Pod latarnią jest najciemniej...
To zdjęcie zostało wykonane w tym samym miejscu co zdjęcie
ZbyszekW'a z poprzedniej zagadki, tylko kilka metrów niżej.
SOBIESZ. Schodząc ze szczytu, zamiast omijać kamienie lewą stroną, można wejść do dziury po prawej i niewielki tunelikiem wyjść wprost na skałę, za załomem której znajduje się kolejna skała z mostkami skalnymi.
Co to jest. Według znajomego geografa, geologa i podróżnika, który jednak nie widział tej skały (to tak, jakby lekarz miał zdiagnozować pacjenta na podstawie zdjęcia i opisu choroby osoby trzeciej), to bezpiecznie można nazwać
kawerna, prawie, jak tawerna, a to już dobrze brzmi.
Nisze skalne i wszelkie wnęki (mniejsze od jaskini, a większe od pęcherzyków gazowych w pumeksie) najlepiej nazywać kawernami. W tym przypadku nie będzie błędem ani zbyt wielkim uproszczeniem jeśli powiemy, że mamy do czynienia z kawernami wietrzeniowymi. I jest to zjawisko całkowicie pospolite. To, że kawerna wietrzeniowa ma postać "mostka", "tunelu" czy tez przelotowej "mikrojaskini" nie jest niczym nadzwyczajnym.
Forma rozwija się na szczelinie skalnej, która jest drogą penetracji wody i szybszego wietrzenia niż nieuszczeliniona calizna skały. W związku z tym wietrzenie ma charakter selektywny "ociagając się" i "tymczasowo omijając" niektóre odporniejsze partie skalne jak np. przedstawiony "filarek". Wietrzejący granit tworzy tzw. kaszę granitową , która z wyeksponowanych skałek jest usuwana grawitacyjne oraz przy współudziale wiatru. Nagromadzenia kaszy granitowej u podnóży skałek są charakterystycznym elementem geomorfologii obszarów granitowych także w Kotlinie Jeleniogórskiej.
Szczelina z mostkami jest na silnie podciętej skałce (to może być tzw. nisza kloszowa), w górnej części podcięcia.
Więcej o takich sprawach w artykule
Małe formy wietrzeniowe na skałkach Kotliny Jeleniogórskiej, Wojciech Dach.
Dlaczego napisałem, że to cenne zjawisko? Bo tak przeczytałem kiedyś w jakim sartykule. To może być jedno z dwóch stanowisk w granitowym bloku karkonosko-izerskim.
I to jest
jeden z trzech dodatkowych powodów by odwiedzić Sobiesz.
Drugi - dwa kamienne słupy, stary drogowskaz przy drodze schodzącej od Sobiesza, tuż przed "rondem" w Cichej Dolinie i drogowskaz turystyczny prze żółtym szlaku, jeszcze przed "rondem", z napisami Bismarckhohe, Agherendorf oraz Petersdorf.
Trzeci - w dokumentach niemieckich można wyczytać, że Hauptmana Cogho odkrył na Sobieszu znak krzyża z dwoma ramionami, podobny do znaku z Orlej Skały (ten jest dziś w Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu). Dr. Lövig uznał, że to znak graniczny pomiędzy dobrami Schaffgottschów a włościami chłopskimi. Jednak Sobiesz należał do dóbr Schaffgottschów, posiadłość Piechowice należała do Sobieszowa i nigdy nie była własnością chłopską. Krzyż z dwoma ramionami istnieje do dziś (chyba ten z dokumentów), a ponadto są jeszcze w pobliżu inne, w tym dwa na jednym głazie - chyba ładny kawałek historii.
Postaram się szybko umieścić kolejną zagadkę i z góry ustalam, że podam dużo wskazówek, by łatwiej było zagadkę odgadnąć. Pomysł już jest.