Góry Sowie ze sporym dodatkiem okolicznych dolin

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Góry Sowie ze sporym dodatkiem okolicznych dolin

Postautor: buba1 » 18-06-2012 19:03

W strone gorek, tym razem Sowich, wyruszamy sobie w sobote. Zatrzymujemy sie w Pieszycach kolo przypalacowego sklepiku, celem zjedzenia lodow i zrobienia zapasu piwa

Obrazek

Obok wyremontowany palac, ale jak zwykle takowe obiekty- ogrodzony, zamkniety, otoczony tabliczkami o zakazach i zlych psach..

Obrazek

Obok dawne zabudowania przypalacowe, zamieszkane juz przez normalnych zwyklych ludzi wiec mozna wejsc w obejscie, pogadac, porobic zdjecia. Hydrant, wygrzane laweczki, powiewajace pranie, biegajace dzieci i niegrozne male skundlone pieski.

Obrazek

Rzucaja sie w oczy uwiezione w klatkach rzezby. Nie wiem czy celem jest zeby nikt ich nie ukradl czy zeby nie uciekly same? ;)

Obrazek

Jedziemy dalej. Skodusie zostawiamy pod mila stacyjka Głuszyca Gorna

Obrazek

Kierujemy sie w strone pobliskiego kamieniolomu melafirow. Nawet nie wiemy czy jest czynny czy nie.
Po drodze krotka sielanka wsrod ruin jakiegos zakladu przemyslowego

Obrazek

Obrazek

Kamieniolom okazuje sie byc juz od dawna nieczynny. Nad utworzonym w nim jeziorkiem wypoczywaja wedkarze, czuc zapach jakiegos grila.
Obchodzimy jeziorko wysoka skarpa i znajdujemy sobie mala skalista dzika plaze. Woda jest zimna ale jest na tyle goraco ze ochloda to sama przyjemnosc. I tak wlasnie rozpoczelismy tegoroczny sezon kapielowy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szkoda opuszczac to mile miejsce ale do naszej wiaty daleko ;)

Mijamy imponujacy wiadukt

Obrazek

Idziemy czarnym szlakiem wzdluz torów ktorym chyba ostatnio szedl znakarz ktory go malowal- tzn szlak jest- sciezki nie ma. Jest chaszcz miejscami po szyje. Toperz jak zwykle w takich momentach dostaje dzikiej kichawki

Obrazek

W Kolcach znajdujemy sklep ale niestety jest juz zamkniety. Rozsiadamy sie wiec pod nim ze smutnymi minami i wlasnym prowiantem. Z pomoca przychodza nam miejscowe pijaczki, ktorym skonczylo sie piwo a wiedza gdzie mieszka wlascicielka sklepu. Tlumacza ze dzis wazny mecz a oni nie maja zapasow. Udaje sie i nam zrobic male zakupy. Sklepik jest w starej poniemieckiej kamienicy. Mimo upalnego dnia w srodku panuje chlod ,wilgoc i wspanialy zapach jaki to maja tylko stare domy

Obrazek

I takim sposobem robi sie godzina 17 a my dopiero wyruszamy na nasza gorska trase :-P

Mijamy rozne naziemne zabudowania Miasta Osówka. Z niektorych zostaly juz tylko fundamenty:

Obrazek

Inne jak np. Kasyno maja sie calkie dobrze

Obrazek

Mijamy tez baaardzo głeboka skalna dziure ktora wyglada troche jak niekomercyjne zejscie do okolicznych podziemi ;)

Obrazek

Kilka razy przegradzaja tam droge tabliczki i tasmy ze "wstep wzbroniony- prace lesne". I co mialby zrobic niby turysta podazajacy szlakiem, ktory widzi taka tabliczke a powiedzmy ze jest bardzo praworządny? Zawrocic? Omijac lasem?

Obrazek

Za Rozdrozem pod Moszną mijamy szopopasnik ktory moglby sie nadac na nocleg. Ze trzy osoby by weszly do srodka. Wogole spanko by bylo super gdyby nie ta wielka dziura w podlodze ;)

Obrazek

Obrazek

Na nocleg zatrzymujemy sie w wiatce na Przeleczy Marcowej. Wyglada jakby niedawno odbywala sie tu jakas spora impreza. Stół jest obity ceratka, przy dwoch miejscach ogniskowych lezy sporo narabanego drewna, zastrugane patyki na kielbaski. W koszu sporo jednorazowych talerzykow i puszek po piwie.
Mimo sprzyjajacych warunkow jakos tak wychodzi ze nie rozpalamy ogniska. Dosyc wczesnie kladziemy sie spac. Cala noc gdzies po okolicach chodza burze, grzmi w oddali i sie blyska. Raz po raz zrywa sie silny wiatr a potem nagle cichnie. Z Głuszycy dochodza odglosy jakiegos festynu albo wesela? Gra muzyczka a pare razy jakby slychac sztucznie ognie.
Juz nawet zaczynamy rozmyslac ze moze Polska wygrala mecz i Głuszyca tak okazuje swa radosc.. Ale krotki telefon do taty rozwiewa nasze "marzenia".. ;-)

Obrazek

Obrazek

Rano dlugo spimy, potem sniadanko i walka z moim zepsutym palnikiem zeby jednak byla ciepla herbatka. Udaje sie ale chyba ostatni raz bo wprawdzie menazka wody sie podgrzala ale palnik cala butle gazu puscil "w atmosfere"..

Obok wiaty przechodza czterej turysci z plecakami. Wreszcie mila odmiana po ciagle spotykanych quadowcach albo niedzielnych spacerowiczach spod Osówki z nieodłacznymi łupiacymi komórkami w dłoniach.
Nie trzeba ich dlugo namawiac na postoj przy winku. Dowiadujemy sie ze wedruja juz od czwartku, a dzisiaj juz niestety wracaja do domow. Milo sie razem biesiaduje wspominajac rozne wyjazdy.

W koncu i my sie zbieramy w dalsza droge. Burzy nie bylo wiec panuje paskudna duchota, nie ma slonca, wisi jakby "czapa" z chmur.. Muchy gryza jakby sie wsciekly.

Mijamy kilka stawków w ktorych miejscowi ochoczo łowia ryby

Obrazek

W Głuszycy rozsiadamy sie pod duzym szachulcowym budynkiem, ktory jak informuje tabliczka byl kiedys "lokalem kategorii IV". Zupelnie jak w piosence "Bar w Beskidzie" :-D Szkoda ze juz jest nieczynny.

Obrazek

Obrazek

Na zarosnietych roznymi ziołami schodkach pozeramy zakupione nieopodal w spozywczaku lody i rozmyslamy jakie tu imprezy musialy sie niegdys odbywac ;)

Odwiedzamy jeszcze Przelecz pod Czarnochem aby obeznac znajdujace sie w jej okolicy dwie wiatki. Nadaja sie raczej dobrze na nocleg w tygodniu albo dla rannych ptaszkow. Do dlugiego porannego biwakowania raczej nie sa przeznaczone- przechadzaja sie tam potworne tlumy spacerowiczow z calego rejonu. Chyba taka moda tu panuje aby w niedziele zabrac rodzine, zostawic auto na parkingu, wylezc na przelecz, klepnac tabliczke z napisem "pozor" i wrocic do domu.

Oto te dwie wiatki:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A najladniejsze widoczki mamy w czasie powrotu z Przełeczy Walimskiej ;)

Obrazek

Komplet fotek:
https://picasaweb.google.com/kraciasty. ... _GorySowie
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 18-06-2012 19:27

Buba, te budowle naziemne w Kompleksie Osówka to nie do końca tak. Siłownia to zawsze były tylko fundamenty, bo o ile jej przeznaczenie dalej jest zagadką, to w/g najnowszej wiedzy miała to być podstawa dla jakiś maszyn.

A ta dziura to szyb wentylacyjny.

miles59
podróżnik
Posty: 122
Rejestracja: 09-03-2012 13:51
Lokalizacja: blizej morza

Postautor: miles59 » 18-06-2012 22:16

maszerowałem w kwietniu trochę w po tych samych miejscach,
milo popatrzeć.
U was jest zdecydowanie bardziej zielono
:)

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Re: Góry Sowie ze sporym dodatkiem okolicznych dolin

Postautor: Michał » 18-06-2012 22:44

buba1 pisze:
Jedziemy dalej. Skodusie zostawiamy pod mila stacyjka Głuszyca Gorna

Obrazek



Z tą stacją wiąże się pewna niesamowita historia, jak chłopakom z Bartnicy wagony zbiegły, pewnie Ariel zna szczegóły :-)

buba1 pisze:Mijamy imponujacy wiadukt

Obrazek



Ooo, niejedna impreza kolejowa była z tym wiaduktem w pierwszej roli...

buba1 pisze: Kierujemy sie w strone pobliskiego kamieniolomu melafirow. Nawet nie wiemy czy jest czynny czy nie.
Po drodze krotka sielanka wsrod ruin jakiegos zakladu przemyslowego



To była sortownia i ładownia od tego kamieniołomu.

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Sowie ze sporym dodatkiem okolicznych dolin

Postautor: Leuthen » 19-06-2012 20:33

Wyprawa w okolice, w których często się zjawiam (ostatnio dwa dni przed Wami, w czwartek) :wink:

buba1 pisze:Idziemy czarnym szlakiem wzdluz torów ktorym chyba ostatnio szedl znakarz ktory go malowal- tzn szlak jest- sciezki nie ma. Jest chaszcz miejscami po szyje.

Szedłem nim kilkukrotnie (to Szlak Martyrologii). Ścieżka jest - na sporym odcinku "przyklejona" do drzew i dlatego stale trzeba między nimi lawirować i się schylać, by nie oberwać gałęziami. Wariant tory, o którym pisze na forum NPM Red Angel, stosowaliśmy w sierpniu zeszłego roku, przez co o mały włos zderzylibyśmy się z szynobusem relacji Kłodzko-Wałbrzych :)

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 26-06-2012 16:50

Human pisze:Siłownia to zawsze były tylko fundamenty, bo o ile jej przeznaczenie dalej jest zagadką, to w/g najnowszej wiedzy miała to być podstawa dla jakiś maszyn.


Niekoniecznie maszyn. Obiekt mógł być po prostu dalej rozbudowywany wzwyż. Świadczą o tym sterczące z niego resztki stalowych prętów. Zresztą zaraz po wojnie według zeznań świadków miały one do 5m wysokości, dopiero potem padły łupem szabrowników.
Ale w rzeczy samej, możliwe jest przemysłowe przeznaczenie obiektu. Przemawia za tym duża ilość rur, studzienek i śluz. No i te dwa charakterystyczne otwory wgłąb, które być może są pozostałością szybu lub klatki schodowej.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 26-06-2012 17:47

Ja tam w powojenne zeznania fantastów nie wierzę, bo jakbym zaczął wierzyć, to bym musiał uwierzyć w teorie Witkowskiego i jemu podobnych fantastów.

Bardziej wierzę w to, że czym miał być ten bajzel można się dowiedzieć w niemieckich papierach, tylko nikomu nie chciało się poszukać*.

* Uwaga, geheim! Takie zazwyczaj uzasadnienie można znaleźć u naszych domorosłych exploratorów, którzy zazwyczaj twierdzą, że papiery Riese są bądź to utajnione, bądź ich nie ma. Ostatnio pojawiła się w tym temacie pewna ciekawa informacja dotycząca sprawdzenia rewersów- czegokolwiek w temacie Riese szukało w niemieckich archiwach mniej niż pięć osób w ogóle. To daje ciekawe pojęcie, co do profesjonalizmu badań.

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 26-06-2012 18:35

Human pisze:czegokolwiek w temacie Riese szukało w niemieckich archiwach mniej niż pięć osób w ogóle. To daje ciekawe pojęcie, co do profesjonalizmu badań.


Bo w niemieckich archiwach zostały resztki tego na czym położyli łapę głównie ruskie. Choć wiele wskazuje na to, że do właściwej dokumentacji "Riese" nie dotarli nigdy. Tak samo amerykańce. Zabawili się w swoje polowanie na mózgi i "Paperclip" ale niewiele im to dało w kwestii ogólnej.

A że szukało niewielu naszych to wcale mnie nie dziwi. Poczytaj wspomnienia np. pana Wilczura, który przechodził przez to wszystko.
Tu nie chodzi o profesjonalizm, ale o zachowanie reputacji a w najgorszym wypadku głowy. I nic w tej kwestii nie zmieniło się przez 67lat.

Problem "Riese" tak czy inaczej jest bardziej złożony niż nam się wydaje. Niektórzy oczywiście węszą sensację ale cytując Burdego- "kto nie wie ten mówi, kto wie- ten milczy".
Niebezpodstawnie zapewne.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 26-06-2012 19:34

Akurat Jacek Wilczur to jest moim zdaniem osoba na polu historycznym skrajnie niebezpieczna i robiąca wiele złego. Jacek Wilczur tkwi w swojej wizji historii i próbuje uciąć wszelkie badania, które jego jedyną słuszną wizję historii próbują obalić. Patrz postępowanie Jacka Wilczura w stosunku do Franciszka Pipera.

Ja bym uważał i polemizował na temat tego, co w niemieckich archiwach zostało. Bo nagle się okazuje, że papiery są, tylko nikt nie próbował ich szukać. Pamiętam słynną dyskusję czym miało być Riese i nagłe "odkrycie XX wieku", że są na przeznaczenie Riese papiery, tylko nikomu nie chciało się szukać.

Po prostu badaczom taniej jest wypisywać fantazję niż wystąpić o udostępnienie zespołu archiwalnego. Głównie dlatego, że za taki zespół trzeba zapłacić. Zapłacić sporo, bo nikt nie da gotowych kwitów na Riese- trzeba kupić cały zespół archiwalny. A to często koszt kilku tysięcy euro/funtów/dolarów.

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 28-06-2012 12:50

Human pisze:Akurat Jacek Wilczur to jest moim zdaniem osoba na polu historycznym skrajnie niebezpieczna i robiąca wiele złego. Jacek Wilczur tkwi w swojej wizji historii i próbuje uciąć wszelkie badania, które jego jedyną słuszną wizję historii próbują obalić. Patrz postępowanie Jacka Wilczura w stosunku do Franciszka Pipera.

Ja bym uważał i polemizował na temat tego, co w niemieckich archiwach zostało. Bo nagle się okazuje, że papiery są, tylko nikt nie próbował ich szukać. Pamiętam słynną dyskusję czym miało być Riese i nagłe "odkrycie XX wieku", że są na przeznaczenie Riese papiery, tylko nikomu nie chciało się szukać.

Po prostu badaczom taniej jest wypisywać fantazję niż wystąpić o udostępnienie zespołu archiwalnego. Głównie dlatego, że za taki zespół trzeba zapłacić. Zapłacić sporo, bo nikt nie da gotowych kwitów na Riese- trzeba kupić cały zespół archiwalny. A to często koszt kilku tysięcy euro/funtów/dolarów.


Akurat wielu (niestety) współczesnych badaczy tkwi po uszy w swojej wizji historii i nie wykazują bynajmniej najmniejszych oznak reformowania. Ale nie o tym chciałem...
Jacek Wilczur jako jeden z pierwszych miał w miarę nieutrudnione podejście do sprawy "Riese" jeszcze w latach, kiedy wiele spraw tego typu było zamiatane pod dywan przez UB (wcześniej Rosjan). Być może zdał sobie wkrótce sprawę z powagi sytuacji i podobnie jak np. Tadeusz Słowikowski zaczął się wyraźnie wycofywać. Co było tego przyczyną, trudno jednoznacznie stwierdzić. Wielu ludzi w sprawie "Riese" wolało z czasem popłynąć ogólnie wiodącym prądem, niż walczyć z nim narażając się na ośmieszenie.

