Auto zostawiamy na parkingu (60 koron/dzień) przy dolnej stacji kolei gondolowej Černohorsky Express. Idziemy obok parku linowego, by wejść na czerwony szlak prowadzacy na szczyt. Zimą, Zvonková cesta, bo tak nazywa się droga z czerwonymi znakami, służy jako tor saneczkowy. Na początku szlaku chata Zvonička.
W miejscu zwanym U Malych Pardubickych bud czerwony szlak przechodzi na wąską scieżkę, która początkowo opada a potem wznosi się ,prowadząc do hotelu Cerna bouda.
Fragment szlaku przy mostku nad potokiem.
Male Pardubicke Boudy to dwa stare domy na małej leśnej polanie. W czeskich górach jest wiele takich miejsc, klimatycznych, trochę tajemniczych. Żal, że w naszej części Sudetów takie miejsca zostały zniszczone.
Powyżej bud otwiera się pierwszy tego dnia widok na Śnieżkę. Biała plamka wśród drzew to Velke-Pardubicke Boudy.
Dochodzimy do hotelu Cerna Bouda.
Przy ładnej pogodzie można podziwiać Karkonosze. My mieliśmy widok na walec.
Idziemy w dół obejrzeć czarnogórskie torfowisko. Las po drodze zachęca do dalszej wędrówki.
Widok na torfowisko z drewnianej wieży widokowej.
Wracamy do Cernej boudy, by dotrzeć na szczyt Cernej Hory. Tuż obok wierzchołka króluje wieża nadajnika telewizyjnego. Tablica informuje, że obiekt wybudowała polska firma Budimex a wyposażenie elektroniczne dostarczyła Unitra - Warszawa.
Kierujemy się w stronę kiosku "U starej lanovky" a tu niespodzianka - sarny, które pasą się niczym krowy.
Idziemy dalej - tu kolejna niespodzianka - zrujnowane schronisko. Okazuje się, że to Sokolska Bouda.
Rzut oka na położony niżej Horsky hotel.
Idziemy jeszcze obejrzeć wieżę widokową wybudowaną na bazie słupa starej kolejki górskiej. Niestety chmury zasłaniają widok na okolicę. Mimo to jesteśmy zadowoleni z wycieczki - "akumulatory naładowane".



