Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 31-05-2016 12:51

Pogoda sie poprawia, nawet nie leje. Jedziemy w strone wyzszych partii Bieszczadow co chyba nie jest obecnie zbyt dobrym pomyslem. A w sezonie to juz napewno w szczegolnosci.. Miedzy Cisna a Wetlina jedzie sie lasem bilbordow. Reklamuja one karczmy, oberże, chlopskie i łemkowskie jadla, dzikie sadyby, zapomniane zaulki, prawdziwe odludzia. Maja chyba jakies totalne rozdwojenie jazni, bo z jednej strony podkreslaja przasnosc i swojskosc swoich uslug, a z drugiej komfort, elegancje i nowoczesny styl. Mozna wiec jesc i spac do woli, szkoda tylko ze spod tych reklam malo widac gory..

Dzis suniemy na Jaworzec co wiaze sie z koniecznoscia zapakowania calego majdanu w plecaki i inne uchwyty okoloplecakowe.
Obrazek
Obrazek

Potok po drodze z Kalnicy
Obrazek

Po drodze tez nietypowe retorty- z aureola! czy to moze BHP zeby smolarz nie spadl jak wlazi na daszek? ;)
Obrazek
Obrazek

W schronisku poczatkowo kwaterujemy sie na pietrze ale popoludniem zajezdza gigant rajd, zwany Rajdem Bacow, wiec przenosimy sie do piwnicy, do klimatycznego pokoiku rezerwowego, gdzie lozka sa wykonane z krzywych skrzypiacych lesnych galezi i sznurka. Lozka sa pietrowe i toperz wyraza watpliwosc co do utrzymania przez gorne pietro czegos o jego masie. Spimy wiec na dole :) Wygodnie i sympatycznie. Zmienilam zdanie- pordzewiale wojskowe lozka pietrowe nie sa juz moimi faworytami w kategorii schroniskowych mebli!!!
Obrazek
Obrazek


W poszczegolnych pomieszczeniach mozemy znalezc rozne odezwy do uzytkownikow
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Bylam w krzakach za Kalnica, makow nie znalazlam ale w chaszczu lezal inny ciekawy eksponat
Obrazek

Znajduje tez w schronisku oferte swietnego noclegu... Kilka dni pozniej tam uderzamy...ale okazuje sie ze juz nieaktualna.. Szkoda ze fajne rzeczy znikaja tak szybko..
Obrazek

Maja tu pyszne grzane piwo z koglem moglem. Nigdy takiego wczesniej nie pilam! Po kilku deszczowych dniach wyjatkowo cieszy mozliwosc posiedzenia na dworze i powygrzewania sie w sloncu!
Obrazek
Obrazek

Idziemy tez obejrzec miejsce dawnej wsi. Teren zostal zmieniony w jakis niedorobiony skansen. Tabliczek informacyjno-kierunkowych jest wiecej niz atrakcji i ciezko nawet zrobic zdjecie aby ktoras nie upstrzyla krajobrazu. Postawili tez jakies niby fragmenty dawnej chalupy. Widac ze to jest wszystko nowe... Nie wiem czy ma to miec wymiar nowoczesnej sztuki artystycznej czy ma byc raczej pokazaniem palcem dla osob ktore nie sa zdolne aby wyobrazic sobie cokolwiek samemu. Calosci dopelnia wykoszona trawka i kosze na smieci. W sumie- mogli makiete tej wsi walnac w jakims duzym miescie albo na parkingu przy autostradzie- dojazd bylby latwiejszy a i po hamburgera blizej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Brakuje troche zakopanych w ziemi plastikowych szkieletow i glosnika na drzewie zapodajacego piesni łemkowskie.

