ZbyszekW pisze:Na Przełęczy Karkonoskiej, od Spindlerowej Boudy w kierunku Petrovki też czerwonym szlakiem już nie wolno jechać tylko trzeba asfaltem z samochodami zjechać do skrzyżowania, żeby wrócić za chwilę na ten sam szlak.
Moim zdaniem słusznie. Jeśli gdzieś da się rozdzielić ruch pieszy i rowerowy, to należałoby to robić, a w tym przypadku dużych różnic nie ma (krajobrazowo, ale także pod względem przewyższeń - różnica jest tylko taka, że w przypadku szlaku czerwonego trzeba najpierw podjechać pod górkę, a potem zjechać, asfaltem na odwrót).
Kilka lat temu Czesi udostępnili rowerzystom asfaltowe drogi dojazdowe do Labskiej i Lučnej boudy. Największe obawy pracowników czeskiego KRNAP-u budziły nie tyle względy ochrony przyrody, co potencjalne konflikty z pieszymi. Trasy te utrzymały się do dzisiejszego dnia, co może świadczyć o tym, że uznano, iż rowerzyści nie stanowią dużego zagrożenia dla pieszych turystów.
Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby udostępnić rowerzystom także po polskiej stronie w zasadzie wszystkie drogi utwardzone. Mam na myśli np. niebieski szlak do Śląskiego Domu, czerwony na Szrenicę czy nawet Drogę Jubileuszową na Śnieżkę. Wieczorami nawet najpopularniejsze szlaki i w środku wakacji niemalże wyludniają się, tak więc jazda na rowerze mogłaby być dozwolona, powiedzmy, po godzinie 17:00. Po tej godzinie jest już wystarczająco pusto na szlakach, a zarazem jeszcze sporo czasu do zmierzchu, przy czym wjeżdżający pod górę rowerzysta nie stanowi dużego zagrożenia dla schodzących jeszcze turystów. Zakładając oczywiście, że chodzi tylko o niebezpieczeństwo konfliktu z pieszymi, a nie ochronę przyrody, a chyba tak jest, gdyż tereny Pančavskiej czy Bílej louki są cenniejsze przyrodniczo niż okolice dróg dojazdowych na Szrenicę, do Schroniska pod Łabskim Szczytem czy do Strzechy Akademickiej, na których obecnie obowiązuje zakaz wjazdu rowerem.