Lech pisze:Różnica między tamtymi a obecnymi czasami jest także taka, że wtedy trzeba było prowiant nosić ze sobą, bo w sobotę i niedzielę i zwykły dzień po godz. 15 nie było możliwości zaopatrzenia się w jedzenie. Ale wtedy spotykało się podobnie wędrujące grupy młodzieżowe pod opieką wychowaców, sudeckie schroniska tętniły życiem i służyły turystyce kwalifikowanej, a przede wszystkim miały obłożenie, które pozwalało im dobrze prosperować. Dziś warunki do uprawiania takiej turystyki są bez porównania korzystniejsze, ale niestety...
Hmm.... Przyznaję, że miło się czyta przewodniki Wydawnictwa "Kraj", w którym do obowiązkowego wyposażenia turysty należą konserwy, kocher, zapas paliwa, komplet menażek i sztućców... Przytoczę jeszcze fragment dotyczący ubioru:
"Na pełny ubiór turysty górskiego, w zasadzie identyczny dla kobiet i mężczyzn, składają się: pumpy (...), wełniany sweter (...), dwie koszule flanelowe, skafander lub wiatrówka, włóczkowa czapka, kilka par cienkich i grubych wełnianych skarpet, zmiana bielizny [tylko jedna ?

] i piżama" (kto by teraz spał w piżamie?

)
Przewodniki z tamtych lat - pomimo, że częściowo się zdezaktualizowały, to jednak mają - przynajmniej dla mnie - przewagę nad tymi wydawanymi obecnie (choćby przez Wyd. Pascal). Są dedykowane bowiem turystom pieszym, zawierają zatem dokładne opisy szlaków, czasy przejść, informacje o mijanych na szlaku miejscach lub obiektach. W przewodniku Pascala o Sudetach autor opisuje krótko tylko najważniejsze szlaki; przy tych rzadziej uczęszczanych podaje tylko czasy przejść. A przecież turystyka górska to coś więcej niż kilka godzin marszu z Kudowy do Lewina...
Lech pisze:To są nasze marzenia. Czy się spełnią?
Tego Ci życzę, ale...
Czasy się Lechu zmieniły. Jest dużo więcej możliwości spędzenia wolnego czasu, w tym wakacji, niż kiedyś. Sam się do tego przyznaję - w tym roku byłem w górach tylko kilkanaście razy (z czego większość na bieżkach), bo też wyjeżdżałem na wypoczynek w cieplejsze strony. Gdybym nie miał możliwości wyjazdu za granicę, to pewnie szukałbym wtedy czegoś w kraju. Myślę, że wiele osób rezygnuje z gór na rzecz innych form wypoczynku (także w kraju).
Myślę sobie również, że wiele zależy od samych działaczy. PTTK czy inne organizacje powinny dostosować się do obecnych czasów, bo mam wrażenie, że są to instytucje bardzo zamknięte, wręcz elitarne.
Nie można też zapominać, że część osób woli chłonąć góry samemu lub w gronie kilku osób (patrz ankieta
http://forum.sudety.it/viewtopic.php?p=2598#2598) i ich przepisy dot. przewodników w niczym nie krępują.
Ale żeby nie było pesymistycznie to powiem, że Schronisko Andrzejówka jest na ten weekend totalnie obłożone (z dużo wcześniejszymi rezerwacjami) i będę musiał szukać sobie gdzie indziej noclegu. Może "dobre" nadchodzi?