Kontynuacja wątku http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=103&postdays=0&postorder=asc&start=60
dotycząca wyprawy nowym GSSem.
GSS wg Mariomara
Wirek. Góry Sowie wykluczam nie z racji poziomicy 1000 m, ale dlatego, że leżą w bocznym grzbiecie Sudetów, a my mamy przejść grzbiet główny.
Coś mi się wydaje, że będziemy planować tą imprezę, planować, aż zestarzejemy się i na dodatek zrobimy się zrzędliwi, jak dwóch dziadków z teatarlego balkonika w Muppets show.
Coś mi się wydaje, że będziemy planować tą imprezę, planować, aż zestarzejemy się i na dodatek zrobimy się zrzędliwi, jak dwóch dziadków z teatarlego balkonika w Muppets show.
mariomar pisze:Coś mi się wydaje, że będziemy planować tą imprezę, planować, aż zestarzejemy się i na dodatek zrobimy się zrzędliwi, jak dwóch dziadków z teatarlego balkonika w Muppets show.
Szczerze powiedziawszy, to chciałbym na starość mieć tyle werwy i cynicznego poczucia humoru
A tak serio, to może ustalmy, od którego końca zaczynamy nagryzać Sudety. Proponowałbym zachodni kraniec, ale dostosuję się.
Gdy to ustalimy, trzeba będzie tylko uzgodnić marszrutę i dojazd (gdyby samochód był konieczny, to mam 3 miejsca free).
Termin uzależniony jest chyba od pogody.
Także Mariuszu bądź dobrej myśli - wyjazd na pewno dojdzie do skutku
Zmierzyłem w domu, że Główny Grzbiet Sudecki, od okolic na pn.-zach. od Zgorzelca (tak, tak, tędy - na Pogórzu Łużyckim - biegnie wododział między Odrą a Łabą, a więc Morzem Bałtyckim a Północnym) po Bramę Morawską, ma długość... 563 km!
A zatem - chcąc podzielić przejście tego grzbietu na etapy weekendowe (2 dni po 15-20 km każdy), otrzymamy:
563 km: 15/20 km = 38/29 dni : 2 dni weekendu = od 14,5 do 19 weekendów.
Więc, żeby przejść ów grzbiet, potrzeba nam będzie 14,5-19 weekendów!!! Trochę to dużo. Ale mam inny pomysł, jak pokonać tę odległość oraz jak pokonać trudność dojazdu autem i powrotem na liniowe odcinki (nie pętle). Ale o tym w następnym odcinku.
A zatem - chcąc podzielić przejście tego grzbietu na etapy weekendowe (2 dni po 15-20 km każdy), otrzymamy:
563 km: 15/20 km = 38/29 dni : 2 dni weekendu = od 14,5 do 19 weekendów.
Więc, żeby przejść ów grzbiet, potrzeba nam będzie 14,5-19 weekendów!!! Trochę to dużo. Ale mam inny pomysł, jak pokonać tę odległość oraz jak pokonać trudność dojazdu autem i powrotem na liniowe odcinki (nie pętle). Ale o tym w następnym odcinku.
Zatem czekamy na kolejny odcinek forumonoweli Mariomara
. Z niecierpliwością!
A ja obiecuję zaopatrzyć się w mapę G. Łużyckich "czem prędzej".
Poza tym, jeśli przyjmiemy sobie założenie, że część weekendów połączymy wykorzystując długie weekendy, a częstotliwość naszych wyjazdów będzie większa niż co 4-5 tygodni, to ostateczny czas "zaliczenia" szlaku będzie wyglądał trochę milej
.
A ja obiecuję zaopatrzyć się w mapę G. Łużyckich "czem prędzej".
