Znacie może miejsce w Sudetach (polskich), w które można pojechać pod namiot z trzyletnim dzieckiem? Warunki powinny być mniej wiecej takie:
- brak wesołej młodzieży starszej lub młodszej (czyli odpadają namioty nad wszelkiego rodzaju wodą)
- dobre zaplecze sanitarne (tzn. ciepła woda)
- jakiś dach, żeby dało się gdzieś razem zjeść.
Chcę zabrać dziecko na 2-3 dni, w miarę blisko, żeby zobaczyć jak zareaguje na nocleg pod namiotem. W dodatku zamierzam jechać z małą sam, więc wolę, żeby nie było zbyt survivalowo. Tzn. nie chcę żeby się zniechęciła.
Myślałem np. o polu namiotowym koło schroniska Orle w Izerach, albo obok Szwajcarki w Rudawach.
Będę wdzięczny za wszelkie rady i sugestie.
Pole namiotowe z 3-latką
Na Orle nie wiem, czy wolno wjeżdżać samochodem, a z buta trzeba dymać 2 godziny, więc na pewno dziecko się zniechęci. Nie wiem też, jak z ciepłą wodą, najlepiej skontaktuj się z nimi.
Spróbuj przy schronisku PTSM w Maciejowcu, fajna, tania miejscówka, a warunki cywilizowane. W razie czego pójdziecie po prostu do środka schroniska. Z wesołą młodzieżą raczej spokojnie, zresztą gdzie teraz nie ma wesołej młodzieży...
Spróbuj przy schronisku PTSM w Maciejowcu, fajna, tania miejscówka, a warunki cywilizowane. W razie czego pójdziecie po prostu do środka schroniska. Z wesołą młodzieżą raczej spokojnie, zresztą gdzie teraz nie ma wesołej młodzieży...
Dzięki za odpowiedzi
. Do Orle od Jakuszyc naprawdę idzie się aż dwie godzinki? Dawno tam nie szedłem.
Z małą chodzę po górach całkiem sporo, zawsze mam w razie czego nosidło - przechodzi raczej dystans około 30-40 minut, potem się męczy. Ale mam dobrze, bo generalnie uważa, że to bardzo atrakcyjny sposób spędzania wolnego czasu
.
Zadzwonię do stacji Orle i się dopytam o wodę. Maciejowiec trochę za bardzo na północ.
Z małą chodzę po górach całkiem sporo, zawsze mam w razie czego nosidło - przechodzi raczej dystans około 30-40 minut, potem się męczy. Ale mam dobrze, bo generalnie uważa, że to bardzo atrakcyjny sposób spędzania wolnego czasu
Zadzwonię do stacji Orle i się dopytam o wodę. Maciejowiec trochę za bardzo na północ.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
tomasz_a pisze:Do stacji można dojechać samochodem.
tak, jak jesteś cwaniakiem i masz wszystko w d..e. Droga do Orla nie jest prywatna, więc jeśli nie ma zgody nadleśnictwa, to za każdym razem łamiemy prawo. Oczywiście - może być układ z lokalną władzą, jak to w Polsce z reguły bywa gdy ktoś komuś odpowiednio posmaruje, ale nie sądzę, aby proponowanie wożenia swoich czterech liter pod schronisko i to wbrew przepisom (tutaj akurat bardzo słusznym - to schronisko, nie hotel dla cwaniaczków) jest najlepszą rzeczą do robienia na forum.
Jeżeli ktoś naprawdę nie potrafi przejść banalnego odcinka od Polany do Orlego (z różnych powodów) to chyba niech lepiej poszuka miejsca, gdzie może podjechać legalnie, a nie na "układy"
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek pisze:Droga do Orla nie jest prywatna, więc jeśli nie ma zgody nadleśnictwa, to za każdym razem łamiemy prawo.
Pudelek, ale nie wiadomo, czy przypadkiem Orle nie ma to oficjalnie załatwione z nadleśnictwem. Jest w prawie pewne pojęcie "drogi koniecznej".
My tak mamy załatwiony dojazd przez las do rodzinnego ogrodu działkowego.
Inna sprawa, że schronisko, do którego można dojechać samochodem traci na walorach, a przy okazji część "klientów" - vide przypadek Andrzejówki, czy chatki studenckiej Danielka w Beskidach.
Pudelek, zdaje się, że tomasz_a chciał tylko pomóc, za co jestem wdzięczny. Jeśli nie byłoby w tym nic nielegalnego, to będę o tym myślał. Auto zostawiłbym na dole, bo wolę jak nie ma parkingu bezpośrednio przy schronisku. Nie należę do takich miłośników motoryzacji, którzy budzą się w nocy i gapią na swoje auto. To jest mankament Szwajcarki, bo tam się zrobiło b. gęsto od aut. Mimo że na przełęczy jest duży parking, a sama przełęcz chyba 10 minut od schroniska.
No ale z drugiej strony, jak mam się sam zapakować na górę z małym dzieckiem i dużym plecakiem, dodatkowo zaś z nosidłem, to się robi kłopot. To byłby niezły kompromis, gdyby na Orle dało się bagaż wwieźć na górę. Potem wracam autem na dół, wysiadamy i pakuję się z małą na górę na piechotę.
