Gdzieś na Dolnym Śląsku

Jeżeli wybrałeś się gdzieś poza Sudety i nie wstydzisz się tego, daj znać!
Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Leuthen » 26-01-2018 19:00

buba1 pisze:Odwiedzamy tez wioske Roztoka, na terenie ktorej jest pałac gigant.

W pałacu Roztoce po zwycięskiej bitwie pod Strzegomiem i Dobromierzem (4.06.1745) spędził noc król Prus Fryderyk II. Potem w podzięce za gościnę przysłał gospodarzowi swój portret :) A noc przed tą bitwą spędził w tym obiekcie dowódca austriacki, książę Karol Lotaryński, szukający laurów pogromcy wyżej wymienionego monarchy. Prusacy jednak zaskoczyli Austriaków (i sprzymierzonych z nimi Sasów) atakiem o świcie. Książę Karol został gwałtownie wyrwany z ciepłego łóżka. Któż wie, może miał wtedy miejsce tego typu dialog:
- Wasza Książęca Mość, proszę wstawać, zaczęła się bitwa!
- [zieewww] Czy wygrywamy?
- Radzę się szybko zbierać, nim zjawi się tu król Fryderyk.

I Fryderyk się zjawił, choć książę Karol zdążył już się ewakuować z komnat :mrgreen:

PS O bitwie i marszu po terenach, gdzie się rozgrywała, pisałem kiedyś tutaj
viewtopic.php?t=3306
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 30-01-2018 16:08

No to nie wiedzialam ze miejsce bylo swiadkiem takich historycznych wydarzen! Zaraz zerkam do twojego linka przypomniec sobie co to tam pisales! :)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 30-01-2018 16:09

Odwiedzamy jedna z malutkich wioseczek koło zbiornika Słup - Bielowice. Szukamy tu ruin pałacu- jednak nie one jako pierwsze przykuwają naszą uwage. Posrod szarych popegieerowskich zabudowan stoi dosc nietypowa buda. Tzn. buda calkiem zwyczajna tylko jej przyozdobienie zatrąca sporą orginalnoscia. Obwieszona jest “bele czym” czyli wszystkim po trochu. Sam domek posiada dwa okna, a sciany pokrywa blacha falista, plastik, plandeki, koce, szmaty, Wokol wije sie pajęczyna ze sznurów, taśm, pociętych fantazyjnie butelek. Na okolicznych drzewach wiszą tez krzesła, zabawki - misie wisielce, czy dziecinne wanienki. Wszystko jest ogrodzone drutem kolczastym a na słupkach sa zatkniete bożonarodzeniowe choinki. Są tez opony i fragmenty sklepowych wózków.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nie wiem czy ktos tam mieszka na stałe, jakis maniak- zbieracz czy miłosnik ponownego gospodarowania odpadami? A moze szalony, niespełniony artysta? Albo baraczek wykorzystuje ktos zamieszkujący pobliski betonowy bloczek i tu daje upust swoim przedziwnym wizjom i ciekawym pasjom, ktorych z jakis powodow nie moze realizowac we wlasnym domu?

Pobliski blok w porownaniu z baraczkiem wyglada jakos maksymalnie szaro i ponuro. Jakby zdjecie bylo calkiem wyprane z barw!

Obrazek

Niestety nie spotkalismy nikogo w okolicy aby pogadac. Jakis jeden gosc przemknął z klatki schodowej do garazu, ale widac nie szukal kontaktu. Pozostają wiec jedynie domysły i przypuszczenia odnosnie tej nietypowej konstrukcji. Jak ktos ma dokladniejsze informacje o architekcie bielowskiego baraczku to chetnie sie dowiem.

A nieopodal, po drugiej stronie drogi, juz na terenie nieogrodzonym, wisi cos na drzewie. W stylu nawiązuje do obiektu obok. Myslalam, ze to hustawka. Nie, to nie byla hustawka. Dosyc drastycznie i namacalnie sie o tym przekonałam! ;) (zdjecie Agi)

