GEOSTRADA SUDECKA
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Polecam Dni Turystyki Ziemi Bystrzyckiej. Nocne zwiedzanie miasta i miejskich podziemi z przewodnikiem robi wrażenie. A co do lekkiego zapuszczenia się miasta, to przyznaje wam rację. Czytałem, chyba nawet tu na forum, że coś w tej kwestii ma się ruszyć.
Dlugoweekendowo-niedzielny rozdeptywacz gór z WLKP 
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Nocne zwiedzanie miasta może być ciekawe. Widziałem zdjęcia Bystrzycy ładnie oświetlonej wieczorową porą. Co do podziemi to na razie są to "podziemia". Oglądaliśmy to co jest udostępnione (wejście od strony biblioteki miejskiej) i szału nie ma, ale być może w przyszłości powiększą tę trasę.
Re: GEOSTRADA SUDECKA
03.08.2015r - Lom Rožmitál
Głuszyca Górna "rondo" -> Przełęcz pod Czarnochem -> Trójpański Kamień -> U Červeného vrchu -> Rožmitál (Nad lomem) -> Šonov (Kravin) -> Rožmitál -> lom Rožmitál -> Homole (541m) -> Pod Bobřím vrchem -> Janovičky -> Przełęcz pod Czarnochem -> Głuszyca Górna "rondo".







Głuszyca Górna "rondo" -> Przełęcz pod Czarnochem -> Trójpański Kamień -> U Červeného vrchu -> Rožmitál (Nad lomem) -> Šonov (Kravin) -> Rožmitál -> lom Rožmitál -> Homole (541m) -> Pod Bobřím vrchem -> Janovičky -> Przełęcz pod Czarnochem -> Głuszyca Górna "rondo".







Re: GEOSTRADA SUDECKA
30.05.2015r. - Lom u Božanova -> Raubschloss -> Machovský kříž -> Pánův kříž -> Junácká vyhlídka ->
Bludiště -> Soví hrádek -> U zabitého -> Machovský Kříž -> Horní Božanov
Tę wycieczkę zaczęliśmy o dość nietypowej dla nas porze czyli koło południa. Chcieliśmy zwiedzić położony nad Božanovem, na stokach Lapoty (716m), kamieniołom piaskowca. Jak się okazało, w tym dniu, to była bardzo dobra pora, ponieważ mimo soboty kamieniołom pracował i było strzelanie. Rano z pewnością nie weszlibyśmy na teren wyrobiska.
Startujemy z parkingu w przeuroczej wsi Božanov. Jest wiatka, dzwonniczka i widok na Korunę (769 m).

A oto nasz pierwszy cel - kamieniołom na stokach wzniesienia Lapota. Piaskowiec pozyskiwany w tym wyrobisku był wykorzystywany przy wznoszeniu zamków, pałaców i wielu innych budowli w Pradze, Lipsku, Berlinie, Kolonii, Bratysławie. Teraz często służy do renowacji zabytków, ponieważ jego powierzchnia w przeciągu roku starzeje się tak, że jest nie do odróżnienia od kamieni obrobionych setki lat wcześniej.

W wyrobisku.


Koruna i Góry Suche z Waligórą z kamieniołomu.

Niebo jest zachmurzone, trochę kropi i widoki mamy dość ponure.

Idziemy więc do pozostałości zamku Raubschloss. W zasadzie do miejsca gdzie ten zameczek stał. Ten kopiec to Raubschloss.

W suchej fosie

Odnajdujemy kamień z inskrypcją z 1703r. Już wtedy zameczek był odległym wspomnieniem.

Wiadomo jest, że w starych zamkach ukryte są skarby. I my taki znajdujemy.

Następnie wracamy do kamieniołomu. Stromym podejściem wychodzimy nad wyrobisko. Niebo się trochę rozchmurzyło i możemy cieszyć oczy takimi widokami.




Robię parę zbliżeń, co przy tym obiektywie nie wychodzi najlepiej, ale mamy parę widoków.
W oddali odwiedzony tydzień wcześniej kościół sv.Markety w Sonovie.

Nieczynny kamieniołom w Tłumaczowie.

Wieżę widokową Suszynka.

Górę św. Anny.

Nad kamieniołomem wznoszą się skały.

U ich podnóża biegnie ścieżka, która ma zaprowadzić nas do Machovskiego Krzyża. Ścieżką chodzą teraz chyba tylko zwierzęta, ale kiedyś musiała być uczęszczana, bo są na niej w kilku miejscach schody.

Natrafiamy na skałę z dość dużą niszą, która może służyć paru osobom. W tej chwili jest to, sądząc po śladach, schronienie dla zwierzaków.

Ścieżka w końcu gdzieś nam się gubi. Odnajdujemy następną, która doprowadza nas do granicy. Wydawałoby się, że nic prostszego niż iść dalej wzdłuż słupków granicznych. W tym miejscu wpadamy jednak w prawdziwy labirynt skałek, brzózek i jagodzin. Przedzieramy się przez nie jak przez pierwotny las. W końcu prześwit między drzewami naprowadza nas na polską stronę, na niebieski szlak z Pasterki.

Teraz już szybko docieramy do Machovskiego krzyża a dalej do Panuv krzyża. Przechodzimy na żółty szlak, który prowadzi nas do Junackiej vychlidki.

Z niej widok na Szczelińce i Skalniak.

Jest też widoczna w oddali Zvicina - najwyższe wzniesienie Zvičinsko-kocléřovského hřbetu, będącego częścią Krkonošského podhůří.

Potem ścieżka prowadzi nas do labiryntu (Bludiště).

