Pomysł na trasę zaczerpnąłem ze strony sudeckiedrogi (tyt. Frydlanckie mury). Jednak by wyprawa miała sens, nieco ją wydłużyłem.
Hejnice-szlak czerwony-Oresnik-U Tetrevi boudy-Pod Ptacimi kupami-Holubnik sedlo-żółty-Cerna hora-Snezne vezicky –Rozmezi-niebieski-Cihadla-U Knejpy-czerwony-Na Knejpe-Pod Jizerou-zółty-Jizera-Pod Jizerou-czerwony-Pavlina louka-żółty-Poledni kameny-Frydlantske cimburi-Pod Frydlantskym cimburim-zielony –U Lisci haty-żółty-Hejnice
ok. 30 km, 1300 m podejść.
W Hejnicach spory parking jest np. przy bazylice Nawiedzenia Marii Panny, później wracając już, wypatrzyłem inne, np. przy ul. Zaitsi, choć z parkowaniem w ogóle nie powinno być tu problemów.
Robię fotkę bazyliki i żółtym szlakiem przechodząc obok świątyni docieram do mostku na Smedzie. Przechodzę przezeń i idąc kawałek w prawo, później w lewo, odnajduję szlak czerwony.
Po chwili szlak opuszcza zabudowania, idąc przez pola po prawej mam widoki na jakieś pomniejsze górki i jedną z wyższych, prawdopodobnie Svinske celo. Po lewej w pewnym momencie można zobaczyć Smrk.
Kiedy szlak zagłębia się w las, rozpoczyna się dość strome podejście (przewyższenie ponad 400 m na krótkim odcinku). Na podejściu pocę się jak mops z powodu bardzo dużej wilgotności powietrza, którą mamy tu o poranku.
Różne kamienie po drodze na Oresnik.
W końcu docieram na Oresnik – jest na nim całkiem spora grupa skał. Odnoga szlaku prowadzi do punktu widokowego, z którego mamy dość ładną panoramę na Hejnice i okoliczne góry.
Wracam na szlak, który teraz prowadzi do wodospadu Wielkiego Sztolpicha.
Wodospad może nie wygląda na zdjęciu zbyt efektownie, ale to dość ładne miejsce, w dodatku panował tam przyjemny chłodek.
Dalej dość wygodną drogą docieram do rozdroża u Tetrevi boudy, gdzie nadal czerwonym zmierzam do miejsca widokowego Krasna Mari.
Vyhlidka Krasna Mari
Tam gdzie byłem kilkadziesiąt minut temu -Oresnik
Wracam na szlak, którym docieram do rozdroża Pod Ptacimi kupami. Z tego miejsca mam krótkie podejście na Ptaci vrchy, na którym jest rezerwat pn. Ptaci kupy (Ptasie kopy), tworzące ciekawe grupy skalne. Na jednej z nich urządzono punkt widokowy.
Widzimy z niego m.in. Jeszted, okolice Frydlantu, Smrk, Izerę.
Holubnik, po lewej Jizera - dalsze cele wycieczki (ta ostatnia wydaje się stąd jeszcze dość odległa).
Schodzę z Ptaci kupy i podchodzę na Holubnik (Gołębnik), na którym również mamy punkt widokowy.
Szczytowa skała na Holubniku
Widoki z Gołębnika
Dalsze cele - na wprost Cerna hora, po lewej Izera
Za Gołębnikiem na siodle pod Holubnikiem idę w prawo i po chwili w lewo, żółtym na Cerną horę. Całe podejście na górę wyłożone jest drewnianymi kładkami.
Na szczycie góry nie ma nic godnego uwagi, idę kawałek dalej do miejsca oznaczonego Certuv odpocinek, ale tam właściwie też nie ma nic ciekawego, zwrócić można uwagę chyba tylko na taki kamień:
Wracam do rozdroża i idę w prawo do Śnieżnych wieżyczek. W Śnieżnych wieżyczkach na jednej ze skał zrobiono punkt widokowy, z którego nic nie widać, są zaś ciekawe skałki.
Znowu wracam do rozdroża i żółtym szlakiem schodzę do Rozmezi, skąd niebieskim docieram do Cihadla. Tam warto podejść ze 100m w lewo na torfowisko (jest tu niewielka wieżyczka, która ułatwia obserwację).
Od Cihadla docieram Na Knejpe. Obok miejsca o takiej nazwie nie mogę przejść obojętnie. W środku zwracam uwagę na kilka gatunków piwa do wyboru, w cenie 30 Kc za butelkę. Zamawiam Svijanskego Maza. Piwo nie jest zimne (panowie raczej nie dysponują tu lodówką) jednak przyjemnie chłodne, mimo 30-stopniowego upału za zewnątrz.
W Izerskich rowerzyści są w przewadze.
Po krótkiej konsumpcji idę czerwonym szlakiem i odbijam w żółty na Jizerę. Tabliczka informuje, że do pokonania jest 1,5 km, na moje oko będzie mniej - ok. 1 km w jedną stronę.
Na Izerze
Na Jizerze mamy znakomitą dookólną panoramę, jak zauważył autor strony z której chętnie korzystam, praktycznie widzimy tylko góry i lasy (no może poza kominami elektrowni Turów).
Zostałbym tam dłużej, ale na platformie widokowej czuję się jak na patelni, w dodatku zaatakował mnie rój jakichś niezidentyfikowanych owadów.
Z Izery idę przez Paulovą pasekę na Smedavską horę.
Upał daje się mocno we znaki i wędrowanie odkrytymi przestrzeniami Gór Izerskich staje się powoli nieznośne.
Smedavska hora
Ze Smedavskiej hory trafiam do Poledni kameny
Można wejść na szczyt skałki skąd mamy widoki. Tam również atakują mnie wspomniane wcześniej owady (chyba są widoczne na zdjęciach).
Z Południowych kamieni zmierzam do Frydlantske cimburi mijając ciekawe formy skalne.
We Frydlantske cimburi nie bez trudu wchodzę na platformę widokową.
Schodzę szlakiem żółtym, dość stromym tutaj, do rozdroża, skąd dalej zielonym i później znowu żółtym wracam do punktu wyjścia.
Na szlaku zielonym.
Po drodze była jeszcze jedna vyhlidka - Hajni kostel, ale upał i zmęczenie dały znać o sobie, dlatego ją odpuściłem. Zniechęciła mnie do tego tabliczka informująca, że do vyhlidki jest 500 metrów (prawdopodobnie jest dużo mniej).
W Hejnicach - rzut oka na miejsce, gdzie jeszcze niedawno byłem.
Podsumowując, opisaną powyżej wycieczkę uważam za jedną z najciekawszych na jakiej byłem w tym roku.