Obrazek

Nasyciwszy sie sztuką uliczną z przedmiesc (a raczej przedwsi ;) ) pelzniemy w strone kompleksu pałacowego. Obecnie jest to spory teren, na ktorym wystepują ruiny. Wszystkie juz niezadaszone. Jest dawny palac, stodoly, wszystko ogromne. Na placu jest rownie wielka studnia. Wszystko pokrywa szron, trawa skrzypi pod nogami. Jest tu jakos zimniej niz we wszystkich innych punktach naszej dzisiejszej wycieczki. A ja głupia wylazłam ze skodusi w samych swetrach! Wprawdzie czterech ale bez nalewki z dzikiego bzu byloby ciezko ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejną miejscowoscią, do ktorej docieramy szukając klimatow zapomnienia, jest Tyńczyk. Jest tu pałac - jak prawie w kazdej, podlegnickiej wsi. Wygląda jednak na zamkniety, jest ogrodzony, piesy ujadają złowieszczo. Robimy zdjecia z oddali, chyba nic tu po nas…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale mamy ze sobą Age, ktora jak tenże wyjazd pokazał, zjednuje do siebie zarowno zwierzęta jak i ludzi. Dar przekonywania lub/i hipnotyzujacy wzrok powoduje, ze bramy sie magicznie otwierają a pilnujący gość postanawia nas nie tyle wpuścic co rowniez oprowadzic po tutejszych zawilgłych murach. Historia tego miejsca byla klasyczna i pisana przez kalke. Niemieccy posiadacze ziemscy, wojna, zmiana granic, PGR a potem postepujące opuszczenie i demolka od lat 90 tych. Gdy PGR przestal istniec - tym samym mieszkancy palacu, uzytkujace go biura, stołówki straciły racje bytu i musiały lokal opuscic…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wnetrza zawieraja sporo pozostalosci z czasów ostatnich mieszkancow i urzednikow.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ciekawe kolorowe szybki drzwiowe.

Obrazek

Obrazek

Scienne malowidła, glownie pejzażyki ukazujące okoliczne pola, wsie i lasy. Nie wiem czy przed czy powojenne...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z zewnatrz budynek wyglada na solidny i w dobrym stanie, wnetrza jednak pokazują zdecydowanie co innego.

Obrazek

Obrazek

Na koniec mamy okazje obejrzec jeszcze niesmowitą ksiazke - znalezioną 20 lat temu w ruinach opuszczonego folwarku w Bielowicach (czyli tam gdzie juz dzisiaj bylismy). Na zdjeciach mozemy zobaczyc jak palac i jego okolicac wygladala za PGRowskich czasow.

Obrazek

Obrazek

Sa tez stare mapki, opisy, historia tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Robią wrazenie tez ogromne rysunki techniczne jakis silosów, zsypów czy innych machin. Ktos kiedys kupe czasu, energii i pracy w to włozyl. Zeby bylo dokladnie, czytelnie, rowno.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dziwnie tak patrzec na te rysynki, gdy dzieki dziwnemu zrządzeniu losu okazuje sie, ze papier okazał sie bardziej wytrzymały od solidnych poniemieckich murów…

Dalej sa Janowice Duże. Tu tez stoi lekko zapomniany pałacyk. W Tyńczyku dowiedzielismy sie, ze zamieszkują go ostatni lokatorzy - facet z babką.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Glowne wejscie do pałacu okazuje sie jednak zamkniete. Stojacy obok rower sugeruje, ze ktos tu bywa…

Obrazek

Mieszkancy przypalacowych zabudowan maja jednak swiezsze wiesci - nikt nie mieszka juz tu na stałe. A w palacu jedynie siedzi cieć, ktory go pilnuje. Pukamy. Jednak tu mamy mniej szczescia…

Ścienne zegary roznego typu.

Obrazek

Obrazek

Budynek obok ma chyba 6 poziomow!

Obrazek

Zawijamy tez do Kościelca, gdzie jest kosciol, ktory wyglada troche jak twierdza. W srodku ma ponoc ciekawe jakies malowidła ale niestety jest wyzamykany.

Obrazek

Obrazek

Mozna jedynie obejrzec stary cmentarz, opleciony wieloletnimi pnączami. Są tez niestety ślady działalnosci cmentarnych hien lub poszukiwaczy skarbow...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Warmątowicach Sienkiewiczowskich tez jest pałac. Ale z gatunku zagospodarowanych czyli zamknietych. Jakby kto chcial to moze sobie wesele w nim zrobic.

Obrazek

Na tym etapie zegnamy ekipe i postaanawiamy jechac do domu. W tych terenach jednak nie jest to proste. Jak zassie to wypuscic nie chce. A jak tu sie nie zatrzymac jak po drodze same ciekawe rzeczy?

W Małuszowie wpadamy na kolejny pałac.