Natura potrafi zadziwić. Na pionowej ścianie roślinność radzi sobie doskonale.

Kolejnym ciekawym miejscem jest Soví hrádek.


Lasem usianym skałkami schodzimy do krzyżówki szlaków U zabitého. Dalej przez Machovský Kříž wracamy do Bożanova.
Zachodzące słońce pięknie oświetla kamieniołom.

_________________
Bludiště -> Soví hrádek -> U zabitého -> Machovský Kříž -> Horní Božanov
Tę wycieczkę zaczęliśmy o dość nietypowej dla nas porze czyli koło południa. Chcieliśmy zwiedzić położony nad Božanovem, na stokach Lapoty (716m), kamieniołom piaskowca. Jak się okazało, w tym dniu, to była bardzo dobra pora, ponieważ mimo soboty kamieniołom pracował i było strzelanie. Rano z pewnością nie weszlibyśmy na teren wyrobiska.
Startujemy z parkingu w przeuroczej wsi Božanov. Jest wiatka, dzwonniczka i widok na Korunę (769 m).

A oto nasz pierwszy cel - kamieniołom na stokach wzniesienia Lapota. Piaskowiec pozyskiwany w tym wyrobisku był wykorzystywany przy wznoszeniu zamków, pałaców i wielu innych budowli w Pradze, Lipsku, Berlinie, Kolonii, Bratysławie. Teraz często służy do renowacji zabytków, ponieważ jego powierzchnia w przeciągu roku starzeje się tak, że jest nie do odróżnienia od kamieni obrobionych setki lat wcześniej.

W wyrobisku.


Koruna i Góry Suche z Waligórą z kamieniołomu.

Niebo jest zachmurzone, trochę kropi i widoki mamy dość ponure.

Idziemy więc do pozostałości zamku Raubschloss. W zasadzie do miejsca gdzie ten zameczek stał. Ten kopiec to Raubschloss.

W suchej fosie

Odnajdujemy kamień z inskrypcją z 1703r. Już wtedy zameczek był odległym wspomnieniem.

Wiadomo jest, że w starych zamkach ukryte są skarby. I my taki znajdujemy.

Następnie wracamy do kamieniołomu. Stromym podejściem wychodzimy nad wyrobisko. Niebo się trochę rozchmurzyło i możemy cieszyć oczy takimi widokami.




Robię parę zbliżeń, co przy tym obiektywie nie wychodzi najlepiej, ale mamy parę widoków.
W oddali odwiedzony tydzień wcześniej kościół sv.Markety w Sonovie.

Nieczynny kamieniołom w Tłumaczowie.

Wieżę widokową Suszynka.

Górę św. Anny.

Nad kamieniołomem wznoszą się skały.

U ich podnóża biegnie ścieżka, która ma zaprowadzić nas do Machovskiego Krzyża. Ścieżką chodzą teraz chyba tylko zwierzęta, ale kiedyś musiała być uczęszczana, bo są na niej w kilku miejscach schody.

Natrafiamy na skałę z dość dużą niszą, która może służyć paru osobom. W tej chwili jest to, sądząc po śladach, schronienie dla zwierzaków.

Ścieżka w końcu gdzieś nam się gubi. Odnajdujemy następną, która doprowadza nas do granicy. Wydawałoby się, że nic prostszego niż iść dalej wzdłuż słupków granicznych. W tym miejscu wpadamy jednak w prawdziwy labirynt skałek, brzózek i jagodzin. Przedzieramy się przez nie jak przez pierwotny las. W końcu prześwit między drzewami naprowadza nas na polską stronę, na niebieski szlak z Pasterki.

Teraz już szybko docieramy do Machovskiego krzyża a dalej do Panuv krzyża. Przechodzimy na żółty szlak, który prowadzi nas do Junackiej vychlidki.

Z niej widok na Szczelińce i Skalniak.

Jest też widoczna w oddali Zvicina - najwyższe wzniesienie Zvičinsko-kocléřovského hřbetu, będącego częścią Krkonošského podhůří.

Potem ścieżka prowadzi nas do labiryntu (Bludiště).

Natura potrafi zadziwić. Na pionowej ścianie roślinność radzi sobie doskonale.

Kolejnym ciekawym miejscem jest Soví hrádek.


Lasem usianym skałkami schodzimy do krzyżówki szlaków U zabitého. Dalej przez Machovský Kříž wracamy do Bożanova.
Zachodzące słońce pięknie oświetla kamieniołom.

_________________
Re: GEOSTRADA SUDECKA
24.05.2015r. - Tłumaczów -> nieczynny kamieniołom trachybazaltów
Šonov -> Homole (649m) - Pseudosopka -> Šonov kostel sv. Markéty -> Tłumaczówek
Rozpoczynamy od obejrzenia dawnego kamieniołomu. Znajdowano w nim ametysty.Teraz w skałach osadowych na dnie wyrobiska można znaleźć odciski fauny i flory z okresu permu. Nie wiem kiedy zaprzestano w nim wydobycia, ale przyroda już obejmuje go w swoje władanie. Większość terenu porasta trawa. Pojawiło się sporo młodych drzew. Jedynie główne wyrobisko jeszcze nie poddaje się roślinności, ale nic dziwnego. Wysoka, prawie pionowa, osypująca się ściana skalna nie jest łatwa do kolonizacji.

W tej części wyrobiska dobrze widoczny słupowy cios termiczny.

Kamieniołom z góry.