Coraz trudniej znalezc miejsca ktore wymagaja jakiejkolwiek samodzielnosci, wlasnego pomyslu. Tego zeby sobie siasc, zastanowic nad tym co sie lubi, co nas interesuje i zaplanowac trase. Poszukac dostepnych informacji a potem poszukac czegos w terenie. I miec ten nikly cien szansy ze sie nie znajdzie, ze moze bedzie trzeba wrocic i poszukac jeszcze raz a przy okazji , przypadkiem, znajdzie sie nieraz cos innego.. Zaklada sie koniecznosc braku spontanicznosci i niepewnosci. Teraz musi byc od poczatku do konca prowadzenie za rączke, wszystko musi byc podane na talerzu. Ba! Nawet nie podane na żądanie- ten talerz musi byc wywalony ci na leb czy tego chcesz czy nie…

Pare zdjec gdzie udalo mi sie wykadrowac paskudztwa.
Obrazek
Obrazek

Obecna w schronisku ekipa rajdowa przedstawia klimaty bardzo zroznicowane. Czesc fajnie gra, spiewa i porownuje aromat chorwackiej rakiji i bimberku sasiada. “Wygrzane kartoflisko zachodnich stokow Kaszub” wygrywa w ocenie sedziow 5:3. Inni wola spedzac pol wieczoru pod prysznicem oraz zawziecie dyskutowac o wyzszosci golenia jajec czy niemoznosci mycia wlosow mydlem. Niektorzy wspominaja bieszczadzkie rajdy z lat 80 tych, gdy z braku chleba w sklepie kupili worek mąki i szli z nim przez gory, piekac podplomyki na ognisku. Inni maja problem dojechac na Jaworzec bez dokladnych namiarow GPS. Czesc ekipy jezdzi na wycieczki czesto a ich wspomniania i porady beda dla mnie inspiracja do kilku nastepnych wypadow. Inni robia wrazenie zerwanych z lancucha dzieci na koloniach , ktore wreszcie moga sie napic piwa bo mama nie patrzy. I to nie jest tak ,ze opisuje tutaj dwie grupy ludzi. Te cechy przeplataja sie ze soba, w roznych, najbardziej nieprzewidzianych i zaskakujacych kombinacjach!

Impreza i spiewy trwaja prawie do rana. Kwiki i flirty w lazienkach rowniez.

Rano zjadamy sobie jajecznice z pol jajka. Jest to jedna z lepszych (w smaku) jajecznic serwowanych przez schroniska.. ale ilosc???? Kabak zjada dwa razy obfitsze sniadania!

Dzis w planach wejscie na polonine. Dawno nie bylam. Kabak nawet nigdy. Glupio tak miec skonczone 8 miesiecy i nie widziec jeszcze zadnej poloniny! Ciekawe czy na gorze bedzie bardzo zle, czy tylko zle..? Rzeczywistosc zaskakuje nas jednak bardzo pozytywnie!

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 02-06-2016 11:25

Dzis wlazimy sobie na Polonine Wetlinska. Gdzies niedaleko stara tablica
Obrazek

U wlotu szlaku zwracaja uwage jakies wypasione kible, ktore hojnie i wspanialomyslnie ufundowala UE dla dzikich gor na swoich kresach. Kibel jest jakis superekologiczny bo nie zuzywa wody tylko opiera swoje dzialanie na wyzysku pracy dzdzownic kalifornijskich. Ide nawet zajrzec do tego kibla ale dzdzownice sa chyba gdzies ukryte- w muszli nie plywaja ;) Ciekawe czym te dzdzownice roznia sie od zwyklych- oprocz tego ze te maja gowniana robote ;)

Na podejsciu wiosna jeszcze bardzo wczesna
Obrazek

Na poloninie spotykamy dzis przez caly dzien chyba okolo 8 osob. Ze spora ich czescia ucinamy sobie krotsze lub dluzsze pogawedki, nieraz zakonczone wspolna konsumpcja wyrobow roznych. Jest koles w kapeluszu i kolorowym swetrze ktory mu babcia zrobila na drutach 20 lat temu. Sluzy mu na wszystkich gorskich wedrowkach. Wyglada prawie jak nowy.Ja tez chce taki sweter!
Obrazek

Sa dwie dziewczyny z Łodzi ktore ida gorami juz kilka dni i wlasnie skonczylo sie im jedzenie. Raczymy sie z nimi nalewka. Dziewczyny rozwazaja nocleg w Puchatku- o ile mozna tam cos zjesc. Jest tez opiekun tego schroniska, mlody chlopak, ktory zacheca dziewczeta do pozostania na nocleg, twierdzac ze nie jest Kadafim i nie musza sie go bac.
Obrazek
Obrazek