Obrazek

W Pawłowicach Wielkich tez. Jest tu cały folwark. Zamieszkany ale o klimacie fajnym. I wszedzie ogromne zabudowania gospodarcze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kible w wydaniu lekko tęczowym i nieco przewiewnym.

Obrazek

W Mierczycach juz stacyjka wpada w oko - z wieżą!

Obrazek

Obrazek

A pałac tez mają. Fosą otoczony! Musimy tu kiedys wrocic, dzis juz ciemno zaczyna sie robic...

Obrazek

Obrazek

I w Granowicach mają cos pałacopodobnego acz przerobionego na mieszkania.

Obrazek

Dalej pałace sie nie skonczyly. Tylko bylo juz calkiem ciemno, wiec zdjec nima. Co zrobisz - styczniowe krotkie dni...
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 06-02-2018 17:29

Tym razem wybieramy sie w tereny na północ od Wrocławia, w rejonie Obornik Śląskich, Prusic itp.

Pierwsza miejscowością, którą odwiedzamy są Świniary. Nie wiem nawet czy to odrębna wioska czy juz wciągneli to na liste dzielnic Wrocławia. Miejscowy pałac z zewnatrz wydaje sie byc w calkiem dobrym stanie. Ponoc jeszcze w 2014 roku byl zamieszkany.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Ogladajac go dokladniej i z bliska nie chce sie wrecz wierzyc, ze kilka lat temu ten budynek słuzyl za mieszkania! Obecnie na tyle walą sie juz stropy, ze odpuszczamy sobie włażenie do srodka.

Obrazek

Resztki sufitowych sklepien..

Obrazek

Zaglądamy jedynie przez okienka i w przydrzwiowe szczeliny.

Obrazek

Lampy wewnatrz pałacowych komnat dziwnie sie bujają.. Przynajmniej z zewnatrz tak to wyglada. A nie ma wiatru.. Moze w srodku są jakies dziwne przeciągi? Albo sufity, ktore planuja sie zawalic generuja jakis ruch?

Obrazek

Obrazek

Tu i owdzie poniewierają sie rozne sprzety. Nie wiem czy to wyposazenie pałacu z czasow ostatnich mieszkancow czy dzikie wysypisko śmieci.

Obrazek

Obrazek

Schody oplataja pnącza..

Obrazek

A w piwnicy ktos byl.. Ktos kto wybitnie nie chciał nawiązac ze mna kontaktu… Gdy zajrzalam w okienko natychmiast skoczył jak zając w korytarzyk na lewo od wiaderka i chyba wpadł w jakies pryzmy blachy i szkła… Przynajmniej taki byl dzwiek.. Miał czapke Mikołaja… ;)

Obrazek

Obrazek

Zabudowania przypałacowe sa czesciowo zamieszkane albo uzywane na garaze, szopy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektore wielkie stodoły stoja puste…

Obrazek

Obrazek

Na dalszej trasie mijamy sympatyczny pojazd - nieczesto juz spotykany w Polsce srodek transportu. Woznica kierował… na leżąco! :)

Obrazek

W Strzeszowie tez jest spory pałac, ktory sam chyba nie jest do niczego uzywany. Obok w innym budynku znajduje sie hotel. Pewnie tak bylo taniej.

Pałac przegląda sie w tafli wody.

Obrazek

I jest ozdobiony roznymi motywami roslinnymi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejna miejscowosc jaka odwiedzamy to Ozorowice. Tutaj z pałacu i mu towarzyszących zabudowań zostalo juz nie za wiele, acz widac, ze byl spory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zaglądamy tez do Pęgowa. Tutejszy pałacyk bardzo mi sie podoba z kształtu - wieżyczki, wykusze, balkoniki, daszki, ganeczki. Taki własnie maksymalnie pałacykowaty a nie jak stodoła czy kamienica! Obecnie jest prywatny i chyba nie zawsze da rade go obejrzec bo po obejsciu biegaja wsciekłe psy. Teraz akurat siedziały zamkniete w klatce, wiec po konsultacji z iejscowymi czy klatka naprawde jest zamknieta mozna bylo sie trochu pokrecic. W srodku budynku widac bylo jakies stoły, krzesła, tak jakby nieraz sluzyl w celach imprezowych.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Golędzinowie pałac spalił sie jakis czas temu i obecnie prezentuje stan nieco ażurowy.

