Armageddon w Andrzejówce w Trzech Króli
http://www.walbrzych24.com/1-wiadomosci ... ndrzejowce
https://www.youtube.com/watch?v=fd1hX0-ZzLc
PS Akurat tak się złożyło, że tego dnia wybraliśmy się ze znajomym na wędrówkę z Wałbrzycha na Ruprechticki Szpiczak i z powrotem. W drodze do schroniska widzieliśmy, że jedzie tam sporo aut. Przy samej "Andrzejówce" ok. godz. 10 rano było zaparkowanych wiele samochodów, ale jeszcze nie było takich scen jak na zdjęciach. Podczas powrotu (ok. 15) widzieliśmy, że niektóre auta były zaparkowane aż za kamieniołomem, ale nie był to ciągły sznur na poboczu. Za to teraz wiem, czemu nie dojechał autobus MZK Wałbrzych (linia 12), którym chcieliśmy wracać (odjazd 15.01) i ostatecznie szliśmy do Wałbrzycha na piechotę...
RÓŻNE WIEŚCI ZWIĄZANE Z SUDETAMI
"Dzisiaj w południe temperatura w górach przekraczała 10 stopni Celsjusza, a w nocy miejscami spadło 40 litrów wody na metr kwadratowy. Efekt? W wielu miejscach na rzekach przekroczone są stany ostrzegawcze, a na Bobrze i Kwisie w dwóch miejscach także stany alarmowe.
Wystarczyło niespełna 5 godzin intensywnych opadów deszczu, by w górach ubyło 30 cm pokrywy śnieżnej. Dziś rano w Świeradowie woda nie mieściła się w studzienkach kanalizacyjnych.
Największym problem okazały się jednak niewielkie strumienie, które nie były w stanie odprowadzić wody z topniejącego śniegu. Do oczyszczania i udrażniania zatkanych przepustów konieczne było użycie ciężkiego sprzętu budowlanego.
Najtrudniejsza sytuacja była na rzece Kwisie. W ciągu 3 godzin poziom wody podniósł się o 1,5 metra i rano przekroczył stan alarmowy o 20 centymetrów.
W południe deszcz przestał padać i poziom wody w rzekach zaczął opadać. Dodatkowo w nocy ma się ochłodzić, co zatrzyma topnienie śniegu w wyższych partiach gór. Wieczorem i w nocy ma też mocno wiać."
http://wroclaw.tvp.pl/18388348/w-gorach ... jace-rzeki
Wystarczyło niespełna 5 godzin intensywnych opadów deszczu, by w górach ubyło 30 cm pokrywy śnieżnej. Dziś rano w Świeradowie woda nie mieściła się w studzienkach kanalizacyjnych.
Największym problem okazały się jednak niewielkie strumienie, które nie były w stanie odprowadzić wody z topniejącego śniegu. Do oczyszczania i udrażniania zatkanych przepustów konieczne było użycie ciężkiego sprzętu budowlanego.
Najtrudniejsza sytuacja była na rzece Kwisie. W ciągu 3 godzin poziom wody podniósł się o 1,5 metra i rano przekroczył stan alarmowy o 20 centymetrów.
W południe deszcz przestał padać i poziom wody w rzekach zaczął opadać. Dodatkowo w nocy ma się ochłodzić, co zatrzyma topnienie śniegu w wyższych partiach gór. Wieczorem i w nocy ma też mocno wiać."
http://wroclaw.tvp.pl/18388348/w-gorach ... jace-rzeki
Leuthen pisze:W drodze do schroniska widzieliśmy, że jedzie tam sporo aut. Przy samej "Andrzejówce" ok. godz. 10 rano było zaparkowanych wiele samochodów, ale jeszcze nie było takich scen jak na zdjęciach. Podczas powrotu (ok. 15) widzieliśmy, że niektóre auta były zaparkowane aż za kamieniołomem, ale nie był to ciągły sznur na poboczu.
Ja również byłem 6 stycznia pod Andrzejówką (zabrałem dzieciaki na sanki a przy okazji - podobnie jak Leuthen - zrobiłem sobie szybki spacer na Ruprechtický Špičák). Około 11 droga korkowała się już przed kamieniołomem. Kiedy go mineliśmy - sami wykopaliśmy sobie w śniegu na poboczu miejsce parkingowe. Jabłka do zjeżdżania nadają się do tego idealnie
Za to później na "parkingu" była naprawdę fajna atmosfera - kierowcy i piesi spontanicznie pomagali sobie wypychać auta ze śniegu. Mi ktoś pomógł, ja pomogłem później wyciągnąć dwa auta. Fajny klimat... całkiem inny od opisywanego w artykule...
