Brama Morawska na rowerach.

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Brama Morawska na rowerach.

Postautor: Michał » 27-08-2012 23:19

W zimie, jak byliśmy w Jesenikach, zostaliśmy w informacji turystycznej w Krnovie zasypani folderami i mapkami polecającymi czeski Śląsk Morawski, zwłaszcza pod kątem turystyki pieszej i rowerowej. Zatem w długi czerwcowy weekend wykorzystaliśmy wiedzę zawartą w publikacjach i popełniliśmy kilkudniową wycieczkę z rowerami w Czechy, nieopodal polskiej granicy, do Bramy Morawskiej.
Po drodze odwiedzamy miasteczko Pribor, z klasycznym układem urbanistycznym.

Obrazek

Obrazek



Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miasteczko słynie z miejsca urodzin Zygmunta Freuda, słynnego autora psychoanalizy; gdzie zachował się dom rodzinny.

Obrazek

Przed domem pomnik- kozetka dla pacjentów Freuda.

Obrazek

Na jednej z uliczek spotkaliśmy turystów też z Polski, i niemal równocześnie krzyknęliśmy, że urocze wąskie uliczki przypominają miasteczka Chorwacji.

Obrazek

Obrazek

Jechaliśmy na chybił trafił, nie mieliśmy konkretnego planu ani upatrzonego miejsca na nocleg. Przejechawszy przez Koprivnice- przemysłowe miasto u podnóża Beskidu Morawskiego, znane z zakładów Tatra, dotarliśmy do miejscowości Stramberk na zboczu Bilej Hory. Stramberk, zwany Morawskim Betlejem okazał się małą mieścinką o turystycznym charakterze, pełną gospód i „pensjonów”. Nieopodal jest stary zamek i wieża widokowa.

Obrazek

W informacji turystycznej otrzymaliśmy wykaz miejscowych „ubytovni” i rozpoczęliśmy rekonesans za jakimś noclegiem. Ale nic ciekawego nie znaleźliśmy bo albo nie było miejsc, albo jacyś dziwni ludzie gościli, albo coś tam, coś tam. Zrezygnowani powróciliśmy do Koprivnic, gdzie również jest informacja turystyczna, (tak, tak, w przemysłowych miastach w Czechach są punkty informacji turystycznej), w której pomiędzy folderami m.in. wydanymi po polsku, wygrzebałem wykaz koprivnickich ubytowni.
Dwie pierwsze miejscówki wg listy wyglądały na zachęcająco, bo miały być schroniskami młodzieżowymi, ale na miejscu okazały się hotelami robotniczymi na terenie dawnego post-socjalistycznego ośrodka sportowego; z towarzystwem nieciekawej proweniencji, zresztą, nie zastaliśmy nikogo z obsługi, zatem daliśmy sobie spokój.
Następna w kolejce była Ubytovnia „U Matesa”. Długo nie mogliśmy znaleźć tego przybytku, w końcu odnaleźliśmy lokum ukryte pomiędzy blokami na osiedlu mieszkaniowym :-)

Obrazek

Ten zacny lokal, o którym później napiszę, okazał się wart naszej uwagi, skorzystaliśmy z jego gościnnych progów i założyliśmy w nim bazę wypadową.
Następnego dnia wyruszyliśmy na pogórze stanowiące zachodni początek Beskidów (a nawet chyba Karpat, niech geografowie się wypowiedzą).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Hukvaldy i Hrad.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przełęczą będziemy za chwilę jechać

Obrazek

Obrazek

Skansen dawnej wsi Kozlovice.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dawna zakladni skola w Kozlovicach (szkoła podstawowa), też udostępniona do zwiedzania, tylko my oczywiście musieliśmy jechać poniedziałek, kiedy wszystkie muzea i skanseny pozamykane.

Obrazek

W Czechach być i słynnej kofoli nie pić to jak być w Rzymie i nie widzieć papieża. W Kozlovicach zaspokajamy nasze potrzeby w tej dziedzinie.
Znowu beskidzko- morawskie pejzaże.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Coś dla miłośników industrialu. Koprivnice.

Obrazek

Centrum przemysłowego miasta Koprivnice. W tle biurowiec zakładów Tatra.