Obrazek

Potem udaje nam sie zabłądzic i dojezdzamy do Prusic, mimo ze tego nie planowalismy. Miasteczko ma przyjemny brukowany ryneczek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nawet jakis stary napis wyłazi spod warstwy farb…

Obrazek

Kolejny pałacyk napotykamy w Wilkowej. Połozony jest na obrzeżach wsi. Stoi sobie wsród zabudowy folwarcznej i popegieerowskiej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tez mały ceglany budyneczek, ktory nie wiemy do czego słuzyl.

Obrazek

Wokól pałacu jest sporo malowniczych stawów i rozlewisk.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Latem to chyba tu bez maczety ani rusz! :) W kłebowiskach krzaków gniezdza sie tysiace szarych, ćwierkajacych kulek!

Obrazek

Od przodu pałac wyglada calkiem niezle…

Obrazek

Sympatyczna rzezbiona weranda.

Obrazek

Obrazek

Z tyłu sprawa przedstawia sie juz zupelnie inaczej…

Obrazek

Ochota na zwiedzanie wnetrz raczej nam mija ;)

Obrazek

W Rościsławicach trafiamy na jakis folwark, ale nie jest to ten, ktorego szukalismy.

Obrazek

Poszukiwany pałac znajduje sie przy Ośrodku Pomocy Społecznej. Dawniej sam pełnił miedzy innymi te funkcje.

Obrazek

Byl tez klubem.

Obrazek

Teraz zbudowano nowe budynki do celow uzytkowych a palacyk stoi sobie cichy i zapomniany w cieniu starych drzew.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drewniane wycinane ozdoby.

Obrazek

Obrazek

Kazda minuta jest dobra aby znalezc sobie plac zabaw!

Obrazek

W okolicach Obornik nie znalezlismy zadnego fajnego miejsca ogniskowego. Ostatecznie takowe zapodajemy duzo pozniej, gdy juz ciemnosc spowija wszystkie okolice. Bo dopiero w Kotowicach nad Odrą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy juz gasimy ognicho i wracamy do auta, rzuca mi sie w oczy leżąca w krzakach cegła. Wiele cegieł w zyciu widziałam. Nie wiem czemu ta akurat zwrocila moja uwage. Tajemnicza sprawa! Proponuje toperzowi, ze moze ją zabierzemy? Moze ona nam sie kiedys przyda? Toperz jest mniej entuzjastycznie nastawiony : “buba przestan, jeszcze tylko cegły nam brakuje!”

Pakujemy sie wiec i wyjezdzamy. Jedziemy pod pobliską wieże widokową. Jest podswietlona i kabak koniecznie chce na nią wyjsc.

Chwile pozniej busiowi udaje sie ugrzęznąć w rowie. Kto u licha przekopał rów przez droge? Albo to woda wyrwała? I jak to jest, ze jadąc w drugą strone żesmy go nie zauwazyli? Ale fakt jest taki, ze przednie koła siedzą w rowie. Napęd jest na tylne wiec powinny wyciągnąć.. Ale nie… buksują, śmierdzą, dymy sie podnoszą. Podkładamy dywaniki, gałęzie, deseczki. Probujemy zakopac rów łopatą. Nic. Wokól ciemno i pusto. Kręcące sie pod wieżą cinquecento chyba czuje powage sytuacji bo nawiewa na mój widok ;)

Obrazek

Obrazek

Gdyby to byla skodusia to bysmy wypchali! Ale tu raczej szans nie ma. Wyciągnąć tez nie kazde auto da rade.. Chyba tylko traktor.. Chyba z godzine sie miotamy. Kabak juz chce podkładac pod koła swoje maskotki. W koncu udaje sie cofnąć o jakies 15 cm, jedno kółko troche wyłazi z rowu. Taka sytuacja moze sie nie powtorzyc! Pozostaje nam choc odrobine zatkać czymś ten pierniczony rów. Ziemia jest za miękka. Toperz mowi, ze musimy znalezc jakies kamienie, grubą bele czy cegłe. CEGŁA!!! Moja cegła! Wiedziałam, ze ona sie nam przyda!!! Nie przypuszczałam tylko, ze takim w tempie natychmiastowym!

Cegła ląduje w rowie, a busio ładnie po niej rów przeskakuje. Teraz nie ma wątpliowsci. Cegła jedzie dalej z nami!

