Przez Jesenik Niski i Wysoki i powrót przez Rychleby

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Michun
podróżnik
Posty: 242
Rejestracja: 30-05-2012 23:08
Lokalizacja: Western Front

Przez Jesenik Niski i Wysoki i powrót przez Rychleby

Postautor: Michun » 21-08-2014 16:52

Dla czytelników forum sudeckiego pozwalam sobie zamieścić relacyjkę "reprintowaną" z zaprzyjaźnionego forum , mam nadzieję również, że wybaczycie linka do pierwszej części opisu na npm.

Po rozstaniu z chłopakami Na Skrzitku
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?t=5206
chcialem podążać ogólnie w kierunku południowo-wschodnim a w pierwszej kolejności odwiedzić ruiny Rabsztajnu.
Na polanie pod ruinami (o jakieś 500m) stoi gospoda Rabsztejn a przy niej samorzutne pole namiotowe , oblężone głównie przez wspinaczy , boulerowców i innych wszelkiej maśći "łojantów" :-)
Obrazek
Wyglądało to razem bardzo sympatycznie.
Nad ruinami wznosi się zarazem szczycik Zadni Skały (803) na który dostaniemy się za pomocą sztucznych ułatwień:
Obrazek

Widok ze szczyciku jest zaiste zarąbisty:
Obrazek

- z morza lasów Hanuszowickiej Vrchowiny wyłania się południowy skraj grzbietu Wysokiego Jesenika.
Wspinacze przy swoich zabawach:
Obrazek
Tu tylko linę zdążyli powiesić i poszli pić...mleko ;-)
Obrazek
Tabliczka w wc w gospudce mówi nam , jak segregować oddawane płyny , widocznie idą do wtórnego przerobu:
Obrazek
Poedjmuję tutaj wiążącą i istotną decyzję - zamiast iśćprzez coraz niższe pagórki HV na południe skieruję się w stronę Rymarzowa i tam zobaczę co dalej.
No ba , łatwo powiedzieć , to raptem 13 km przez lasy ...wystawia to na próbę moje psychiczne siły :-)
Widok na Hruby Jesenik po wyjściu z lasu
Obrazek
Rynek w Rymarzowie:
Obrazek
Doszedłem tam w gorącym popołudniowym slońcu i już bylem zdecydowany , by tam pozostać i rano szukać jakiegoś połączenia na południe , w Niski Jesenik. Szczególnie korciło mnie kąpielisko , niestety , wyraźnie napisali , że "taboriste zakazano" :-(
Poszedłem bez szczególnej nadziei na autobusowe nadrazi a tam cud - okazuje się,że za 15 minut mam autobus do Szternberka. No to hajda , autobus jedzie przez pagóry czymś w rodzaju dróżki rowerowej :-) 25 km w godzinę .
Szternberk fajne miasteczko , klimat lekkiego zaniedbania , jakoś swojsko się czuję. Zamiast do czeskiej trafiam do wietnamskiej knajpy :-)
Ryneczek:
Obrazek