Widok z kamieniołomu na Góry Stołowe (Broumovské stěny). Widoczna miejscowość to Tłumaczów. Na pierwszym planie zarastające wyrobisko (hałdy) i pozostałości zabudowań kopalnianych.

Później, z Šonova...

...polną drogą...

...z widokiem na Gardzień...

...przez łąki...

...dotarliśmy do lasu. Tam zielony szlak zaprowadził nas do szczeliny wiatrowej wyglądającej jak mini krater - stąd czeska nazwa - sopka. Najlepiej to miejsce odwiedzać zimą.

Dalej wędrując lasem, z jednym miejscem widokowym

Dotarliśmy do takiego krzyża.

Potem w lesie znaleźliśmy plantację sosny. Ciekawe dlaczego jest tak prowadzona?

Na skraju lasu kapliczka z XIX w. odnowiona w roku ubiegłym.

I widok na kostel sv. Markéty.

Zanim dotrzemy do kościoła oglądamy zrujnowany pałac.

I cmentarz.


Kościół z bliska.


Na koniec spotkanie z żelaznym psem,

który wraz ze św. Janem Nepomucenem czuwa nad tym domostwem.

Šonov -> Homole (649m) - Pseudosopka -> Šonov kostel sv. Markéty -> Tłumaczówek
Rozpoczynamy od obejrzenia dawnego kamieniołomu. Znajdowano w nim ametysty.Teraz w skałach osadowych na dnie wyrobiska można znaleźć odciski fauny i flory z okresu permu. Nie wiem kiedy zaprzestano w nim wydobycia, ale przyroda już obejmuje go w swoje władanie. Większość terenu porasta trawa. Pojawiło się sporo młodych drzew. Jedynie główne wyrobisko jeszcze nie poddaje się roślinności, ale nic dziwnego. Wysoka, prawie pionowa, osypująca się ściana skalna nie jest łatwa do kolonizacji.

W tej części wyrobiska dobrze widoczny słupowy cios termiczny.

Kamieniołom z góry.

Widok z kamieniołomu na Góry Stołowe (Broumovské stěny). Widoczna miejscowość to Tłumaczów. Na pierwszym planie zarastające wyrobisko (hałdy) i pozostałości zabudowań kopalnianych.

Później, z Šonova...

...polną drogą...

...z widokiem na Gardzień...

...przez łąki...

...dotarliśmy do lasu. Tam zielony szlak zaprowadził nas do szczeliny wiatrowej wyglądającej jak mini krater - stąd czeska nazwa - sopka. Najlepiej to miejsce odwiedzać zimą.

Dalej wędrując lasem, z jednym miejscem widokowym

Dotarliśmy do takiego krzyża.

Potem w lesie znaleźliśmy plantację sosny. Ciekawe dlaczego jest tak prowadzona?

Na skraju lasu kapliczka z XIX w. odnowiona w roku ubiegłym.

I widok na kostel sv. Markéty.

Zanim dotrzemy do kościoła oglądamy zrujnowany pałac.

I cmentarz.


Kościół z bliska.


Na koniec spotkanie z żelaznym psem,

który wraz ze św. Janem Nepomucenem czuwa nad tym domostwem.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
Teraz w skałach osadowych na dnie wyrobiska można znaleźć odciski fauny i flory z okresu permu.
Trafiłeś na jakieś ?
Też tam buszowałem ale poza skamieniałymi falkami i odciskiem łapki Dinozaurelki nic nie znalazłem, no jeszcze ślady innych poszukiwaczy były
Chodził mi ten pies po głowie i już wiem gdzie go widziałem w częściach


Re: GEOSTRADA SUDECKA
Radek pisze:Trafiłeś na jakieś ?
Nie, bo nie szukałem.
Radek pisze:Chodził mi ten pies po głowie i już wiem gdzie go widziałem w częściach
Ktoś bardzo pomysłowo wykorzystał stare części mechaniczne, kurka wodna.
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Gardzień
Pierwszy raz na Gardzieniu byliśmy 16.08.2009r. Zdobywaliśmy wtedy odznakę Korona Sudetów Polskich. Kopalnia jeszcze nie pracowała, choć prace przygotowawcze już były w toku. Mimo tego do szczytu dało się podejść. Wykonałem wtedy parę zdjęć normalnym aparatem, ale nie chce mi się ich skanować.
Później wielokrotnie Gardzień oglądaliśmy z mniejszej lub większej odległości.
Tu Gardzień z zielonego granicznego szlaku w pobliżu Tłumaczowa (02.03.2013r).

Tu z vychlidki Modrý kámen w Broumovskich Ścianach (19.04.2015r).

Tu z okolic Šonova (24.05.2015r).

I wreszcie z kamieniołomu Lapota nad Bożanovem (30.05.2015r).

Pierwszy raz na Gardzieniu byliśmy 16.08.2009r. Zdobywaliśmy wtedy odznakę Korona Sudetów Polskich. Kopalnia jeszcze nie pracowała, choć prace przygotowawcze już były w toku. Mimo tego do szczytu dało się podejść. Wykonałem wtedy parę zdjęć normalnym aparatem, ale nie chce mi się ich skanować.
Później wielokrotnie Gardzień oglądaliśmy z mniejszej lub większej odległości.
Tu Gardzień z zielonego granicznego szlaku w pobliżu Tłumaczowa (02.03.2013r).

Tu z vychlidki Modrý kámen w Broumovskich Ścianach (19.04.2015r).

Tu z okolic Šonova (24.05.2015r).

I wreszcie z kamieniołomu Lapota nad Bożanovem (30.05.2015r).