Obrazek

Pozostaje wiec jeszcze tylko odwiedzic obiecaną wieże.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

To był długi i pełen przygód dzien! :)
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: Dolnoślązak » 07-02-2018 17:59

W tym pałacu na Świniarach zdaje się, że byłem kiedyś około 2005 roku gdy jeszcze był zamieszkały, na klatce stały dziecięce wózki i ogólnie toczyło się życie więc dalej nie zwiedzałem :wink:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 08-02-2018 20:36

Dolnoślązak pisze:W tym pałacu na Świniarach zdaje się, że byłem kiedyś około 2005 roku gdy jeszcze był zamieszkały, na klatce stały dziecięce wózki i ogólnie toczyło się życie więc dalej nie zwiedzałem :wink:


A masz jakies zdjecie z zewnatrz chociaz?

Znajomy tam byl chyba 4 lata temu - i jeszcze wtedy wygladalo tam podobnie! A teraz jest tak totalna ruina! Az sie nie chce w to wierzyc, ze w kilka lat tak sie moze rozsypac budynek.... :shock:

Szkoda, ze nie zawitalam w te okolice wczesniej, zeby teraz miec porownanie!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś na Dolnym Śląsku

Postautor: buba1 » 21-02-2018 20:17

Na tej wycieczce postanowilismy sie powłóczyc po wioskach miedzy Środą Śląska a Legnicą i poszukac tam zapomnianych pałacyków i innych ciekawych klimatow.

Pierwsze odwiedzamy Szczedrzykowice. Kabaczę akurat usnelo. Żal ją budzic, a samą zostawiac w aucie tez jakos niezręcznie. Toperz decyduje sie wiec potowarzyszyc jej w drzemaniu. Szczedrzykowice ide wiec zwiedzac sama.

Tutejszy pałac nie jest za bardzo dostepny do obejrzenia. Jest prywatny, szczelnie ogrodzony i otoczony tabunami pasących sie koni.

Obrazek

Obrazek

Na murze okalającym pałac zachowowało sie troche fajnych napisów i malunków z czasow, gdy gospodarzył tu PGR. Co ciekawe wystepuje tu inna nazwa wsi “Kunice” - nie wiem o co w tym chodzi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ten napis to chyba jest odnowiony!

Obrazek

W oddali majaczy kilka popegieerowskich blokow.

Obrazek

Przy niektorych powiewają sznury z praniem. Lubie takie klimaty wiec ide im zrobic zdjecie.

Obrazek

Po drodze przykuwa uwage droga z betonowych płyt. Płytówka zawsze prowadzi w kierunku przygody - to juz sprawdzilismy wielokrotnie. Widzisz płyty- idz/jedź za nimi, 99% szans, ze bedzie fajnie.

Obrazek

Skręcam. Mijam blok pełen antenowych krążków, zaraz obok ciekawą konstrukcje gołebnika.

Obrazek

Przy płocie okalającym teren pałacu jest menelskie miejsce biesiadne - kanapy, fotele, stolik zrobiony z jakiejs starej szafki czy lodowki.

Obrazek

Latem, gdy wszystko wokol zarosnie bujna roslinnoscią, musi tu byc bardzo przytulnie. Dziś, mimo dość chlodnej aury miejsce ma uzytkownika, siedzi młody chlopak z butelczyną. Ów od razu mnie zauwaza i podbija w moją strone. Wiem jakie bedzie pytanie.. Nie mam złudzeń. "Czy moge o cos zapytac?" - zaczyna sie klasycznie... "Ma pani moze kubeczek?". Drugie pytanie totalnie zbija mnie z tropu. "Że co? Po kiego diabła panu kubeczek? Przeciez ten napoj - tu wskazuje na butelke, jest juz w naczyniu! Przeciez z gwinta smakuje najlepiej!". Chłopak uśmiecha sie z przekąsem. Dopiero teraz dostrzegam, ze ma rozcietą warge i krew mu płynie za kołnierz. "Tak, ja tez lubie pić z gwinta, ale nie dzisiaj..". Tajemniczy poszukiwacz kubecznkow ma na imie Tomek i jest osobą, ktora podniosła lenistwo do rangi sztuki. Ma 23 lata i ogolnie nudzi sie w zyciu. Pochodzi z jakiejs okolicznej wioski, ale sporo pomieszkuje tu - u kuzyna, dziewczyny albo babci. Tego do konca nie ogarnełam, gdyz ta czesc jego opowiesci byla mocno niespójna. Dzis rano Tomek poszedł do lasu. Nie wiem czy przypadkiem czy dobrze wiedzial po co idzie. Spotkal tam mysliwych i ci jako rowne chłopaki dali mu butelke wina. Tylko niestety nie takiego wina jak Tomek lubi. Tomek lubi wino zakręcane. A dostał Kadarke. Z korkiem, jego psia mać! Gdzie tu na trasie las - menelskie kanapy znalezc otwieracz? Parszywi mysliwi, burżuje jedne - mysli Tomek i probuje wcisnąc korek do srodka za pomoca jakiejs zbrojonej żerdzi wystającej z betonowej płyty. Na tym etapie pęka szyjka butelki. Na szczescie na tyle nisko, ze ponizej korka i na tyle wysoko, ze drogocenny płyn nie wsiąka w piasek. Uszczerbione szkło patrzy na Tomka ironicznie. Tomek ma 200 metrow do domu. W domu są kubeczki. Ale fotel jest 5 metrow stad. Głupi by sie wahał i chodził tak daleko. Tomek probuje pić na przekór złemu losowi, ale ostre kanty są nieubłagalne. A to pierwsze dzis wino, wiec jeszcze zwraca sie uwage na takie pierdoły. W tym momencie na planie dramatu pojawia sie "dziecko we mgle". Nigdy nie widziana tu wczesniej postac z głupim bananem na twarzy, robiaca zdjecia kurnikom i rozgladajaca sie dookola jakby wlasnie spadła z ksiezyca. Moze wiec ma tez kubeczek???? Takowego niestety nie mam. Przeszukuje chlebak. Proponuje woreczek strunowy albo dekielek od obiektywu ;) Tomek sie zasępia. A ten dzien zapowiadał sie tak szczesliwie!

