Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Odkopię temat, ale mi Jagodna podpadła
Nastawiłem się na te ich racuchy niemal jak na specjał z Chaty Górzystów i o ile samym racuchom zarzucić nic nie mogę o tyle śmietany to najwyżej kleksa dali i parę jagód... suche to było takie, że połowę wziąłem do Bystrzycy gdzie dokupiłem śmietanę i konfiturę jagodową i dopiero można było zjeść... A na waszym zdjęciu widzę, że wtedy jeszcze dawali jak należy 
- Zły Marcin
- obieżyświat
- Posty: 864
- Rejestracja: 19-07-2013 07:10
- Lokalizacja: W-w
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Było doprosić śmietany
Ja w 2015 załapałem się na jakiś kotlet z posadzonym jajkiem na nim, nie-do-prze-ro-bie-nia to było. W dodatku smaczne.
Nie wspominając że byłem tylko z gościną wizytą między noclegiem pod Gniewoszem a noclegiem na łąkach nad Hutą - a na chama wbiłem sie pod prysznice na parterze na krzywca i nawet szkarpety sobie przeprałem
Ja w 2015 załapałem się na jakiś kotlet z posadzonym jajkiem na nim, nie-do-prze-ro-bie-nia to było. W dodatku smaczne.
Nie wspominając że byłem tylko z gościną wizytą między noclegiem pod Gniewoszem a noclegiem na łąkach nad Hutą - a na chama wbiłem sie pod prysznice na parterze na krzywca i nawet szkarpety sobie przeprałem
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Dopraszać o dodatki trochę głupio, po prostu następnym razem oddam im z naczyniami kubek po śmietanie i konfiturze to może zajarzą...tyle, że ostatnio nie wiedziałem że trzeba to mieć ze sobą
PS Że porcja duża smaczna i sycąca to fakt, ale żeby tak na sucho, jak się jest po 30 kilometrowym marszu... litości.
PS Że porcja duża smaczna i sycąca to fakt, ale żeby tak na sucho, jak się jest po 30 kilometrowym marszu... litości.
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Jakos z poczatkiem wrzesnia wybralismy sie znow w Gory Bystrzyckie aby polazic z trojkolowcem po tamtejszych traktach.
W schronisku na Jagodnej pewien obrazek baardzo przypada mi do gustu. Wlasnie ta strefe staram sie zabierac ze soba wszedzie gdzie bywam!

W rejonie wzgorza Jedlnik, niedaleko szosy, zwracaja uwage wygrzane plowe łaki, gdzie nie mozemy sie oprzec pokusie aby zapodac sielanke i sie troche powylegiwac.

Obok- ciekawa sosna, ktorej ksztalt przywodzi na mysl miejsca mocno targane wiatrem.

Na jedna z wycieczek ruszamy z przysiolkow Różanki i gruntowa droga pelzniemy przez zasypane szyszkami lasy.

Widoczkow z poczatkow malo, wedrowke urozmaica niewielki stawek w ktorym rozwazamy kapiel ale akurat przejezdza lesniczy i wdaje sie z nami w gadke o sensie zycia i wogole. Rozumiem ze czasem kamery wieszaja w budkach na ptaki i wiedza kto wlazl w szkode ale zeby czytac w myslach? Hmmm.. za daleko ta technika poszla

Dalej droga zaczyna przypominac autostrade- szeroka, rowna, nowa, rowy pokopane.

I to jest droga lesna gdzie wjazd skodusia bylby przestepstwem. Gdyby to opowiedziec jakims Gruzinom czy Ormianom gdzie do zamieszkalych wiosek prowadza nieraz blotniste koleiny- to w zyciu by nie uwierzyli! Ba! Chyba by wogole nie kumali o czym mowie!
Trojkolowiec silnika nie posiada wiec mozemy sie spokojnie wspinac zakosami ku gorce Czerniec na ktora chcemy sobie wlezc. Na gorke prowadzi juz sympatyczniejsza droga a i widoczki w pelni zaspokajaja nasze oczekiwania.


Widac ktos tu biwakowal- bardzo sympatyczne miejsce do takiego celu- acz ognisko to musi byc widac z polowy powiatu wiec konspiracja slaba.