Re: GEOSTRADA SUDECKA
widzę, że znalazłeś skarby geocaching ! Spisałeś współrzędne 
Dlugoweekendowo-niedzielny rozdeptywacz gór z WLKP 
Re: GEOSTRADA SUDECKA
Parę takich skrytek zdarzyło mi się znaleźć, ale przypadkiem.
Jeśli chodzi o tę skrytkę to współrzędnych nie zapisałem, ale mogę Ci zaznaczyć na mapie to miejsce.
Jeśli chodzi o tę skrytkę to współrzędnych nie zapisałem, ale mogę Ci zaznaczyć na mapie to miejsce.
Re: GEOSTRADA SUDECKA
19.08.2015r - Guzowata, Próg Radkowa
Wzgórze Guzowata jakoś do tej pory nie znalazło się na mojej drodze i nadszedł czas by to zmienić. Z Radkowa ruszyłem żółtym szlakiem w stronę zalewu. Pierwsze co przykuło moją uwagę to kamieniołom na wzniesieniu Lopota nad Bożanovem.

Po przeciwnej stronie zalewu znajduje się wzgórze Guzowata (501m). Informacje o budowie geologicznej tego wzniesienia można znaleźć pod tym linkiem.
https://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_06/a ... 7fb460.pdf
Aby zobaczyć najciekawsze fragmenty ścian skalnych należy wejść do lasu między domkami nr7 i 8. W lesie odnajdziemy wyraźną ścieżkę, która nas zaprowadzi pod skały. Ja tę ścieżkę odnalazłem dopiero przy zejściu a na górę wchodziłem niestety przez "pole minowe". Po prostu minąłem domki i wszedłem do lasu pierwszą wydeptaną ścieżką widoczną z drogi. To był ślepy zaułek zakończony gromadą "grzybów papierzaków". Ominąłem jakoś to nieciekawe miejsce i chaszczami wchodziłem coraz wyżej. W końcu bardzo stromym zboczem wdrapałem się na górę. Mniej więcej takim.

Górą biegnie droga a las zaraz się kończy. Można popatrzeć na Wzgórza Włodzickie czy Góry Sowie.

Postanowiłem pójść drogą wzdłuż urwiska i poszukać dogodnego miejsca do zejścia. Jako takie, a i tak strome, znalazłem i zszedłem w dół. Tam z daleka spostrzegłem ściany skalne, które miałem obejrzeć.

Tyle, że już nie chciało mi się ponownie wdrapywać do połowy stoku i postanowiłem podziwiać je z dołu. Gdy jednak stwierdziłem, że w kieszeni nie mam czapki chcąc nie chcąc wróciłem i to na samą górę. Teraz schodząc podszedłem do podnóża skał żeby zrobić parę zdjęć.



Następnie zszedłem na tamę i tak widziałem Guzowatą.

Dalej szedłem szlakiem żółtym i przed Wodospadami Pośny przeskoczyłem na niebieski.

Dotarłem do krzyżówki z czerwonym i nim kontynuowałem wędrowanie. Szlak na tym odcinku to nic ciekawego z wyjątkiem jednego miejsca, które nazywa się Ochota Magdaleny.

Jest to punkt widokowy na Radków i okolice.




Można też przyjrzeć się kamieniołomom piaskowca.

Gdy czerwony szlak doprowadził mnie do Szosy Stu zakrętów przeszedłem na szlak niebieski. I tu niespodzianka, bo przy szosie stoją całkiem fajne wieże skalne.


Na Stroczym Zakręcie przeszedłem na szlak zielony prowadzący u podnóża Radkowskich Skał. Bardzo ciekawe miejsce.



Na skrzyżowaniu ze szlakiem niebieskim moją uwagę przyciągnął ten kamień. Mech układa się w ludzką twarz.

Niebieskim podążałem już w stronę Radkowa. Po wyjściu z lasu widok na Radków. Po lewej Góry Suche.

A tu centralnie Koruna.

Po mojej prawej stronie zaś Mnich.

Jeszcze chwila przy starej figurze i już byłem z powrotem w Radkowie.

_________________
Wzgórze Guzowata jakoś do tej pory nie znalazło się na mojej drodze i nadszedł czas by to zmienić. Z Radkowa ruszyłem żółtym szlakiem w stronę zalewu. Pierwsze co przykuło moją uwagę to kamieniołom na wzniesieniu Lopota nad Bożanovem.

Po przeciwnej stronie zalewu znajduje się wzgórze Guzowata (501m). Informacje o budowie geologicznej tego wzniesienia można znaleźć pod tym linkiem.
https://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_06/a ... 7fb460.pdf
Aby zobaczyć najciekawsze fragmenty ścian skalnych należy wejść do lasu między domkami nr7 i 8. W lesie odnajdziemy wyraźną ścieżkę, która nas zaprowadzi pod skały. Ja tę ścieżkę odnalazłem dopiero przy zejściu a na górę wchodziłem niestety przez "pole minowe". Po prostu minąłem domki i wszedłem do lasu pierwszą wydeptaną ścieżką widoczną z drogi. To był ślepy zaułek zakończony gromadą "grzybów papierzaków". Ominąłem jakoś to nieciekawe miejsce i chaszczami wchodziłem coraz wyżej. W końcu bardzo stromym zboczem wdrapałem się na górę. Mniej więcej takim.

Górą biegnie droga a las zaraz się kończy. Można popatrzeć na Wzgórza Włodzickie czy Góry Sowie.

Postanowiłem pójść drogą wzdłuż urwiska i poszukać dogodnego miejsca do zejścia. Jako takie, a i tak strome, znalazłem i zszedłem w dół. Tam z daleka spostrzegłem ściany skalne, które miałem obejrzeć.