Tomek przewaznie nie siedzial tu sam. Zwykle towarzyszył mu Marek i Artur. Artur jednak poznal dziewczyne, a ta powiedziała "Albo sie bierzesz do jakiejs roboty albo koniec z nami". I Artur wyjechał do Niemiec. Sprzata klatki jakis norek i nawet jak wroci na kilka dni to juz nigdy nie zaglada na podpłotowe fotele. Natomiast z Markiem sprawy potoczyły sie jeszcze gorzej... Marek stał sie ofiarą internetu. Naczytal sie gdzies na fejsbuku relacji jakiegos gościa, ktory pojechał autostopem na Syberie. I to zupelnie bez pieniedzy. I cały czas tam chodził nabombiony w trzy diabły i to zupelnie za darmo, bo Rosjanie to taki "złoty naród", ze mu ciagle stawiali wódke. Marek tez nie miał kasy i tez lubil sie napic. Poczuł wiec, ze znalazl cel w zyciu i swoje przeznaczenie! Spakował plecak, zabrał 10 bułek i ruszył na wschod. Juz w Kielcach go okradli jak spał na lawce w parku. Jednak prawdziwy dramat czekał na Marka w Terespolu. Nie miał wizy, wiec nie puszczono go przez granice. Tam tez od innych podroznych dowiedział sie, ze do swojej wymarzonej Rosji tez musi miec wize - i to jeszcze droższą niz białoruska... Marek wiec wrocil pod Legnice. Bez straconego w Kielcach telefonu i z poczuciem totalnego oszukania. A tam juz czekali kumple, ktorzy zaczeli drzeć z niego łacha, ze tak łatwo dał sie zrobic w jajo i uwierzyc w bajki. Tomek darł chyba tego łacha najbardziej.. Kilka tygodni pozniej Marek nachlał sie jakis wynalazków i powiesił sie w garażu. Tomkowi teraz głupio...

Za blokowiskiem sa jeszcze jakies ruiny, ktore nie omieszkam obejrzec. Mozna wejsc na piętro skad roztacza sie widok na pałac i na okoliczne lasy gdzie myśliwi rozdają wina.

Obrazek

Obrazek

Znajduje tam tez emaliowany kubeczek w groszki. Mocno obity i wypełniony deszczówką. Zanoszę go Tomkowi. Tomek jest szczesliwy.

Potem zanosi nas do Wągrodna. Gdzies kiedys czytałam, ze w miejscowy mur okalający kościół wmurowane sa fragmenty starych nagrobków. Nawet jakies zdjecia tych potłuczonych nagrobków kiedys oglądałam,.. Nic takiego jednak nie znalezlismy. Nie wiem czy nam sie pomyliły nazwy wsi, czy elementy, ktorych szukamy zostaly celowo ukryte? Mur byl obecnie w duzej czesci zabetonowany...

Obrazek

Wmurowano w niego tez dwa krzyze pokutne - jeden fajnie widoczny, z drugim trzeba uwierzyc tabliczce na słowo.