Poza tym, jeśli przyjmiemy sobie założenie, że część weekendów połączymy wykorzystując długie weekendy, a częstotliwość naszych wyjazdów będzie większa niż co 4-5 tygodni, to ostateczny czas "zaliczenia" szlaku będzie wyglądał trochę milej
Liczmy dalej:
W roku mamy 52 weekendy - połowę, przypadającą na okres zimowy, zostaje nam w każdym roku 26 weekendów. Jeżdżąc w co 4 weekend w góry, w ciągu jednego roku mamy 6,5 weekendów. Skoro trasa zajmie nam 14,5-19 tygodni, to będziemy ją szli 14,5-19 podzielić na 6,5 = od 2 do 3 lat. Apollo - czy damy radę?
W roku mamy 52 weekendy - połowę, przypadającą na okres zimowy, zostaje nam w każdym roku 26 weekendów. Jeżdżąc w co 4 weekend w góry, w ciągu jednego roku mamy 6,5 weekendów. Skoro trasa zajmie nam 14,5-19 tygodni, to będziemy ją szli 14,5-19 podzielić na 6,5 = od 2 do 3 lat. Apollo - czy damy radę?
Może zamiast szlaku, zdobyć tzw. dominanty krajobrazowe, znajdujące się na jego trasie.
Dominanta krajobrazowa, to szczyty, który od sąsiedniej dominanty jest oddzielony przełęczą, głęboką na 300 m, 200 m lub 100 m (czyli rozpotrujemy tu wysokość względną). Dominanty trzysetki, to wybitne domimanty krajobrazowe, dwusetki - wyraźne dominanty, natomaist setki - zwykłe dominanty, lekko zaznaczające się w krajobrazie. I tak, dla przykładu, w Karkonoszach mamy następujące dominanty krajobrazowe:
300 - Wielki Szyszak i Śnieżka,
200 - Cerna hora,
100 - Predni Zaly, Lucni hora, Skalny Stół, Łysocina, i kilka innych.
Dzięki zdobywaniu dominant, jest kilka zalet:
- mamy mniej do przejscia
- mozna parkowac samochodem w jednym miejscu i zdobywać dany szczyt, idąc pętlowo, a nie liniowo,
- zdobędziemy wszystkie wybitniejsze szczyty, bez względu na wysokość bezwzględną (tj. npm.)
Można by pójść za ciosem i zamiast Głównego Grzbietu Sudeckiego, zdobyć wszystkie trzysetki i dwusetki w całych Sudetach (setki pomijam, bo jest ich dość sporo).
Mam już prawie kompletną listę dominant w Sudetach - trzysetki i dwusetki wywęszyłem już wszystkie, setki jeszcze muszę dogrzebać. Co Wy na to? Tych dwusetek i trzysetek nie jest wcale tak za dużo.
Dominanta krajobrazowa, to szczyty, który od sąsiedniej dominanty jest oddzielony przełęczą, głęboką na 300 m, 200 m lub 100 m (czyli rozpotrujemy tu wysokość względną). Dominanty trzysetki, to wybitne domimanty krajobrazowe, dwusetki - wyraźne dominanty, natomaist setki - zwykłe dominanty, lekko zaznaczające się w krajobrazie. I tak, dla przykładu, w Karkonoszach mamy następujące dominanty krajobrazowe:
300 - Wielki Szyszak i Śnieżka,
200 - Cerna hora,
100 - Predni Zaly, Lucni hora, Skalny Stół, Łysocina, i kilka innych.
Dzięki zdobywaniu dominant, jest kilka zalet:
- mamy mniej do przejscia
- mozna parkowac samochodem w jednym miejscu i zdobywać dany szczyt, idąc pętlowo, a nie liniowo,
- zdobędziemy wszystkie wybitniejsze szczyty, bez względu na wysokość bezwzględną (tj. npm.)
Można by pójść za ciosem i zamiast Głównego Grzbietu Sudeckiego, zdobyć wszystkie trzysetki i dwusetki w całych Sudetach (setki pomijam, bo jest ich dość sporo).
Mam już prawie kompletną listę dominant w Sudetach - trzysetki i dwusetki wywęszyłem już wszystkie, setki jeszcze muszę dogrzebać. Co Wy na to? Tych dwusetek i trzysetek nie jest wcale tak za dużo.
