Góry Kaczawskie 16-19.04.2010

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Góry Kaczawskie 16-19.04.2010

Postautor: ecowarrior » 25-04-2010 15:39

16.04.2010
W końcu nastał kolejny piątek, pogoda wymarzona, trasa zaplanowana, plecak spakowany. Do pracy w Opolu jadę z pełnym plecakiem oraz, używając fachowego języka, załącznikiem w postaci namiotu :D
Tuż po zakończonej roboty szybkie piwko w knajpce i wskakuję do pociągu ( w którym oczekuje mnie Grześ) zmierzającego do Wrocławia. Tam przesiadka na autobus i ostatecznie ok. 20:30 docieramy do Kaczorowa. Na miejscu dramat, wszystkie knajpy pozamykane, no nic, ruszamy na niebieski szlak. Na polance poniżej Dudzierza rozbijamy namiot, rozpalamy ognisko i przy smacznej naleweczce z kiwi oraz wybornym winie z pigwi przenosimy się w czasy lat 50-70, kiedy to kręcili najlepsze westerny.
Obrazek
Analizując poczynania Johna Wayena i Clinta Eastwooda zadajemy sobie pytanie, jak to możliwe, że podróżowali na koniu, mając do niego przypiętą jedynie strzelbę i derkę, a ostatecznie, nie wiadomo skąd, zasiadali wieczorami do ogniska, przy kociołkach, kubeczkach, kawie oraz popularnej fasoli :P
17.04.2010
Budzimy się w oszronionym namiocie, w nocy był mróz, obecnie cieplej. Dopiero teraz, przy słonecznej pogodzie, zdajemy sobie sprawę jak cudne miejsce wybraliśmy na nocleg. Rozsiadamy się w słonecznych promieniach do śniadania a naprzeciwko widok ośnieżonych szczytów Karkonoszy. Jak tu nie cieszyć się życiem?! :)
Spokojnie zmierzamy w stronę Barańca i, wyższego od niego zaledwie o 4m, Skopca, będącego jednocześnie najwyższym szczytem Gór Kaczawskich. Po krótkim odpoczynku na Prz. Komarnickiej zmierzamy do Podgórek celem zobaczenia pałacyku oraz o ile to możliwe przepłukania gardła...
Obrazek
Dochodząc do wspomnianej miejscowości jesteśmy wręcz wniebowzięci urokiem G. Kaczawskich, ja co chwilę wzdycham: „czuję się niczym w Beskidzie Niskim”, a Grześ cichym, frasobliwym głosem odpowiada: „Ukraina, Ukraina...”.
Przed miejscowym sklepem rozsiadamy się celem pokrzepienia sił, a następnie uzupełniając zapasy o korniszonki oraz śledziki w zalewie cebulowo-paprykowej, ruszamy, przez pałacyk, do którego oczywiście nie można było wejść, w stronę Wojcieszowa.
Po drodze, a właściwie jeszcze w Podgórkach, spotyka nas sympatyczna sytuacja. Spokojnie wędrujemy, staramy się odpalić tytoń od zapalniczek, a tu nic, gaz się skończył czy co, nagle szybkim krokiem przechodzi obok nas miejscowy z wystawioną dłonią i podaje zapałki rzecząc: „chłopaki, macie, ja też chodziłem po górach”:)
Na przedpola Wojcieszowa docieramy ok. 18, tuż przed zejściem do miasta, odbijamy wzdłuż nieczynnej linii kolejowej celem poszukania ruin zamku z XIVw. Jak się okazuje były to ruiny ruin. W Wojcieszowie prawdziwa gratka do miłośników zabytków, zwiedzamy, a właściwie robimy jedynie zdjęcia, gdyż nigdzie nie można wejść, kilku pałacyków, dworków, ruin kościoła poewangelickiego oraz baszt.
Obrazek
Tutaj również spotyka nas ciekawa sytuacja, a raczej sytuacje. Otóż, tuż przed zmrokiem podchodzi do nas jeden z miejscowych i zaciekawiony naszymi plecakami oraz fascynacją zabytków zaczyna prowadzić monolog nt miejscowej kultury, zabytków oraz kruszców. Już na wstępie owego monologu podszedł do nas słusznie podpity kolega wspomnianego rozmówcy i z miną znawcy, ledwie stojąc na nogach, kategorycznie wszystko potwierdzał, wplatając w każdym możliwym momencie: „tak, tak, tak,...”:D
W Wojcieszowie Górnym zasięgamy rozbieżnych informacji nt miejscowych knajp, większość spotykanych osób twierdzi, że jak nie mamy własnego piwka to tutaj się z pewnością nie napijemy, bo wszystko pozamykane. Jeden, delikatnie podpity waćpan do nas zakrzyknął: „panowie, a wy od Słowika?”, na co odpowiadamy: „nie, nie znamy Słowika!”, skwitował to współczującym wyznaniem: „o ku..., to tu się nie napijecie, tutaj Gehenna!!”:P