Tyle, że już nie chciało mi się ponownie wdrapywać do połowy stoku i postanowiłem podziwiać je z dołu. Gdy jednak stwierdziłem, że w kieszeni nie mam czapki chcąc nie chcąc wróciłem i to na samą górę. Teraz schodząc podszedłem do podnóża skał żeby zrobić parę zdjęć.



Następnie zszedłem na tamę i tak widziałem Guzowatą.

Dalej szedłem szlakiem żółtym i przed Wodospadami Pośny przeskoczyłem na niebieski.

Dotarłem do krzyżówki z czerwonym i nim kontynuowałem wędrowanie. Szlak na tym odcinku to nic ciekawego z wyjątkiem jednego miejsca, które nazywa się Ochota Magdaleny.

Jest to punkt widokowy na Radków i okolice.




Można też przyjrzeć się kamieniołomom piaskowca.

Gdy czerwony szlak doprowadził mnie do Szosy Stu zakrętów przeszedłem na szlak niebieski. I tu niespodzianka, bo przy szosie stoją całkiem fajne wieże skalne.


Na Stroczym Zakręcie przeszedłem na szlak zielony prowadzący u podnóża Radkowskich Skał. Bardzo ciekawe miejsce.



Na skrzyżowaniu ze szlakiem niebieskim moją uwagę przyciągnął ten kamień. Mech układa się w ludzką twarz.

Niebieskim podążałem już w stronę Radkowa. Po wyjściu z lasu widok na Radków. Po lewej Góry Suche.

A tu centralnie Koruna.

Po mojej prawej stronie zaś Mnich.

Jeszcze chwila przy starej figurze i już byłem z powrotem w Radkowie.

_________________
Re: GEOSTRADA SUDECKA
14.10.2012 r. - Góry Stołowe - Skalne Grzyby.
Rozpoczynamy od Stroczego Zakrętu na szosie, która ma ich sto, przynajmniej w nazwie, a łączy Radków z Kudową-Zdrój. Idziemy niebieskim szlakiem, by po chwili dojść do Baszt.


Z krawędzi skalnego urwiska podziwiamy Szczeliniec.

Mamy też widok na Radków. W oddali widać czeski Broumov, a po lewej stronie szczyt Koruna w Broumovskich Ścianach.

W rejonie Baszt jest wiele ciekawych form skalnych. W tej dopatrzyłem się głowy boksera podpierającego szczękę swoją rękawicą.

Niebieski szlak w pewnym momencie krzyżuje się z zielonym. Ten prowadzi wąską ścieżką u podnóża skalnych ścian.
Potrzeba sporo uwagi, bo wysokie ściany przyciągają wzrok a jednocześnie trzeba kontrolować ścieżkę, by się nie potknąć.

Zielony szlak trochę się wznosi i wśród drzew prowadzi do Pielgrzyma. Po drodze spotykamy wojowniczego żółwia ninja.

Pielgrzym oferuje takie widoki na Góry Sowie i Bardzkie.

Z Pielgrzyma wchodzimy na kolejny niebieski szlak a potem pałętamy się żółtym i czerwonym poszukując Grzybów. Nie są specjalnie wyeksponowane, brak tabliczek z nazwami, jak to jest na czeskich szlakach, ale coś tam udało się zobaczyć.



Potem jeszcze wizyta na Niknącej Łące.


I wracamy.

Do domu jedziemy dziurawą jak ser szwajcarski drogą przez Gardzień. Rekompensatą są takie widoki.
Koruna.

Góry Suche.

Ponownie Suche.

Klasztor w Broumovie.

Szczeliniec.

Rozpoczynamy od Stroczego Zakrętu na szosie, która ma ich sto, przynajmniej w nazwie, a łączy Radków z Kudową-Zdrój. Idziemy niebieskim szlakiem, by po chwili dojść do Baszt.


Z krawędzi skalnego urwiska podziwiamy Szczeliniec.

Mamy też widok na Radków. W oddali widać czeski Broumov, a po lewej stronie szczyt Koruna w Broumovskich Ścianach.

W rejonie Baszt jest wiele ciekawych form skalnych. W tej dopatrzyłem się głowy boksera podpierającego szczękę swoją rękawicą.

Niebieski szlak w pewnym momencie krzyżuje się z zielonym. Ten prowadzi wąską ścieżką u podnóża skalnych ścian.
Potrzeba sporo uwagi, bo wysokie ściany przyciągają wzrok a jednocześnie trzeba kontrolować ścieżkę, by się nie potknąć.

Zielony szlak trochę się wznosi i wśród drzew prowadzi do Pielgrzyma. Po drodze spotykamy wojowniczego żółwia ninja.

Pielgrzym oferuje takie widoki na Góry Sowie i Bardzkie.

Z Pielgrzyma wchodzimy na kolejny niebieski szlak a potem pałętamy się żółtym i czerwonym poszukując Grzybów. Nie są specjalnie wyeksponowane, brak tabliczek z nazwami, jak to jest na czeskich szlakach, ale coś tam udało się zobaczyć.



Potem jeszcze wizyta na Niknącej Łące.


I wracamy.

Do domu jedziemy dziurawą jak ser szwajcarski drogą przez Gardzień. Rekompensatą są takie widoki.
Koruna.

Góry Suche.

Ponownie Suche.

Klasztor w Broumovie.

Szczeliniec.