Oooo tam pojdziemy jutro!

Na inna wycieczke idziemy z Lasowki. Tym razem dolacza do nas tata i brat toperza.

Tu poszli dalej z nawierzchnia drogi lesnej- asfalt z rolki. Tesknimy troche za starymi brukami niektorych bystrzyckich drog- bo to i przyjemniej isc a i kabaczek lepiej spi na wertepach!

Odwiedzamy Polane sw.Huberta z bardzo duza, solidna i zamknieta chata mysliwska.

W odroznieniu od dwoch pozostalych w rejonie- tu nie ma nawet wiatki pod ktora moglby sie schronic strudzony wedrowiec ktorego zastanie tu solidny deszcz lub noc. Jest za to jeziorko, ktore pewnie bylo swiadkiem wielu kapieli po pijaku w czasie mysliwskich imprez. Poki co jego tafla jest spokojna, odbija sie w niej las a lekko zelaziste wody nie chca opowiedziec zadnej ciekawej historii z dawnych czy wspolczesnych lat.

Zagladamy tez do Kunegundy, sprawdzic jak sie miewa szopopasnik, jako ze bierzemy go pod uwage na potencjalny nocleg w najblizszych dniach. Pasnik sporo podupadl od czasu naszej ostatniej wizyty. Schody odpadly, trzeba wchodzic po kontownikach, czesc desek z podlogi pieterka sparcialo, niektore pekly, wogole troche strach chodzic po innych belach niz tych grubych nosnych. Siano jakies zawilgotniale i podkisle, wiec sugeruje ze dach cieknie...


Tylko Kunegunda niestrudzona stoi w ponętnej pozie jak niegdys. Na pieterku leza jakies swieze deski wiec jest szansa na wzmocnienie podlogi. Mam nadzieje ze w przypadku ewentualnego remontu nie zrobia krzywdy malunkowi.

Noclegi spedzamy w ulubionej chatce.

Jako ze jest to srodek tygodnia to jestesmy tu sami. Mozemy wiec na spokojnie zajac duzo miejsca i na pryczy postawic namiot. Noce sa juz dosc chlodne a na malej powierzchni lepiej nachuchamy.

Wieczorami licze na jakies popielice. Zostawiam zanete w postaci chleba z serem ale widac nie trafilam w gusta kulinarne albo po prostu ich tu nie ma… W nocy cos chrupie w scianach ale stawiamy chyba raczej na korniki.
Poranki i wieczory witaja nas przesianym promieniami lasem.

Niektorzy z ekipy sa niezwykle szczesliwi bo jest tu duzo szyszek. Jedna z szyszek wybitnie przypada do gustu i nie zostaje wypuszczona z łapki przez caly dzien. Nawet w czasie snu. Proba odebrania szyszki np. w czasie przebierania spotyka sie z wybuchami strasznego oburzenia i poszukiwaniami czy szyszka przypadkiem nie zostala skradziona. Szyszki nie mozna podmienic na inna. Bo to jest ta jedyna najlepsza szyszka. Inne mozna miętosic dodatkowo. Ostatecznie wierny przyjaciel zaginal kolejnego dnia w nieznanych okolicznosciach. Widac popadl w nielaske albo po prostu sie znudzil.


Ognisko rowniez cieszy sie zainteresowaniem a zwlaszcza miejsca gdzie leci dym i te gdzie jest najwiecej wegla i sadzy. Cos w tym powiedzeniu jest ze dzieci dziela sie na czyste i szczesliwe.

Sporo czasu spedzamy przy ogniskach pozerajac rozne smakolyki, w postaci stalej, cieklej i mazistej (wyszlo ze zjedlismy 3 sloiki musztardy!)

Na jedna z imprez dolacza toperzowa rodzinka ale nie nocuja w chacie, opuszczaja ognicho w nocy i udaja sie w mrok.