Obrazek

Katolicki dum (coś w stylu domu ludowego), z tradycyjną czeską gospodą, w której objadaliśmy się śmażenym syrom z tatarską omastą i hranolkami popijanym oczywiście Radegastem, a jakże :-D

Obrazek

Trzeci dzień spędziliśmy na wycieczce rowerowej w przeciwną stronę, pojechaliśmy do Nowego Jicina (tego od Rumcajsa).
Znowu coś dla miłośników industrialu. Kopalnia gazu ziemnego- odwiert gazowy.

Obrazek

Nowy Jicin- wjazd godnie uczczony kofolą :-)
Rynek miasteczka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do Koprivnic wróciliśmy alternatywną trasą, z napotkanymi w mijanych wsiach ciekawymi starociami architektonicznymi w Rybi i Zavisicach.

Obrazek

Obrazek

Jak wspomniałem, w Koprivnicach są zakłady Tatra, produkujące znane i u nas ciężarówki. Okazuje się, że firma posiada bogatą tradycję produkcji samochodów, nie tylko ciężarowych ale i osobowych, a nawet wagonów motorowych. Ostatni dzień spędziliśmy na zwiedzaniu muzeum poświęconym historii produkcji tejże fabryki.

Obrazek

Reszta fotek z muzeum będzie na końcu relacji.
Teraz coś obiecanego o ubytowni "U Matesa".
Wiem, że na forum są miłośnicy wiejskich karczm, osiedlowych barów i gospód, więc powiem Wam tak: Jeżeli nie byliście w Koprivnicach to nie wiecie, co tracicie. Te miasteczko powinno być dla Was miejscem obowiązkowej pielgrzymki, niczym mekka dla muzułmanów. Zacny lokal, z którego gościny korzystaliśmy mieści się w widocznym na zdjęciach obiekcie, w którym jest również karczma i sklep. Na górze jest trzypokojowa cześć schroniskowa, każdy pokój z własną łazienką, oraz "spolecna kuchynka"(wspólną kuchnią). Standard jak w naszych ptsm-ach, a cena też całkiem przyswajalna 150 koron (ok. 26 zł, wszędzie indziej krzyczeli 250-300 Kc). Ze schroniska można przejść "w laciach" przez zaplecze do karczmy. Karczma typowa dla Czechów- bar z kilkoma lanymi piwami i oczywiście nieśmiertelną laną kofolą.

Obrazek

Obrazek

Atmosfera klasyczna dla Czechów: do baru i ogródka schodziły się z okolicznych bloków cale rodziny (naprzeciw karczmy jest osiedlowy plac zabaw), ludzie się śmiali i bawili. Mieliśmy okno nad ogródkiem piwnym, i nie było problemem, żeby po powrocie z trasy trochę się przespać przy otwartych oknach: żadnych pijackich wrzasków, ryków i podobnej chamówy, znanej z polskiego podwórka. Ludzie siedzieli do 23 i jakoś nikomu do głowy nie przychodziło, żeby w drodze powrotnej demolować kosze na śmieci.
Miejscówka jest idealna na małe zloty i prywatne wypady turystyczne (przed nami była ekipa Słowaków na rowerach). Z Koprivnic jest doskonała baza wypadowa w Beskid Morawski i Śląski, a stosunkowo niedaleko są Sudety. Trzeba tylko wcześniej się umówić, gdyż z schroniska często korzystają firmy w delegacji do zakładów Tatra. Dla zainteresowanych mam namiary na schronisko.
Oprócz opisanego schroniska przejeżdżając rowerami przez Koprivnice naliczyliśmy jeszcze ok. 8 podobnych knajp, gospód i barów ukrytych pomiędzy blokami. Tak więc miłośnicy turystyki bufetowej mogą spędzić cały dzień w niewielkich Koprivnicach pielgrzymując od karczmy do karczmy.

Obrazek

Dobrze, obiecane fotki z muzeum Tatry.

Tatra opancerzona

Obrazek

Tatra 30

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zakłady Tatra

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W pojazdach przedwojennych były już montowane radioodbiorniki (chyba lampowe :-) )

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Prasa polska z 1930 roku

Obrazek

Ten samochód najbardziej przypadł mi do gustu :-)

Obrazek

Silnik Diesla, stosowany m.in. w szynobusach.

Obrazek

Obrazek

Pojazdy w dalszej części planu brały udział w wyprawach egzotycznych oraz rajdzie Paryż- Dakar.

