Zlatohorská vrchovina - Příčný vrch i okolica

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4263
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Zlatohorská vrchovina - Příčný vrch i okolica

Postautor: Pudelek » 04-02-2015 11:52

W końcu udało mi się wybrać w góry na piechotę - tym razem postanowiłem odwiedzić pasmo Příčnego vrchu (Querberg, Góra Poprzeczna), w czeskiej części Gór Opawskich (Zlatohorská vrchovina). Jakoś do tej pory akurat ta okolica była przeze mnie omijana, a to przecież najwyższy szczyt tych gór.

Wędrówka jednoosobowa - uznałem, że potrzeba mi samotnego włóczenia się po szlakach :) Teren jest dość znany, więc zapewne wiele osób nic nowego się nie dowie :)

We wtorkowy poranek parkuję samochód przy ośrodku narciarskim w Zlatych Horach. Już z radia dowiedziałem się, że wyciągi z niewiadomych przyczyn dziś nie działają - co w oczywisty sposób nie spodobało się ludziom, którzy przyjechali tam na narty. W sumie dla mnie to dobrze - nie będę musiał manewrować między narciarzami, choć z drugiej strony liczyłem też na jakiś otwarty bar. Pozostała wizyta w sklepie :)

Przebieram galoty i ruszam na niebieski szlak.
Obrazek

Prowadzi wzdłuż trasy narciarskiej i już wkrótce ukazuje mi się kopa Zámeckeho vrchu (Schlossberg).
Obrazek

Podejście pod nią sprawia, że z miejsca stają się spocony jak świnia, ale na szczęście nie trwa długo. Przy górnej stacji wyciągu straszę trzech panów delektujących się trawką (może z tego powodu zamknęli ośrodek? :D) i podziwiam panoramę miasta.
Obrazek

Zlate Hory jakoś w ogóle nie kojarzą mi się z blokami.
Obrazek

Wdrapuję się na szczyt, gdzie kiedyś stał zamek Edelstein/Edelštejn. Wygląda jak wiele czeskich zamków w górach - jakieś dwie ściany, trochę kamieni, a najbardziej widoczne są pozostałości po fosie.
Obrazek

Zamek, który w czasie wojen husyckich był w rękach Jerzego z Podiebradów, został zniszczony w XV wieku przez żołnierzy biskupa wrocławskiego. Sto lat temu planowano jego odbudowę jak np. Rychleby, ale brakło pieniędzy.

Obok zamku ławeczki z widokiem na Góry Rychlebskie.
Obrazek
Obrazek

Po krótkim czasie dochodzę do rozdroża z niewielką wiatą. Uznaję, że to dobre miejsce na otwarcie piwa - a jak Jesioniki to wiadomo, że Holba ;)
Obrazek

Niestety, po spożyciu pogoda zaczyna się psuć - z południa nadciągają chmury i wzmaga się wiatr. Już w nie tak ładnych okoliczność mijam kolejne przecinki z panoramą Zlatych Hor i Kopy Biskupiej.
Obrazek

Źródełko "Nad Mirem" - woda leci.
Obrazek

Příčný vrch jak i w ogóle całe Zlate Hory to historia górnictwa, sięgająca średniowiecza. Góra jest zryta sztolniami i chodnikami jak ser szwajcarski, o czym przypominają tu i ówdzie zasypane wejścia - np. sztolni Nový Hackelberg.
Obrazek

Za sztolnią kończą się wszelkie ślady (od jakiegoś czasu i tak należące do jakiegoś zdesperowanego narciarza) i zostaje tylko biały puch. Śniegu nie jest jakoś masakrycznie dużo - rzadko podchodzi pod kolana - ale idzie się ciężko. Jestem też coraz bardziej spocony i robi się zwyczajnie zimno.
Obrazek

Po torowaniu dochodzę znowu do ludzkich śladów (i szlaku pieszego, gdyż ostatni odcinek poruszałem się po ścieżce dydaktycznej) oraz punktu widokowego Táborské skály (Taborfelsen).
Obrazek

Schodki nie wyglądają na zbyt solidne ;)
Obrazek

Z góry widać m.in. Pradziad, ale dziś zalegają tam chmury.
Obrazek

Po kilkuset metrach zaczynają się wielkie dziury w ziemi - to znak, że tutaj górnictwo było bardziej intensywne.
Obrazek
Obrazek

Mijam coś, co wyglądało na małą wiatę, a to tylko myśliwska ambona runęła w dół - nie mam nic przeciwko, aby stało się to z delikwentem w środku.
Obrazek

Z tego miejsca mógłbym łatwo skrócić swoją trasę, ale schodzę jeszcze ostro w dół, do oddalonej o ponad kilometr dawnej osady, będącej kiedyś przysiółkiem Horní Údolí (Obergrund). Do 1945 było to małe centrum religijne - stały cztery górnicze kaplice, w tym największa - św. Anny, a także pustelnia i karczma. Dziś można zobaczyć tylko ściany największej kaplicy, wyglądającej jak mały kościół.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Z pozostałych obiektów nie zostało nic więcej niż ślady piwnic...

