Pudelek napisał:
Ale to nie znaczy, że lamentuję iż inni z tego korzystają.
A ja nie lamentuję, że inni z tego nie korzystają. Ale dlaczego miałbym sobie odmówić przyjemności z zaplanowania trasy na takiej na przykład mapie (
http://www.walkhighlands.co.uk/maps/) i wrzucenia jej do GPS'a. Albo do skorzystania z gotowej, np. stąd: (
http://www.walkhighlands.co.uk/sutherland/durness.shtml). Dlatego, że ktoś uzna, że wyjście z pubu bez GPS'a jest dla mnie traumatycznym przeżyciem? Albo że korzystanie wyłącznie z papierowej mapy nobilituje do miana "prawdziwego turysty"? A ten z GPS'em to zaraz łbem o coś wyrżnie, bo zamiast przyrody podziwiał będzie jego ekran? Jak pisałem, mamy demokrację, dzięki temu każdy może robić to, na co ma ochotę. Może nawet wybrać się na Kasprowy. A co tam, szlak wyznakowany, są drogowskazy, dlaczego by nie? Jest nawet kolejka, można cztery litery wywieźć.
Ja dzięki GPS'owi czuję się w górach bezpieczniej, mam pewność że wiem gdzie jestem, mogę to w razie wypadku podać ratownikom, z "opresji" (gdzie ten szlak?) wychodzę natychmiast. Z samą mapą i kompasem nie zawsze tak bywało. A o brak umiejętności czytania mapy się nie posądzam. Po prostu nie da się prawidłowo zorientować mapy, gdy nie widać punktów odniesienia, a nie zna się swojego miejsca położenia. Można, oczywiście, iść na tzw. czuja, ale nie zawsze przynosi to pożądany skutek. A chodzenie "na czuja" w niektórych przypadkach może się źle skończyć, dlatego też wolę się dobrze do wycieczki przygotować:
No ale są też osoby wyjątkowe, którym nigdy nie zdarzy się zabłądzić, czy też zawsze potrafią odnaleźć właściwą drogę. Cieszy mnie to.