W Pasterce od wieków nie byłem, też niezły pomysł.
No ale z drugiej strony, jak mam się sam zapakować na górę z małym dzieckiem i dużym plecakiem, dodatkowo zaś z nosidłem, to się robi kłopot. To byłby niezły kompromis, gdyby na Orle dało się bagaż wwieźć na górę. Potem wracam autem na dół, wysiadamy i pakuję się z małą na górę na piechotę.
W Pasterce od wieków nie byłem, też niezły pomysł.
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Michał pisze:Pudelek pisze:Droga do Orla nie jest prywatna, więc jeśli nie ma zgody nadleśnictwa, to za każdym razem łamiemy prawo.
Pudelek, ale nie wiadomo, czy przypadkiem Orle nie ma to oficjalnie załatwione z nadleśnictwem. Jest w prawie pewne pojęcie "drogi koniecznej".
ale czy "droga konieczna" może dotyczyć nocujących? bo to, że dojeżdzają właściciele to rzecz normalna, natomiast nie słyszałem, aby po lesie do polskich schronisk mogli sobie oficjalnie jeździć lasem ot, tak, turyści, bo tam nocują. A wyżej padła informacja o "układzie" - tak raczej się nie określa oficjalnych zezwoleń dla turystów
My tak mamy załatwiony dojazd przez las do rodzinnego ogrodu działkowego.
jasne, ale czy ja też bym tam mógł legalnie dojechać np. na grilla? nie jestem pewien czy to jest "droga konieczna"
Inna sprawa, że schronisko, do którego można dojechać samochodem traci na walorach, a przy okazji część "klientów" - vide przypadek Andrzejówki, czy chatki studenckiej Danielka w Beskidach.
oraz Zygmuntówki - okolica zawalona autami. W ubiegły weekend majowy pogoda jednak dobrała im się do tyłka i podejrzewam, że połowa z nich tego nie dnia nie wyjechała
Arturze, jednak na Twoim miejscu wybrałbym miejsce, gdzie na pewno legalnie można podjechać autem - wspomniana Pasterka, Andrzejówka to pierwsze z brzegu. Szkoda Góry Izerskie rozjeżdzać autem, bo jednak powód posiadania małego dziecka nie uważam za wystarczający, aby się tam samochodem pchać. Tak mogła by powiedzieć masa rodziców, do tego ktoś z chorą ciocią albo słabym dziadkiem i ani by się człowiek obejrzał, a pod schroniskiem byłby parking. Skoro są schroniska przy drogach to dojeżdzajmy do nich, a pozostałe zostawmy ludziom docierającym tam w inny sposób
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Pudelek, zgadzam się. Zygmuntówka też z parkingiem obok?! Ja się trochę załamałem, jak zobaczyłem parę miesięcy temu, co się dzieje bezpośrednio przy Szwajcarce. Z b. dużego parkingu przy drodze tam się idzie ok. 10 minut. Dla olbrzymiej ilości osób to jest dystans ewidentnie nie do przejścia, więc przy schronisku jest kolejny parking. Tylko nie bardzo rozumiem, po co się w góry jedzie, jak 10 minut pod górkę tak boli. Wiem, że po czeskiej stronie to standard, ale u nas raczej do tej pory to była rzadkość.
Orle jest kuszące, zadzwonię i się dopytam o szczegóły. Może ostatecznie można spróbować za opłatą zamówić wwiezienie gratów na górę. Trochę głupio, ale inaczej faktycznie chyba zostaje tylko schronisko z parkingiem tuż obok albo rezygnacja z noclegu pod namiotem w okolicach górskich. Czarno widzę duży plecak zapakowany pod namiot i dodatkowo nosidło z 15 kg dziecka. Ostatecznie zamiast tego zrobię małej weekend na Szrenicy.
W każdym razie dzięki za rady i wskazówki
.
Orle jest kuszące, zadzwonię i się dopytam o szczegóły. Może ostatecznie można spróbować za opłatą zamówić wwiezienie gratów na górę. Trochę głupio, ale inaczej faktycznie chyba zostaje tylko schronisko z parkingiem tuż obok albo rezygnacja z noclegu pod namiotem w okolicach górskich. Czarno widzę duży plecak zapakowany pod namiot i dodatkowo nosidło z 15 kg dziecka. Ostatecznie zamiast tego zrobię małej weekend na Szrenicy.
W każdym razie dzięki za rady i wskazówki
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
Artur M. pisze:Zygmuntówka też z parkingiem obok?!
tam nie ma oficjalnego parkingu - ale po prostu wszędzie wokół stoją auta, jeśli schronisko jest oblegane.
ponoć ludzie nie stoją na przełęczy, bo tam przebijano opony albo coś innego, więc pozwolono im stawać koło schroniska. Argumentacja także jest powalająca, bo w takim przypadku zawsze można coś wymyślić, aby mieć pretekst do pozostawienia auta pod obiektem (parking daleko, niepewny itp.). Jakoś tylko tym osobom nie przyszło do głowy, że mogą dokonać takiego heroicznego czynu, jak dotarcie do schroniska na nogach (a w większości przypadków były to młode, zdrowe osoby, bynajmniej nie obciążone namiotem czy nosidełkami). Waldi jakoś potrafił zostawić samochód na parkingu, 10 minut wyżej.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Ten obrazek jest bardzo przygnębiający. Schroniska to często bardzo urocze budynki, bardzo fotogeniczne. A tu nagle parking i auta zasłaniają wszystko. A zamiast szumu drzew co chwila odpalany silnik i spaliny. Makabra. To już lepiej zrobić placyk do gry w badmintona albo siatkówkę.
