Góry Złote na burzowo

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
marcello2
podróżnik
Posty: 123
Rejestracja: 02-03-2012 08:44
Lokalizacja: Dąbrowa Górnicza

Góry Złote na burzowo

Postautor: marcello2 » 15-07-2012 11:47

Korzystając z wolnego od rodzinki, która została u teściów, wybrałem się z kolegą, zwanym Miśkiem, Nuno albo Nunusiem w góry, które do tej pory były dla mnie białą plamą; a znałem je tylko ze zdjęć forumowiczów i z błądzenia palcem po mapie. Jak w tytule padło na Góry Złote. W planach były jeszcze Bialskie, ale sms od buby i zaproszenie na ognisko i pływanie na łódce po Jeziorze Mietkowskim zmieniły je. Ale po kolei...

Obrazek
Skracamy drogę, jedziemy przez Czechy i zatrzymujemy się w wiosce Travna. Auto zostawiamy pod czujnym okiem fanklubu Skody :D

Obrazek
W Czechach raczej mało przejmują się ochroną przyrody, czego ofiarą pada żmija zygzakowata

Obrazek
Po drodze mijamy zamknięty niestety neogotycki kościół pw. Najświętszej Marii Panny wybudowany w latach 1879-1881 wg projektu wiedeńskiego architekta Friedricha von Schmidta.


Obrazek
Po lekturze wątku kibelkowego myślałem, że to wersja dla wielu osób, ale boiska i krzesełka sugerują, że to są raczej szatnie dla zawodników

Obrazek
Czesi mają poczucie humoru, a i nam on się od razu polepsza :D

Obrazek
Idąc niebieskim szlakiem natrafiamy na stary poniemiecki krzyż

Obrazek
Nie znam niemieckiego, ale to chyba na pamiątkę po śmierci Johanny

Obrazek
Kwitną naparstnice purpurowe - jedne z ważniejszych roślin leczniczych

Obrazek
Docieramy w końcu na szczyt Borówkowej. W planach był też ewentualny nocleg w wiacie, ale zbliżająca się burza sprawiła, że lepszym wariantem było rozbicie namiotu, oczywiście nie przy samej wieży, która pod drewnianym okryciem kryje mnóstwo piorunolubnego żelastwa...

Obrazek
Zdążyliśmy zrobić dosłownie kilka zdjęć...

Obrazek
... i musieliśmy szybciutko rozbić namiot.

Obrazek
Zdążyliśmy dosłownie w ostatniej chwili i się zaczęło. Pioruny waliły chyba nieprzerwanie przez kilka godzin. Sama wieża zaliczyła kilka bezpośrednich trafień. A ulewa i wietrzysko bardzo uprzykrzały nam sen.

Obrazek
Namiot wytrzymał, my również, ale nie chciałbym powtarzać takich wrażeń...

Obrazek
Namiot się suszy, a my delektujemy się herbatką i śniadankiem w samotności na szczycie. To rzadkość raczej w tym miejscu, a wracając do auta naliczyłem ponad 40 osób idących do góry.

Obrazek
Jeszcze wdrapujemy się na wieżę, żeby zorientować się w ogólnej sytuacji...

Obrazek
... i znajdujemy prawdziwe kibelki. Luksusy te jednak nie dla nas, ponieważ opłata wynosi 1zł (do przeżycia), ale klucz jest u pani w budce z piwkiem. Problem w tym, że budka z piwkiem zamknięta, a pani pewnie siedzi w cieplutkim domku gdzieś na dole :evil:

Obrazek
Przy okazji Misiek wymyśla patent jak przymocować matę do spodni i ruszamy na dół...

Obrazek
Po drodze wpadamy na nietypową jaszczurkę czyli padalca :)

Obrazek
Kawałek idziemy granicą, jednocześnie niebieskim szlakiem czeskim i zielonym szlakiem polskim.

Obrazek
Jeszcze raz wkraczamy do krainy krasnali i udajemy się w kierunku Lądka Zdroju

Obrazek
Zgodnie z informacją od Cezaryola da się przejechać z Travnej do Lądka Zdroju, tyle że po czeskiej stronie jest bardzo dobry asfalt, a od granicy zaczyna się gówniany asfalt. Ale autko daje radę i zatrzymujemy się w Lądku Zdroju. Misiek jako urzędnik państwowy nie może przeżyć bez kawy, a ja delektuję się lodami z genialnymi świeżymi czerwonymi porzeczkami :-)

Obrazek
W końcu dojeżdżamy do Bielic, skąd zamierzamy uderzyć na Kowadło

Obrazek
Jeszcze tylko obczajamy dobre miejsce na obiad i toaletę :D

Obrazek
Widok z zielonego szlaku na Bielice

Obrazek
Pogoda wymarzona, co chwila mijamy ciekawe okazy flory - tu dzwonek rozpierzchły

Obrazek
Dochodzimy do granicy. W tym miejscu szlak jest beznadziejnie oznakowany, więc wybieramy czeski wariant - szlak koloru żółtego, jak się okaże później - dużo ciekawszy.

Obrazek
Podobno cena na nizinach dochodzi do 30zł/litr, więc nie żałuję sobie... i skutecznie zwalniam tempo wejścia na szczyt :twisted:

Obrazek
Trafiamy na punkt widokowy na czeską stronę i Rychlebske Hory :)

Obrazek
Na szlaku towarzyszy nam całkiem sympatyczna rodzinka odpoczywająca parę wiosek dalej. Mały Wituś (na oko ze 2 lata) wcina z zapałem jagody i... też skutecznie obniża tempo :D
Starszy - może z 4-letni- Staś jest jeszcze lepszy. W pewnym momencie pokazuje nam podeszwę od buta i z wielkim bananem na twarzy oświadcza, że to jego, ale jemu to nie przeszkadza, bo będzie miał lżejszego buta :!: To się nazywa podejście do problemu. Mama kwituje to, że i tak długo wytrzymały te buty po cioci i cała rodzinka zdobywa najwyższy szczyt Gór Złotych :D

Obrazek
Najpierw czeska wersja szczytu...

Obrazek
... a zaraz za chwilę polska. Zwrócić uwagę trzeba na różnicę w wysokości - cały 1 metr :D

Obrazek
Pół godziny odpoczywamy na szczycie. W tym momencie następuje ożywiona korespondencja z bubą i zamiast iść na widoczne na tym zdjęciu Góry Bialskie wybieramy się w podróż nad Jezioro Mietkowskie.

Obrazek
Wracamy już cały czas zielonym szlakiem i mamy widok na Bielice z góry

Obrazek
Jeszcze tylko zdjęcie-dedykacja dla syna - wielkiego miłośnika koparek. Mam nadzieję, że już niedługo ruszy ze mną na szlak. I pociągnie za sobą starszą siostrę :)

Obrazek
Obiadek i toaleta w Białej Lądeckiej i można ruszać do buby i toperza :D

A jak potoczyły się nasze dalsze losy można przeczytać i zobaczyć tu:
http://sudety.it/forum/viewtopic.php?t=3349

Jak ktoś ma ochotę na więcej zdjęć z Gór Złotych, to zapraszam tu:
https://picasaweb.google.com/1023601864 ... e67072012#