Obrazek

Obrazek

Wagon motorowy.

Obrazek

Dla zainteresowanych: trasy rowerowe o umiarkowanej trudności, dziennie robiliśmy ok. 50 km, były podjazdy, ale daliśmy (zwłaszcza Gosia) radę.

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4263
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Brama Morawska na rowerach.

Postautor: Pudelek » 28-08-2012 10:32

Michał pisze:Na jednej z uliczek spotkaliśmy turystów też z Polski, i niemal równocześnie krzyknęliśmy, że urocze wąskie uliczki przypominają miasteczka Chorwacji.

eee? :D rozumiem, że powiedzielibyście np. Austrii, ale Chorwacji? przecież nad morzem to same białe miasta z kamienia, które raczej trudno porównać z czeskimi, w głębi lądu Varazdin, Osijek czy Vukovar to owszem, jest podobieństwo, bo leżały w tym samym państwie, ale te raczej są mało reprezentatywne dla Chorwacji ;)

(tak, tak, w przemysłowych miastach w Czechach są punkty informacji turystycznej),

myślę, że ta IT to głównie z powodu owego Muzeum Tatry - jak dla mnie, było to jedno z najciekawszych i najlepszych muzeów motoryzacyjnych w jakich byłem :)

a ubytovna tam ciekawa, trzeba by kiedyś zajrzeć!
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Re: Brama Morawska na rowerach.

Postautor: Fadel » 28-08-2012 14:20

Świetna relacja i wspaniała wyprawa. Przypomniałem sobie moje wędrówki w tej krainie. Dzięki.

Michał pisze:
Następnego dnia wyruszyliśmy na pogórze stanowiące zachodni początek Beskidów (a nawet chyba Karpat, niech geografowie się wypowiedzą).



Co prawda jestem chemikiem, ale geografia to mój "konik". Tu masz regionalizację fizycznogeograficzną:

http://www.trasovnik.cz/k_ainfcr/horopis/horopis.asp
Cała Morawska Brama jest zaliczana do Karpat.

Tu jest regionalizacja polityczna:
Obrazek
Byłeś w Czeskiej Republice, ale na Morawie, nie w Czechach.

Michał pisze:
Trzeci dzień spędziliśmy na wycieczce rowerowej w przeciwną stronę, pojechaliśmy do Nowego Jicina (tego od Rumcajsa).



Rumcajs pochodził z Jičína:

http://www.kudyznudy.cz/Aktivity-a-akce/Aktivity/Jicin---mesto-pohadky-a-pamatek.aspx

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 28-08-2012 15:49

co ma symbolizowac ta lekko upiorna rzezba z pierwszych zdjec?

Michał pisze:Dwie pierwsze miejscówki wg listy wyglądały na zachęcająco, bo miały być schroniskami młodzieżowymi, ale na miejscu okazały się hotelami robotniczymi na terenie dawnego post-socjalistycznego ośrodka sportowego; z towarzystwem nieciekawej proweniencji, zresztą, nie zastaliśmy nikogo z obsługi, zatem daliśmy sobie spokój. .


Oj ja bym chciala gdzies zdobyc wykaz polskich hoteli robotniczych gdzie mozna zanocowac!! :lol: Jak na razie trafilam przypadkiem na trzy- w Zdzieszowicach, Łosicach i Kole i wynioslam stamtad bardzo a to bardzo mile wspomnienia! :D


Michał pisze:Wiem, że na forum są miłośnicy wiejskich karczm, osiedlowych barów i gospód, więc powiem Wam tak: Jeżeli nie byliście w Koprivnicach to nie wiecie, co tracicie.