Jest jakis starszy pan ze statywem i aparatem marki Zenit. Chodzi tam i spowrotem i cos w lesie fotografuje. Gdy mowimy mu “dzien dobry” sprawia wrazenie lekko przestraszone.
Jest jakas rodzinka z wesolym na oko trzylatkiem ktory niesie w objeciach karimate i nawet na postoju nie chce jej puscic. Wiec siedzi na ziemi kuprem i tuli dalej ta karimate a mama musi go karmic kanapka - bo rece ma przeciez zajete ;)


A tak to tylko my, trawy, skaly i wiatr. Poczatkowo widoki sa nieco zamglone, ale im dalej w strone wieczora tym niebo sie oczyszcza, widoki sie wyostrzaja, az sie troche martwimy ze widoki sa “za dobre”. Gdzies na poloninie gubimy szlak na chwile... Widac nie my pierwsi, sciezka grania jest bardzo wyrazna, szeroka i co najwazniejsze-widokowa. Jak tu nie zbłądzic? ;) Rozne widoczki z roznych por dnia:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Do chatki wstepujemy na herbate z wkladka
Obrazek
Obrazek


Na parkingu pod Rawkami tez jest wypasny kibel opatrzony gwiazdkami na tle błękitu - zamkniety na cztery spusty. Pewnie dzdzownice im strajk oglosily albo co? ;) Sytuacje ratuje zwykla slawojka, mala, niepozorna, bez wznioslych tablic o jej fundatorach. Po scianie lazi jakas gasienica. Wolna gasienica. Wpadla tu zapewne tylko turystycznie.
Obrazek


Na parkingu spotykamy jeszcze milego goscia ktory obecnie opiekuje sie kempingiem w Starym Siole. A przybiegl do nas bo zobaczyl “D” na rejestracji skodusi. Sam jest spod Wroclawia. I znow chyba godzina zleciala na rozmowach o wyzszosci Bieszczadow nad Sudetami lub na odwrot.

W ostatnich promieniach slonca suniemy sobie na Rawki. Wokol pustka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek


W schronisku tez tylko my i obsluga.
Obrazek
Obrazek

A tlum robia koty, ktore sa wszedzie!!!! Jeden to chyba wogole jakas krzyzowka z rysiem!
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 02-06-2016 20:17

Że Sudety są wyżej to wiadomo :) Tam tak goło jakoś :wink:

Naleśników z jagodami w chatce nie próbowaliście? :mrgreen:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 02-06-2016 22:20

Dolnoślązak pisze:Że Sudety są wyżej to wiadomo :) Tam tak goło jakoś :wink:

Naleśników z jagodami w chatce nie próbowaliście? :mrgreen:


Goło i malo ruin! :mrgreen:

W chatce puchatce mieli tylko fasolke po bretonsku i sie jakos nie skusilismy.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 03-06-2016 11:41

buba1 pisze:
W chatce puchatce mieli tylko fasolke po bretonsku i sie jakos nie skusilismy.

To kolejny argument na wyższość Sudetów :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 03-06-2016 12:54

Bo Chatka Puchatka nadaje się tylko dla wschód słońca :) Pójść tam z nadzieją na smaczny posiłek albo piwo (jest Leżajsk za 10 zł) to droga ślepa :) Klimat jest, jak sobie ludzie stworzą sami, bo obsługa niezbyt ku temu pomaga :)

Teraz była fasolka, w listopadzie 2 zupy. Też po 10 zł. Oni chyba wszystko mierzą tą miarą :D
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 03-06-2016 15:10

Pudelek pisze:Bo Chatka Puchatka nadaje się tylko dla wschód słońca :) Pójść tam z nadzieją na smaczny posiłek albo piwo (jest Leżajsk za 10 zł) to droga ślepa :) Klimat jest, jak sobie ludzie stworzą sami, bo obsługa niezbyt ku temu pomaga :)

Teraz była fasolka, w listopadzie 2 zupy. Też po 10 zł. Oni chyba wszystko mierzą tą miarą :D