Bez większego napinania się na szukanie miejscówki idę na pole namiotowe Dolni Żleb (70Kc za stan) - ciepła woda do oporu , uff.
Niedziela była najładniejszym dniem wyjazdu i miała być też dniem lajtowym :-) (30km).
Na drugi dzień odkrywam dalej w dolinie fajne jeziorko z potencjalną możliwością stanovania za free:
Obrazek
Wysokości bezwzględne niby nieduże , ale radzę każdemu zapoznać się z podejściem z doliny Sitki na krawędź masywu Niskiego Jesenika (z 300 na 550) :-)
Następny przystanek - przirodni koupaliszte Dalov:
Obrazek
Mały relax w Dalovie - pivo , rohlik i plaster mięsiwa:
Obrazek
Stamdąd ruszam polną drogą , z południa nadciągają burzowe chmury co mnie dopinguje do większego wysiłku.
Krajobraz Niskiego Jesenika w drodze na Pomezi (703)
Obrazek
Gdzieś tutaj dopadają mnie dwie burze i najbliższe pół godziny spędzam w krzaczorach, czekając az się rozejdą na boki.
Kilka kilometrów przez las i wychodzę na pastwiska wokół Detrzichova , za wioską widać już dzisiejszy główny cel - masyw Slunecznej (800), najwyższy punkt NJ:
Obrazek
W Detrzichowie odwiedzam motoreścik , dzienne "meni" za 69 Kc :-)
Sluneczna niby niewysoka ale te 200m trzeba podejść. Na szczycie wpis do księgi i spadam dalej na północ, bo mam dziwne przeczucia :-).
Obrazek
Zmierzam w strone oddalonej o kolejne kilka km wioski Lomnice , tuż przed stacja kolejową spadają pierwsze krople solidnego deszczu ale załąpuję się jescze na piękny widok całego głównego grzbietu Hrubego Jesenika z tej nietypowej dla mnie, południowowschodniej strony
Obrazek

Z Lomnic podjeżdżam (za free, bo konduktor się nie pofatygował) 2 stacje do Bruntala a stamtąd - wciąż w deszczu - do Vrbna pod Pradziadem.
Już po ciemku odnajduję camp Dolina i się rozbijam pod świerkami :-)
Kolejny lajtowy dzień - 31km :-)
Na drugi dzień idę uregulować za pole , zamiast 100Kc szefowa bierze ode mnie 50 - "zleva" dla uczciwego turysty :-)
Nie idę od razu w góry bo chcę zobaczyć Karlovą Studziankę. A poza tym mam umówione spotkanie z tym Panem :
Obrazek
Miejscowość faktycznie urokliwa , torchę sporo ludzi bo to tylko jedna ulica w wąskiej dolinie.
Obrazek
Ja po krótkim śniadaniu na ławeczce wbijam na "modry" szlak aby zobaczyć dolinę Bilej Opawy. Robi to miejsce wrazenie , klimaty trochę tatrzańskie.
Obrazek
Piesek niesie ze sobą prowiant :-)
Obrazek
W dolinie skromna wiatka na awaryjne spanie (jeszcze przed granicą NPR Praded)
Obrazek
Ścieżka na stoku:
Obrazek
Sam Pradziad tego dnia mało dla mnie przyjazny , gwiździ i duje. W knajpie drogawo i zupa jak to czeska zupa :-) szara ;-)
Obrazek
Idzie mi sie tak sobie przez Jezernik i Klinovec , pogoda zagraża deszczem ale w końcu obywa się na paru kroplach. Na Czerwonohorskim jakiś tani obiad tym razem w barze naprzeciw hotelu. Potem przypadkiem gubię czerwony szlak i idę biegówkowym do zielonego , nawet fajny. We Wrzosowej Studziance kilka prób dostania się na górę kończy się fiaskiem (drabiny brak , ławki połamali), padam do śpiwora po lajtowym dniu :-) (28km) i zasypiam , jest naprawdę zimno jak na sierpień , na pewno poniżej 8-10 stopni.
Obrazek
Ranek jest piękny , zupełnie inny niż wieczór , chmury uciekają w popłochu a mnie czeka podejście na Keprnik a potem Szerak.
Obrazek
Z Keprniczka panorama cudowna , super prezentuje się wystający ponad chmury szczyt Śnieżnika
Obrazek
Widok w stronę Rychlebów , przez które będę wracał do kraju
Obrazek
Pożegnanie z głównym grzbietem
Obrazek
Na Szeraku wyciąg wypluwa kolejnych turystów bliskiego zasięgu. Wśród nich buszuje śmieszny pies z różowym nosem ,domagając się natarczywie poczęstunku i coraz to kogoś naciągając na żarcie :

