To co napisałeś tylko potwierdza bałagan z tym związany, ZG PTTK już w lutym 2009 wiedział, że odcinek Paczków - Prudnik, to GSS, a Wy jeszcze nie. Czytając to co piszesz, wnioskuje, że koledzy z oddz nyskiego również.
No przecież przed chwilą pisałem, że od początku zakładaliśmy że szlak stanowi całość, tylko parę osób wprowadzało dezinformację, którą należało wyjaśnić. Poza tym część osób posługiwała się starszymi opracowaniami i opisami, stąd po prostu nie była świadoma zmiany szlaku. Każda nowość potrzebuje czasu, żeby się przyjąć. U mnie do dziś ludzie mówią, że idą do Prezydium, a nie Urzędu Miejskiego
Dalej, wędrowiec idzie 350km do Paczkowa i zastaje tam "kropkę", żadnej wskazówki, że "hola,hola! to jeszcze nie koniec ". Hm...to z kolei zadanie tych z oddz w nyskiego...to może oni wogóle nie wiedzą, że mają na swoim terenie fragment GSS?
Wiedzą. Kilka lat temu dokonali dość znacznej korekty przebiegu szlaku na swoim odcinku.
Twór PTTK nie przestanie zadziwiać.
...i chyba fascynować, tak bardzo zajmują Ciebie nasze szlak. PTTK to ogromna organizacja, która z tego powodu ma mnóstwo zalet, ale i mankamentów. PTTK jest grupą de facto niezależnych oddziałów. Każdy z nich jest autonomicznym podmiotem z własną księgowością, NIP-em, statutem itd. PTTK opiera się na pracy społecznej, więc nie licz na to, że wszystko będzie działało jak w prywatnej firmie. Moim zdaniem, jak na społeczną organizację działa bardzo dobrze.
Jak już wspominałem w sobotę miałem przyjemność sprzątać "świat" na fragmencie GSS koło Moszczanki. sprzątali w zdecydowanej większości działacze PTTK, choć były też posiłki z Opola w postaci miejscowego forumowicza Cezarego. To tylko mikroskopijny przykład bardzo, bardzo szerokiej działalności PTTK.
A jeszcze raz wracając do tych nieszczęsnych G. Opawskich, to opisze sens swojej wypowiedzi, otóż wędrowiec zmaltretowany po 350km w nogach musi teraz jeszcze gonić po płaskim aby zdobyć, jakby nie patrzeć najnizsze pasmo na swojej drodze. Czy to pasmo jest tego warte? Jak najbardziej...tylko, czy własnie dla tej wędrówki należało wydłużyć GSS..?Absolutnie nie w mojej ocenie.
Co wiecej, zanim ów wedrowiec zechce jednak ruszyć dalej, musi okiełznać, co jest szlakiem łacznikowym, co dojściowym, co właściwym i gdzie to wszystko w terenie, a tabliczek nie ma...no ale to juz oddział nyski...a ciekawe czy "matka z Krakowa" wie jakie tam w Paczkowie trudności na biednego turystę czekają...wątpię.
Mam nadzieję, że na GSS nie wybierają się niedzielni, niezorientowani, bez mapek turyści, którzy w jakimkolwiek miejscu GSS widząc oznaczenie szlaku dojściowego do dworca, czy punktu widokowego wpadają w panikę. GSS jako całość to nie spacer na Ślężę, czy Biskupią Kopę. Tu trzeba planu, przestudiowania przebiegu szlaku, wyznaczenia miejsc noclegowych itd. W Prudniku widziałem już niejedną osobę kończącą GSS i nikt nie szlochał z powodu przymusu przejścia z Paczkowa, ani nie marudził z powodu oznakowania szlaku.
Zresztą dla niedzielnych turystów to akurat równinne szlaki nyskie powinny być całkiem znośne.
Os, tyle szlaków jest już w Sudetach, że główny grzbiet przejdziesz po oznakowanych trasach bez konieczności malowania nowego szlaku. Prawdopodobnie byłoby to już niemożliwe, ze względu na różne kolory szlaków przebiegające przez główny grzbiet, a szlaki tego samego koloru nie mogą przebiegać tymi samymi odcinkami.
Jeśli ktoś lubi wielodniowe wędrówki to jak najbardziej jest to ciekawa propozycja.