Akurat bardzo pozytywnie odebralam obecnego chatkowego- taki mlody o imieniu Julek. Byl bardzo sympatyczny, opowiadal ciekawe rzeczy, ale to moze dlatego ze w chatce nie bylo nikogo wiec chlopakowi sie nudzilo a na dodatek jedna z dziewczyn ktore z nami przyszly chyba wpadla mu w oko (wiec sie staral :P ) Lutka nie bylo i ponoc nieczesto tam obecnie bywa. Na jedzenie ani piwo sie nie nastawialismy, mielismy swoje-czekolade i nalewke ktora to wspolnie sie raczylismy ze spotkanymi ludzmi. Dziewczyny byly glodne to fasolke wciagnely. Nastawialam sie na paskudne miejsce ociekajace komercha ale o dziwo bylo calkiem sympatycznie. Acz to byl kwiecien i chyba sroda.
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 03-06-2016 21:03

Z ciekawości poczytałem o tej chatce i opinie mają jakieś nienajlepsze, historie też ciekawe: http://www.goldenline.pl/grupy/Przedsie ... j,1132172/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Dolnoślązak » 04-06-2016 20:43

PS Jako, że jesteś ekspertem od wychodków wszelakich zapytać muszę, jak oceniasz ów puchatkowy? W internecie ponoć krążą o nim legendy :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 11-06-2016 23:03

jak dla mnie, to był dość obskurny...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 12-06-2016 17:09

Albo nie bylam w tym wychodku albo bylam i nie zaskoczyl mnie niczym szczegolnym bo kompletnie go nie pamietam!

Co do opinii o schroniskach to powolywanie sie na rankingi npm od razu jak dla mnie swiadczy z kim mamy do czynienia- tzn z milosnikiem pensjonatow. Bo jakos tak dziwnie sie sklada ze te schroniska z konca listy sa wlasnie najfajniejsze. Jesli chodzi o inne opinie z tego linka to mam wrazenie ze sa wyrazane przez osoby o strasznie roszczeniowym podejsciu do swiata oraz sporym oderwaniu od rzeczywistosci. Jedyne co zapewne jest prawda to to ze bedac w schronisku poza sezonem napewno jest sympatyczniej bo kazdy pracownik (wiec i taki z obslugi schroniska) jest bardziej wkurzony i drazliwy gdy jest przemeczony. A w kontakcie z kilkoma aroganckimi typami, ktorzy potrafia tylko wszystkich pouczac, moralizowac i wymagac to nawet aniol by sie wkurwil..
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 12-06-2016 17:10

W schronisku pod Rawkami spokoj, ale to cisza przed burza. Obslugi jest chyba z 5 osob. Widac ze przyszedl ktos z doskoku do pomocy. Wszyscy szykuja obiekt do majowki. Bo wtedy bedzie tu szal. Bedzie to zupelnie inne miejsce. Przypomina wiec troche twierdze szykujaca sie do oblezenia. Niby cisza dzwoni w uszach ale czuc jakas nerwowowsc w powietrzu i ciche pomruki przyszlego zgielku. Liczby przewidywanych w tym okresie gosci padaja dosc astronomiczne. Wieczorami i rankami wnetrze bacowki wypelniaja zapachy przyszlej strawy. To bigos, to nalesnika, to racuchy. To znow dzwiek ubijanych kotletow. Pieka, smaza, zawijaja na potege. Chyba wszystko potem idzie do zamrazarki, zeby mozna szybko wyluskac jak sie okaze ze nagle trzeba podac 250 obiadow.. Jedno jest pewne- niesamowicie zaostrza to apetyt i wplywa to sami zjadamy chyba dwa obiady, z nalesnikami na deser..

Rano znow mokro. Przylazi burza, wali gradem, sa tez dziwne grzmoty- pierwszy raz takie slyszalam, jakby z metalicznym echem. Poloniny spowija ciemnoszara mgla.. No to sobie poszlismy na Rawki. Czekamy godzine, dwie, burza odchodzi gdzies na inna polonine, ale czapa na gorach siedzi i padac przestaje na gora 10 minut. Sa momenty ze widoki z rejonu bacowki sa cudne. Gory dymia na potege, chmury sie klebia, coraz to nowe szczyty wylaniaja sie mlecznej zaslony. Inne dla odmiany znikaja.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Tylko nasze Rawki konsekwentnie i niezmiennie siedza w granatowej pierzynce. Trudno- zapodamy sobie dzis gdzies objazdowo. Jedziemy ogolnie przed siebie i bez celu. Zobaczyc cos tam i siam. Co sie zmienilo a co nie. Gdzie zostal stary klimat a gdzie nowy go zezarl. A moze gdzies wypatrzymy cos nieznanego? Odwiedzamy wodospad w Pszczelinach,
Obrazek
Obrazek

