Fabryka Płyt Pilśniowych Krobica-Orłowice.
Kawałek za Mirskiem są miejscowości Orłowice i Krobica, granice pomiędzy nimi zacierają się tak że chyba sami mieszkańcy do końca nie wiedzą gdzie mieszkają. W tej oto miejscowości zatrzymaliśmy się pod sklepem budowlanym by zobaczyć nieczynną fabrykę płyt pilśniowych. Nieczynną na wskutek pożaru który zdarzył się „wiele lat temu”- jak usłyszeliśmy. Przechodzimy obok ogromnego budynku z napisem hala produkcyjna by wejść na dziedziniec zakładu. Dziwna to budowla, połączenie falistej blachy i drewnianych półkolistych okien, żelbetu i kamienia, cegły, drewna i kątowników. A wszystko nadgryzione zębem czasu albo miejscami przez niego przeżute. Najpierw schodzimy do piwniczek z łukowymi sklepieniami, w każdej znalazło się jakieś krzesło czy wygodny fotel, na drzwiach jednej z nich Tabliczka wstęp wzbroniony warsztat elektryczny. O ile piwniczki były niewielkie, o tyle hala do której weszliśmy po chwili była ogromna. W kształcie litery L, dach z kratownic ściany z żelbetu pomalowanego olejną. Na ścianach tabliczki ostrzegając przez konserwacją urządzenia w trakcie pracy. Gdzie niegdzie wystają rury , na środku betonowe podstawy maszyn, z brzegu rampa dla wózków. Wysoko kawałek drabinki, fragment balkoniku, uchwyt na gaśnice. Ale najciekawsza był krótszy odcinek L. Potężna kilkumetrowa konstrukcja z kratownic i kątowników, która tworzyła jakby drugą kondygnacje. Przyglądamy się też sporych rozmiarów bryle która prawdopodobnie była piecem. Kręcimy się jeszcze trochę po mniejszych pomieszczeniach. Wchodzimy też na najwyższe piętro budynku obok, by spojrzeć na komin od dołu na krzywawy komin i od góry na hale z koszami zsypowymi. Niestety następny budynek jest zamknięty i oczywiście monitorowany..
Zakład Przerobu Łupka.
Nie pozostaje nic innego jak ruszyć dalej, drogą na Nove Mesto do nieczynnego zakładu przerobu łupka. Przebijamy się przez śniegi do małych budynków, gdzie oglądamy pozostawione meble, sprzęty, dokumenty itp. Wojtek wczytuje się w specjalistyczny podręcznik BHP poświęcony dźwiękowi w którym były opisane maszyny od kombajnów zbożowych po hamownie silników odrzutowych. Jeszcze na prędce zachodzimy do rozdzielni prądu bo ciągnie nas do obiektu widocznego już z daleka. Nie wiem czy fascynująca konstrukcja była stelażem pod kruszarki czy coś w rodzaju ładowni ale robiło wrażenie. Po chwili wspinamy się schodami na najwyższe piętro budowli. By wejść do pokoju „maszynownia” stanąć na dachu skąd rozciągał się przepiękny (choć pogoda nie była łaskawa)widok. Zapalonego na szczycie papierosa kończymy już w wypełnionym Big Bagami z napisem Carbonate de Potassium magazynem. Opuszczamy teren mając po lewej nieczynną stacje kolejową Krobica a po prawej nieduży, pozamykany budynek biurowy na którego drzwiach piwnicznych widnieje napis Magazyn Techniczny, Stołówka. I znów drogą próbujemy dostać się do kamieniołomu łupka który w tym miejscu był przetwarzany. Kopalnia Jerzy miała być nieczynna ale wygląda na to że funkcjonuje całkiem dobrze.
Przy samochodzie rozmawiamy z właścicielem sklepu, który opowiada o rębakach które dłużyce przerabiały na trociny a następnie nad ulicą taśmociągami transportowane były do fabryki. Mówi też że zakład przy kopalni upadł jakieś pięć lat temu. Na koniec mówi „Ja pierdziele, przecież na sępią teraz to tylko ciągniki leśne jeżdżą”. Bo tam właśnie mieliśmy iść.
Kotlina.
Poszliśmy obok Disco Clubu nad rzeczką skąd znów zobaczyliśmy fabrykę płyt tym razem wraz z rzeką którą zasilała ją w energie. Idziemy w stronę Gierczyna co chwila schodząc z drogi przejeżdżającym samochodom. W niektórych miejscach nie ma już śniegu i widać zgniłą zieleń łąk. W końcu opuszczamy asfalt i wchodzimy w las kierując się na miejscowość Kotlina. Miejscami tylko zasypaną drogą idzie się nieźle, po lewej strumień, po prawej niewielkie wyrobiska. Kotlina to urocza miejscowość, przypomina mi trochę Izerke, z tym że Izerka jest bardziej ucywilizowana i zapełniona ludźmi. Tu nie da się dojechać samochodem. No i po co ludziom tu przyjeżdżać ludziom? Ja tu wrócę bo spodobało mi się tu bardzo. My przedzieramy się przez zaspy przykrywające samochody i maszyny rolnicze, zasięgamy rady o drogę jakiegoś człowieka ten pokazuje białą łąkę i mówi idźcie tu kawałek tam jest powiatowa. Takiej powiatowej jeszcze nie widziałem. I dopiero w miejscu gdzie śnieg stopniał odkrywając asfalt okazało się że rzeczywiście idziemy powiatową. Wspinaliśmy się coraz wyżej, mając za plecami kolejne domy i niesamowity widok. Powiatowa się skończyła i na szczyt Kotła (721mnpm) przedzieraliśmy się po pas w śniegu. Ale dotarliśmy, weszliśmy do piwnicy ruin domu. Herbata, bakalie, odpoczynek. Nie wiało więc zapaliliśmy jeszcze po jednym. Z daleka wyglądało to na jeden budynek. Z bliska okazało się że jest to kompleks ośmiu pięknych budynków. Pięknych ale zrujnowanych, przynajmniej dwa były spalone, pozostały tylko mury. Myśleliśmy że to pałac, a było to Ośrodek Wypoczynkowy. Niesamowite miejsce z pięknym widokiem. Idziemy dalej aleją w stronę Sępiej Góry, ale chmury opadają, zaczyna wiać i ściemniać się schodzimy więc na przełaj w dół doliny, ucieka przed ami stadko samic jelenia, napotykamy też ślady dzików. Wzdłuż strumienia docieramy do ostatniego domu Kotliny i stamtąd już kawałek. Jeszcze tylko przyglądamy się Unimogowi z pługiem wirnikowym który usiłował oczyścić drogę ale tak mokry śnieg zabijał się co chwila.
No i pora wracać, wracamy jednak przez Rębiszów by odwiedzić jeszcze jedno miejsce. Budynek który zobaczyliśmy kilka lat temu z okna autobusu. Teraz zobaczyliśmy go z bliska. Nie wiem do czego służył, wiem że ma coś wspólnego z kopalnią bazaltu i koleją. Jest nieużytkowany ale wejść do niego nie można niestety ale kiedyś może kopalnia upadnie
pzdr
linki:
o Kotlinie i ośodku: http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=75
wszystkie zdjęcia:
moje: http://picasaweb.google.com/Trappeur6/O ... IRebiszow#
kellera: http://picasaweb.google.com/11360699927 ... esKotlina#
