, więc szczerze powiedziawszy.. nie potrafię dokładnie tej drogi odtworzyć. Ale wydaje mi się że już na wysokości Polanicy odbiłem z ósemki na północ w leśne ścieżki.rafhak pisze: Czy na pierwszym zdjęciu jest droga z Dusznik do Karłowa?
Schronisko było czynne, tzn. przynajmniej bufet był czynny na pewno.Czy schronisko na szczycie Szczelińca było czynne? Bo miało iść ponownie do remontu. Tak mnie poinformowała telefonicznie jakaś kobieta ze schroniska.
Cienka warstewka. Skały i schody oblodzone.Ile jest śniegu w Stołowych?
6
korn naprawdę spędziliście tam noc?!
Spaliście w uprzężach, przypięci? Fota z namiotem jest świetna.
wlkp też się kiedyś nakręciłem na ekspresowe zaliczenie kgp. Nawet jakieś podania o sponsoring pisałem. Oczywiście nigdzie ich nie zaniosłem
. W ciągu tygodnia by się dało ale byłby hardkor. Póki co temat odłożyłem.
-----------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze dorzucę z wczoraj:
Góry Jastrzębie (Jestřebí hory) - Žaltman - 739 m npm - 03.01.10
Prosto z Karłowa jadę do Małych Svatonowic po szczyt nr 6: Zaltman. Niewysoki, z wieżą widokową na szczycie i... bez nadajników! Wejście zajęło mi pół godziny, paręnaście minut spędziłem na szczycie i przed 14-tą jestem już z powrotem na dole. Decyduję się wracać do Wrocławia. Kusiło mnie, żeby jeszcze zboczyć po jakąś górę z okolic Wałbrzycha ale co za dużo to niezdrowo. Przecież statystycznie i tak wystarczy jeszcze 5 takich wypadów i będzie komplet. Statystycznie również prawdą jest, że jak się bawię z kotem to obaj mamy po 3 nogi.

wlkp pisze:Świetny pomysł. Będę z zainteresowaniem śledził postępy.
Kiedyś przyszedł mi do głowy pomysł aby w ciągu tygodnia, posiłkując się samochodem, zaliczyć wszystkie 28 szczytów korony gór polski. Może jak znajdę kogoś do towarzystwa to uda się zrealizować ten pomysł. Zaś póki co trzymam kciuki za powodzenie... do końca zimy jeszcze sporo czasu.
Sam temat bardziej będzie pasował w relacjach.
wlkp też się kiedyś nakręciłem na ekspresowe zaliczenie kgp. Nawet jakieś podania o sponsoring pisałem. Oczywiście nigdzie ich nie zaniosłem
-----------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze dorzucę z wczoraj:
Góry Jastrzębie (Jestřebí hory) - Žaltman - 739 m npm - 03.01.10
Prosto z Karłowa jadę do Małych Svatonowic po szczyt nr 6: Zaltman. Niewysoki, z wieżą widokową na szczycie i... bez nadajników! Wejście zajęło mi pół godziny, paręnaście minut spędziłem na szczycie i przed 14-tą jestem już z powrotem na dole. Decyduję się wracać do Wrocławia. Kusiło mnie, żeby jeszcze zboczyć po jakąś górę z okolic Wałbrzycha ale co za dużo to niezdrowo. Przecież statystycznie i tak wystarczy jeszcze 5 takich wypadów i będzie komplet. Statystycznie również prawdą jest, że jak się bawię z kotem to obaj mamy po 3 nogi.