Leuthen - o której byliście na Špičáku? Mijając ludzi po drodze zastanawiałem się czy przypadkiem nie mijam się z kimś z forum...
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...
tirpiz pisze:Leuthen - o której byliście na Špičáku? Mijając ludzi po drodze zastanawiałem się czy przypadkiem nie mijam się z kimś z forum...
Na szczyt dotarliśmy ok. godz. 11.20 i byliśmy tam ok. 20-25 minut. Poza nami była tam w tym czasie tylko czteroosobowa ekipa, która paliła ognisko tuż przy wieży. Z "Andrzejówki" na Ruprechticki i z powrotem maszerowaliśmy tą samą trasą, będącą chyba najkrótszym połączeniem między schroniskiem a szczytem - drogą wiodącą wschodnimi zboczami Waligóry (jest tam szlak rowerowy - chyba niebieski), z której korzystali też wówczas ludzie na biegówkach.
To są zapewne najnormalniejsze w świecie roboty modernizacyjne, prowadzone przez nadleśnictwo na swoim terenie. Jak zawsze, od kiedy konie przestały wywozić drewno z lasu a zastąpiły je ciągniki. Parę miesięcy temu, po chyba 10 latach, przeszedłem się zielonym szlakiem z Ząbkowic na Ślężę. Kilku miejsc w okolicach Kośmina nie poznałem 
"O godz. 10:15 ratownicy Grupy Karkonoskiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego otrzymali informację, że w Karkonoszach w Kotle Małego Stawu zeszła lawina, a cztery osoby są zasypane. Ratownicy byli na miejscu już po pięciu minutach. Zabrzmiało groźnie, ale uspokajamy: to tylko ćwiczenia GOPR-u.
Po zejściu lawiny osoba, która znajduje się pod śniegiem, już po godzinie nie ma praktycznie szans na przeżycie.
Dziś, podobnie jak w niemal każdej akcji poszukiwawczej, oprócz ratowników GOPR w pozorowanych poszukiwaniach brał udział także specjalnie przeszkolony pies, który pomógł odnaleźć dwóch zaginionych. Pierwsza osoba została odkopana po kilkunastu minutach.
Goprowcy przypominają: wybierając się zimą w góry, musimy mieć włączony detektor, dzięki któremu zwiększamy swoje szanse na przeżycie. Przyczyny lawin są różne. Jak mówią ratownicy, najczęściej sami narażamy się na niebezpieczeństwo.
– Ci, którzy lubią adrenalinę, łamią zasady. Wchodzą w zakazane miejsca – mówi Andrzej Brzeziński, ratownik GOPR.
Wypadki lawinowe na szczęście zdarzają się rzadko i dlatego niezbędne są tego typu akcje. Ratownicy muszą być przygotowani na każdą sytuację. Zawsze działają według ściśle określonego schematu.
– Każdy ma swoje zadanie. Trzeba określić strategiczne punkty – wyjaśnia Andrzej Sokołowski, ratownik GOPR i kierownik lawiniska.
Od świąt ratownicy interweniowali 40 razy. – Szlaki są oblodzone, jest niebezpiecznie – ostrzega Sławomir Czubak, naczelnik Grupy. W Karkonoszach panuje drugi w pięciostopniowej skali stopień zagrożenia lawinowego."
http://wroclaw.tvp.pl/18492256/udawana- ... je-zadanie
Po zejściu lawiny osoba, która znajduje się pod śniegiem, już po godzinie nie ma praktycznie szans na przeżycie.
Dziś, podobnie jak w niemal każdej akcji poszukiwawczej, oprócz ratowników GOPR w pozorowanych poszukiwaniach brał udział także specjalnie przeszkolony pies, który pomógł odnaleźć dwóch zaginionych. Pierwsza osoba została odkopana po kilkunastu minutach.
Goprowcy przypominają: wybierając się zimą w góry, musimy mieć włączony detektor, dzięki któremu zwiększamy swoje szanse na przeżycie. Przyczyny lawin są różne. Jak mówią ratownicy, najczęściej sami narażamy się na niebezpieczeństwo.
– Ci, którzy lubią adrenalinę, łamią zasady. Wchodzą w zakazane miejsca – mówi Andrzej Brzeziński, ratownik GOPR.