Wcale nie umarł, tylko dopiero wróciłem z wyjazdu tzw. służbowego
.
Mariusz, dostosuję się do wszelkich Twoich pomysłów!
Chociaż mnie tam czas nie przeraża. Zamierzam jeszcze trochę pożyć, więc te 19 weekendów też może być.
Wydaje mi się, że jak najbardziej potrzebny jest ogólny zamysł ciągu wypraw, natomiast mam nadzieję, że w miarę odbywanych wyjazdów, liczba uczestników będzie wzrastać
. Także bardziej szczegółowe koncepcje pewnie będą dotyczyć szerszego grona osób.
Możemy umówić się tak: kupię mapę (ciągle nie dotarłem do Księgarni Podróżnika, o której wspominałeś przez tel.), ustalimy termin i gryplan pierwszego z serii weekendów i w drogę.
Zresztą - szczegóły wypraw możemy omówić w drodze do Niemiec
.
Mariusz, dostosuję się do wszelkich Twoich pomysłów!
Chociaż mnie tam czas nie przeraża. Zamierzam jeszcze trochę pożyć, więc te 19 weekendów też może być.
Wydaje mi się, że jak najbardziej potrzebny jest ogólny zamysł ciągu wypraw, natomiast mam nadzieję, że w miarę odbywanych wyjazdów, liczba uczestników będzie wzrastać
Możemy umówić się tak: kupię mapę (ciągle nie dotarłem do Księgarni Podróżnika, o której wspominałeś przez tel.), ustalimy termin i gryplan pierwszego z serii weekendów i w drogę.
Zresztą - szczegóły wypraw możemy omówić w drodze do Niemiec
Trochę mnie nie było na forum (software padł), tymczasem pojawiają się takie świetne pomysły.
Cytując naszego znanego aktora, powiem krótko - WCHODZĘ W TO!
Apollo, co do liczby piszących w temacie, to bardzo pierwotne systemy liczenia znały tylko trzy pojęcia: jeden, dwa i dużo. Zatem po moim dołączeniu już jest nas dużo.
Mariusz, jak byś miał czas, to możesz dać na forum te dominanty krajobrazowe.
Cytując naszego znanego aktora, powiem krótko - WCHODZĘ W TO!
Apollo, co do liczby piszących w temacie, to bardzo pierwotne systemy liczenia znały tylko trzy pojęcia: jeden, dwa i dużo. Zatem po moim dołączeniu już jest nas dużo.
Mariusz, jak byś miał czas, to możesz dać na forum te dominanty krajobrazowe.
Z racji tego, że nadaję do Was z pracy, na razie nie będzie to możliwe. Ale może za neicały miesiąc będę miał net w mieszkanku, to wtedy z przyjemnoscią podam Wam te dominanty.
Teraz pytanie
1. czy zdobywamy dominanty:
a) tylko w pasmach górskich, przez kótre przebiega GGS (Główny Grzbiet Sudecki),
b) lub we wszystkich pasmach Sudetów,
2. czy idziemy szlakiem liniowo, wtedy nie zważamy tylko na dominanty.
Ponawiam pytanie - jak w Czechach i Niemczech zamierzacie iść odcinki linowe (ad. 2) - bazując tylko na pociagach i PKS, jest to niewykonalne w weekend; bazując na jednym aucie - też.
Teraz pytanie
1. czy zdobywamy dominanty:
a) tylko w pasmach górskich, przez kótre przebiega GGS (Główny Grzbiet Sudecki),
b) lub we wszystkich pasmach Sudetów,
2. czy idziemy szlakiem liniowo, wtedy nie zważamy tylko na dominanty.
Ponawiam pytanie - jak w Czechach i Niemczech zamierzacie iść odcinki linowe (ad. 2) - bazując tylko na pociagach i PKS, jest to niewykonalne w weekend; bazując na jednym aucie - też.