W niemieckich archiwach zapewne możemy znajdywać strzępki informacji. Zresztą dokumentacja jakiejkolwiek inwestycji strategicznej w dziejach wojskowości nigdy nie była przechowywana w całości. To wierutne bzdury, rozsiewane przez kolejnych "superbadaczy". Takie rzeczy zaprzeczają zdrowemu rozsądkowi i są niedopuszczalne jeśli chodzi o sprawy specjalnego znaczenia.
Oczywiście że za dostęp do archiwów się płaci. Ale w rzeczy samej archiwa archiwom nie równe. Cóż z tego że w takim np. Brytyjskim Ministerstwie Wojny znajdują się dokumenty odnośnie śmierci Himmlera, czy (ponoć) patentów wojskowych N.Tesli, jeśli przed rokiem 2025, dostanie się do nich będzie graniczyło z cudem.
Oczywiście...nie dla wszystkich. Zawsze są równi i równiejsi. :wink:

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 29-06-2012 07:44

Tak. Co do archiwów i ich utajnianiu. Kto "załatwił" generała Sikorskiego? Wg mnie WC.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 29-06-2012 13:54

Panowie, proszę Was. Proszę. W sprawie Sikorskiego, kiedyś na jakimś forum za pomocą internetowej kwerendy w NA w Kew udowodniłem, że wszystkie akta są jawne. Poza teczkami personalnymi, które są odtajniane dopiero po 10 latach od śmierci ostatniego zainteresowanego.

W innym przypadku- zatonięcia ORP Orzeł, przynajmniej dwóch historyków udowodniło, że wbrew obiegowej opinii wszystkie akta są jawne.

W przypadku Riese, co udowodnił ostatnio jeden historyk, wszystkie akta są jawne i istnieją.

Problemem jest to, co napisał Nuta- akta są porozdzielane pomiędzy różne teczki i trzeba czasami kupić całą sygnaturę, albo pojechać samemu. Dla jasności- mój znajomy pojechał do AIPMS do Londynu i przedstawili mu 36 teczek i zapytali ile ma miesięcy na ich przejrzenie- a on miał 48 godzin.

Inny znajomy historyk (dobrze, że posiadający mecenasa) dla jednej teczki, która była gdzieś tam, a on nie miał czasu jej szukać kupił cały zespół archiwalny. Za bagatela 10 tysięcy funtów (znaczy jego skan) w NA w Kew.

Jedynym problemem w przypadku takich akt jest kupa kasy i jeszcze więcej wolnego czasu.

Żadnego utrudniania nie było i nie będzie. W dawnych czasach utrudniał Siorek, teraz nie utrudnia absolutnie nikt.

P.S. Fadel, akurat WC w przypadku Sikorskiego jest znacznie mniej podejrzany niż WA.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Sowie ze sporym dodatkiem okolicznych dolin

Postautor: buba1 » 13-10-2012 20:43

Michał pisze:[
Z tą stacją wiąże się pewna niesamowita historia, jak chłopakom z Bartnicy wagony zbiegły, pewnie Ariel zna szczegóły Smile.


Brzmi interesujaco! Dokad zbiegly wagony? :lol: :lol: :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

ferial
tramp
Posty: 39
Rejestracja: 30-01-2012 19:56
Lokalizacja: Głuszyca

Postautor: ferial » 15-10-2012 17:48

Wagony wyłapano dopiero na stacji Gorzuchów Kłodzki puszczając je na tor oporowy. Po drodze w okolicach chyba Nowej Rudy wyskoczyła lokomotywka z mechanikiem (nikomu nic się nie stało). Wszystkiemu oczywiście winny był alkohol. W Bartnicy ładowano kamień na wagony a lokomotywa (SM 03) przetaczała wagony ładowne na tor zdawczy. Ustawiacze (manewrowi) i mechanik popijali co nieco i przy próbie przetoku na inny tor spięli maszynę z wagonami tylko na sprzęg śrubowy pomijając powietrzny ,a hamulce w wagonach są na powietrze. Mając na haku kilkaset ton lokomotywka nie dała rady pociągnąć ,dały radę wagony,choć w przeciwnym kierunku,a że było z górki sprawy się potoczyły nie po myśli pracowników. Winni zostali ukarani.
:mrgreen:


Wróć do „Relacje z wypraw”