opuszczony zaklad produkcyjny Igloopolu w Lutowiskach,
Obrazek

w Moczarach czas sie zatrzymal
Obrazek

ostatecznie wypluwa nas na Stebniku kolo Ustrzyk Dolnych. W pustej dolinie powstalo kilka dacz i kapliczka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jest tez wiata. Nie jest ogrodzona, nic nie pisze zeby byla prywatna, acz ogolnodostepna tez raczej nie jest bo wszystkie balustrady owiniete sa drutem kolczastym.
Obrazek

Cmentarzyk stoi gdzie stal
Obrazek

Droga z Bandrowa przez Stebnik do Kroscienka zaskakuje nas bardzo. Jest wyjatkiem w bieszczadzkich okolicach- jej nawierzchnia zdecydowanie pogorszyla sie w ciagu kilkunastu ostatnich lat- zyskala kilka nowych poteznych wykrotow, przelomow i zapadlisk trudnych do przebycia.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Droga utracila tez droznosc- przed samym Kroscienkiem rzeka zerwala skarpe i ¾ drogi plywa w rzecznych nurtach. Chyba nawet maluch by nie przemknal. Motory daja rade. Traktory jada rzeka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

I wszedzie wokol wybuch wiosny wsrod wilgoci i siapiacego deszczu. Kaczence i zaby sie ciesza!
Obrazek
Obrazek

Gdy wracamy pod Rawki- niespodzianka! Przyszly na nocleg dziewczyny z Łodzi, napotkane wczoraj na Wetlinskiej! Jedna z nich ochoczo nosi kabaka gdy wciagamy nalesniki. Nasze cyganskie dziecko bardzo sie cieszy z obecnosci nowej cioci i korzystajac z okazji probuje jej wydlubac oko, radosnie gugajac przy tym oczywiscie. Potem zjada polowe naszych jagod z nalesnikow, a obie łapy wsadza w sos, zanim udaje sie nam odsunac talerz. A sos tak wspaniale robi ciap ciap ciap! Dziewczyny spaly na Wetlinskiej i w nocy baly sie wychodzic do kibelka jako ze Julek naopowiadal wieczorowa pora o pobliskiej niedzwiedziej gawrze i ludziach ktorzy we mgle nie mogli znalezc chaty wracajac z wychodka. (dokladnie rozumiem traumatyzm sytuacji, jako ze kiedys przytrafilo mi sie to na Górowej). Dziewczynom pogoda tez pokrzyzowala plany wycieczkowe- nie wlazly na Carynska. W jadalni schroniska przewija sie jeszcze jakas para ale jakos wogole nie lgna do integracji i dosyc wczesniej ida do pokoju.

Wstajemy wczesniej niz zwykle chyba kolo 7, coby isc na te cale Rawki. Pogoda srednia. Po drodze fajny wodospad szemrze wsrod bukowego lasu. Do gornej granicy lasu idzie sie w miare dobrze.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wyzej zaczyna wiac, pizgac i pada jakas mokra kasza. Klimaty bardzowczesnowiosenne, widac nawet snieg! Bleeeeeee…. Wycieczke konczymy wiec na Małej i zmykamy w dol.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zabieramy manele ze schroniska i pomykamy do Cisnej zobaczyc co slychac w schronisku pod Honem.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tam tez zmienila sie obsluga. Od tygodnia rezyduje tam para spod Zlotoryi. Gadamy wiec o urokach Pogorza Kaczawskiego i ich poprzedniej pracy na Zygmuntowce. Pomagali tam gosciowi ktory przerobil to mile niegdys schronisko na salon z katalogu Ikei a jadalnie na sterylny bar mleczny. Ale jakos im nie bylo po drodze razem (czemu sie nie dziwie) wiec wyladowali tu. Dzis w ofercie zupa ogorkowa ktorej sie najadamy po dach.