Im gospoda bardziej wiejska , osiedlowa i lokalna tym lepiej! Acz czesto urokiem takich miejsc jest nawiazanie kontaktu z miejscowymi.. a ja jakos Czechow wogole nie rozumiem jak do mnie mowia, ni w ząb :(
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4263
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 28-08-2012 16:05

buba1 pisze:
Oj ja bym chciala gdzies zdobyc wykaz polskich hoteli robotniczych gdzie mozna zanocowac!! :lol:


nocowałem w hotelu robotniczym w Bratysławie - na korytarzu stały śmierdzące buciory przed uchylonymi drzwiami, z których dolatywało chrapanie albo jakieś zduszone filmy z telewizji :D klucz do kibla damskiego tylko na portierni, ponieważ panowie włamywali się do kąpiących pań :lol: przy wejściu kołowrotek jak na stadionie, bez karty żadni koledzy-menele nie wejdą i nie wniosą alkoholu (teoretycznie był zakaz, ale wszystkim się flaszki wręcz wywalały z siatek 8) ). Trzeba było tylko pamiętać, aby zamknąć na noc drzwi, bo kumpel zapomniał i w środku nocy wpadł do niego bełkocący Cygan :lol:
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 28-08-2012 16:44

Pudelek pisze:
buba1 pisze:
Oj ja bym chciala gdzies zdobyc wykaz polskich hoteli robotniczych gdzie mozna zanocowac!! :lol:


nocowałem w hotelu robotniczym w Bratysławie - na korytarzu stały śmierdzące buciory przed uchylonymi drzwiami, z których dolatywało chrapanie albo jakieś zduszone filmy z telewizji :D klucz do kibla damskiego tylko na portierni, ponieważ panowie włamywali się do kąpiących pań :lol: przy wejściu kołowrotek jak na stadionie, bez karty żadni koledzy-menele nie wejdą i nie wniosą alkoholu (teoretycznie był zakaz, ale wszystkim się flaszki wręcz wywalały z siatek 8) ). Trzeba było tylko pamiętać, aby zamknąć na noc drzwi, bo kumpel zapomniał i w środku nocy wpadł do niego bełkocący Cygan :lol:


Brzmi to jak reklama obiektu ktory koniecznie trzeba odwiedzic :D
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Michał
Moderator
Posty: 2050
Rejestracja: 15-12-2007 02:18
Lokalizacja: Kędzierzyn Koźle

Postautor: Michał » 28-08-2012 21:24

buba1 pisze:co ma symbolizowac ta lekko upiorna rzezba z pierwszych zdjec?

Oj ja bym chciala gdzies zdobyc wykaz polskich hoteli robotniczych gdzie mozna zanocowac!! :lol:


Ad 1. nie mam pojęcia.
Ad 2. Gogluj frazę :"usługi hotelarskie" lub "tanie noclegi dla firm". W dużych przemysłowych miastach jest tego od groma, u nas w Kędzierzynie wiem co najmniej o trzech hotelach robotniczych. Aczkolwiek szanse noclegu dla "turystów z ulicy" są średnie.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 28-08-2012 21:29

Ta "upiorna rzeźba" to nic innego, jak artystyczne wyobrażenie Jana Sarkandra.

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 28-08-2012 21:38

buba1 pisze:co ma symbolizowac ta lekko upiorna rzezba z pierwszych zdjec?


"V jiném domě bydlel tři roky v mládí kardinálův současník Jan Sarkander, který zde chodil do školy – později, když vyrostl a nešťastně se zapletl do politiky, načež se stal v březnu roku 1620 v Olomouci mučedníkem víry katolické. Tak dlouho ho napínali na skřipec, až chudák vypustil duši. Na začátku devadesátých let minulého století byl prohlášen za katolického svatého, což mu příslušníci jiných konfesí příliš nepřáli. Většinovému lidu to bylo jedno. Plastika decentně připomíná jeho mučednickou smrt vytahováním údů a ruka držící prst před ústy pak jeho mlčenlivost, s níž nevyzradil jakési vojenské plány. Někteří historici tvrdí, že ani nemohl, neboť o nich nevěděl. Omítka na fasádě některých domů by potřebovala renovaci."

Obrazek

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: Brama Morawska na rowerach.

Postautor: ecowarrior » 08-09-2012 18:25

Gratuluję udanej wyprawy, relacji i nosa do noclegów :D
Michał pisze:Wiem, że na forum są miłośnicy wiejskich karczm, osiedlowych barów i gospód, więc powiem Wam tak: Jeżeli nie byliście w Koprivnicach to nie wiecie, co tracicie. Te miasteczko powinno być dla Was miejscem obowiązkowej pielgrzymki, niczym mekka dla muzułmanów.

eco sce do Koprivnic!! :P

Poniższe zdjęcie przypomina mi wędrówkę poprzez Horne diery:
Obrazek

Horne diery
Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”