Proby redukcji bagazu na takie wyjazdy postepuja ale niestety bardzo powoli… Napewno lepiej targac 5 kg namiotu niz 10 kg lozeczka


W schronisku na Jagodnej pewien obrazek baardzo przypada mi do gustu. Wlasnie ta strefe staram sie zabierac ze soba wszedzie gdzie bywam!
W rejonie wzgorza Jedlnik, niedaleko szosy, zwracaja uwage wygrzane plowe łaki, gdzie nie mozemy sie oprzec pokusie aby zapodac sielanke i sie troche powylegiwac.
Obok- ciekawa sosna, ktorej ksztalt przywodzi na mysl miejsca mocno targane wiatrem.
Na jedna z wycieczek ruszamy z przysiolkow Różanki i gruntowa droga pelzniemy przez zasypane szyszkami lasy.
Widoczkow z poczatkow malo, wedrowke urozmaica niewielki stawek w ktorym rozwazamy kapiel ale akurat przejezdza lesniczy i wdaje sie z nami w gadke o sensie zycia i wogole. Rozumiem ze czasem kamery wieszaja w budkach na ptaki i wiedza kto wlazl w szkode ale zeby czytac w myslach? Hmmm.. za daleko ta technika poszla
Dalej droga zaczyna przypominac autostrade- szeroka, rowna, nowa, rowy pokopane.
I to jest droga lesna gdzie wjazd skodusia bylby przestepstwem. Gdyby to opowiedziec jakims Gruzinom czy Ormianom gdzie do zamieszkalych wiosek prowadza nieraz blotniste koleiny- to w zyciu by nie uwierzyli! Ba! Chyba by wogole nie kumali o czym mowie!
Trojkolowiec silnika nie posiada wiec mozemy sie spokojnie wspinac zakosami ku gorce Czerniec na ktora chcemy sobie wlezc. Na gorke prowadzi juz sympatyczniejsza droga a i widoczki w pelni zaspokajaja nasze oczekiwania.
Widac ktos tu biwakowal- bardzo sympatyczne miejsce do takiego celu- acz ognisko to musi byc widac z polowy powiatu wiec konspiracja slaba.
Oooo tam pojdziemy jutro!
Na inna wycieczke idziemy z Lasowki. Tym razem dolacza do nas tata i brat toperza.
Tu poszli dalej z nawierzchnia drogi lesnej- asfalt z rolki. Tesknimy troche za starymi brukami niektorych bystrzyckich drog- bo to i przyjemniej isc a i kabaczek lepiej spi na wertepach!
Odwiedzamy Polane sw.Huberta z bardzo duza, solidna i zamknieta chata mysliwska.
W odroznieniu od dwoch pozostalych w rejonie- tu nie ma nawet wiatki pod ktora moglby sie schronic strudzony wedrowiec ktorego zastanie tu solidny deszcz lub noc. Jest za to jeziorko, ktore pewnie bylo swiadkiem wielu kapieli po pijaku w czasie mysliwskich imprez. Poki co jego tafla jest spokojna, odbija sie w niej las a lekko zelaziste wody nie chca opowiedziec zadnej ciekawej historii z dawnych czy wspolczesnych lat.
Zagladamy tez do Kunegundy, sprawdzic jak sie miewa szopopasnik, jako ze bierzemy go pod uwage na potencjalny nocleg w najblizszych dniach. Pasnik sporo podupadl od czasu naszej ostatniej wizyty. Schody odpadly, trzeba wchodzic po kontownikach, czesc desek z podlogi pieterka sparcialo, niektore pekly, wogole troche strach chodzic po innych belach niz tych grubych nosnych. Siano jakies zawilgotniale i podkisle, wiec sugeruje ze dach cieknie...
