Piatkowym wieczorem zmierzamy w strone Radkowa, miasteczka u podnoza Gor Stołowych ktore wyjatkowo przypadlo nam do gustu juz pare tygodni temu gdy przejezdzalismy tędy zmierzajac na zlot sudecki.
Wypatrzona ostatnio kwatera zdaje sie byc calkiem sympatyczna, a przede wszystkim jest tam cieplo. A obok naszego miejsca noclegowego az roi sie od ruin, starych domow i wysokich pokruszonych murów
Wogole cale miasteczko zwraca uwage ciekawa i zabytkowa architektura:
W sobote suniemy na wycieczke w strone Błędnych Skał. Gdzies przeczytalam ze dawniej ta formacja skalna nazywala sie "Dzikie Dziury"- fajna nazwa!!!
Nigdy tam wczesniej nie bylam gdyz przerazala mnie wizja potwornych tłumow zasłaniajacych skały i kipiacej zewszad komerchy. Ale moze zimowa porą bedzie tam pusto?
Zle bardzo nie bylo- kręcąc sie tam kilka godzin spotkalismy kilkanascie osob. No i te wszystkie parkingi, kasy i inne "udogodnienia" majace na celu obrzydzenie ludziom wycieczek i wyskubanie ich z kasy - rowniez byly nieczynne
Juz informacja na poczatku trasy zdaje sie brzmiec jak zaproszenie dla bub
Im wyzej tym krajobrazy jakies takie mniej wiosenne..
Znajdujemy sobie fajne miejsce piknikowe gdzie rozkladamy sie na drugie sniadanie pod girlanda z malowniczych sopli! Mamy swieze bułeczki, zolty ser, boczek, czosnek, herbatke z cytryna i imbirem i wisniowke- totalna wyzerka!!!!
Ogladamy sobie widoczki na czeska strone
i nurkujemy w skalnym labiryncie, zagladajac to w lewo to w prawo, wspinajac sie na zasniezone skalki, raz po raz gubiac wlasciwa sciezke i dochodzac do szczelin tak wąskich ze nijak nie da rady sie dalej przecisnac.
Na calej trasie glowna atrakcja sa przepiekne sople, o roznych ksztaltach i wielkosciach. Niektore sa jakby żłobione, prążkowane albo przypominaja jaskiniowe nacieki. Nie mam pojecia czemu niektore sople sa zolte albo brazowe- wyglada jakby ktos na skale zrobil sobie kibelek
Wiekszosc skał robi wrazenie "zalaminowanych" tzn sa szczelnie pokryte cienka, przezroczysta warstwa lodu. Jakby zatopic je w szkle, albo powlec lustrem, co w polaczeniu z promieniami slonca wpadajacymi przez szczeliny tworzy nieraz niesamowite efekty. W lustrzanych scianach odbijaja sie rosnace na skalach drzewa, wiszace sople, odbijaja sie nasze gęby ale wszystko jakby w krzywym zwierciadle, jakby w salonie luster.. Ma sie wrazenie ze przeciskajac sie miedzy skalami odbija sie cos jeszcze, jakies inne postacie czy ksztalty, ktorych nie ma w rzeczywistym swiecie.. W jednym momencie, zwlaszcza gdy sama wlazlam w jakis boczny załom, robi mi sie nieco dziwnie jak widze ze jakies odbicie do mnie macha.. Ale to chyba tylko wysuszona trawa poruszana wiatrem? a moze to cos co wlasnie czmychnelo gdzies w gore? pewnie mi sie zdawalo, niczego tu nie bylo... acz dziwne ze akurat teraz spadla w szczeline niewielka sniezna lawinka... Spadla moze nie jest dobrym slowem- bo zanim dosiegla dna i mojej czapki to zatoczyla w powietrzu kilka wirów i spirali, porywana wiatrem od spodu i z boku..
Jedna z wygrzanych sloncem skal wydaje sie przedstawiac walke wiosny z zima- niby wszystko sie topi w cieplych promieniach ale widac ze zima nie daje za wygrana, nie chowa sie w cieniu za załomem ale kurczowa trzyma sie nawet naslonecznionych skał...
Z Błędnych Skał schodzimy chyba jako ostatni.. Pare ekip nas minelo pędem w labiryncie, galopujac gdzies ku swemu przeznaczeniu. Słonce chyli sie juz zachodowi gdy odnajdujemy pokryta soplami skodusie...
Wieczorem wloczymy sie po miasteczku odnajdujac ciekawe ogloszenia i komunikaty:
oraz odwiedzamy stacyjkowa knajpke "U Danusi".
Rano odwiedzamy radkowskie opuszczone zaklady włókiennicze:
a w bocznych uliczkach miasteczka mozna sie nagle i calkiem niespodziewanie przeniesc w gruzinskie klimaty! kamieniczki zupelnie przywodza na mysl stare dzielnice Tbilisi!
Powrot do domu wypada nam nieco okrezna droga bo odwiedzamy jeszcze pobliskie Wambierzyce z tamtejsza ogromna bazylika:
Bardzo przypada nam do gustu wystawiona w korytarzach kolekcja starych obrazow, przedstawiajacych czesto scenki z zycia codziennego okolicznych mieszkancow:
Widac tez ze w owczesnych Sudetach wypadki komunikacyjne nie nalezaly do rzadkosci, a powoz albo fura to bardzo niebezpieczny pojazd!
Po drodze nam sie jeszcze napatoczyl pałac w Bożkowie
z rzezbami przedstawiajacymi rozne elementy przydomowej chudoby: barany, psy czy kury.. Ptactwo nie bylo widac darzone wielka atencja rzezbiarza bo wystepuje tylko w postaci zdechlej w psich pyskach
Długo krazymy po obrzezach Nowej Rudy szukajac wielkiej wiezy kopalnianej ktora wczesniej majaczyla nam w oddali. Ciekawe miejsce- szkoda tylko ze nie udaje sie nam wejsc na gore- acz nie jest to calkiem niemozliwe do wykonania
I na koniec obiad w barze "Mozaika" ("Kolorowa" zostala odnaleziona ale w niedziele jest nieczynna..)
Oprocz konsumpcji pysznego domowego zurku i pierogow ze skwarkami czas tam spedzony umilaja nam rozmowy w pania bufetowa i stalymi bywalcami tego przybytku. A dorodny kocur wygrzewa sie na jednym z krzesel.. Babka przynosi mu na miseczce mleko, takie od prawdziwej krowy.. Nic dziwnego ze futrzak ma taka piekna siersc, wybiegany, nakarmiony i co najwazniejsze - wolny! Ponoc buszuje tu na wszystkich strychach, na dachach, poluje na szczury w rzece i piwnicach.. ale zawsze moze zajrzec do "Mozaiki" i dostanie cos na miseczke, i zawsze ktos wezmie na kolana i podrapie za uchem..
Nie skłamie gdy powiem ze to chyba moja ulubiona knajpa! tzn w Polsce.. Bo taka Ukraina czy Gruzja to troche za wysoko stawiaja poprzeczke
Bede sie bardzo starac by wiele naszych sudeckich wycieczek konczylo sie lub zaczynalo tu, w Nowej Rudzie
Aha! Wrocilam jeszcze bardziej chora niz wyjechalam.. Ale bylo warto!
Wszystkie zdjecia z wyjazdu mozna odnalezc tutaj:
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... 303_Radkow
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... edne_Skaly
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... yce_Bozkow
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... da_Slupiec