Wypadki lawinowe na szczęście zdarzają się rzadko i dlatego niezbędne są tego typu akcje. Ratownicy muszą być przygotowani na każdą sytuację. Zawsze działają według ściśle określonego schematu.
– Każdy ma swoje zadanie. Trzeba określić strategiczne punkty – wyjaśnia Andrzej Sokołowski, ratownik GOPR i kierownik lawiniska.
Od świąt ratownicy interweniowali 40 razy. – Szlaki są oblodzone, jest niebezpiecznie – ostrzega Sławomir Czubak, naczelnik Grupy. W Karkonoszach panuje drugi w pięciostopniowej skali stopień zagrożenia lawinowego."
http://wroclaw.tvp.pl/18492256/udawana- ... je-zadanie
W ubiegłym tygodniu przez cztery dni była świetna pogoda do obserwacji naszych Sudetów z nizin.
Zdjęcie przedstawia Karkonosze z wałów przeciwpowodziowych Odry w rejonie Malczyc / Środy Śląskiej (do Śnieżki od miejsca obserwacji dystans wynosi 82 km)
Opisana panorama Karkonoszy:
http://500-mm.blogspot.com/2015/01/brodno-koo-srody-slaskiej.html
[/url]
Zdjęcie przedstawia Karkonosze z wałów przeciwpowodziowych Odry w rejonie Malczyc / Środy Śląskiej (do Śnieżki od miejsca obserwacji dystans wynosi 82 km)
Opisana panorama Karkonoszy:
http://500-mm.blogspot.com/2015/01/brodno-koo-srody-slaskiej.html
[/url]
Ostatnio zmieniony 25-01-2015 11:10 przez 500mm, łącznie zmieniany 1 raz.
http://500-mm.blogspot.com/
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
500mm pisze:Zdjęcie przedstawia Karkonosze z wałów przeciwpowodziowych Odry w rejonie Malczyc / Środy Śląskiej (do Śnieżki od miejsca obserwacji dystans wynosi 82 km)
Widok jak z Kowar
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
voi-vod pisze:500mm pisze:Zdjęcie przedstawia Karkonosze z wałów przeciwpowodziowych Odry w rejonie Malczyc / Środy Śląskiej (do Śnieżki od miejsca obserwacji dystans wynosi 82 km)
![]()
Widok jak z Kowar
Bo kierunek obserwacji jest identyczny, przechodzi ponad Kowarami. Na pierwszym planie linia energetyczna 400 kV z Wrocławia do Lubina (przez Miękinię, Lubiąż, Ruję, Prochowice)
http://500-mm.blogspot.com/
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
Dalekie obserwacje Sudetów i inne dalekie widoki z obszaru Dolnego Śląska, Opolszczyzny, Ziemi Lubuskiej oraz Wielkopolski
Bardzo zdziwiła mnie pewna informacja, podana wczoraj w "Faktach" TVP Wrocław. Mianowicie w relacji o Górach Stołowych podano: "Nową atrakcją są wędrówki po Górach Stołowych, które do niedawna zimą były niedostępne." Rozwijając ten wątek, Maciej Maciejewski stwierdził: "Skaliste Góry Stołowe do niedawna były zamknięte dla turystów. Na oblodzonych skałach łatwo się poślizgnąć i o wypadek nietrudno. Teraz można je zwiedzać, ale wędrując wyłącznie po szlakach. Pracownicy Parku Narodowego Gór Stołowych zimą nie pracują w terenie. Turyści muszą liczyć wyłącznie na siebie."
Trochę to dziwne, bo doskonale pamiętam swoje zimowe wizyty na Szczelińcu Wielkim czy w Błędnych Skałach i nie przypominam sobie, żeby były tam jakieś tabliczki z zakazem wstępu. Po prostu nie pobierano opłat za wstęp, dzięki czemu było taniej
Cały tekst relacji dostępny pod poniższym linkiem
http://wroclaw.tvp.pl/18491396/gory-sto ... -klodzkiej
Trochę to dziwne, bo doskonale pamiętam swoje zimowe wizyty na Szczelińcu Wielkim czy w Błędnych Skałach i nie przypominam sobie, żeby były tam jakieś tabliczki z zakazem wstępu. Po prostu nie pobierano opłat za wstęp, dzięki czemu było taniej
Cały tekst relacji dostępny pod poniższym linkiem
http://wroclaw.tvp.pl/18491396/gory-sto ... -klodzkiej
Wróć do „Turystyka - pieszo i ogólnie”