Obrazek

Obrazek

Miejscowi na pytanie o mur z nagrobków zachowuja sie jak Ormianie zapytani o Agdam, robią sie opryskliwi i szybko zmieniaja temat - wiec moze cos jest na rzeczy?

Potem szukamy ruin dworu. Idzie nam to dosyc wolno, bo co chwile gdzieś obok jest kot czy kura i kabak domaga sie, aby je przez pół godziny obserowac ;)

Obrazek

Obrazek

Do zawalonego juz dworu docieramy przez czyjes podworko, czesciowo zalaną droge i mijając jakies ruiny zabudowan gospodarczych.

Obrazek

Dworek złozyl sie juz zupelnie w srodkowej czesci. Ruina stoi w miejscu gdzie wies sie konczy a zaczynaja pola. Bardzo spokojne, ciche i malownicze miejsce.

Obrazek

Obrazek

Stan jego wnetrz nie zachęca nas aby zaznajomic sie z nimi blizej. Mam wrazenie, ze chrząkniecie moze spowodowac zawalenie sie na łeb ścian, ktore wiszą na słowo honoru. Pękniecia zdają sie powiekszac w oczach. Ogladanie z zewnatrz wspomagane duzym zoomem w pełni nam wystarcza!

Obrazek

Obrazek

W Komornikach trafiamy na kolejny dawny pałacyk. Obecnie jest zamieszkany, jest tez jakis napis o “świetlicy wiejskiej”. Wokól niego wiją sie sympatyczne drogi gruntowe i z kostki brukowej.

Obrazek

Obrazek

Zwracają uwage rzezbione okienka o dziesieciu szybkach i wyjatkowo uroczy, słoneczny balkonik!

Obrazek

Obrazek

Kręcąc sie koło pałacu cały czas słysze głosy - rozmów jakis facetów, bawiących sie dzieci, szczekajacego psa. Jakas dziwna akustyka tu panuje, bo mam wrazenie, ze akcja rozgrywa sie za mną. Gdy sie odwracam - nic tam jednak nie ma. Nikogo tez nie spotykam, acz firanki w oknach mocno falują, wiec chyba sporo oczu mnie obserwuje.

Jedziemy tez do Polanki, gdzie w pałacyku znajduje sie szkoła. Przynajmniej tak informuje umieszczona na budynku tabliczka. Dzis szczelnie pozamykana wiec zajrzec do srodka nam sie nie udaje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stoja tez ogromne zabudowania gospodarcze, ktore same wyglaja jak jakis zamek. Przytykają one do zamieszkalego gospodarstwa, acz same sa raczej w ruinie.

Obrazek

Potem na naszej trasie wypada Rogoźnik. Pierwsza rzuca sie tu w oczy ruina koscioła, ktorą mielismy okazje zwiedzac 8 lat temu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wtedy jednak przegapilismy pałac, ktory znajduje sie zaraz obok. Jest na tyle zasłoniety od drogi innymi budynkami, ze nie wiedząc, ze trzeba go szukac raczej nie wpadnie sie na niego przypadkiem. Pałac jest otabliczkowany zakazami wstepu i wygląda na tyle porzadnie, ze raczej nie mamy złudzen na zwiedzanie go od srodka.

Obrazek

Zaglądamy zatem do okolicznych wielkich stodół z kolumnadą. Mamy potem spory problem wyciągnąć stamtad kabaka! Tak sie maleństwu spodobało maszerowanie miedzy kolumnami, tubalne echo kroków, echo i chrzęszczące pod butami siano, ze … jest ciężko wywabic spowrotem na słoneczny swiat ;)

Obrazek

Obrazek

Część przypałacowych zabudowan jest nadal zamieszkana i uzywana, kręcą sie ludzie, stoją auta.

Ide obfocic pałac i z drugiej strony. Wtedy rzuca mi sie w oczy piwniczne okienko… Otwarte.. Długo przy nim rozważam rozne za i przeciw. Jest dosyc wysoko do zeskoczenia. W dół pewnie pójdzie łatwo. Ale co potem? Nie wyleze, nie ma szans! A moze znajde w srodku jakies krzesło? Albo deski, zeby podstawic? Jednak rozsądek bierze góre nad ciekawością i eksploratorskim instynktem. I w tym konkretnym przypadku zostaje to szybko nagrodzone. Bo jeszcze 10 kroków i widze to…

Obrazek

Chyba by mnie jednak szlag trafil ze złości jakbym sobie tam w piwnicy skreciła noge ;)

Wnętrza sa w stanie srednim. Mozna nacieszyc oko róznymi drzwiami do kolejnych pokoi albo do ściennej szafy ;)

Obrazek

Obrazek

Złomiarze juz tu grasowali bo wiekszość pieców jest rozpierniczona i ma wybebeszone wkłady.