Re: GEOSTRADA SUDECKA
05.02.2017r. - Žacléř - kopalnia (Důl Jan Šverma).
Węgiel kamienny w okolicach Žacléřa wydobywano już od 1570 roku, jednak prawdziwy rozwój wydobycia rozpoczął się dopiero w XVIII i XIX wieku. W latach 1853-1872 stopniowo powstały szyby Julia (53 m) i Maria (186 m). Oba były wyposażone w maszynę wyciągową o napędzie parowym, a Maria ponadto w pompę do czerpywania wody. W 1950 roku w efekcie połączenia kilku szybów powstała kopalnia Jan Šverma - najstarsza kopalnia węgla kamiennego w Czechach.
W latach 50-tych rozpoczęto drążenie głównego szybu Jan. w tym czasie około 600 górników wydobywało 200 - 250 tys. ton węgla rocznie. Žacléřskie górnictwo po ponad 4 wiekach dnia 31 grudnia 1992 r. zakończyło działalność. Pod ziemią zostało, oprócz zasobów węgla, ponad 77 km korytarzy i chodników o powierzchni łącznie 10 km2.
Na terenie zamkniętej kopalni utworzono skansen, który postanowiliśmy dzisiaj zwiedzić.
Jak podaje strona internetowa skansenu w dni wolne od pracy są trzy wejścia. Ostatnie o 13:00. Muszą być też co najmniej cztery osoby by wejście mogło się odbyć. Przybyliśmy więc w czwórkę, odpowiednio przed czasem a przewodnika nie ma. Na tę sytuację byliśmy jednak przygotowani, bo strona internetowa uprzedza o takiej ewentualności.
Należy zadzwonić pod podany numer telefonu i przewodnik się zjawi. Tyle w teorii. W praktyce przewodnikowi może się nie chcieć przyjść! Najpierw zapytał nas ilu nas jest. Usłyszawszy, że czworo powiedział, że chodniki zalała woda i nie można ich zwiedzać. Na to my, że możemy zwiedzić tylko obiekty na powierzchni i też będziemy zadowoleni. Na to on, że jest chory (tu odpowiednio zakasłał) a w ogóle to skansen jest nieczynny z powodu zalania. I tym oto sposobem wysłał nas na drzewo. Cyknąłem więc ze dwa zdjęcia i poszliśmy obejrzeć miasteczko. Nie wiem czy będzie mi się chciało kiedykolwiek wrócić do tej kopalni.


Węgiel kamienny w okolicach Žacléřa wydobywano już od 1570 roku, jednak prawdziwy rozwój wydobycia rozpoczął się dopiero w XVIII i XIX wieku. W latach 1853-1872 stopniowo powstały szyby Julia (53 m) i Maria (186 m). Oba były wyposażone w maszynę wyciągową o napędzie parowym, a Maria ponadto w pompę do czerpywania wody. W 1950 roku w efekcie połączenia kilku szybów powstała kopalnia Jan Šverma - najstarsza kopalnia węgla kamiennego w Czechach.
W latach 50-tych rozpoczęto drążenie głównego szybu Jan. w tym czasie około 600 górników wydobywało 200 - 250 tys. ton węgla rocznie. Žacléřskie górnictwo po ponad 4 wiekach dnia 31 grudnia 1992 r. zakończyło działalność. Pod ziemią zostało, oprócz zasobów węgla, ponad 77 km korytarzy i chodników o powierzchni łącznie 10 km2.
Na terenie zamkniętej kopalni utworzono skansen, który postanowiliśmy dzisiaj zwiedzić.
Jak podaje strona internetowa skansenu w dni wolne od pracy są trzy wejścia. Ostatnie o 13:00. Muszą być też co najmniej cztery osoby by wejście mogło się odbyć. Przybyliśmy więc w czwórkę, odpowiednio przed czasem a przewodnika nie ma. Na tę sytuację byliśmy jednak przygotowani, bo strona internetowa uprzedza o takiej ewentualności.
Należy zadzwonić pod podany numer telefonu i przewodnik się zjawi. Tyle w teorii. W praktyce przewodnikowi może się nie chcieć przyjść! Najpierw zapytał nas ilu nas jest. Usłyszawszy, że czworo powiedział, że chodniki zalała woda i nie można ich zwiedzać. Na to my, że możemy zwiedzić tylko obiekty na powierzchni i też będziemy zadowoleni. Na to on, że jest chory (tu odpowiednio zakasłał) a w ogóle to skansen jest nieczynny z powodu zalania. I tym oto sposobem wysłał nas na drzewo. Cyknąłem więc ze dwa zdjęcia i poszliśmy obejrzeć miasteczko. Nie wiem czy będzie mi się chciało kiedykolwiek wrócić do tej kopalni.


Re: GEOSTRADA SUDECKA
30.08.2014r - Góry Stołowe - Fort Karola, Błędne Skały.
W sobotę dość późno zaczynamy dzień więc wybieramy niezbyt długą (niespełna 17km) trasę w Górach Stołowych. Rozpoczynamy w Pasterce. Zielony szlak prowadzi początkowo lasem, w którym kryje się przepiękny wąwóz Piekło.
Potem szlak wychodzi na łąki,

by znów zagłębić się w las, gdzie starą drogą schodzi do nieistniejącej wsi Nouzin, tuż przy byłym przejściu granicznym Machovská Lhota - Ostra Góra. Ta ostatnia składała się z dwóch części leżących przy Machovskiej Drodze (Machovská cesta, Assmus Strasse) – części dolnej, wyludnionej, której początki sięgają XIV-wiecznej kolonizacji czeskiej, zwanej Nouzin, Nouziny, Nausseney i – nowszej, górnej zwanej Ostrą Górą (Scharfenberg)(od pobliskiej Ostrej Góry, która nosi czeską nazwę ludową - Almary [Szafy]). Przed II wojną światową ludna wieś zamieszkała w większości przez Czechów, z niewielkimi, ale urodzajnymi gruntami rolniczymi (obecnie porosłymi lasem), z licznymi sadami owocowymi (śliwy, jabłonie i grusze), co odróżniało ją od Karłowa, w którym drzewa owocowe są nieliczne i tylko wyjątkowo rodzące owoce.
Obecnie terenem włada wojsko.

