Witam!
Zapadła wreszcie brzemienna w skutki decyzja i postanowiłem się zarejestrować. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jestem już tu z Wami ze dwa lata.
Zaglądałem, czytałem, przeglądałem, wertowałem i zachwycałem się (relacjami głównie rzecz jasna). Rejestrować jakoś się nie chciałem, bowiem jak pomyślałem sobie o moich skąpych wypadach w Sudety (jakoś raz na kwartał) to wstyd mnie ogarniał i w ogóle...
Ale w końcu, skoro jest to głównie forum miłośników to...czemu by nie?
Sudety to góry dla mnie szczególne. I szczerze mówiąc uważam że najpiękniejsze w Polsce. Bywałem i w Beskidzie i w Tatrach (rzadko), ale jakoś nigdzie nie poczułem tej specyficznej, trudnej do określenia atmosfery i klimatu, gdzie współgra ze sobą zróżnicowany i piękny krajobraz, fascynująca historia, wielokulturowość, dzika przyroda i ogrom tajemnicy, tworząc mieszankę wprost piorunującą. W Sudetach odczuwam coś takiego za każdym razem, niezależnie od pasma.
Już będąc tam pierwszy raz, w dzieciństwie, kiedy pamiętam jak ogromne wrażenie zrobiły na mnie skalne ostańce przy drodze Stu Zakrętów, jak zawładnął wyobraźnią Szczeliniec i otuliły tajemnicą sudeckie buczyny. Coś wtedy drgnęło w mym szczeniackim sercu i od tamtego czasu wracałem tam myślami częściej niż gdzie indziej. Potem były też (samodzielne już) wyprawy w Karkonosze, Izerskie czy Rudawy Janowickie. Za każdym razem tworzące swoisty rytuał obcowania z czymś wyjątkowym.
Mieszkam niestety w centralnej Polsce. Niestety, bo w moim przypadku odpadają w większości bardzo spontaniczne weekendowe wypady, z których jak widzę korzysta wielu forumowiczów. Choć kto wie? Mam bowiem w głowie szeroko zakrojony plan dotyczący osiedlenia się w Wrocławiu. A jeśli by się udało to...
Na koniec tego mojego przydługiego wstępu, chciałbym pozdrowić wszystkich forumowiczów, tych jeszcze "nieopierzonych" (jak ja), i starych wyjadaczy pokroju wirka, apolla, eco czy buby, których relacje powalały na kolana a i wzbudzały nieokiełzaną zazdrość.