Obrazek

Obrazek

Zastanawiaja zniszczenia na jednym z ładniejszych piecyków. Ktoś wyrwał boczną, wielką kafle i ją rozbił o podłoge. Leży bidula obok.. Poszukiwacze skarbów? Albo ktoś chciał ją zajumać ale był niezdara i mu upadła?

Obrazek

Jeden z kominków robi wrazenie jakby ktos w nim nadal czasem palił!

Obrazek

Są miejsca wskazujące na pobyt bezdomnych lub żuli. Głównie chodzi o wyrazny “zapach człowieka” ;)

Obrazek

Najwieksze wrazenie robia jednak schody. Jedne i drugie sa tak samo kręcone, drewniane i cholernie skrzypiace.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Świat pałacowych lamp.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Część pałacowych pokoi robi wrażenie świeżo odmalowanych.

Obrazek

W innych farba odpada płatami i pamieta zapewne jeszcze poprzednie stulecie (a dekoracje jakis bal!!!)

Obrazek

W kilku miejscach widać, ze zaczynają sie juz walić stropy, wiec mam wrazenie, ze jest to juz ostatnia chwila na swobodne zwiedzanie tego miejsca...

Obrazek

I na koniec najciekawsza rzecz. Coś co wywołało wielki uśmiech na naszych pyskach! Mgnienie, które przenosi nas w inne czasy, w inny wymiar. Nagle znajdujemy sie w tym samym pałacu, ale pewnie ze 40 lat temu. Komnaty sa zamieszkane, uzywane, w budynkach wokół gospodarzy w najlepsze PGR. Po drodze nieopodal pewnie przemykaja jakies maluchy i syrenki. Droga zapewne jest bardziej pylista, tylko zruinowany kosciół wyglada podobnie. W jednej z wiekszych pałacowych sal mieści sie kino. Takie zwykłe, bez zadęcia. Pewnie na ścianie wisi prześcieradło i wyświetlaja na nim filmy. Ciekawe jaki mają repertuar? Pewnie każdy widz przychodzi z własnym krzesłem, jak to opowiadała moja mama, ze niegdys bywało. Nie lubie obecnie chodzic do kin. Odrażają mnie multipleksy i inne temu podobne paskudztwa. Ale do kina związkowego “Plon” poszłabym w ciemno! Nieważne na jaki film!

Obrazek

Fajna jest sama tabliczka. Widac wykonana chałupniczo, ktoś ręcznie wymalował lakierem literki. I mozna było. Teraz kazda tabliczka musi zostac zrobiona przez profesjonalna firme robiącą tabliczki i być równa co do milimetra… Tylko ciekawe czy przetrwa tyle lat w dobrym zdrowiu?

Na tabliczce zagnieździł sie ptak…

Nad jeziorkiem w Jaśkowicach zapodajemy dzisiejszy podpiekany obiad. Wokół wyboista droga, szelest trzcin na wietrze i ciepłe promienie słonca chylacego sie ku zachodowi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sielsko brzmi nie? Mysmy tez tak poczatkowo mysleli... Ale jest jeszcze jeden element krajobrazu... Dziesiątki ludzi włóczących sie tam i spowrotem. Głownie z psami, ale jest to tez dyzurne miejsce na randki, jazde rowerem lub autem w kółko, juz nie wspomne o wędkarzach, ktorych jednych sie tu spodziewalismy. Cóż wrazenienie troche dziwne - jakbysmy rozpalili ognisko gdzies na środku rynku ;)

Powietrze nad naszymi głowami jest jednym wielkim kwakaniem i szumem setek skrzydeł. Własnie przelatują dziesiatki ptasich kluczy. Czy to znaczy, ze bedzie juz wiosna? Ze nadejdą ciepłe i sloneczne dni? Że białe g… zwane potocznie sniegiem juz nie zawita w nasze progi a mróz nie sprobuje ukąsić w kuper?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec wycieczki jeszcze rzut oka z daleka na pałacyk w Gozdawie…

Obrazek

I Danielowicach. Oba sprawiajace wrazenie raczej średnio dostępnych do blizszego zaznajomienia.

Obrazek