Z założeniem ambitnym, acz niewykonalnym jak się później okazało, wybrałem się na podbijanie szlaków, w szczególności tego czerwonego w okolicach Gór Stołowych i Wałbrzyskich. Poniżej załączam link do albumu z tejże wyprawy.
Album
Kilka dni w zaśnieżonych Sudetach
buba1 pisze:Widze ze schronisko Sowa klimatyczne jak zwykle...
Tam już za naszego życia chyba nic się nie zmieni. Na plus przynajmniej.
Sico2- gratuluję ciekawego wypadu. Walczyłeś dzielnie z zimą, niespodziankami topograficznymi i pttk-owskimi ale grunt że się udało. Cześć tej trasy zamierzam przejść jesienią tego roku. Zobaczymy...
A dziękuję, gdyby nie kontuzja dalej bym zaciągnął. A paznokcie mi zczerniały od złych butów i do dziś coś się nie chcą wyleczyć.
W workach o dziwo się nie ślizgałem. Były tak cienkie, że się powrzynały w "bieżniki" podeszwy i nie miały żadnego negatywnego wpływu na przyczepność. No ale wiadomo, 2-3km w takim śniegu i się rwą, więc to tylko była prowizorka, żeby przejść ten kawałek o suchej nodze. Później na asfalt, a na sowie było dość ubito. Tylko późnie powrót, żółtym szlakiem w dół mokro jak pierun.
W COTG mi napisali, że książeczkę oddam na koniec roku, więc jeszcze w lato podjadę do Rzeczki busem i szybcikiem na "Orła", "Sowę" i Wlk.Sowę po pieczątki podejdę co bym się ze zdjęciami męczyć nie musiał jako dowód wypraw.
W workach o dziwo się nie ślizgałem. Były tak cienkie, że się powrzynały w "bieżniki" podeszwy i nie miały żadnego negatywnego wpływu na przyczepność. No ale wiadomo, 2-3km w takim śniegu i się rwą, więc to tylko była prowizorka, żeby przejść ten kawałek o suchej nodze. Później na asfalt, a na sowie było dość ubito. Tylko późnie powrót, żółtym szlakiem w dół mokro jak pierun.
W COTG mi napisali, że książeczkę oddam na koniec roku, więc jeszcze w lato podjadę do Rzeczki busem i szybcikiem na "Orła", "Sowę" i Wlk.Sowę po pieczątki podejdę co bym się ze zdjęciami męczyć nie musiał jako dowód wypraw.