Obrazek
Ja po strasznie drogim toście (ale już nie mogłem wytrzymać) schodzę niemilosiernie długim żółtym szlakiem na Jesenik.
Tu fajniejsze miejsce , u góry Jesenicke lub Prysznicowe (od Pana Vinzenta Priessnitza , co natrysk wymyślił) Lazne
Obrazek
W Jeseniku trochę barłożę w barze , smażony syr i kolejna szara zupa :-) Miałem plan iść poprzez Studniczny Wierch ale nie wychodzi mi nijak kalkulacja sił do godzin i kilometrów...
Wybieram wariant z podjechaniem kilku km do Jaskini Pomezi. Stamtąd ruszam żółtym przez Smrcznik i dalej
Wylania sięprzede mną masyw częściowo ukryty w chmurze , załamany zastanawiam się, jak tam wejdę...po chwili orientuję się,że to Szerak i nie muszę tam wchodzić :-)
Obrazek
Solidne podejście i tak mnie jednak nie ominie , przed Obłym Wierchem zaczyna się podchodzenie na Lvi Horę (1040) i niestety zaczyna padać. Trzeba podejść ok 350 m. Buty szybko padają w mokrej trawie , szlak malo uczęszczany. Czechy po mnie płaczą ;-) Po drodze jednak czeka mnie niespodzianka w postaci wkładu do zupy:
Obrazek
Tuż przy ścieżce spotykam taką oto zmokłą koleżankę (z dedykacją dla Nuctei):
Obrazek
Namiotu na Smreku nie chce mi się w deszczu rozkładać , padam na krzywą ławkę i jakoś tam przesypiam do rana.
Rano nie pada , oto wiata na pamiątkę
Obrazek
Zamiast iść grzbietem jak zwykle schodzę tym razem na czeską stronę doliną Strebrnego Potoku, oczywiście ścieżka jak potok.
Tu fajne miejsce - Nýznerovsky srub , polowa zamykana a połowa otwarta dla viatingu :-) jest tam nawet kominek ,przy którym grzeje sięjakaś zmokła od wczoraj grupka.
Obrazek
Zbaczam na biały biegówkowy , w pewnym momencie zauważam bardzo podobny do śnieżnickiego domek.
Daje się wejść tylko do przedsionka , dalej zamknięto.
Obrazek
Ostatni czeski akcent - studzianka Peklo tuż pod przełęczą o tej samej nazwie.
Obrazek
Dalej schodzę na Bielice i łapię stopa do Stronia Śl.
To był fajowy wypadzik.
Koniec.

włodarz
stary wyga
Posty: 1098
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Postautor: włodarz » 21-08-2014 17:57

W Szternberku zamiast u Wietnamczyka trzeba było zjeść w barze przy kampie. Karkówka z grilla - wyśmienita. Szaszłyki - palce lizać. W weekendy mają jeszcze golonkę.

Michun
podróżnik
Posty: 242
Rejestracja: 30-05-2012 23:08
Lokalizacja: Western Front

Postautor: Michun » 24-08-2014 21:25

Pewnie masz rację , ale idąc z dworca przez centrum nie miałem tej wiedzy a ssawę miałem już sporą... :cry: Ale też nie było złe , nawet lubię te (pseudo)dalekowsochdnie smaki.

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Przez Jesenik Niski i Wysoki i powrót przez Rychleby

Postautor: Radek » 25-09-2014 19:12

Michun pisze:Nie idę od razu w góry bo chcę zobaczyć Karlovą Studziankę. A poza tym mam umówione spotkanie z tym Panem :
Obrazek


Skubaniec dla niepoznaki zgolił ostatnio brodę.
Tutaj przez zgubny nałóg kurzenia został namierzony :)
Obrazek

Michun
podróżnik
Posty: 242
Rejestracja: 30-05-2012 23:08
Lokalizacja: Western Front

Postautor: Michun » 25-09-2014 20:41

To chyba jego wersja letnia , bo na dodatek wskoczył w krótkie kalhoty :P


Wróć do „Relacje z wypraw”