Zabudowania wojskowe.

To również obiekt militarny.

Nieco wyżej znajduje się dzwonnica z 1868r, którą odnowiono w 2013r.

W pobliżu zachowały się resztki dawnej zabudowy.

I wspomniane drzewa owocowe. Niestety już umierają.

(Okazuje się, że ze starymi drzewami owocowymi nie jest tak źle. Leśnicy zinwentaryzowali stare drzewa owocowe w miejscach dawnych wsi - m.in. w Ostrej Górze. Następnie wybrali rokujące egzemplarze, pobrali z nich zrazy i wyhodowali sadzonki. Zostały one posadzone w leśnym sadzie w pobliżu Jerzykowic Wielkich. Sad jest ogrodzony, ale mimo to dostępny dla ludzi, przez jego obszar prowadzi zielony szlak turystyczny. Kiedyś się tam wybiorę przypomnieć sobie smak starych odmian jabłek, gruszek czy śliwek).
Zdjęcia z kwietnia 2016r.


Dawna wieś się kończy a my zagłębiamy się las. Usiany jest mniejszymi i większymi głazami, na których natura stworzyła prawdziwe ogrody.


Wyżej trafiają się skąpane w słońcu poręby.

Ale tam, pod urwiskami Skalniaka, gdzie słońce zagląda tylko na chwilę, las zmienia swój charakter i staje się ciemny, wilgotny i nieco tajemniczy. Widzimy jednak, że od dawna wędrują tędy ludzie. Schodki ułatwiają wejście. Kamienna ławka pozwala na chwilę odpoczynku.



Wreszcie pojawiają się czerwone znaki - jesteśmy w pobliżu Błędnych Skał.
(Byliśmy już tu w kwietniu 2012r)

Spostrzegamy nową inwestycję PN. Plac wyłożony płytami z piaskowca, nowa wiata, stoły i ławy. Turyści jeszcze tędy nie chodzą, choć są tuż, tuż. Słyszymy ich głosy, gdy przechodzą labiryntem.

Z placu można wrócić do kas i parkingu nową ścieżką a właściwie chodnikiem.

Pamiętam to miejsce sprzed kilku laty. Kamienie, korzenie, błoto. Przy ścieżce wybudowano dwa miejsca odpoczynku. W sumie idealne na punkty widokowe. Tylko czy PN zdecyduje się na wycinkę? Na razie widok jest taki.
Widać Machov z lewej. Z prawej Machovská Lhota. Wyżej środkowa część Brumowskich Ścian w okolicach wsi Slavno. Na horyzoncie Góry Kamienne.

Jako, że zdecydowaliśmy się przejść nową ścieżkę siłą rzeczy doszliśmy do kas. Tu niespodzianka. Nowoczesność zawitała do Błędnych Skał.

Jeszcze jedną niespodzianką jest gastronomia. Na pierwszym z brzegu straganie grilluje się kiełbacha wiejska, tak głosi napis. Wygląda zacnie tak jak i leżący obok ogromny bochen chleba. Już czuję ten smak z dawnych czasów. Niestety to wszystko kit. Degustacja obnaża perfidne oszustwo sprzedawcy. Kiełbasa jak najbardziej normalna (przemielona na gładko, może z dodatkiem mięsa) - nigdy nawet nie leżała koło wiejskiej kiełbasy. Chleb też z mąki z polepszaczami, tylko upieczony na kształt wiejskiego bochna.
Wracam na szlak ukoić skołatane nerwy
.
Nie muszę daleko iść. Patrzę i już mi lepiej.

I lepiej.

Mogę spokojnie odkrywać tajemnicze napisy na skałach.

I podziwiać piękno szlaku.

Powoli zbliża się jesień.

Przy szlaku grupa skalna. Rzadki to widok w rejonie szczytu Skalniaka.

Wychodzę na krawędź skalną i podziwiam pięknie prezentujące się Szczelińce.

A po przeciwnej stronie Góry Orlickie.

Jest widok na Białe Skały ( na pierwszym planie) i Masyw Śnieżnika na horyzoncie.

Docieramy do skrzyżowania szlaków. Zielonym można dojść do Fortu Karola. Informuje o tym też stary szlakowskaz.

Dziedziniec fortu.


Punkt widokowy. Te brązowe kropki na kamieniach i w kałużach to królowe mrówek. W tym miejscu były ich tysiące.

