Na kilkanaście minut przed pierwszą w nocy wyruszyliśmy ze Skierniewic w kierunku Jeleniej Góry. Pociąg pełny - na szczęście udało się znaleźć przedział dla matki z dzieckiem szybko otworzony "kwadratem". W trakcie okazuje się, ze to wagon do Wrocławia - więc czekała nas mała przesiadka.
Prawie punktualnie zameldowaliśmy się w Marciszowie. Tu znanym już mi szlakiem zielonym ruszyliśmy do Wieściszowic i na Kolorowe Jeziorka. Potem przez Wysoka Kopę i Przeł. Rędzińską do Czarnowa. Od Wysokiej Kopy nie spotykamy już nikogo. Kolekcjonerom razitek mówię, że pieczątkę przybijają parkingowi poniżej Purpurowego Jeziorka.
Schronisko Czartak istnieje nadal i zasadniczo choć zowie się agroturystyką nadal nie zatracił swojego schroniskowego charakteru. Nadal istniej kuchnia turystyczna w podziemiu. Jedynie łazienki przeniesiono na piętro hotelowe. Prócz nas nocowali jeszcze dziadkowie w wnuczkami w wieku gimnazjalnym
W sobotę szybko zapadliśmy w sen - za dwójkę ze śpiworami płaciliśmy tylko 25 zł od osoby.
W niedzielę wypad na Skalnik, potem przechadzka do Kowar, obiad na starówce i zwiedzanie Parku Miniatur, z którego wynosimy bardzo pozytywne wrażenia. Potem przez Bukowiec idziemy do Mysłakowic, gdzie o 18.45 kończymy wycieczkę. Jeszcze tylko autobus do Jeleniej, pyszna kolacja z dworcowej restauracji i ruszamy z powrotem.
Dla spragnionych fotek: Moja Galeria