W ten sposób zlądowaliśmy - z moją przyjaciółką Nucteą - w Lichkovie w południowej części Gór Orlickich - dworcowa knajpa była niestety zamknięta , nie dało się więc dnia rozpocząć czeskim pivem :-/
Pogoda nie było zachęcająca , nawet zaczęło krropić...ale przestało
Dalej ścieżka poprowadziła nas do Mladkova , brzegiem Cichej Orlicy.
Po drodze - skałka ze źródełkiem:
Zniszczona zabudowa w Mladkovie
Pojawiają się pierwsze bunkry , których podwójna linia będzie nam towarzyszyć w dalszej części trasy
Odmiennie niż na mapach żółty szlak nie wspina się na Vysoky Kamen (843) , lecz trawersuje jego zbocza od północy
Z polany pojawiają się pierwsze fajniejsze widoczki w stronę południowo-zachodnią
...i północno-zachodnią
Aby dostać się jednak na szczyt Vysokego Kamena poszliśmy ścieżką na kreskę
i dostaliśmy się prosto pod strzelnicę kolejnego tradytora
Dalej już z czerwonym szlakiem można się dostać do muzeum twierdzy (czy raczej rejonu umocnionego) Bouda
(zwiedzanie odpuściliśmy , trzebaby czekać na jakąś pełną godzinę zdaje się)
Wiatunia nówka na rozdrożu Pod Bradlem
Kawałek ostrzejszego - wreszcie - podejścia na Bradlo (988)
Skalny grzebień na jego szczycie
i widoczek
W końcu dotarliśmy na szczyt Suchego Vrchu (995) z jego słynną falliczną wieżą
Zjedliśmy po syrze , popiliśmy po piwku i po odpoczynku na huśtawkach hollywoodzkich ruszyliśmy dalej
w stronę Bukovej Hory (958)
Po drodze minęliśmy przecudnej urody wiatę na Czervenovodskim Sedlu
niestety wiata znajduje się tuż obok bufetu i szosy , więc nie wiem , czy można tam spać za free.
Na szczycie Bukovej Hory każdy może siępoczuć jak duch i władca tych gór , Rampuszak
W zimie musi tam być niezły młyn , ponieważ szczyt "ozdabia" wielki wyciąg narciarski.
Zeszliśmy żółtym szlakiem , a nie po trasie zjazdowej aby nie ryzykować poślizgu na resztkach śniegu
Bukova Hora od strony wschodniej
Po zejściu z Bukovej trzeba było podjąć jakieś decyzje co do szukania noclegu , pogoda zaczęła się zdziebko psuć więc ruszyliśmy w stronę Czervenej Vody w nadziei znalezienia knajpy z jakąś polievką , może czesnoczką...i faktycznie taka się znalazła
Po zupkach i zakutaniu się w cieplejsze ciuchy , w podnoszącej się mgle i zapadającym zmroku , wspięliśmysię jeszcze na Kriżovą Horę (735)
, podejście żółtym szlakiem naprawdę daje popalić , szczególnie na koniec dnia.
Wieża widokowa jest nocą podświetlona
Ranek nie różni się od wieczora - widoków tzw echo
Przy rozchledni jest piękna łukowata wiata z 2007 roku , wygląda jak nowa , zero bazgroł i jakichkolwiek zniszczeń...a jak byłoby u nas ? Niech każdy sobie sam odpowie.
Tak się rozpędziliśmy schodząc z góry , ze wpadliśmy na szlak bieżkarski przez Jerzabek (838) i dalej w stronę kaplicy św. Trójcy. Nagle zawróciliśmy jednak na niebieski szlak i weszlismy od drugiej strony na Jerzab (1003)
Schodząc z góry można jeszcze zobaczyć żródło Cichej Orlicy - wygląda niepozornie
podobnie jak pierwsze metry jej biegu
W drodze d o Kralik zahaczyliśmy jeszcze o kolejną wieżę (z 2003 roku) na górce o nazwie Val (790)
Świetny z niej widok na klasztor pielgrzymkowy na Górze Matki Bożej (800)
Szkoda ,ze widzieliśmy niewiele w stronę Śnieżniczka...
Tu już widok na klasztor od strony Kralik(ów)
Nie czekaliśmy na kolejkę do Lichkova , lecz karnęliśmy się tam z buta szosą robiąc kolejne 8 kaemów..
(dedykuję to przejście Cezaremu , który mnie inspiruje - bezwiednie zapewne - do sudeckich wypadów
Powrót do Polandii za 53 KC czyli... 8,- zł
zdjęcia w większym rozmiarze
https://plus.google.com/photos/11612367 ... banner=pwa