seba123 pisze:na Sowę masz lekki spacer z przełęczy walimskiej albo jugowskiej
Jednak WIELKA Sowa. Seba123 - dzięki za propozycje.
Wchodziłem od strony Przełęczy Jugowskiej. Błota nie było, bo trzymał 3-stopniowy mrozik. Śniegu też było całkiem sporo. Na górze miejscami zapadałem się za kolana.
Jak się okazało nie tylko ja wybrałem tą drogę.
Pogoda była fantastyczna, dużo mgły, trochę przejaśnień a na końcu nawet trochę słońca.
Turystów na szlaku było jak na lekarstwo, co jakiś czas z chmur wyłaniało się "co nieco" - słowem było klimaciarsko. Nie dziwię sie, że Hitler wybrał sobie ten rejon na kwaterę.
W drodze powrotnej, pod schroniskiem "SOWA" spotkałem... kota, który wyglądem mocno nawiązywał do nazwy schroniska i góry nad nim
Ogólnie było więc świetnie. Mały zgrzyt był jedynie na początku i końcu wypadu. Na parkingu, z głośnika wywalonego na zewnątrz "baru" gwałciła uszy bardzo głośna, skoczna muzyka serwowana przez DJ z radia ESKA (np. lambada w wersji dance).
ŻENADA... Ósma rano. Pusto. Dwa czy trzy samochody - ale prakingowy twierdzi, że to przyciąga klientów.
Ps. noga daje już radę, więc będę wdzięczny za ciekawe pomysły na Śnieżnik
Pozdrawiam wszystkich
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...