Ku naszej nieopisanej radości znajdujemy bar czynny do 24, gdzie „trochę” siedzimy i ruszamy się ok. 23. Przechodzimy zaledwie kilkanaście metrów gdy przed nami wyłania się kolejny bar, patrzymy na siebie porozumiewawczym wzrokiem i z uśmiechami na twarzy, żwawym krokiem, znikamy za drzwiami wspomnianego przybytku. W środku furorę robi jeden facet, który biega z piwem od stolika do stolika i ze smutna miną pyta: „napijesz się ze mną?”.:D
Około 23:30 ruszamy niebieskim, w stronę Radzimowic, celem wyszukanie dogodnego miejsca na rozbicie namiotu. Tuż przy połączeniu z czarnym rowerowym znajdujemy polankę z wiatą. Rozpalamy ognisko, jemy śledziki i korniszonki, chwilę gwarzymy i porzucając pomysł rozbicia namiotu rozkładamy karimaty pod wiatą, w końcu poczujemy się niczym Wayen i Eastwood, którzy towarzyszą nam już drugi dzień. To był piękny dzień.
18.04.2010
Budzimy się przy zapachu wiosny i koncercie ptaków. Śniadanko, herbatka i w drogę! Po lewej stronie mijamy Rezerwat „Góra Miłek” i dochodzimy do pięknej polany z szczytem Owczarek jako jej kulminacją. Cóż za wspaniałe widoki, z perspektywy wygrzewania się na łące podziwiamy ośnieżoną główną grań Karkonoszy, robimy zdjęcia i dochodzimy do wniosku, że miejscowi, z pobliskich Radzimowic, mają tutaj idealne miejsce na romantyczne spotkanka:)
Obrazek
Po kontemplacji widoków ruszamy w stronę Lipy. Znajdujemy tam, ku niezmiernemu zdumieniu, knajpę, gdzie wdajemy się w szereg dyskusji z stałymi bywalcami:) Po kilku szklanicach, pełni energii i radości udajemy się zwiedzić ruiny zamku oraz poszukać szubienicy. W miejscu domniemanej szubienicy, w odległości kilkudziesięciu metrów znajdujemy w lesie dwie ruiny. Na mapie była zaznaczona tylko jedna, dochodzimy do wniosku, że jedna z nich musiała być szubienicą a druga strażnicą.
Polną drogą posuwamy się w stronę Jastrowca, gdzie mamy zamiar zwiedzić pałac, jak się niebawem okaże tradycyjnie zamknięty, i odbić rowerowym na Bolków. Tak też czynimy.
Obrazek
Przed zmrokiem zrzucamy plecaki (specjalnie użyłem tego określenia, gdyż mieliśmy zamiar nie rozbijać namiotu a spać pod gołym niebem) pomiędzy ruinami wapiennika (ujawniła się kolejna nieścisłość mapy, w miejscu domniemanego wapiennika były zabudowania przypominające ruiny folwarku) a Gorzanowicami. Zbieramy drzewo, rozpalamy ognisko, raczymy się piwkiem, winkiem a następnie … w błyskawicznym tempie rozbijamy namiot, zaczyna padać :?
Obrazek
Obrazek
19.04.2010
Wita nas słoneczna pogoda:)
Robimy zdjęcia, przygotowujemy namiot do suszenia, jemy poranną rybkę i w drogę ku Bolkowie.
Zaskakuje nas spora ilość winniczków (z których by pewno była świetna zupa :D ), oczywiście staramy się je unieśmiertelnić na kartach pamięci aparatów.
Obrazek
Niebawem dochodzimy do drogi E 65, gdzie zastajemy otwarty Bar Kubusia. Krótki postój i mozolnie, zresztą jak zawsze, gdy ma się świadomość rychłego zakończenia wyprawy, pokonujemy ostatnie 3 km, dzielące nas od Bolkowa. Czekając na autobus znajdujemy sympatyczną knajpę i tym miłym akcentem kończymy wspaniałą przygodę z Górami Kaczawskimi.
Cóż tu dużo mówić, moja kontentacja nie zna granic, świetna tereny, świetni ludzi, świetna pogoda i świetne towarzystwo na szlaku:)
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... 619042010#
Ostatnio zmieniony 25-04-2010 19:17 przez ecowarrior, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 25-04-2010 18:38

Chopy, podziwiam Was za hart ducha! Szron na namiocie... :shock: Zamarzłbym na śmierć ;).
Super foty, no i super pomysł na wypad!

