Lech - jak wiesz Dolny Śląsk i Wielkopolska miały "nieco" inną historię. Ja mieszkam na "Ziemiach Odzyskanych". W 1945 r. przyjechali tu ludzie, którzy musieli na nowo budować "tożsamość lokalną". Komuniści uznali, że w tym celu należy zatrzeć ślady niemieckiej przeszłości, bo we Wrocławiu "kamienie zawsze mówiły po polsku" (a w tym samym czasie śląscy Piastowie po niemiecku

).
Fadel - już w 2003 r. brałem udział w inscenizacji bitwy nad Bzurą z udziałem "Niemców" (oczywiście była to "patriot production" i Polacy musieli wygrać, choć z historycznego punktu widzenia Bzura była największą klęską WP - pierwszą bitwą II wojny światowej, w której Niemcy zrobili wielki kocioł, w który wpadło 120 tys. polskich żołnierzy!). Nie jest tak, że wtedy był to ciągle temat tabu. Ludzie w niemieckich mundurach biegali już co najmniej kilka lat wcześniej niż ja...
Co się tyczy pamiątek wojny 1866 r. - nie jest aż tak źle, jak sądzisz. Owszem, mnóstwo zniszczyli Polacy w PRL-u, ale co nieco przetrwało do dziś. W Sokołowcu (koło Proboszczowa; Pogórze Kaczawskie) i w Legnicy znajdziesz pomniki upamiętniające 7 Pułk Grenadierów śląskich, którzy skrwawili się w bitwie pod Czeską Skalicą (ale Austriacy i tak mieli straty dużo wyższe niż oni!). W Dzierżoniowie jest na cmentarzu pomnik tych, którzy zmarli w 1866 r. w tamtejszym lazarecie. W Świdnicy w parku obok dworca PKS też znajdziesz pomnik (na terenie dawnego cmentarza, gdzie byli zresztą - ciekawostka - pochowani ojciec i brat "Czerwonego Barona" Manfreda von Richthofena, najsłynniejszego pilota myśliwskiego I wojny światowej). Kolejny pomnik "1866" znajdziesz na mogile zmarłych w lazarecie na cmentarzu w Ząbkowicach Śląskich. Kolejny cmentarz ofiar wojny sześciotygodniowej 1866 r. znajdziecie w Dusznikach Zdrój (znajduje się za miastem na terenach należących do byłych Zakładów Elektroniki Motoryzacyjnej; kolejna ciekawostka: w 1911 roku cmentarz odwiedziła Edyta Stein - wówczas studentka Uniwersytetu Wrocławskiego, a późniejsza św. Benedykta od Krzyża - o wizycie na nekropolii wspomniała w swoich dziennikach. Natomiast 5 lipca 1957 roku cmentarz odwiedził, przebywający wtedy na wakacjach, ks. Karol Wojtyła). Pewne ślady więc są... Niektóre samorządy już zaczęły wykorzystywać wydarzenia z 1866 r. do promocji (np. Lubawka - tablica w centrum).
To, że w Czechach pomniki i cmentarze wojny austriacko-pruskiej otoczone były (i są nadal) opieką i szacunkiem, potwierdzą choćby poniższe fotki pomnika w Trutnovie-Pořici, które zrobiłem w sobotę 21 VIII na finiszu "Marszu Śmierci".