Trudno mi zrozumieć mentalność takich ludzi. Skoro mają takie nawyki, mają wybór - Czechy.
Trudno mi zrozumieć mentalność takich ludzi. Skoro mają takie nawyki, mają wybór - Czechy.
Pudelek pisze:[
tam nie ma oficjalnego parkingu - ale po prostu wszędzie wokół stoją auta, jeśli schronisko jest oblegane.
.
Az dziwne ze do jadalni nie wjechali...
Artur M. pisze:No ale z drugiej strony, jak mam się sam zapakować na górę z małym dzieckiem i dużym plecakiem, dodatkowo zaś z nosidłem, to się robi kłopot. To byłby niezły kompromis, gdyby na Orle dało się bagaż wwieźć na górę. Potem wracam autem na dół, wysiadamy i pakuję się z małą na górę na piechotę.
.
ale trzylatka to chyba przejdzie odleglosc Jakuszyce- Orle na wlasnych nozkach- nie trzeba jej niesc w nosidle? tam nie jest jakos pod gore, caly czas rowna droga...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
buba1, teoretycznie rzecz biorąc przejdzie. Ale mam w pamięci znajomych, którzy skutecznie wybili dziecku upodobanie do wycieczek górskich zanadto je forsując. Teraz 6-letnie dziecko bardzo zdecydowanie odmawia udziału w wycieczkach górskich.
Dlatego zawsze mam nosidło i jak mała ma z jakichkolwiek powodów dość, to jej na razie nie zmuszam do niczego i pytam, czy woli wejść do nosidełka. Zasada jest zaś taka, że jak teren atrakcyjny (kamienie, strumyczki, korzenie przez które można przeskoczyć, widoki, schronisko, ostro pod górę itp.), to dziecko wytrzymuje dłużej. Płaskie dłużyzny usypiają. Dzieci są bardzo dziwne.
Chyba dam sobie spokój z takim sportem wyczynowym - pod namiot samemu to chyba jednak zbyt skomplikowane. Na Szrenicy przynajmniej nikt mi autem schroniska nie zasłoni. A na namiot przy schr. Orle poczekam na lepszą okazję.
Dlatego zawsze mam nosidło i jak mała ma z jakichkolwiek powodów dość, to jej na razie nie zmuszam do niczego i pytam, czy woli wejść do nosidełka. Zasada jest zaś taka, że jak teren atrakcyjny (kamienie, strumyczki, korzenie przez które można przeskoczyć, widoki, schronisko, ostro pod górę itp.), to dziecko wytrzymuje dłużej. Płaskie dłużyzny usypiają. Dzieci są bardzo dziwne.
Chyba dam sobie spokój z takim sportem wyczynowym - pod namiot samemu to chyba jednak zbyt skomplikowane. Na Szrenicy przynajmniej nikt mi autem schroniska nie zasłoni. A na namiot przy schr. Orle poczekam na lepszą okazję.
Artur M. pisze:buba1, teoretycznie rzecz biorąc przejdzie. Ale mam w pamięci znajomych, którzy skutecznie wybili dziecku upodobanie do wycieczek górskich zanadto je forsując. Teraz 6-letnie dziecko bardzo zdecydowanie odmawia udziału w wycieczkach górskich.
.
nie no przeforsowac to nie ma sensu... jak czasem czytam o tych 30 km trasach zrobionych z 6 latkiem to wierzyc mi sie nie chce jak to male na krotkich nozkach to przeszlo
a moze wozek? trasa do Orla plaska, rowna.. Plecak na plecy z namiotem a dzieciak do wozka?
Artur M. pisze:Dlatego zawsze mam nosidło i jak mała ma z jakichkolwiek powodów dość, to jej na razie nie zmuszam do niczego i pytam, czy woli wejść do nosidełka. Zasada jest zaś taka, że jak teren atrakcyjny (kamienie, strumyczki, korzenie przez które można przeskoczyć, widoki, schronisko, ostro pod górę itp.), to dziecko wytrzymuje dłużej. Płaskie dłużyzny usypiają. Dzieci są bardzo dziwne.
.
aj to ja chyba bylam wyjatkowo trudnym dzieckiem
A moze bys sie jakos skontaktowal z tymi ludzmi?
https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki
http://www.klub-karpacki.org/
Przypuszczam ze moga sporo doradzic na temat gorskich wypraw z dzieckiem, namiotowania, jak nie zniechecic malucha do gorskich wypraw itp
Ostatnio zmieniony 11-04-2012 14:22 przez buba1, łącznie zmieniany 5 razy.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice