Hazmburk pisze:A że forum wciąż funkcjonuje według czasu zimowego, ukazał się trochę wcześniej niż powinien (np. ten post też piszę w sobotę, a ukaże się w piątek)
Świąteczne testowanie mapy Wzgórz Strzegomskich
18.01. 2015, godzina 7
Poranek mglisty, temperatura 0 stopni, nadziei na słońce i dłuższą przejażdżkę brak.
Godzina 9
Mgła się przerzedza, pakuję worek map, termos herbaty i czekoladę w sakwy, niezdecydowanie krążę po najbliższej okolicy.
Godzina 10
Słońceeeee, błękittttttt, łapię azymut na bezchmurne niebo i tak dziwnym trafem jak co roku o tej porze pedałuję w stronę Jawora i Strzegomia.
Po lewej u góry kopalnia łupka Jenków.
Pierwszy kontakt wzrokowy ze Wzgórzami Strzegomskimi.
Na horyzoncie Kostrza
Tuż przed wsią po lewej stronie nad cmentarzem stała sobie górka więc wszedłem na nią.
Ani Niemcy ani Polacy nigdy jej nie nazwali, przynajmniej dostępne mi mapy nic o tym nie wspominają.
Szczyt jest zarośnięty ale częściowy widok na obóz koncentracyjny był.
Czereśnie na szczycie.
I przykład tworzenia się czereśniowych bursztynów z sosnowymi intruzjami.
Czas na łyk herbaty.
Omijam wieś i granicą lasu dochodzę do tajemniczego muru.
Mur wyglądał jak ogrodzenia wokół starej zapuszczonej poniemieckiej willi.
Po lewej i prawej stronie był jak nowy, na środku rozegrała się jakaś krwawa jatka.
Zaglądam przez dziurę w płocie aleeeeeeeee klimat.
Najbliższe pół godziny spędziłem za tą bramą.
...CDN...
Poranek mglisty, temperatura 0 stopni, nadziei na słońce i dłuższą przejażdżkę brak.
Godzina 9
Mgła się przerzedza, pakuję worek map, termos herbaty i czekoladę w sakwy, niezdecydowanie krążę po najbliższej okolicy.
Godzina 10
Słońceeeee, błękittttttt, łapię azymut na bezchmurne niebo i tak dziwnym trafem jak co roku o tej porze pedałuję w stronę Jawora i Strzegomia.
Po lewej u góry kopalnia łupka Jenków.
Pierwszy kontakt wzrokowy ze Wzgórzami Strzegomskimi.
Na horyzoncie Kostrza
Tuż przed wsią po lewej stronie nad cmentarzem stała sobie górka więc wszedłem na nią.
Ani Niemcy ani Polacy nigdy jej nie nazwali, przynajmniej dostępne mi mapy nic o tym nie wspominają.
Szczyt jest zarośnięty ale częściowy widok na obóz koncentracyjny był.
Czereśnie na szczycie.
I przykład tworzenia się czereśniowych bursztynów z sosnowymi intruzjami.
Czas na łyk herbaty.
Omijam wieś i granicą lasu dochodzę do tajemniczego muru.
Mur wyglądał jak ogrodzenia wokół starej zapuszczonej poniemieckiej willi.
Po lewej i prawej stronie był jak nowy, na środku rozegrała się jakaś krwawa jatka.
Zaglądam przez dziurę w płocie aleeeeeeeee klimat.
Najbliższe pół godziny spędziłem za tą bramą.
...CDN...
Pierwsze kroki po zabluszczonych nagrobkach tłumaczą gdzie jestem.
Cmentarz przedzielony jest na pół kamiennym murem.
Pierwszą jego część ktoś odkrzaczał ale mimo to dżungla jest pokaźna.
Oryginalna czcionka.
Zdjęcie słabo to oddaje ale groby w morzu bluszczu były dobrze widocznymi wybrzuszeniami.
Przez busz w drugiej części cmentarza wiła się wąska ścieżka do najdalszego kąta w którym były dwa zadbane groby .
Imiona i nazwiska niemieckie, na dole krzyża polski napis.
Ciekawe kto opiekuje się tym miejscem.
Opuszczam cmentarz i szukam kolejnego celu.
O wystawkę chłop zrobił, 100% granitu.
W oddali Góry Kaczawskie i Karkonosze
A na pierwszym planie całkiem zgrabny cyc.
Żelazowska Góra.
W Żelazowie obok wyremontowanego pałacu stoi sobie taki zgrabny domkopałacyk z bagnistą sadzawką i granitowodrewnianym ogrodzeniem.
Fortepian Chopina
Flet, puzon, klarnet, trąbka, obój, gitara, bandżo, mandolina, wibrafon....
Cała orkiestra skończyła na bruku.
Żelazowska Góra jak na wzniesienie granitowe miała naprawdę strome zbocza.
Żaden granit, 100% bazaltu i do tego na szczycie kolejne zapomniane organy.
Widoków brak ale charakterystyczną linię widać na dole.
Oj chyba znowu będzie nekrozwiedzanie.
Typowe dla tej okolicy granitowe mury.
Nagrobki wyglądały jak porozrzucane albo wysadzone w powietrze.
Artysta przy pracy, to musiał być ciekawy widok.
Jama grobowa? Nie tylko.
Grób postawiono na litej granitowej skale kilkanaście metrów dalej wyrasta bazaltowa góra.
Pytanie, jak wygląda miejsce styku granit-bazalt
Żółkiewka
Oswald Muller Gasthof
Ciąg dalszy strzegomskich odkryć przy kolejnym ciepłym weekendzie, tymczasem trzeba wracać do dom.
Za 3 m-ce będzie tu biało od kwiatów.
Styropianowa zima.
Nocny powrót też przypomniał, że mamy zimę.
Warto brać rezerwowe skarpetki na rowerowe powroty.
Apropo coś na zimowe wieczory.
Kupiłem ostatnio za 5zł taką książeczkę, niby okolice Wrocławia ale autor opisuje tu dzieje geologiczne całego Dolnego Śląska.
W luźny sposób przedstawiona geneza Sudetów, propozycje wycieczek z młotkiem w garści po okolicy Sobótki, Wałbrzycha, Trzebnicy, Gór Kaczawskich itd
Polecam.