Rezygnujemy z podziwiania widoków z tego miejsca i wracamy do skrzyżowania szlaków. Potem czerwonym schodzimy do Karłowa a zielonym wracamy do Pasterki. I tak kończy się nasza wycieczka.
W sobotę dość późno zaczynamy dzień więc wybieramy niezbyt długą (niespełna 17km) trasę w Górach Stołowych. Rozpoczynamy w Pasterce. Zielony szlak prowadzi początkowo lasem, w którym kryje się przepiękny wąwóz Piekło.
Potem szlak wychodzi na łąki,

by znów zagłębić się w las, gdzie starą drogą schodzi do nieistniejącej wsi Nouzin, tuż przy byłym przejściu granicznym Machovská Lhota - Ostra Góra. Ta ostatnia składała się z dwóch części leżących przy Machovskiej Drodze (Machovská cesta, Assmus Strasse) – części dolnej, wyludnionej, której początki sięgają XIV-wiecznej kolonizacji czeskiej, zwanej Nouzin, Nouziny, Nausseney i – nowszej, górnej zwanej Ostrą Górą (Scharfenberg)(od pobliskiej Ostrej Góry, która nosi czeską nazwę ludową - Almary [Szafy]). Przed II wojną światową ludna wieś zamieszkała w większości przez Czechów, z niewielkimi, ale urodzajnymi gruntami rolniczymi (obecnie porosłymi lasem), z licznymi sadami owocowymi (śliwy, jabłonie i grusze), co odróżniało ją od Karłowa, w którym drzewa owocowe są nieliczne i tylko wyjątkowo rodzące owoce.
Obecnie terenem włada wojsko.

Zabudowania wojskowe.

To również obiekt militarny.

Nieco wyżej znajduje się dzwonnica z 1868r, którą odnowiono w 2013r.

W pobliżu zachowały się resztki dawnej zabudowy.

I wspomniane drzewa owocowe. Niestety już umierają.

(Okazuje się, że ze starymi drzewami owocowymi nie jest tak źle. Leśnicy zinwentaryzowali stare drzewa owocowe w miejscach dawnych wsi - m.in. w Ostrej Górze. Następnie wybrali rokujące egzemplarze, pobrali z nich zrazy i wyhodowali sadzonki. Zostały one posadzone w leśnym sadzie w pobliżu Jerzykowic Wielkich. Sad jest ogrodzony, ale mimo to dostępny dla ludzi, przez jego obszar prowadzi zielony szlak turystyczny. Kiedyś się tam wybiorę przypomnieć sobie smak starych odmian jabłek, gruszek czy śliwek).
Zdjęcia z kwietnia 2016r.


Dawna wieś się kończy a my zagłębiamy się las. Usiany jest mniejszymi i większymi głazami, na których natura stworzyła prawdziwe ogrody.


Wyżej trafiają się skąpane w słońcu poręby.

Ale tam, pod urwiskami Skalniaka, gdzie słońce zagląda tylko na chwilę, las zmienia swój charakter i staje się ciemny, wilgotny i nieco tajemniczy. Widzimy jednak, że od dawna wędrują tędy ludzie. Schodki ułatwiają wejście. Kamienna ławka pozwala na chwilę odpoczynku.



Wreszcie pojawiają się czerwone znaki - jesteśmy w pobliżu Błędnych Skał.
(Byliśmy już tu w kwietniu 2012r)

Spostrzegamy nową inwestycję PN. Plac wyłożony płytami z piaskowca, nowa wiata, stoły i ławy. Turyści jeszcze tędy nie chodzą, choć są tuż, tuż. Słyszymy ich głosy, gdy przechodzą labiryntem.

Z placu można wrócić do kas i parkingu nową ścieżką a właściwie chodnikiem.

Pamiętam to miejsce sprzed kilku laty. Kamienie, korzenie, błoto. Przy ścieżce wybudowano dwa miejsca odpoczynku. W sumie idealne na punkty widokowe. Tylko czy PN zdecyduje się na wycinkę? Na razie widok jest taki.
Widać Machov z lewej. Z prawej Machovská Lhota. Wyżej środkowa część Brumowskich Ścian w okolicach wsi Slavno. Na horyzoncie Góry Kamienne.

Jako, że zdecydowaliśmy się przejść nową ścieżkę siłą rzeczy doszliśmy do kas. Tu niespodzianka. Nowoczesność zawitała do Błędnych Skał.

Jeszcze jedną niespodzianką jest gastronomia. Na pierwszym z brzegu straganie grilluje się kiełbacha wiejska, tak głosi napis. Wygląda zacnie tak jak i leżący obok ogromny bochen chleba. Już czuję ten smak z dawnych czasów. Niestety to wszystko kit. Degustacja obnaża perfidne oszustwo sprzedawcy. Kiełbasa jak najbardziej normalna (przemielona na gładko, może z dodatkiem mięsa) - nigdy nawet nie leżała koło wiejskiej kiełbasy. Chleb też z mąki z polepszaczami, tylko upieczony na kształt wiejskiego bochna.
Wracam na szlak ukoić skołatane nerwy
Nie muszę daleko iść. Patrzę i już mi lepiej.

I lepiej.

Mogę spokojnie odkrywać tajemnicze napisy na skałach.

I podziwiać piękno szlaku.

Powoli zbliża się jesień.

Przy szlaku grupa skalna. Rzadki to widok w rejonie szczytu Skalniaka.

Wychodzę na krawędź skalną i podziwiam pięknie prezentujące się Szczelińce.

A po przeciwnej stronie Góry Orlickie.

Jest widok na Białe Skały ( na pierwszym planie) i Masyw Śnieżnika na horyzoncie.

Docieramy do skrzyżowania szlaków. Zielonym można dojść do Fortu Karola. Informuje o tym też stary szlakowskaz.

Dziedziniec fortu.


Punkt widokowy. Te brązowe kropki na kamieniach i w kałużach to królowe mrówek. W tym miejscu były ich tysiące.

Rezygnujemy z podziwiania widoków z tego miejsca i wracamy do skrzyżowania szlaków. Potem czerwonym schodzimy do Karłowa a zielonym wracamy do Pasterki. I tak kończy się nasza wycieczka.
