Moje przygody z biletem regio piątka, czyli proby przebycia pociagiem odcinka o dlugosci okolo 10 km (jedna stacja):
Juz z zakupem byl problem bo nie chcieli mi go w jednej z kas sprzedac, babka twierdzila ze nie nalezy sie na pociagi IR tylko na regio. Na szczescie w innym miescie udalo sie takowy nabyc.
Poniedzialek
W pociagu nie udaje mi sie znalezc konduktora aby podbil bilet. Mam spore podejrzenia ze akurat jak go szukalam to siedzial w kiblu. Jade na gape.
Wtorek
Konduktorzy odmawiaja podbicia biletu za darmo. Twierdza ze za podbicie nalezy sie oplata taka jak za wypisanie biletu w pociagu. Odmawiam uiszczenia tej oplaty. Konduktorzy nie podbijaja biletu. Twierdzą ze jade bez waznego biletu i musza mnie wysadzic z pociagu na najblizszej stacji. A mnie w to graj bo wlasnie tam chce wysiasc.
Sroda
W wyniku ponadgodzinnego opoznienia poprzedniego pociagu nie udaje mi sie zalapac na przesiadke
Czwartek
Sympatyczni konduktorzy podbijaja mi bilet bez szemrania, zapraszaja do swojego przedzialu, pokazuja kabine maszynisty , czestuja żurkiem i zapraszaja na impreze wieczorem.
Poki co - czwartek a ja mam jedna pieczatke. Ten bilet regio-piatka to rzeczywiscie niezla promocja i oplacalna sprawa
Szkoda ze najprzyjemniejszy przejazd okazal sie najdrozszy
Ciekawe co bedzie dalej

"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...