Skoro zszedłem to teraz trzeba ponownie wgramolić się w górę - zielonym szlakiem, wzdłuż kolejnych sztolni.
Obrazek

Hackelberg II
Obrazek
Obrazek

Spotykam też jedynych innych turystów tego dnia (dwukrotnie zresztą) - jakąś parkę z wilczurem, który jest wyraźnie zszokowany gdy mnie widzi :D

Po powrocie do głównego szlaku trafiam też na samotną kapliczkę św. Rocha.
Obrazek

Zza chmur na chwilę pojawia się słońce, więc Kopa znowu jaśnieje miedzy drzewami.
Obrazek

W końcu dochodzę na Příčný vrch - poza możliwością zdobycia największego punktu Gór Opawskich nie ma innego powodu, aby tam zajrzeć - całość jest mocno zarośnięta.
Obrazek

Schodząc w niższe partie widać dokładnie regularność wycinek w paśmie Větrnej hory.
Obrazek

Ostatni punkt programu tego dnia to sanktuarium Maria Hilf - Matki Bożej Pomocnej.
Obrazek

Kiedyś było bardzo popularnym miejscem pielgrzymek dla ludzi z dwóch stron granicy - jednak po przejęciu władzy przez komunistów obok postawy antyreligijnej mocno zaszkodził mu fakt, że modlono się głównie po niemiecku. Choć osiedlani tutaj po wypędzeniu Niemców Czesi i Słowacy przejęli tą tradycję, w latach 50. XX wieku świątynię zamknięto pod pretekstem prowadzonych w okolicy prac górniczych. Następnie pojawili się "nieznani wandale", niszczący skutecznie wyposażenie.
Obrazek

W okresie Praskiej Wiosny świątynię ponownie otwarto i nawet zaczęto remont, ale "normalizacja" nie pozwoliła na takie antysocjalistyczne bezhołowie - w 1973 po prostu obiekt całkowicie zniszczono (według jednej z wersji wysadzono w powietrze rękami ludzi z Brna, bo miejscowi nie chcieli tego zrobić). W miejscu świątyni został pusty plac.
Obrazek

(zdjęcie ze strony sanktuarium)

Po 1989 rozpoczęto odbudowę - niestety, zamiast zrekonstruować według starego wyglądu (co jest przecież możliwe; stawiano "historyczne" budynki po kilkudziesięciu i więcej latach, a tutaj minęło ledwie dwadzieścia), wzniesiono coś zupełnie nowego - strasznie sztucznego i kiczowatego, moim zdaniem. W środku też bardzo nijako.
Obrazek

Od Maria Hilf do Zlatych Hor schodzę dawną ścieżką pątniczą, przy której znajduje się Droga Krzyżowa - zapewne zrekonstruowana w starych kapliczkach - z napisami po czesku, polsku i niemiecku.
Obrazek
Obrazek

Po 15-tej wracam do auta, grzecznie czekającego obok wyciągu, który teraz już działa. Dziwne to...

Ale wycieczka z cyklu tych udanych ;)
https://picasaweb.google.com/1103445063 ... ricnyVrch#
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 04-02-2015 14:29

Szedłem ale w odwrotnym kierunku - wg mnie jedna z lepszych tras z Zlatohorskiej :)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Zlatohorská vrchovina - Příčný vrch i okolica

Postautor: buba1 » 04-02-2015 14:46

Pudelek pisze:Niestety, po spożyciu pogoda zaczyna się psuć - z południa nadciągają chmury i wzmaga się wiatr.


Slyszalam o roznych skutkach picia alkoholu ale o takich to pierwszy raz! :lol:

Pudelek pisze:Z tego miejsca mógłbym łatwo skrócić swoją trasę, ale schodzę jeszcze ostro w dół, do oddalonej o ponad kilometr dawnej osady, będącej kiedyś przysiółkiem Horní Údolí (Obergrund). Do 1945 było to małe centrum religijne - stały cztery górnicze kaplice, w tym największa - św. Anny, a także pustelnia i karczma. Dziś można zobaczyć tylko ściany największej kaplicy, wyglądającej jak mały kościół.


To w tych Czechach tez sie czasem trafi cos ciekawego! :D

Szkoda ze sztolnia byla zmaknieta bo wyglada fajnie i solidnie!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 04-02-2015 18:37

Znajome ścieżki. A ruiny tej kaplicy rozpatrywałem onegdaj na noclegownie. Lubię takie klimatyczne miejsca :twisted:
Ostatnio zmieniony 04-02-2015 18:42 przez Raubritter, łącznie zmieniany 1 raz.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

opawski1
obieżyświat
Posty: 678
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Postautor: opawski1 » 04-02-2015 18:41

Podobną trasę przechodziłem na koniec listopada 2014. Wtedy to zima dopiero się rozpoczynała, a stok był w trakcie sztucznego naśnieżania.
Galeria z wycieczki: https://plus.google.com/photos/106099342803392134086/albums/6088304022633593201
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: Zlatohorská vrchovina - Příčný vrch i okolica

Postautor: ecowarrior » 05-02-2015 09:47

buba1 pisze:
Pudelek pisze:Niestety, po spożyciu pogoda zaczyna się psuć - z południa nadciągają chmury i wzmaga się wiatr.