Schronisko na chwile obecna jest strasznie gole. Poprzedni wlasciciel wydarl wszystko ze scian co sie dalo- obrazki zdjecia, poleczki, rzezby, kwiatki. Zrapywal ponoc nawet to co musialo ulec zniszczeniu w procesie zdejmowania. Teraz sa wiec tylko sciany i meble.
Obrazek

Co najgorsze zniknela stryszkowa hamakarnia i tamtejsze noclegi z popielicami. Ponoc jakies kontrole wylaczaja czesto w bacowkach gorne pietra bo nie spelniaja debilnych norm ewakuacyjnych w postaci dwoch klatek schodowych. Sa wprawdzie zewnetrzne drabinki ale poki co obsluga boi sie chyba nalozenia kar na sam poczatek wiec hamakarni strychowej nie ma. Jakos tak sie nastawialismy na ten nocleg wlasnie tam z ogoniastymi myszami , wiec jako ze go nie ma, to wogole rezygnujemy z Honu tym razem.

Popoludniem wybieramy sie jeszcze w rejon Roztok. Widoki sa juz cudne z przeleczy nad Roztokami- morze olesionych slowackich gor.
Obrazek
Obrazek

Drzewo pająk
Obrazek

Potem idac w strone Rypiego Wierchu i dalej jest coraz lepiej. Tym razem widoczki sa na polska strone ale tak fajnie ulozone ze nie widac wcale wsi czy drog. Tak jakby te okoliczne gory byly zupelnie puste, dzikie i bezludne. Ciekawe zludzenie, acz bardzo mile dla oka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Siedzimy wiec na jednej z polanek i grzejemy sie w cieplym przedwieczornym sloneczku. Jak zupelnie inaczej niz na porannych Rawkach gdzie ciagnelo jeszcze zimą.
Na trasie w rejonie tego Rypiego Wierchu jest co chwile wilcza kupa. Tak mi przynajmniej w wielu miejscach mowili, ze jak kupa jest cala kudlata to na bank zostawil ją wilk.

W Roztokach znow etatowy zajac. Kilka dni temu jak tu bylismy tez wypadl z krzakow po prawej, przebiegl kawalek asfaltem i skrecil w zarosla po lewej. On tak zawsze? A moze jest nakrecany?
Obrazek

W Cisnej idziemy na pielmieni do Łemkowyny. Dziewczyny z Lodzi tak reklamowaly tutejsze potrawy ze sie skusilismy. Jedzenie rzeczywiscie smaczne ale w ilosci mikroskopijnej i koszmarnie drogie. Raczej nigdy wiecej.
Obrazek
Obrazek

Na nocleg jedziemy do PTSMu w Lesku. Juz w skodusi czuje jakis dziwny zapach, jakby jakiegos zwierzaka, jakby cos zdechlo? Wieczorem w schronisku ten zapach sie nasila. Juz sie zastanawiam ze moze na lozku ktos polozyl swojego smierdzacego psa? Chwile pozniej odkrywam brutalna prawde.. Jedna wilcza kupa przyjechala z nami na moim bucie. Mam jedna kudlata podeszwe… Chyba przez godzine probuje sie rozstac z “wilkiem” przy pomocy patykow i moczenia buta w kaluzach, ktorych na szczescie wokol schroniska nie brakuje.
Obrazek

Na wieczor mamy piwo. To miodowe bardzo mi smakuje.
Obrazek

cdn
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 12-06-2016 22:19

te piwo "bieszczadowe" to po prostu Racibórz z inną etykietą :P Widać, że po przelepieniu cena wzrosła o 100 procent ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4996
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: buba1 » 12-06-2016 23:17

Pudelek pisze:te piwo "bieszczadowe" to po prostu Racibórz z inną etykietą :P Widać, że po przelepieniu cena wzrosła o 100 procent ;)


Raciborz tez robi miodowe? nie trafilam poki co! nie wiem czy to "Bieszczadowe" wystepuje tez w sklepie i ile tam kosztuje, my kupilismy w knajpie wiec cena napewno zawyzona.. :(
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 4262
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Bobry, kaczeńce i retorty czyli bieszczadzko-beskidzkie wędrówki kwietniowe

Postautor: Pudelek » 13-06-2016 07:58

robi, robi:

Obrazek

Ja się zapomniałem ostatnio i kupiłem w Siekierce jakieś te półciemne... a to przecież rżnięte Raciborskie :|
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/


Wróć do „Relacje z wypraw”