Tylko Kunegunda niestrudzona stoi w ponętnej pozie jak niegdys. Na pieterku leza jakies swieze deski wiec jest szansa na wzmocnienie podlogi. Mam nadzieje ze w przypadku ewentualnego remontu nie zrobia krzywdy malunkowi.
Noclegi spedzamy w ulubionej chatce.
Jako ze jest to srodek tygodnia to jestesmy tu sami. Mozemy wiec na spokojnie zajac duzo miejsca i na pryczy postawic namiot. Noce sa juz dosc chlodne a na malej powierzchni lepiej nachuchamy.
Wieczorami licze na jakies popielice. Zostawiam zanete w postaci chleba z serem ale widac nie trafilam w gusta kulinarne albo po prostu ich tu nie ma… W nocy cos chrupie w scianach ale stawiamy chyba raczej na korniki.
Poranki i wieczory witaja nas przesianym promieniami lasem.
Niektorzy z ekipy sa niezwykle szczesliwi bo jest tu duzo szyszek. Jedna z szyszek wybitnie przypada do gustu i nie zostaje wypuszczona z łapki przez caly dzien. Nawet w czasie snu. Proba odebrania szyszki np. w czasie przebierania spotyka sie z wybuchami strasznego oburzenia i poszukiwaniami czy szyszka przypadkiem nie zostala skradziona. Szyszki nie mozna podmienic na inna. Bo to jest ta jedyna najlepsza szyszka. Inne mozna miętosic dodatkowo. Ostatecznie wierny przyjaciel zaginal kolejnego dnia w nieznanych okolicznosciach. Widac popadl w nielaske albo po prostu sie znudzil.
Ognisko rowniez cieszy sie zainteresowaniem a zwlaszcza miejsca gdzie leci dym i te gdzie jest najwiecej wegla i sadzy. Cos w tym powiedzeniu jest ze dzieci dziela sie na czyste i szczesliwe.
Sporo czasu spedzamy przy ogniskach pozerajac rozne smakolyki, w postaci stalej, cieklej i mazistej (wyszlo ze zjedlismy 3 sloiki musztardy!)
Na jedna z imprez dolacza toperzowa rodzinka ale nie nocuja w chacie, opuszczaja ognicho w nocy i udaja sie w mrok.
Proby redukcji bagazu na takie wyjazdy postepuja ale niestety bardzo powoli… Napewno lepiej targac 5 kg namiotu niz 10 kg lozeczka
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Za każdym razem jak widzę Wasze plecaki kopara mi opada!!! Szacun!!! A tak by the way kabaczek to wyrośnie na niezłego i mega zaprawionego w bojach piechura 
- Zły Marcin
- obieżyświat
- Posty: 864
- Rejestracja: 19-07-2013 07:10
- Lokalizacja: W-w
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
buba1 pisze:Obok- ciekawa sosna, ktorej ksztalt przywodzi na mysl miejsca mocno targane wiatrem.
Jak jeszcze był to Dreitannenberg to na szczycie rosły trzy samotne jodły. Teraz została ta charakterystyczna pokręcona sosna na zboczach (w koło niestety zwykle spory śmietnik) i obelisk związany z odsieczą wiedeńską na parkingu powyżej.
Widokowo niezłe miejsce, ale zabudowania w dole w pobliżu i parking przy "autostradzie sudeckiej" (zawsze mnie zabijała nazwa tej dziurawej szosy
Z kolei wspomniane miejsce na szczycie Czerńca moim zdaniem warte grzechu (często zdaje się nawet używane) pomimo że ognisko może być widoczne z odległości to przecie do najbliższej cywilizacji dość daleko - więc nie ma się co zbytnio przejmować.
Z wodą pamiętam było tam za to słabo, ale panoramki w koło zacne!