Slyszalam o roznych skutkach picia alkoholu ale o takich to pierwszy raz! :lol:

Myślę, że to bardziej kwestia zachowań i emocji Marcina w danym momencie ma jakiś wpływa na zjawiska atmosferyczne. Już dawno temu zauważyłem pewną zależność, choć wymaga to dalszych badań. Pamiętam parę lat temu na grani Karkonoszy poszedł za potrzebą w kosodrzewiną, po chwili słyszało się grzmoty i niebo zapłakało. Pudelek stwierdził, że Liczyrzepa się wku... Albo długi weekend majowy w 2010 czy 2011r. Kończyliśmy wyprawę w Zygmuntówce. Pokłóciliśmy się z Marcinem, prawie poszliśmy na noże - tej nocy spadł śnieg, który zakłócił transport publiczny na najbliższe 2 dni...
Tak j/w, trzeba mieć rękę na pulsie i sprawę monitorować.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 05-02-2015 10:36

Oj to jest niebezpieczny czlowiek! wkurzysz go czyms i myk huragan pustoszy okolice!
Ciekawe co by wyszlo jakby przeprowadzic badania pt:
"Przebieg wielkich powodzi w 97 i 2010 a stan emocji Pudla w tym czasie" :lol: :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4263
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 05-02-2015 10:43

w 1997 roku byłem akurat na Mazurach i często wkurzałem się na rodziców, że nie mogę tak długo imprezować jak inni :D

natomiast w 2010 - to było przecież po zamachu smoleńskim i w okolicach wyborów prezydenckich, więc na pewno nie chodziłem spokojny...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 05-02-2015 10:46

buba1 pisze:Oj to jest niebezpieczny czlowiek! wkurzysz go czyms i myk huragan pustoszy okolice!
Ciekawe co by wyszlo jakby przeprowadzic badania pt:
"Przebieg wielkich powodzi w 97 i 2010 a stan emocji Pudla w tym czasie" :lol: :lol:

Dobre:)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 05-02-2015 13:23

Wiec nie wiem czy dobrze rozumuje- ze jak chce zeby w marcu byla ladna pogoda, slonce i szybko przyszla wiosna- to na zlot musze przywiesc relanium i wrzucic pewnej osobie do piwa? :twisted: :lol: :lol: :lol:
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4263
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Postautor: Pudelek » 05-02-2015 13:26

w Karkonoszach idąc za potrzebą byłem spokojny, pijąc piwo we wiacie również 8)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 05-02-2015 13:54

Co do wiaty to nie uwierzę :!: Przecież wyraźnie napisałeś, że pogoda psuła się po spożyciu, a po spożyciu każdorazowo pojawia się lęk czy mam w plecaku kolejne? :)
buba1 pisze:Wiec nie wiem czy dobrze rozumuje- ze jak chce zeby w marcu byla ladna pogoda, slonce i szybko przyszla wiosna- to na zlot musze przywiesc relanium i wrzucic pewnej osobie do piwa? :twisted: :lol: :lol: :lol:

Sugerowałbym flaszkę - ma zdecydowanie bardziej kojące właściwości...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 05-02-2015 14:47

ecowarrior pisze:, a po spożyciu każdorazowo pojawia się lęk czy mam w plecaku kolejne? :)


Eco chyba w twoim przypadku nigdy takiego leku nie ma :D Pamietam twoje podlaskie plecaki, budzace podziw i zachwyt nawet wsrod miejscowej elity! Pamietasz z Krynek- "Mietek, popatrz na nich- my to mieczaki jestesmy" :D :D
Taki plecak to zawsze powoduje spokoj duszy i swobodne mysli- bo to i dla wlasciciela nie braknie a i blizniego mozna wspomoc w potrzebie!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zlatohorská vrchovina - Příčný vrch i okolica

Postautor: Dolnoślązak » 05-02-2015 16:27

Pudelek pisze:Teren jest dość znany, więc zapewne wiele osób nic nowego się nie dowie :)


I tu się grubo mylisz, bo akurat z czeskimi górami dopiero zaczynam romans :wink: I jakoś tak się składa że w tamte rejony właśnie się weekendowo wybieram, jak pogoda pozwoli...

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 06-02-2015 09:45

buba1 pisze:
ecowarrior pisze:, a po spożyciu każdorazowo pojawia się lęk czy mam w plecaku kolejne? :)

Pamietasz z Krynek- "Mietek, popatrz na nich- my to mieczaki jestesmy" :D :D

Hehe, tak, to była takie miłe połechtanie próżności! Docenienie trudu i zaangażowania w włożonego w pracę :D A później wygranie 5 zł i ognisko...


Wróć do „Relacje z wypraw”