Tu szybki przeskok na żółty. W okolicach Perci zakładam na wszelki wypadek raczki. Te jednak w najmniej oczekiwanym momencie potrafią spaść z buta. Samą Perć pokonuję po gołoborzu - szlak gdzieś ginie w krzakach...
W końcu Perć zaliczona i mknę w promieniach zachodzącego słońca do schroniska. Od Zarytego minąłem zaledwie cztery osoby. W schronisku jak na razie ląduje pierwszy. W jakieś 0,5 h później ląduje chłopak mniej więcej w moim wieku. Szybko znajdujemy wspólny język, do dyskusji też przyłączają się obecni chatarzy Aneta i Paweł. Trzeba przyznać, że Knoflik trafił z nimi w "10". Oboje to aktywni górołazi
Zgodnie z planem budzę się koło 8 rano. Niedzielny plan uległ diametruialnej przemianie. Nie schodzę do Mszany, czy nawet do Zakopianki, tylko pruję owszem do tej ostatniej destynacji która jest tylko etapem w wędrówce do...Rabki przez Naprawę, Skawę...
Śniadanie i o 9.05 kieruję ostatni rzut okiem na schronisko.
.
Droga na Mały Luboń okazuje się jednym niemal ciągłym lodowiskiem. Sięgam więc do plecaka po raczki. Ten z lewej nogi wciąż uparcie lubi zeskakiwać. Cóż... Najważniejsze, że się nie przewracam. W końcu docieram na Surówki.
Po kolejnej godzinie osiągam Zakopiankę i ruszam do Naprawy. Zaczyna padać śnieg. W Naprawie bez szlaku kieruję się do szosy 28, gdzie przechodzę na GSB. Śnieg daje sobie spokój... W Skawie sklepostop - uwagę zwraca ten oto sierściuch...
Ze Skawy ruszam na kolejne dziś spotkanie z Zakopianką
W końcu zbliżam się do Rabki.
O 14, po 5 h marszu melduję się pod Muzeum im. Wł. Orkana. Zwiedzam je i ruszam na dworzec busowy. O 15.10 miniautobus wywozi mnie na niziny.
Reszta fotek tradycyjnie na
P I C A S I E