7
Karkonosze - Śnieżka - 1602 m npm - 09.01.10
Tym razem w bój ruszyło nas dwoje eksploratorów: Dzik i Laura. Jednak z powodu zapowiadanego w radio i telewizji armagedonu w postaci srogiej zimy decydujemy się zmienić plany: w weekend nie będziemy zdobywać 4 nowych gór, lecz tylko 3. Bo zima w rzeczy samej przyszła bardzo sroga, mianowicie spadł śnieg a temperatury spadły kilka stopni poniżej zera. Apokalipsa!!!
Zaczęliśmy od Karkonoszy. Dzięki dobrej woli sympatycznego właściciela jednego z pensjonatów w Białym Jarze możemy zostawić auto w bezpiecznym miejscu i przed południem ruszyć na Śnieżkę. Wejście do Domu Śląskiego zajmuje nam 2,5h. Potem jeszcze 0,5h i stoimy na szczycie. Widoków brak zupełnie, ale żeby nie zniechęcić tych, którzy na Śnieżkę zamierzają się wybrać po raz pierwszy, to na dole posta załączyłem skrót do zdjęć z poprzednich wypadów.
Na ten dzień to jednak nie koniec. Idziemy jeszcze na WOŚP do Samotni. Pakujemy się odpowiednio (czyli wrzucamy do reklamówki wiśniówkę i precelki) i ruszamy w mrok. To chyba pierwszy raz kiedy wędrowałem po górach z reklamówką...
W Samotni sporo wrażeń, czyli bardzo ciekawe pokazy slajdów, filmów i wiele innych atrakcji. M. in. robię sobie pamiątkowe zdjęcia z Leszkiem Cichym i Krzysztofem Wielickim - pierwszymi ludźmi, którzy zimą zdobyli Everest. Może to nie to co zdobyć zimą Sudety, ale na pewno im też nie było łatwo! Po kilku godzinach decydujemy się z Laurą wracać do Domu Śląskiego. W śniegu - momentami po uda - zajmuje nam to ok. 1,5h i dopiero o północy kładziemy się spać. O 7 rano schodzimy (1,5h) do Karpacza i jedziemy do Czech. Następny cel: Ještěd.
A tu wspomniane zdjęcia z poprzednich wypadów w Karkonosze: http://dziku.maniak.pl/0712_sniezka/
Tym razem w bój ruszyło nas dwoje eksploratorów: Dzik i Laura. Jednak z powodu zapowiadanego w radio i telewizji armagedonu w postaci srogiej zimy decydujemy się zmienić plany: w weekend nie będziemy zdobywać 4 nowych gór, lecz tylko 3. Bo zima w rzeczy samej przyszła bardzo sroga, mianowicie spadł śnieg a temperatury spadły kilka stopni poniżej zera. Apokalipsa!!!
Zaczęliśmy od Karkonoszy. Dzięki dobrej woli sympatycznego właściciela jednego z pensjonatów w Białym Jarze możemy zostawić auto w bezpiecznym miejscu i przed południem ruszyć na Śnieżkę. Wejście do Domu Śląskiego zajmuje nam 2,5h. Potem jeszcze 0,5h i stoimy na szczycie. Widoków brak zupełnie, ale żeby nie zniechęcić tych, którzy na Śnieżkę zamierzają się wybrać po raz pierwszy, to na dole posta załączyłem skrót do zdjęć z poprzednich wypadów.
Na ten dzień to jednak nie koniec. Idziemy jeszcze na WOŚP do Samotni. Pakujemy się odpowiednio (czyli wrzucamy do reklamówki wiśniówkę i precelki) i ruszamy w mrok. To chyba pierwszy raz kiedy wędrowałem po górach z reklamówką...
W Samotni sporo wrażeń, czyli bardzo ciekawe pokazy slajdów, filmów i wiele innych atrakcji. M. in. robię sobie pamiątkowe zdjęcia z Leszkiem Cichym i Krzysztofem Wielickim - pierwszymi ludźmi, którzy zimą zdobyli Everest. Może to nie to co zdobyć zimą Sudety, ale na pewno im też nie było łatwo! Po kilku godzinach decydujemy się z Laurą wracać do Domu Śląskiego. W śniegu - momentami po uda - zajmuje nam to ok. 1,5h i dopiero o północy kładziemy się spać. O 7 rano schodzimy (1,5h) do Karpacza i jedziemy do Czech. Następny cel: Ještěd.
A tu wspomniane zdjęcia z poprzednich wypadów w Karkonosze: http://dziku.maniak.pl/0712_sniezka/
Ostatnio zmieniony 17-01-2010 19:04 przez Dziku, łącznie zmieniany 1 raz.
8
Z Karkonoszy udajemy się na Grzbiet Jesztiedzki. Na najwyższy szczyt przez przypadek wjechaliśmy autem. A to dlatego, że ja nie miałem przy sobie żadnych koron, a Laura miała jedną, z tym że była to korona szwedzka. Nie mogąc zaparkować na płatnym parkingu na Tetrevi Sedlo postanowiliśmy jechać dalej szlakiem w górę i dojechaliśmy w ten sposób do Jestedki. Tu parking również był płatny (80 KC) ale widząc szczyt w zasięgu ręki byliśmy bardziej zdeterminowani do negocjacji. Wg Laury podczas rozmowy z panią parkingową strasznie machałem rękami. Ważne jednak, że w rezultacie pani zadowoliła się 10-złotowym banknotem, a my mogliśmy spokojnie pokonać ostatnie metry góry Jested mierzącej 1012 m npm. Następny cel: Niemcy i Lausche.


9
Była w ten weekend Polska, były Czechy, a teraz czas na Niemcy. Na najwyższy szczyt Gór Łużyckich wyruszamy z miasteczka Waltersdorf, a dokładniej z miejsca nazwanego Neu Sorge. Po wyjściu z parkingu natykamy się na tabliczkę oznajmmiającą, że do szczytu jest 1h. Niewiele z tego udało się urwać bo podejście jest strome. Za to zejść zimą można błyskawicznie zsuwając się z masą śniegu i przecinając "na strzałkę" biegnący serpentynami szlak. W rzeczywistości zarówno miasteczko jak i góra spodobała nam się bardzo i jestem pewien że tam wrócimy większą ekipą w lecie - przy pięknej pogodzie. Wtedy też może uda się zrobić jakieś ładne zdjęcia ze szczytu. Dziś tylko mgła.
Luž jest moją 9-tą górą w projekcie Zimowej Korony Sudetów. Na szczęście zostało jeszcze 13. Bo ten weekend - choć był naprawdę męczący - był właśnie taki jakie lubię.
Przypominam, że trochę więcej zdjęć wrzucam na http://sudety.dziku.maniak.pl.
Pozdrawiam
Dzik
Luž jest moją 9-tą górą w projekcie Zimowej Korony Sudetów. Na szczęście zostało jeszcze 13. Bo ten weekend - choć był naprawdę męczący - był właśnie taki jakie lubię.
Przypominam, że trochę więcej zdjęć wrzucam na http://sudety.dziku.maniak.pl.
Pozdrawiam
Dzik
Ostatnio zmieniony 30-09-2010 18:17 przez Dziku, łącznie zmieniany 1 raz.