A te szutrowe szosy w koło Jagodnej, szpetne, okropne
- Lech
- bardzo stary wyga
- Posty: 3615
- Rejestracja: 08-01-2005 18:39
- Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Też tak kiedyś wędrowaliśmy z dziećmi... Były to lata 70-te i 80-te, kiedy w góry dojeżdżało się tylko pociągami i autobusami, a nie Skodą (teraz też dojeżdżam samochodem tej marki).
Wpierw z użyciem nosidełka


póżniej trochę po nóżkach i "na barana"...




Wpierw z użyciem nosidełka
póżniej trochę po nóżkach i "na barana"...

Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Jak jeszcze był to Dreitannenberg to na szczycie rosły trzy samotne jodły.
ciekawe czy wszystkie byly takie powykrecane?
w koło niestety zwykle spory śmietnik
teraz nawet bylo w miare czysto
Widokowo niezłe miejsce, ale zabudowania w dole w pobliżu i parking przy "autostradzie sudeckiej" (zawsze mnie zabijała nazwa tej dziurawej szosy) psują lekko klimat
no wlasnie sie zastanawialismy co za ludzie tam mieszkaja w tym najblizszym domu i czy nie robia problemow jak tam plonie ognisko albo postawic namiot. Co do drogi- faktycznie fajnie dziurawej, to chyba dobrze trafilismy bo prawie nic nia nie jechalo!
Z kolei wspomniane miejsce na szczycie Czerńca moim zdaniem warte grzechu (często zdaje się nawet używane) pomimo że ognisko może być widoczne z odległości to przecie do najbliższej cywilizacji dość daleko - więc nie ma się co zbytnio przejmować.
ja sie zawsze boje ze jakis debil zadzwoni na straz pozarna albo inne sluzby... teraz sie wyroilo roznych dupkow z "czujnoscia obywatelska"
Też tak kiedyś wędrowaliśmy z dziećmi... Były to lata 70-te i 80-te, kiedy w góry dojeżdżało się tylko pociągami i autobusami, a nie Skodą (teraz też dojeżdżam samochodem tej marki).
Tez z rodzicami wtedy tak jezdzilam, pamietam ze do kazdej najmniejszej pipidowy dalo sie dojechac PKSem. Czasem nawet asfaltu nie bylo a ogorek ledwo sie trzymal w koleinach ale jechal... A teraz np. w czerwcu gdy skodusia byla 2 tygodnie w naprawie tez probowalismy pojezdzic tak jak dawniej- i sie okazalo ze nie jedziemy tam gdzie chcemy tylko tam gdzie sie da dojechac.. A z wyjazdu na weekend do Srebrnej Gory musialam zrezygnowac bo sie po prostu nie da dojechac wogole...
Ciezko powiedziec co jest skutkiem a co przyczyna- czy ludzie przerzucili sie na auta bo padla komunikacja lokalna, czy owa komunikacja padla bo ludzie zaczeli jezdzic wylacznie autami. Takie bledne kolo.. Ale prawda jest taka ze niemoznosc wydostania sie z takiej Srebrnej Gory w niedziele to jakis szczyt...
Wpierw z użyciem nosidełka
Mnie sie najbardziej podobalo z twoich zdjec to nosidelko-wozidelko na dwoch kolkach. Rewelacja po prostu!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Ja wiem, że "strefa wolna od pośpiechu" brzmi dobrze, ale nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus... a jak wiesz, że masz pociąg za 2h z Bystrzycy to lekko kole w oczy ten napis
PS Kąpiel zaliczałem tam w kwietniu czy maju, w jakimś buniorze nieopodal leśniczego, akurat się nie pojawił
PS Kąpiel zaliczałem tam w kwietniu czy maju, w jakimś buniorze nieopodal leśniczego, akurat się nie pojawił
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Dolnoślązak pisze:Ja wiem, że "strefa wolna od pośpiechu" brzmi dobrze, ale nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus... a jak wiesz, że masz pociąg za 2h z Bystrzycy to lekko kole w oczy ten napis![]()
:
A to napewno! acz z dobrych wiesci- smietany i jagod znow obfitosc na plackach!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Zły Marcin
- obieżyświat
- Posty: 864
- Rejestracja: 19-07-2013 07:10
- Lokalizacja: W-w
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
Że jagód to dziwnym nie jest, owocowały jak szalone od końca czerwca do połowy września w tym roku.
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
buba1 pisze:Dolnoślązak pisze:Ja wiem, że "strefa wolna od pośpiechu" brzmi dobrze, ale nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus... a jak wiesz, że masz pociąg za 2h z Bystrzycy to lekko kole w oczy ten napis![]()
:
A to napewno! acz z dobrych wiesci- smietany i jagod znow obfitosc na plackach!
Czyli moje monity na coś się przydały, acz pewnie kiedy ja nieprędko znów się tam pojawię zapewne trafię na posuchę
PS Nie wiedziałem, że jest 2 identycznych toperzów
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
PS Nie wiedziałem, że jest 2 identycznych toperzów
a nawet trzech
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
-
Dolnoślązak
- bardzo stary wyga
- Posty: 2209
- Rejestracja: 13-06-2008 12:39
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Trójkołowiec w Górach Bystrzyckich
buba1 pisze:PS Nie wiedziałem, że jest 2 identycznych toperzów
a nawet trzechacz najmlodszy brat sie nie stawil tym razem
Tym mnie już całkiem rozwaliłaś