zagubieni na Ślęży

Gdzie jechać? Jak dojść? Co zobaczyć? O turystyce w Sudetach.
Artur M.
tramp
Posty: 30
Rejestracja: 24-09-2007 13:45
Lokalizacja: Wrocław

zagubieni na Ślęży

Postautor: Artur M. » 22-10-2012 08:22

Czytam i nie wierzę:
http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/682573,po-ciemku-turysci-zabladzili-w-drodze-na-sleze-szukali-ich,id,t.html

Dobrze, że nie była potrzebna interwencja helikoptera ratunkowego. To nie lada wyczyn, żeby wybrać się do lasu wieczorem bez latarki i zgubić się na czerwonym szlaku na Ślężę.

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 22-10-2012 10:37

A ja się potem dziwię, że na forach turystycznych można znaleźć mrożące krew w żyłach wycieczki ze Ślęży, na którą trzeba ubrać wysokie buty w twardości B lub więcej :D

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 22-10-2012 16:07

Ja myślę, że to magiczne moce tej góry, pewno chciała [Ślęża] ich poprowadzić w kierunku jakiegoś skarbu a ci od razu w panikę :wink:

Nuta
podróżnik
Posty: 217
Rejestracja: 01-09-2011 21:42
Lokalizacja: L-Stadt

Postautor: Nuta » 22-10-2012 17:16

Zapewne kolejni "trampkowicze" na szlaku. Nihil novi.

Chociaż na ostatniej wyrypie wygrała naszym zdaniem inna trójka wycieczkowiczów, którą spotkaliśmy jak schodziliśmy do Przełęczy Tąpadła. Jak wiem że żółty to "lajcik" ale panie uzbroiły się w wydatne szpilki, a towarzyszył im jegomość w garniaku, jakichś mokasynkach i z parasolem w dłoni.
No ale dla chcącego... :lol:

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 22-10-2012 17:54

Droga północno-wschodnia na Ślężę potrafi być groźna.
:mrgreen:
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

tirpiz
łazik
Posty: 97
Rejestracja: 01-03-2010 21:49
Lokalizacja: Legnica

Postautor: tirpiz » 23-10-2012 08:56

A mi się kiedyś zdarzyło „sprowadzić” turystkę z synkiem z Witoszy – to taka górka nad Staniszowem koło Jeleniej Góry. Okazało się, że pani przyjechała na wakacje z Gdańska, zeszła ze ścieżki i wpadła w panikę. Bała się, że zabłądzi, że wieczór blisko, a tu górzyska strome i srogie - a może jeszcze niedźwiedziedzie... I tak na serio.
Do dziś pamiętam jak ona się tam darła :D :D :D
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 23-10-2012 15:57

Mój komentarz do całej tej sprawy zawarłem tu
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?p=748 ... ght=#74831

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 23-10-2012 15:58

tirpiz pisze:A mi się kiedyś zdarzyło „sprowadzić” turystkę z synkiem z Witoszy – to taka górka nad Staniszowem koło Jeleniej Góry. Okazało się, że pani przyjechała na wakacje z Gdańska, zeszła ze ścieżki i wpadła w panikę. Bała się, że zabłądzi, że wieczór blisko, a tu górzyska strome i srogie - a może jeszcze niedźwiedziedzie... I tak na serio.
Do dziś pamiętam jak ona się tam darła :D :D :D

Nie wszystkim trzeba tłumaczyć, gdzie to jest - ja nawet na Witoszy byłem (i oglądałem resztki kolumny Bismarcka :wink: ). A ta pani to zabłądziła wchodząc od strony Staniszowa czy Jeleniej?

tirpiz
łazik
Posty: 97
Rejestracja: 01-03-2010 21:49
Lokalizacja: Legnica

Postautor: tirpiz » 23-10-2012 20:13

Leuthen pisze:A ta pani to zabłądziła wchodząc od strony Staniszowa czy Jeleniej?

A to w ogóle taka ciekawa historia - usłyszeliśmy tą panią gdy siedzieliśmy sobie już na górze. Brzmiało to mniej więcej tak: "Oooj, o Jezu. Oooj. Ratunku. Boże, ktoś tu jest? Pomocy. Oooj, ojojoj..." Zbiegliśmy do niej, bo te wołania brzmiały dość dramatycznie - a okazało się, że nic się nie stało, tylko.... nie wie jak wrócić na szlak (zeszła z niego jakieś kilka - może kilkanaście metrów).
Kobieta (jak się później okazało - nauczycielka polskiego) postury była nikczemnej ale dźwigała gigantczny plecak, do którego zabrała chyba pół domu i do tego dzieciaka, który miał wszystkiego dość.
Przyjechała sobie na wakacje - tak ogólnie - w góry. A na pytanie gdzie droga prowadzi - odpowiedziała, że "no.... w zasadzie.... to .... hmmmm... do Jeleniej chyba... na jakiś nocleg". A tak w ogóle to do chcieli jechać do Karpacza, a do Staniszowa to ktoś ich podrzucił stopem, bo to ładna miejscowość i bardzo blisko Jeleniej, więc będą sobie mogli dalej pojechać, itp.
My wracaliśmy do Cieplnic, więc poszła z nami. Nieśliśmy jej wtedy na zmianę ten cholerny plecak...
Skończyło się tak, że już w Cieplicach daliśmy jej naszą mapę, ona nas wyściskała i zaprosiła do siebie na wakacje nad morze. Ale jakoś tak wyszło, że nie skorzystaliśmy...
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...


Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”