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 25-04-2010 19:24

świetna relacja.
apollo pisze:Szron na namiocie... Zamarzłbym na śmierć .


szron na namiocie - toż to istota istnienia i sól ziemi, nie zna życia kto nie spał w oszronionym namiocie :D

podsyciłeś niniejszym skutecznie moją tęsknotę za życiem bardziej.

na szczęście w zanadrzu już kilka planów mam... :-)
"following our will and wind we may just go where no one's been"

Awatar użytkownika
grzesievip3
wędrowiec
Posty: 265
Rejestracja: 23-06-2009 15:00
Lokalizacja: JUGÓW

Postautor: grzesievip3 » 25-04-2010 19:28

eco ciekawa wyprawa widać że udana,pogoda dopisała. Super opiekacz na tosty :D

PS.. jakiego śpiworka używasz do spania na glebie przy takich niskich temperaturach ..

Awatar użytkownika
Apollo
Moderator
Posty: 3021
Rejestracja: 17-03-2005 00:08
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Apollo » 25-04-2010 19:34

seb_135 pisze:szron na namiocie - toż to istota istnienia i sól ziemi, nie zna życia kto nie spał w oszronionym namiocie :D

Fantastyczną myśl jest, iż wiele tak przede mną na odkrycie jeszcze czeka. ;)

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 25-04-2010 20:07

Dzięki chłopaki, istotnie, pogoda i wyprawa jak najbardziej się udała.
Grzesievip3, korzystam z śpiworu zakupionego kilka lat temu w wrocławskim "Podróżniku": TREKSPORT OUTDOOR EQUIPMENT z parametrami:
+25,-2,-6,-18 i wadze 1900 g.

Awatar użytkownika
chemica
łazik
Posty: 55
Rejestracja: 04-05-2009 18:10
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: chemica » 25-04-2010 21:02

Andrzej, jak zawsze mega turystyczny klimat :) Nocleg pod wiatą, namiotem to jest to bez czego góromaniacy nie mogą żyć...
"Niepuszczane bąki ulatniają się do mózgu stąd rodzą się posrane pomysły"

Mój fotoplastikon
http://picasaweb.google.com/kamila.chemica

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 25-04-2010 21:03

to też można śmieszniej.

bez śpiwora jest zdecydowanie ciekawiej.
"following our will and wind we may just go where no one's been"

Awatar użytkownika
Taja
stary wyga
Posty: 1268
Rejestracja: 15-04-2007 15:06
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Taja » 25-04-2010 22:58

Zaintrygowała mnie nalewka z kiwi :D Czegoś takiego jeszcze nie piłam ;) Ja w Kaczawskich jesienią byłam i koło Lipy też szukaliśmy owej szubienicy - znaleźliśmy tylko jakąś kupę kamlotów, które komisyjnie uznaliśmy za ruiny szubienicy ;) (choć spotkany chwilę wcześniej miejscowy zapewniał, że ruiny są i łatwo do nich trafić :P )

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 26-04-2010 21:38

Eco świetna relacja, świetne zdjęcia - jednym słowem wypad się udał - kaczawskie to jedno z nielicznych pasm które jest przeze mnie w większości niepoznane a widzę że warto :)

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 27-04-2010 19:40

Ile wspólnych zainteresowań, Westerny, góry, Dżem (zespół) no i ta nalewka z kiwi mam nadzieje że została zakupiona gdzieś w Górach Kaczawskich, bo Opole za daleko.. a warto by spróbować

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 27-04-2010 22:13

Strider, naleweczka przyjechała aż z Sosnowca, mój towarzysz wędrówki, Grześ, lubuje sie w produkcji tego typu specyfików :D
Kto wie, może ściągnie na kolejny zlot :P

Awatar użytkownika
seb_135
wędrowiec
Posty: 394
Rejestracja: 03-02-2009 21:31
Lokalizacja: Opole

Postautor: seb_135 » 28-04-2010 13:29

o, to kolejny argument, żeby się pojawić :D
"following our will and wind we may just go where no one's been"

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 28-04-2010 19:11

seb_135 pisze:o, to kolejny argument, żeby się pojawić :D


hehe bardzo mocny argument ;)


Wróć do „Relacje z wypraw”