GSS wg Mariomara
No właśnie, ten cholerny śnieg.
A tak poważnie, to na wysokości 1000 m śnieg będzie leżał na pewno do połowy kwietnia, natomiast na wysokosciach 1400 m - nawet do połowy maja. Ale w takich Łużyckich, które sięgają do 700 kilku m (Satan - dla Ciebei to już nie góry
), a tym bardziej na Pogórzu Łużyckim, gdzie poruszać się będziemy na wysokościach rzędu 200-400 m, można spokojnie zacząć... już teraz. 
A tak poważnie, to na wysokości 1000 m śnieg będzie leżał na pewno do połowy kwietnia, natomiast na wysokosciach 1400 m - nawet do połowy maja. Ale w takich Łużyckich, które sięgają do 700 kilku m (Satan - dla Ciebei to już nie góry
wlkp pisze:Ty przynajmniej wsiądziesz w Gdańsku i możesz spać do Wrocławia.
Budząc się we Wrocku lżejszym o komórkę, portfel, aparat itd.
Wlkp, nie pękaj, jeśli skończę remont do wyprawy (którego jeszcze nie zacząłem
Kupiłem dziś mapę Gór Łużyckich (czeską, 1:50.000, więc myślę, że to ta, o której Mariomarze pisałeś) i PLANu U styku trzech granic (czy jakoś tak się zwie). Sprawdzę, czy pokrywają cały teren naszej akcji, bo można zamówić w Księgarni Podróżnika mapę niemiecką wyd. Kompass, obejmującą teren eNeRDówka.
Apollo dzięki za propozycję gościny, ale jakoś sobie poradzę.
Znalazłem takie połączenie:
Poznań - Wrocław 5:35 - 7:49
Wrocław - Zgorzelec 7:54 - 10:23
Zaskakuje stosunkowo krótki czas przejazdu jak na PKP.
Zaś powrót:
Zgorzelec - Wrocław 15:15 - 18:27
Wrocław -Poznań 18:41 - 21:28,
bo chyba nie ma innej możliwości powrotu, niż przez Zgorzelec po przejściu niemieckiej części trasy.
Nie wiem ile tam jest km do przejścia, ale pewnie trzeba będzie wyjechać w piątek.
PS Niepotrzebnie roztaczasz taką pesymistyczną wizję podróży koleją. Komórki programowo nie używam, drogiego aparatu nie mam a pieniędzy też nie należy wkładać wszystkich do portfela.
Znalazłem takie połączenie:
Poznań - Wrocław 5:35 - 7:49
Wrocław - Zgorzelec 7:54 - 10:23
Zaskakuje stosunkowo krótki czas przejazdu jak na PKP.
Zaś powrót:
Zgorzelec - Wrocław 15:15 - 18:27
Wrocław -Poznań 18:41 - 21:28,
bo chyba nie ma innej możliwości powrotu, niż przez Zgorzelec po przejściu niemieckiej części trasy.
Nie wiem ile tam jest km do przejścia, ale pewnie trzeba będzie wyjechać w piątek.
PS Niepotrzebnie roztaczasz taką pesymistyczną wizję podróży koleją. Komórki programowo nie używam, drogiego aparatu nie mam a pieniędzy też nie należy wkładać wszystkich do portfela.
Być może dlatego, że okradziono już kiedyś moją żonę w PKP, a sam niedawno jechałem pociągiem relacji Szczecin - Przemyśl i mój "współpasażer" opowiadał, jak to między Poznaniem a Lesznem przebudził go cień osoby schylającej się do jego kurtki
.
Okazało się, że mój współpasażer trenuje kulturystykę od 9 lat
.
Okazało się, że mój współpasażer trenuje kulturystykę od 9 lat
Te mapy się nie zazębiają, więc trzeba by tą niemiecką mapę zamówić. A jaki jest tytuł tej mapy, bo może bym sobie też zamówił - potrzebny nam arkusz bezpośrednio leżący za zach. od Zgorzelca/Gorlitz i Żytawy/Zittau.
Pierwszy etap wygląda tak. Teren wznosi się na wysokość 200-300 m npm., a gdzieniegdzie wystają z niego samotne wzgórza o wysokości 400-500 m npm.
Można by zdobyć same te wzgórza (są one dominantami 100, a więc od sąsiednich dominant są oddzielone przełęczami zaledwie 100 m głębokości - a więc reasumując, słabo te szczyciki zaznaczają sie w krajobrazie), wtedy nie będzie problemu z autem - podjeżdżamy pod dominantę, łoimy ją i wracamy do auta, po czym jedziemy pod kolejną dominatę. Wolę taki wariant.
Natomiast idąć GGS liniowo, trzeba się zastanowić, jakie dzienne dystanse nas interesują: ja bym oponował za 15, maksymalnie 20 km dziennie, żeby się nie przemęczać.
Pierwszy etap wygląda tak. Teren wznosi się na wysokość 200-300 m npm., a gdzieniegdzie wystają z niego samotne wzgórza o wysokości 400-500 m npm.
Można by zdobyć same te wzgórza (są one dominantami 100, a więc od sąsiednich dominant są oddzielone przełęczami zaledwie 100 m głębokości - a więc reasumując, słabo te szczyciki zaznaczają sie w krajobrazie), wtedy nie będzie problemu z autem - podjeżdżamy pod dominantę, łoimy ją i wracamy do auta, po czym jedziemy pod kolejną dominatę. Wolę taki wariant.
Natomiast idąć GGS liniowo, trzeba się zastanowić, jakie dzienne dystanse nas interesują: ja bym oponował za 15, maksymalnie 20 km dziennie, żeby się nie przemęczać.
Ok Wlkp.
Apollo - Jest luka między mapą "U styku trzech granic" (najnowsze wydanie mapy nazywa się "Łużyce Górne", czy jakoś tak i obejmuje większy teren na zach. od Zgorzelca niż "U styku...") a mapą "Luzicke hory". Stąd przydałaby się mapa Kompasu. Ale jeśli jej nie będzie, poradzimy sobie.
No bo nie takie numery się robiło, no nie?

Apollo - Jest luka między mapą "U styku trzech granic" (najnowsze wydanie mapy nazywa się "Łużyce Górne", czy jakoś tak i obejmuje większy teren na zach. od Zgorzelca niż "U styku...") a mapą "Luzicke hory". Stąd przydałaby się mapa Kompasu. Ale jeśli jej nie będzie, poradzimy sobie.