Cmentarz przedzielony jest na pół kamiennym murem.
Pierwszą jego część ktoś odkrzaczał ale mimo to dżungla jest pokaźna.
Oryginalna czcionka.
Zdjęcie słabo to oddaje ale groby w morzu bluszczu były dobrze widocznymi wybrzuszeniami.
Przez busz w drugiej części cmentarza wiła się wąska ścieżka do najdalszego kąta w którym były dwa zadbane groby .
Imiona i nazwiska niemieckie, na dole krzyża polski napis.
Ciekawe kto opiekuje się tym miejscem.
Opuszczam cmentarz i szukam kolejnego celu.
O wystawkę chłop zrobił, 100% granitu.
W oddali Góry Kaczawskie i Karkonosze
A na pierwszym planie całkiem zgrabny cyc.
Żelazowska Góra.
W Żelazowie obok wyremontowanego pałacu stoi sobie taki zgrabny domkopałacyk z bagnistą sadzawką i granitowodrewnianym ogrodzeniem.
Fortepian Chopina
Flet, puzon, klarnet, trąbka, obój, gitara, bandżo, mandolina, wibrafon....
Cała orkiestra skończyła na bruku.
Żelazowska Góra jak na wzniesienie granitowe miała naprawdę strome zbocza.
Żaden granit, 100% bazaltu i do tego na szczycie kolejne zapomniane organy.
Widoków brak ale charakterystyczną linię widać na dole.
Oj chyba znowu będzie nekrozwiedzanie.
Typowe dla tej okolicy granitowe mury.
Nagrobki wyglądały jak porozrzucane albo wysadzone w powietrze.
Artysta przy pracy, to musiał być ciekawy widok.
Jama grobowa? Nie tylko.
Grób postawiono na litej granitowej skale kilkanaście metrów dalej wyrasta bazaltowa góra.
Pytanie, jak wygląda miejsce styku granit-bazalt
Żółkiewka
Oswald Muller Gasthof
Ciąg dalszy strzegomskich odkryć przy kolejnym ciepłym weekendzie, tymczasem trzeba wracać do dom.
Za 3 m-ce będzie tu biało od kwiatów.
Styropianowa zima.
Nocny powrót też przypomniał, że mamy zimę.
Warto brać rezerwowe skarpetki na rowerowe powroty.
Apropo coś na zimowe wieczory.
Kupiłem ostatnio za 5zł taką książeczkę, niby okolice Wrocławia ale autor opisuje tu dzieje geologiczne całego Dolnego Śląska.
W luźny sposób przedstawiona geneza Sudetów, propozycje wycieczek z młotkiem w garści po okolicy Sobótki, Wałbrzycha, Trzebnicy, Gór Kaczawskich itd
Polecam.

Takiego weekendu jak teraz można życzyć sobie co tydzień.
Krążąc w pięknym słonku między Legnicą, Strzegomiem a Środą natknąłem się na nowinkę obserwacyjną.
Oto ona, wieża w Mściwojowie.
Widoki były mocno zamglone ale radocha z wejścia na górę wielka.
Radocha podwójna bo nie wiadomo kiedy udało się tego dnia śmignąć pierwszą w tym roku setkę
W bezmglisty dzień Sudety będzie widać jak na dłoni.

Krążąc w pięknym słonku między Legnicą, Strzegomiem a Środą natknąłem się na nowinkę obserwacyjną.
Oto ona, wieża w Mściwojowie.
Widoki były mocno zamglone ale radocha z wejścia na górę wielka.
Radocha podwójna bo nie wiadomo kiedy udało się tego dnia śmignąć pierwszą w tym roku setkę
W bezmglisty dzień Sudety będzie widać jak na dłoni.